Forum konie »

Opłaty za wjazd do lasu konno




Obecnie nadleśnictwa w naszym rejonie po ustaleniu wyznaczonych szlaków konnych wymagają podpisania umowy na możliwość ich użytkowania dotyczy to np. gospodarstw agroturystycznych czy stadnin a nie dotyczy osób prywatnych....
Dla mnie już jest to obłęd bo jak mam gospodarstwo agrot.i jadę ze znajomymi do lasu to muszę płacić (choć nie mam z tego dochodu) a osoba prywatna nie.... Rozumiem że jeśli jadę z klientami na wyjazd w teren, za który pobieram opłaty to za wjazd mogę zapłacić.

Czy ktoś już podpisywał takie umowy i wie ile się płaci i jak jest naliczana stawka opłat za wjazd do lasu????


I proszę nie pisać że jest to bzdura -  bo wczoraj odbyłam poważną rozmowę z leśniczym, dziś z nadleśniczym i z osoba z dyr.lasów państwowych.
I już mam dosyć bycia "przestępcą " w lesie!!!
Według przepisów nadleśnictwo ma prawo rządać opłaty za korzystanie ze szlaków. Rzadko się to zdarza a jednak 😉 Opłata jednak jednorazowa (chyba,że się coś zmieniło?)
Osoby prywatnej, która jedzie sobie w las nie będą ścigać bo nie mają wglądu i ich rejestru.
Mogę podpytać znajomego leśniczego ilee mniej więcej biorą 😉
U nas ścigają za jazdę konno. Leśniczy uważa,że konie 'niszczą ściółkę'. No tak...szczególnie na wyjeżdżonych traktach i leśnych SAMOCHODOWYCH drogach. Ale jak złapie,to mandat wystawi. Nauczyliśmy się już tyle,że jak się widzi leśniczego wystarczy zejść z konia i prowadzić go w ręku. Wtedy już nie niszczy ściółki,wtedy wyprowadzamy go na spacer jak pieska,kotka i inne domowe zwierzę.


Jakiej wysokości jest mandat???


Przepisy mnie dziwią - prowadzić konia mogę nawet z nim w ręku galopować - a jechać np. samym stępem po lesie nie mogę!!!
I uwazam że niszczenie dróg nie ma nic do tego...

Też myślałam by tak robić - schodzić z koni...ale to idiotyczne zwłaszcza jak są goście do tego ostra rozmowa z leśniczym nie służy "promocji" jeździectwa...
kiedys lesniczy kazal nam jechac między drzewami (tak, po podszyciu) - b tam wlo, a po szutrowe drodze nie. po brukowaym kawalku tez nie - ten sam powód. bo niszczymy.
ta droga była jedyną (ew.drogi publicze+lesne) dojazdową do zaczynającego sie kawałek dalej szlaku konnego. wiec bez problemu - ale między drzewami. obłęd.

imamdaty tez chcieli wystawiac. ale nie udalo im sie zlapac nikogo / byl na szlaku, a nie poza...😉  oj jaja straszne ;/

ile wynosi u was ta opłata? a mandat?
wart o opłate kruszyć kopie?
Jeszcze nie miałam przyjemności spotkać leśniczego. Ale u nas gania on tylko za jazdę na nowej równiutkiej drodze wysypanej małymi kamyczkami, ponieważ koń kopytami robił faktycznie (!) duże szkody, dziury, rowki (wyrywki) co krok. Sarna czy dzik takich nie zrobi.
Po leśnych dróżkach, już problemu nikt nie robi.
U nas w poprzedniej stajni musiałam zawrzeć umowę z nadleśnictwem na wytyczenie ścieżki konnej, natomiast na szczęście żadnych opłat nie pobierali. Nie wiem, jak sytuacja wygląda teraz, bo w nowej stajni mamy bardzo przyjaznego leśniczego.
Słuchajcie, a czy w trakcie tych rozmów albo wymiany pism leśnicy powoływali się na jakąś podstawę prawną do pobierania opłat? Jeśli tak, czy możecie ją tu w miarę dokładnie wkleić, chętnie bym to sprawdził. U mnie akurat takiego problemu nie ma, na wniosek wytyczyli ścieżki dla koni, natomiast to jak to zrobili to już prawdziwy dramat (większość wzdłuż asfaltu bez pobocza)...
U nas tez na szczęście leśniczy nas nie goni i nie mamy opłat. Co nie zmienia faktu, że pobieranie takich opłat jest dla mnie idiotyczne. Ciekawe czy podobne opłaty pobierają od rowerzystów i nordic walking. W końcu też mają wytyczone szklaki i z nich ludzie korzystają! To wszystko jest jakąś paranoją: u nas w parku krajobrazowym na drodze leśnej wylali beton, żeby utwardzić ją, bo ciężki sprzęt do wycinki nie mógł przejechać. To oczywiście nie mieści się w kategorii niszczenie lasu czy ściółki... swoją drogą niech leśnicy zajmą się bezprawiem myśliwych i ich groźbami do spacerujących ludzi!
Oni powinni się cieszyć a nie karać! Koń jak narobi to jest naturalny nawóz i nie szkodzi tylko ulepsza ziemię a auto jak 'narobi' to niszczy jak cholera... U nas (jak jeździłam jeszcze w tych okolicach) jest szlak.. asfalt, żużel, kamienie.... też nie wiem kto to uchwalił ale ciężko. Lasów pełno. Na szczęście nikt problemów nie robi u nas z jazdą po lesie. Jeszcze o zdrowie się pytają.


Szkoda tylko, że nadleśnictwo lepiej zna przepisy niż policja (sytuacja z dziećmi galopujacymi bez kasków i opiekuna po asfalcie).
Parę lat temu napisałam wniosek do Nadleśnictwa Kobiór (Śląsk) o wytyczenie ścieżek konnych to mnie zbyli. Wielokrotnie spotykałam leśniczych w lesie i było ok. Nic nie mówili i nie rzucali się, ale pewnego wiosennego poranka spotkałam leśniczego na bocznej ścieżce gdzie było takie błoto, że ani pieszo ani na rowerze nikt się nie zapuszcza. Ten spotkany leśniczy zwrócił mi uwagę, że nie mogę jeździć konno po lesie i tą ścieżką też ponieważ myśliwi strzelając mogą mi spłoszyć konia i będzie wypadek.
może mieli wtedy polowanie? 😉

zobacze jak wnowej stajni będzie z terenikami bo jeszcze nie byliśmy, wszyscy mówią że bez problemu. Do tej pory mieliśmy wyznaczone, dalo się pojeździć ale bez rewelacji dla 'szwędacza'. Kiedyś jeździłam u leśniczego i to było wspaniałe - jak kazali mu wyłożyć kamieniami drogę to od razu wyznaczał osobną do jazdy konnej. Wielokrotnie też powtarzał dlaczego inni moga mieć z tym problem -  opowiadał o jeźdźcach wprowadzających swoje rumaki do zagajnika z młodymi dębami (bo były ogrodzone), wprowadzali tam konie i wypuszczali, a te nie dość że wciągały te drzewka to zdewastowały wszystko. Wszystko trzeba robić rozsądnie, leśniczy nie wie kto jest tym normalnym, a kto degeneratem, który nawet na piechotę do lasu nie powinien być wpuszczany (śmieci w lesie). Oficjalnie chyba nie można w ogóle jeździć po lesie?
Opłaty za wjazd do lasu są zgodne z konstytucją?
Nie jest zgodne. 🙂  Nie można jeździć po parkach, rezerwatach i drogach leśnych, pożarowych. Mozna jezdzic po drogach publicznych. W duzych grupach mamy przemieszczac sie srodkiem. Takie zasady panują w borach. Mandat jakim nas na początku straszono to 500 zl od konia.  W przypadku rajdu zglaszamy trase od odpowiednich nadleśnictw. Otrzymujemy pozwolenie z mapą i wytyczona trasą czesto ladnymi szlakami,  z uwzględnieniem naszych zachcianek. Tylko u nas w kolo problematyczne są rezerwaty czyinne i niestety musimy się dopasować. Ale naszczescie nie ma problemów.
elena111, ale że jak??? Co lasom państwowym do dróg publicznych? Na drogach publicznych obowiązują zasady ruchu drogowego.
U nas jak byłam dwa lata temu w nadleśnictwie nikt nie chciał mi drogi wytyczyć.

A co do końskiego "nawozu" wg przepisów należy posprzątać - nawet w lesie!!!


Mandat 500zł za konia ...trochę dużo...
Właśnie - jaka jest podstawa prawna pobierania opłat? Mi Nadleśniczy mówił, że chętnie by pobierali, ale nie mają podstawy prawnej, bo ustawa nie zezwala. Chyba, że ustawa zmieniła się w ostatnich miesiącach??


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się