nigdy nie zapomnę zachowania koni kiedy na święta przyniosłem im koszyczek suszonych jabłek 😍 a teraz jabłka tanie, zaczyna się sezon grzewczy więc suszenie tak jakby przy okazji - kaloryfery nadają się do tego idealnie, więc zaczynam suszyć 🙂 a wasze konie lubią suszone jabłka ?
Zapraszam do mnie po jabłka. Do skupu sie nie opłaca oddać, bo płacą 20gr za kilo. Mam ciągle jakieś półtorej tony na drzewach. Trzeba sobie tylko trzepnąć 😉
Ja suszę bardzo podobnie jak grzyby. Całe jabłka faktycznie mogłyby się suszyć kilkanaście godzin, dlatego kroję na plastry, nabijam na patyczek od szaszłyków albo rozkładam na folii i wkładam na ok 2 h do piekarnika (ok 100-150 stopni). Koniom dawałam i smakowały, ale głównie sama jem 🙂.
ja susze na kaloryferze, oczywiscie różne sa kaloryfery i nie na każdym się w taki sposób, ja kroję jabłka i układam plasterki obok siebie na górnej powierzchni, na raz nie da się za dużo poukłałdac ale suszenie jest bezkosztowe, ładny zapach i przy okazji nawilżanie pomieszczeń :-), przy tym rodzaju suszenia jabłka nie ciemnieją
jestem pewny ze będą im smakować :-) moje chciały zjeść razem z koszykiem myslę ze przechowanie w suchym miejscu spokojnie cały rok, ale biorać pod uwagę ze na kaloryferach na raz zbyt dużo się nie nasuszy to spokojnie można zużywać na bieżąco
właśnie tak, nigdy się nie zastanawiałem zbytnio ile czasu się susza, po prostu sprawdzam i jak sa suche ładuje do siatkowego worka który wisi przy kaloryferze albo innym suchym miejscu
ja na kaloryfer rozkładam tacki plastikowe/papierowe/folie alu/papier od drukarki/papier toaletowy - czyli co mam 😉 wtedy sie kaloryfery nie niszczą (brud, kwasy....)
tylko plasterki cieńsze iż na zdjęciu Pawła - szybciej się suszy i delikatniejsze do chrupania (jak ja jem 😉 ) no i więcej
tak samo susze marchew, gruszki, można buraki.... no albo jak grzyby - na siatkach nad źródłem ciepła ....
konie szaleją i ślinią się już na sam widok - jak na lizaki 😀
Ja suszyłam w suszarce tego typu . Z tym, że w tym roku jabłka nie obrodziły i nie ma co suszyć 🙁 Jabłka dodawałam zawsze do meszu, podobnie jak suszoną pokrzywę i miętę 🙂
Ja suszę podobnie jak grzyby na suszarni własnej konstrukcji tj. piec typu koza i zrobione rusztowanie z kilkoma kratkami - na takiej konstrukcji suszą się zwykle 2-3 dni w zależności jaka odmiana jabłek. Najlepiej suszą się pokrojone w cienkie plasterki, trzeba suszyć dość intensywnie i zaraz po ususzeniu pakować w szczelne opakowanie - ja pakuję w worki po paszy, bo mają warstwę folii pomiędzy warstwami papierowymi. U nas urodzaj jabłkowy, narobiłam już zapraw, że obdzielę pół rodziny, a konie mają ususzone prawie wór po paszy i kolejne partie się suszą 🙂 W przyszłym roku będzie pewnie mało jabłek - mamy stare odmiany, a one owocują zwykle co drugi rok obficie.
zielona_stajnia, jak cienko i moce grzanie to nawet i w 1 dzień nam sie ususzaly nad kozą 😀 jakoś w tym roku wyleciało z głowy... a i nie ma na razie komu - ja nie dopilnuje, nie mam jak siedzieć cały dizeń, a gospodarze chorzy.... ale czas jeszcze zęby nadrobić - jabłka po 1 zł/kg to można suszyć 🙂😉) choć na grzejniki porozkładam 😉 - jak się grzanie zacznie...