Pierwsze swoje wkkw jechałam w wieku 26 lat, przypadkiem to były otwarte eliminacje do OOM. Jakaś członkini KOR wołała za mną 'ej dziewczynko podjedź tutaj'. Zdziwiła się dopiero, jak mnie zobaczyła z bliska 😂
Jak parę razy wystartowałam wkkw same skoki jakoś mnie mało bawią. Postartujemy w sezonie halowym treningowo jak wszystko będzie zgodnie z planem.
Ostatnio z pewną Luzaczką doszłyśmy do wnioski, że na skokowych łatwo odróżnić wkkwistę od skoczka 😉 Przynajmniej stereotypowego 😁
TeliKoń to zwierzak. Animal. Rży i wierzga. Patrzy w dal. Konstanty Ildefons Gałczyński 25 września 2009 10:44
w każdym razie, aby mu udowodnić, że stare baby i konie inwalidzi też jeszcze wiele rzeczy mogą i potrafią, ćwiczymy codziennie. A co ztego będzie- okaże się w przyszłą sobotę.
Ostatnio z pewną Luzaczką doszłyśmy do wnioski, że na skokowych łatwo odróżnić wkkwistę od skoczka 😉 Przynajmniej stereotypowego 😁
no i wkkwistom zawsze ciasno w szeregach 😂
ostatnio podczas ogladania parkuru na jednym z wkkw chodzi taki z ptakiem na piersi,pytam jak jest w szeregu - on na to,że ciasno...mierzymy,a tam 7,40 😂
Dopisuję się z moim amatorskim sportem ujeżdżeniowym.
Obecnie z wiadomych względów na L4, ale cały czas już myślę jak tu po porodzie wrócić do jazd i może startów. Legato jest już na tyle stary, że najwyższy czas, aby wziąść się za niego i go gdzieś pokazać
O no to może i ja do was zawitam🙂 Ten sezon mocno przeleniuchowałam, najpierw z powodu zrastania się po zeszłorocznej kontucji, potem pojechałam jedne skokówki i to całkiem przyzwoicie, ale to było nja pocątku sezonu. Od tamtego czasu zdążyłam już wrocić do konia, na którym jeżdziłam w tamtym roku i znowu poczułam ogromną mobilizację do startów. Co z planów wyjdzie sie okaże, ale póki co to będziemy próbowac swoich sił w Mistrzostwach małopolski w wkkw (jak przed krosem - pierwszym na zawodach po kontuzji nie stchórzę), potem w ujeżdżeniu jeśli się zdążym przygotować, no i halowe skokówki w listopadzie i kolejne podejście do zdawania licencji🙂
ja tez ten sezon opuscilam z powodu kontuzji, ale mam nadzieje, ze nastepny bedzie bezproblemowy ( mamy hale takze bedziemy mogly sie dobrze przygotowac)
Hmm, chyba też mogę się zapisać, z moimi wielkimi ambicjami 😁 Na razie w miarę spokój, jak zdam na III licencję to w przyszłym sezonie dopiero się zacznie 😜
Margaritka a kobyłka oprócz Nathana to jeszcze miała jakąś kontuzję? Czy mi się wydaje? Dobrze, że będziecie miały warunki do przygotowań 🏇
Magdzior licencję w skokach chcesz robić na Rechotce w listopadzie? W takim razie będę trzymać kciuki 😅
Ja się piszę... Z rudzielcem za sobą mamy dopiero 1 zawody, a moja czestotliwosc startow = 3 czasem 4 na rok. rozne dyscypliny, zalezy na jakimkoniu ternuje. a z Grubą szykujemy się teraz na ujeżdżenie, ale jeszcze dużo pracy przed nami...
to i ja się dopisuję: sezon dobry, tylko krótki, a najbliższe starty dopiero pewnie po nowym roku. W zeszłym roku nie byłam ani an jednych halówkach, bo Agros miał kontuzję,więc mam nadzieję, że teraz wykuruje się szybciej.
No to ja tez sie dopisuje, lat mam 24 a na koncie az: 1 start w zawodach towarzyskich bardzo prestizowej klasy L2, 2 starty w jeszcze bardziej presizowym konkursie o Puchar Raculki Turnusu 2go Obozu Jezdzieckiego - nawet zdobylam!:P - jeden start po ABC dresazu w Lewadzie i przymierzam sie do L3 L4 za tydzien o ile bedzie mnie stac🙂 Niestety starty powazniejsze sa powyzej moich umiejetnosci i mozliwosci finansowych😉 My to w stajni nazywamy prawie-jezdziectwem😀
Ja też się dopisuje. Najbliższe plany to w ten weekend zawody w Warce. Coś tam sobie mam zamiar po startować na halówkach, a po nowym roku zrobimy roztrenowanie i czas na zabieg. A w przyszłym sezonie może się na jakiś ujeżdżeniówkach pokażemy? Kto wie...
w każdym razie, aby mu udowodnić, że stare baby i konie inwalidzi też jeszcze wiele rzeczy mogą i potrafią, ćwiczymy codziennie. A co z tego będzie- okaże się w przyszłą sobotę.
Na pewno będzie dobrze! Dacie ze Zgidziorem rade, tym bardziej, że to koń profesor 🙂 trzymam kciuki!
No to ja się teraz dopiszę. Wprawdzie zarabiam na jeżdżeniu, ale zawody u mnie są raczej przywilejem (czasami nawet wymuszonym) Mam 23 lata, a startuję co się da - wkkw, dresaż, skoki. Wkkw na poziomie polskiej L (powinnam teraz startowac trochę wyższy poziom, ale przez ten rok kilka zawodów mi odwołali), dresaż klasy L i P (mam umiejętności na wyżej, ale konia brak...), skoki - od 60cm po 105 cm. Do wkkw mam jedną, stałą kobyłkę, natomiast do pozostałych dyscyplin... cóż, co zawody, to inny koń. Nieraz się zdarza, że szefowa daje mi znac o starcie "aż" 3 dni przed zawodami i przydziela konia, na którym nigdy nie jeździłam, ba, nie raz jechałam skoki, na czymś, na czym pierwszy skok oddałam dopiero na rozprężalni...
Ile razy startowałam - nie pamiętam. Mam na swoim koncie kilka 1-, 2-, 3- miejsc (jakim cudem zdobytych - nie wiem, niektóre konie to był prawdziwy hardcore) Mam takie miesiące, że startuję 2- 3 razy w tygodniu, czasami po 2, 3 konie na jedne zawody (w Anglii zawody odbywają się także w dni robocze), a czasami startuję raz na dwa tygodnie (ale takie "wakacje" zdarzają się rzadko) W planach mam jutrzejsze zawody wkkw, 9 października mam jednego dnia dresaż i skoki (2 konie) i 18 października kolejne wkkw. Znając życie w międzyczasie jeszcze mnie dodatkowo w coś wcisną...
Szerze, momentami mam na prawdę dośc. W zeszłym miesiącu 2 razy przychodziłam do stajni o 3 rano, bo czy startuję, czy nie, moje boksy mają byc wygnojowane. Oprócz tego kiedy nie startuję jeżdżę 9-10 koni dziennie. Nie wiem, skąd biorę na to siły, znajomi się mnie pytają, czy jestem w ogóle człowiekiem... Spojrzałam w lustro dzisiaj rano - wyglądam jak zombie. 🤔