witam wszystkich 😉 mam problem z moim 3 letnim koniem, otóż zawsze był bardzo towarzyski dla ludzi, innych koni a także psów i kotów. Stał kiedyś z hucułem i gdy koleżanka zabierała go np w teren, mój zaczynał rżeć, galopować po całym pastwisku i dopiero po ok. 10 minutach uspokoił się i jadł trawę. Ze stajni też nie chciał wychodzić mimo że był ładny, słoneczny dzień a wieczorem gdy otwierałam mu bramę biegł prosto do boksu. Aktualnie stoi w stajni z 4 końmi, śpi w boksie z dwoma kotami, jednak te konie nie wychodzą w okresie zimowym na dwór ( właściciel nie chce ) a mi zależy żeby mój wychodził. Zawsze gdy go wypuszczam zakręci sie trochę po pastwisku, podskubie trawy a po średnio 20 minutach podchodzi do drzwi stajni ( są połączone z wybiegiem ) i tak stoi. Po jakimś czasie mu się znudzi i znowu pójdzie się przejść albo pogryźć trawę ale zaraz znowu wraca i tak co chwila a gdy usłyszy rżenie, sam zaczyna rżeć a potrafi nawet kłusować i galopować jakby się denerwował. Jest to uciążliwe bo gdy wezmę go na lonże i usłyszy rżenie zaczyna się wyrywać i ciągnąć w stronę stajni a wiadomo że będzie zmuszony czasem zostawać sam bez innych koni lub będę chciała go wziąć w teren samego. Nie mam pojęcia co z tym zrobić, może macie jakieś pomysły??
rybka, ale to jest problem, który nie musi dotyczyć tylko młodych koni. Tu akurat chodzi o 3-latka, ale ostatnio koleżanka opowiadała mi, że to samo ma z kobyłą 12-letnią. Pewnie gdzieś ktoś popełnił błąd, może już w młodości, ale tego nie wiemy - mamy na tapecie tylko efekt, z którym trzeba sobie poradzić.
Ja mam takiego gagatka. Czasami potrafiL galopowac caly dzien (musi byc na osobnym padoku) bo sie któregos konia nie doliczył (jak np ten kon poszedł na jazde). U nas pomaga czeste sciaganie go z padoku samego- na jazde, lonze, spacer. Tyle ze zaczelam od sciagania go 'na trawe' lub na marchewki zeby przyjscie do stajni kojarzyl z czmys przyjemnym, jazda tez nie jest zawsze czasami idziemy sie pobawic z ziemi. Kiedy na lonzy sie nakreci i nie chce stepowac, biega, wyrywa sie to robie z nim pare cwiczen skupiajacych uwage i pozniej jest juz zupelnie ok. Ale to jest morze pracy. Codziennego przebywania z koniem. Kiedys sciaganie z padoku jak np chcialam go osiodlac na jazde to byl taki stres ze potrafil zrobic 10 kup i sie zsikac ze stresu 🙁 Nie mówiac o odjechaniu od stajni czy koni. Groziło smiercia lub kalectwem, na szczescie juz jest ok.
Dziewczyny na prawdę widzicie tu gdzieś problem?? 🤔 Młody koń, pozbawiony stada i tak wg opisu zachowuje się super spokojnie Jak mi się jakiś trening na hali przeciągnie i któryś z moich dorosłych (!) koni zostanie sam na pastwisku, wszystkie stada zejdą już na kolację ("moje" pastwisko znajduje się przy hali, wzdłuż trasy koni schodzących z pastwisk pozostałych) to też nie stoi grzecznie i nie skubie trawki, tylko łazi przy wejściu na pastwisko i co chwila się drze że się o nim zapomniało 😉 Dla konia chodzącego w stadzie (czy obok stada) samotność wg instynktu oznacza pewną śmierć. Konia można przyzwyczaić do samotnych wypraw w teren (nie jest sam, jest z jeźdźcem) samotnej pracy (j.w.) ale nie spokojnego , samotnego pasienia się w czasie, gdy pozostałe konie są w zasięgu głosu... Opisany 3 latek jest zasadniczo grzeczny, skoro nie próbuje forsować bramy stajni i nie galopuje kilka godzin drąc się w niebogłosy... Trochę poje, trochę postoi pod stajnią, czasem pobiega - normalne zachowanie konia...
Jedyna rada jaka mi przychodzi do głowy: dla zdrowia psychicznego konia zmienić stajnię.
Problem to ja widzę, gdy koń zabrany z pastwiska do boksu szaleje w nim dwa dni, pot się z niego leje strumieniami, a wzięty na jazdę galopuje do tyłu. Moja rada kupować "normalne" konie i trzymać u normalnych ludzi.
co jak co nie mogę narzekać na niego bo jest naprawdę świetnym koniem, gdy go kupiłam miał 2 lata i nie umiał nawet nóg podawać nie mówiąc już o chodzeniu na lonży itp ; gdy zakładałam mu pierwszy raz ogłowie z wędzidłem 2 razy usilnie je memłał a za 3cim już zaakceptował, a z siodłem wgl cudownie dałam mu powąchać, obejrzeć delikatnie mu je nałożyłam podpięłam popręg a on żadnych baranków, żadnego protestu, szedł jakby w ogóle nie miał nic na grzbiecie. Ogółem jest kochany i grzeczny, teraz gdy go wypuszczałam cały czas z nim siedziałam, dawałam mu marchewki i jakoś przeżył ale widać że woli siedzieć w boksie ale z końmi niż samemu na dworzu. Od lutego zabieram go do innej stajni, może mu przejdzie
Faktycznie, doczytałam dokładnie 1 post i zgadzam sie z _Gaga. Tzn tak: jesli na lonzy zachowuje sie zle bez koni, czy pozniej bedzie tak na jeździe to moim zdaniem tym trzeba bedzie sie zając. Ma pracowac w rożnych warunkach i tyle. Ale to ze nie chce zostawac sam na padoku i woli podchodzic do koni to normalne, fakt. Wiekszosc koni ktore znam wyszlo by razem z padokiem gdyby nie było w poblizu koni.