Witam, bardzo martwię się o moją klacz, może mieliście podobny problem..
Kobyłka ma prawie 11 lat, często jeżdżę rekreacyjnie, małe tereny itp. (ok. 5-10 km), ostatnio pozwoliłam sobie na dłuższy teren bo ok. 20 km (trochę kłusa, trochę galopu, trochę prowadzenia w ręku, ogólnie to stęp).
Następnego dnia zauważyłam, że kobyłka nie chce podnieść lewej przedniej nogi do czyszczenia, tak jakby obciążenie prawej sprawiało jej ból. Nie ma nic spuchniętego, nic nie grzeje, kopyto ok.
Weterynarz był kazał smarować maścią rozgrzewającą i stwierdził że nic się nie dzieje, że trzeba dać jej odpocząć.
Dzisiaj jest środa, nieszczęsny teren był w niedziele, a koń dalej nie chce podnosić lewej nogi.. 🙁
Kiedyś już kobyłka po przeforsowaniu miała problem z nadwyrężonym stawem pęcinowym..
Myślicie że powinnam wezwać innego weta, czy jeszcze dać jej odpocząć?
Koń w ruchu niby - wszystko ok. ale wydaje mi się że jest coś nie tak, bo to że nie podnosi lewej nogi to nie jest zwykły foch - widzę że boli ale co.. ?
Może spróbuję rozchodzić? spacery w ręku? Czy zostawić konia na razie w spokoju?
Czy jesli poprosisz ja o podejscie pod stroma gorke robi to z checia ??? czy da sie wtedy dostrzec na ile obciaza przednie nogi. To samo przy zejsciu z tej gorki. Wtedy najlepiej widac czy istnieje problem i ktora noga tak naprawde stanowi dla niej problem. Trzeba to sprawdzac powoli. Wybrac tez gorke z ktorej w razie "w" jest zejscie mniej strome. Jesli to nie jest mozliwe w danym momencie posatwic ja w jakims narozniku z barierka z przodu aby musiala sie wychyli kiedy bedziesz ja szczula marchewka. Nie dac jej zjesc ale zmusic do wychylania sie na boki i obciazania raz jednej raz drugiej przedniej nogi. Czesto jest tak ze przy prostych , jak to zwykle sie sprawdza konia, nic nie wychodzi, ale kiedy wchodzi na ostrzejsze kolka widac zmiane. Moj kon przy prostych jest calkowicie ok po kontuzji , ale przy drastycznych zwrotach na niemalze jeden nodze wokol wlasnej osi widac , ze jest uraz. Akurat w wypadku mojego konia to tylna noga wiec jest latwiej. Daj znac co ustalilas.
Byłam z kobyłką na dłuższym terenie (ok. 30 km) - bez szaleństw głównie stęp, trochę kłusa i galopu. Po powrocie noga wydaje się ok.. a nawet kobyłka podała nogę bez problemu - może zapomniała że ją "boli".. Może to był taki foch - ruja się zaczęła ... Teraz też czasem poda od razu i czasem trzeba prosić dłużej..
W terenie jak zawsze do przodu, tak jakby nigdy nic...
Koleżanki bardziej doświadczone orzekły że ma trochę sztywne te przednie nogi, napięte ścięgna i może stawy pęcinowe sobie nadwyręża.. Taka chyba jej uroda. musimy ćwiczyć rozciąganie chyba.. 🏇
Kurde nastraszyłyście mnie... Tak oglądam ją, analizuję i patrzę na wszystkie nogi i trochę mnie martwi zgrubienie nad kopytem.. (narzeczony twierdzi że tak było zawsze ale ja nie wiem już sama). Kobyłka nie kuleje, jest chętna do ruchu, noga nie grzeje, a zgrubienie jest miękkie. Myślałam że to opoje ale nie jestem pewna, przesyłam Wam zdjęcia.
pozytywna8, może dla świętego spokoju jednak wezwiesz weterynarza specjalistę chorób koni? Bo - z całym szacunkiem - ale wirtualna diagnoza jest raczej mało rozsądna. Czas z pewnością działa na niekorzyść konia... A Ty się od 2 tygodni zastanawiasz co koniowi dolega