jeju,czy wam też chce się tak jeździć? nie siedziałam od 1,5 tygodnia i już mnie nosi... konie tak super chodziły i przyszedł ten kure*** mróz i są ruszane symbolicznie,a nie normalnie jeżdżone 🙁
Ktoś, u mnie to samo. Jeszcze wyjeżdżam na urlop (pierwszy od 100 lat 😉 ), trenerka miała mi konia jeździć, no ale ze względu na warunki podłożowe za bardzo rabotać nie da rady, więc kończy się na tym, że Grom będzie zasuwał na padok + karuzelę tylko, bo nie uśmiecha mi się płacić trenerce za stępokłusowanie. A niestety nie mam komu innemu konia pod tyłek włożyć.
U mnie jakis byle jaki piasek i tez ni zamarzl, jedne co, to zaczal sie bardzo kurzyc... Wobec tego jezdze, ale lzej, a drugi kon, ktorego mam w stajni bez hali poki co sie obija, bo w teren mi sie przy tej temp. jakos nie usmiecha jechac :/ z reszta odbil sobie klab od derki ktora mu zjechala gdy ja uszkodzil, wiec czekam, az za dwa tyg. wezme go do drugiej stajni i zaczniemy pracowac, na razie ma ferie zimowe 🙂
Mnie się, paradoksalnie, nie chce jeździć. Chociaż przerwa zrobiła się dłuuuga. Pewnie - za długa i odwykłam. Martwię się - bo coraz mi lepiej bez codziennego telepania się. I marznięcia. I dziwię się sobie - bo zawsze odrobina przerwy a mnie już nosiło. A zimy takiej, żeby aż tak, i tak długo, nie dało się jeździć - to nie pamiętam - odkąd "wyprowadziłam się" z dużych hal (czyli w ogóle nie pamiętam). Zeszłoroczną zimę całą przejeździłam radośnie, obojgu dobrze służyła - a tym roku po prostu się nie da, żeby to jakkolwiek służyło. Zła jestem, bo ładnie żarło - i nie przypuszczałam, że będzie istotna przerwa, że najwyżej na halę się pojedzie... A mrozy tak wysuszyły halę, że nawet opcja dowiezienia bukmanką te 2 km. - odpada. Zakładając, że cieplej będzie. Taa: "co człowiek w głowie uradzi, PamBu do skutku nie doprowadzi". I już mnie to dobija.
A mi sie wydaje odwrotnie..ze zima była taka ze długo dało sie jeździć i dopiero teraz się nie da. Ale myślę że koniom przyda się przerwa przed sezonem.
Dramka, no właśnie o to chodzi, że koń fajnie i szybko się wciągnął w robotę a teraz diupa. Konia roznosi. Klik - i urwało się raptownie. 2 tyg. dało się lonżować a teraz nic się nie da. Padok nic nie daje. Tereny odpadły - wyłącznie na stępa to sobie można jechać na "uruchomionym" koniu, przyzwyczajonym do lodowo-betonowego podłoża (no i grzałki elektryczne dla jeźdźca). Itd.
W srode jeszcze pojezdzilam 7 koni, ale od czwartku juz taka goraczka mnie zlapala , ze sie nie dalo... lonzuja sie, mlodziez je rusza... ale jetem wsciekla, bo dobrze chpdzily, plany startowe... a tu dupa blada, nie da sie na tym podlozu wymagac...
U nas blacha, rzadko bronowane i niestetyy deszcze od 2 miesiecy nie pomogly. wilgoc wszedzie i od dolu scielo... nie ma tragedi, ale nie jest to dobre podloze. Mozna ruszyc... a jak mam ruszac z goraczka to wole lonzowac... albo dzieci wsadzic..
My dzisiaj wystartowałyśmy w pierwszych zawodach w tym sezonie (w IS teraz się zaczyna) no i pierwsze zawody w życiu Frigg. Toltowcami dobrymi nie jesteśmy-klacz ma bardzo słaby tolt,ale cieszę się,że się nie płoszyła i się w miarę słuchała 😀
Ech... tez nie moge sie doczekać , ale jeszcze nawet nie wiem kiedy zaczniemy. Planowałam majówke starogardzką, ale jesli ZR beda na bocznym parkurze (a raczej w piaskownicy) to odpada. Zresztą rozpreżalnia do głównego parkuru tez jest ciezka do przyjecia. W Kwidzynie to chociaz teren jest spory, wiec mozna sie rozprezyc gdzies z boku na trawie. :/ W dodatku cały ten pomorski kalendarz beznadziejny jest, a zaraz na wstepie startów po przerwie nie chciałabym wybierac sie gdzies dalej. :/ Widze jednak, że chyba bedzie trzeba. Nie dość, że w ogóle mało jest rozpisanych oficjalnych imprez w pomorskim, to jeszcze niemal nigdzie nie ma chociaż wzglednego podłoża.