nie zmienia to faktu, że jedno leje się litrami, bo to "sól fizjologiczna" , a drugie zabija w sekundzie dziecko, bo idzie w serce i nie da się wypłukać na czas i leży w różnych miejscach i raczej jakaś refleksja powinno się pojawić zanim podała. Z drugiej strony nie myli się ten, co robi nic
Czytaliście komentarze pod artykułem? Piszą że to lekarka źle podała zalecenia co do podawanego dziecku leku, a pielęgniarka zorientowała się po podaniu, ponoć lekarka tak to zatuszowała że całą winę zrzuciła na pielęgniarkę, ciekawa jestem jak to faktycznie było.
nika77, to może jednak przestań uogolniac? Wiem, że jest trochę kiepskich pielęgniarek, tak jak i kiepskich lekarzy, wetów, urzędników, hydraulikow i korposzczurow też. Nie trzeba chyba w każdym poście podkreślać jak to te pielęgniarki nic nie robią i piją kawę. Może Ty po prostu takie znasz, ja na szczęście znam cała masę zupełnie innych, z powołaniem nawet po 30 latach pracy.
Jeju... Skąd Wy tą kawę bierzecie? Ja nie mam czasu nawet się wysikać, a gdzie tu kawa. Utopia! Teraz się zastanawiam czy inni mają taki lajcik czy to ja mam tak ciulowo 😀
Jeju... Skąd Wy tą kawę bierzecie? Ja nie mam czasu nawet się wysikać, a gdzie tu kawa. Utopia! Teraz się zastanawiam czy inni mają taki lajcik czy to ja mam tak ciulowo 😀
Jak byłam z dzieckiem w szpitalu, to na oddziale dziecięcym to była norma. Socjalny pełen pijących kawę pielęgniarek, podczas gdy dziecko dusi się, bo ma atak astmy i nie ma kogo zawołać. Na komentarz, że trzeba poprawić kroplówkę, bo nie idzie, odpowiedziano komentarzem "dziecko jest głupie i zagina rękę". (akcja u ordynatora i wypisanie po 48 godzinach z zapaleniem płuc też)
dopuszczam możliwość, że mam ciulowo po prostu 🙂 jednak praca na oddziale trochę się różni. Miałam sporo godzin praktyk na kilku i też było nieciekawie ale luźniej. Nigdy jednak na tyle luźno, żeby wszystkie siedziały i nic nie robiły. Oddziały mamy spore, dużo łóżek i praktycznie ciągle coś się dzieje.
Nie ogarniam, jak można wydawać krocie na Eskadronowe czapraki i owijki, kiedy koń chodzi w starym, odrapanym i niedopasowanym siodle czy najprostszym, tekturowym niemalże, kupionym na Allegro. Na grupie Eskadron PL takie "kwiatki" przewijają się często - koń zza stodoły, niedopasowane i stare siodło, a neonoworóżowych czapraczków dziewczynki mają na pęczki. Owszem, czasami widać, że to "koniareczki" przebierające w Eskadrony konie szkółkowe, ale w dużej mierze są to konie prywatne i wtedy taki widok aż boli - porządnie dopasowane siodło powinno stać na pozycji wyżej niż szmatki...
Strzyga, ale za 1800 zł możesz mieć aż 9 (!) czapraków, a siodło TYLKO jedno. Żaden biznes. 😉 Żeby nie było - dla mnie dopasowane siodło dobrej jakości jest priorytetem.
Nooo, a do tego jeszcze z siodła koń może wyrosnąć albo się buntować, jak nie pasuje - a z czapraka nie wyrośnie ani nie będzie marudził, że chce fioletowy, a nie żółty. 😉
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 15 lipca 2016 09:54
Strzyga, można i za tysiaka, ale nie ma gwarancji, że akurat trafi się siodło pasujące na danego konia
a ja sie tak zastanawiam, czy te 1800 na reke to naprawde tak malo? Jest cale mnostwo ludzi harujacych ciezej niz pielegniarki za takie lub i mniejsze pieniadze, ile ludzi zyje za najnizsza krajowa? Rozumiem, ze to nie sa kokosy, ale w rzeczywistosci to sa przecietne zarobki. Srednia krajowa to jakas bajka jest, kiedy cale mnostwo ludzi zarabia ponizej 2 tys.
Wiem, ze standard zycia kazdy ma inny, ale nie wiem, czy to rzeczywiscie tak zle, zeby sie zazynac i pracowac na 3 etaty czy brac tyle dodatkowej pracy zeby chodzic nieprzytomnym. Uwazam, ze pielegniarki powinny miec limity godzinowe, ktorych przekroczyc by nie mogly.
A ta konkretna sytuacja... Ja tam pokemonke rozumiem i popieram - sama tez zawsze sprawdzalam butelki, ilosc leku, stan pacjenta. Kiedy mialam watpliwosci zawsze pytalam lekarza. To jest taka odpowiedzialnosc, ze nie wolno popasc w rutyne i koniec kropka. Choc oczywiscie kazdy jest czlowiekiem i bledy sie zdarzaja i zdarzac sie beda, ale jednak majac te "procedury" zmniejsza sie prawdopodobienstwo "fakapu".
nerechta, ale jest różnica między 1800 za, nie wiem, wykopanie dołu albo układanie kartonów na półce - a za opiekę nad człowiekiem, gdzie od nas zależy jego zdrowie i życie. Wysokość wynagrodzenia powinna pozostawać w jakiś sposób zbieżna z trudnością i odpowiedzialnością na danym stanowisku, a w tym wypadku drastycznie nie jest. Pomijając już kwestię tego, że nie powinna istnieć pensja, za którą nie da się samodzielnie żyć. No ale to utopia w tym kraju.
safie, no ale dlatego się właśnie szuka, przymierza, sprawdza. Naprawdę wielu osób nie stać na siodło szyte na zamówienie, a pomimo tego mają siodła dopasowane. Za tysiąc czy mniej można dobrać siodło. Murat-Gazon, a ja uważam, że za kopanie dołów powinno się solidnie płacić. Odpowiedzialność mniejsza ale wysiłek ogromny. To samo sprzątaczki. Proponuje im się stawki np. 9 zł, a przecież to paskudna robota. No ale tak jak piszesz - to utopia.
nie do konca sie zgodze - bo prace bywaja przerozne i rozna jest odpowiedzialnosc. Tak samo z wysilkiem fizycznym. Ale szczerze, pielegniarki sa bardzo, ale to bardzo roszczeniowe mimo wcale nie najgorszej pensji, nie ma chyba innej grupy zawodowej ktora tak sie zachowuje. A one maja jeszcze ta mozliwosc dorobienia dodatkowo, koniec koncow moga uzyskac bardzo przyzwoity dochod. Mi sie troche nasuwa takie glupie stwierdzenie, ale wybierajac taki zawod ma sie o nim i zarobkach jakies wyobrazenie i trzeba sie zastanowic, czy spelnia to oczekiwania czy nie. Nie dyskryminowalabym innych pracujacych fizycznie ludzi i nie szukalabym winy takiej a nie innej opieki zdrowotnej w zarobkach, bo to zwyczajnie nie fair zaslaniac sie niska pensja zeby nie wykonywac swojej pracy rzetelnie.
Aaa coś mi się popsuło! Czy ktoś może zgłosić mój post, bo sama swojego nie moge? :kwiatek: nerechta, tego dlatego wybiera się marnie płatne zawody, też nie rozumiem ale cieszę się, że jednak ktoś je wybiera, bo wyobrażasz sobie co by było, gdyby nie było pielęgniarek? Dorabiać mogą, tylko że tak jak było już wspominane, skutkuje to zmęczeniem, a to znowu prowadzi do błędów. Nie jestem pewna czy krzyczą najgłośniej, chyba po prostu najdłużej. I nie uważam też, żeby pensja 1800 zl nie była wcale zła. W Warszawie utrzymanie się z takiej pensji graniczy z cudem. Każdy uczciwie pracujący człowiek powinien zarabiać tyle, żeby bez problemu mógł przeżyć miesiąc, jechać raz w roku na wakacje i jeszcze móc coś odłożyć. Niestety nieliczni mają takie szczęście.
nerechta, ależ oczywiście, 1800 złotych w ramach odpowiedzialności za ludzkie życie i zdrowie to uczciwa i normalna kwota. I to, że w naszym kraju całe mnóstwo ludzi zarabia poniżej tej kwoty i żyje za 1300 zł i zarabia poniżej 2000 zł nie znaczy, że to jest normalne. Jak się chcemy bawić w równanie w dół, to na Ukrainie ludzie żyją za dolara dziennie. Można? Można.
I tak dla mnie życie za 1800 zł to jest kosmos i jest to mało. Bo jak się pracuje tylko po to, by móc opłacić mieszkanie i jedzenie, to to się nazywa niewolnictwo. I to, że mnóstwo ludzi tak żyje nie znaczy, że im to pasuje, tylko są do tego zmuszeni. Naprawdę to takie dziwne, że ludzie chcą godnie zarabiać i móc za swoją pensję wyjeżdżać na wakacje, móc wyjść przyjaciółmi na miasto i zwyczajnie normalnie żyć bez kalkulatora w ręku? To że mamy w Polsce takie zarobki to jest skandal, a nie chlubna norma, do której wszyscy powinni się dostosować, bo ludzie żyją za 1200.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 15 lipca 2016 10:52
nerechta, najgłośniej to chyba jednak krzyczą górnicy 😉
4164 zł – tyle oficjalnie wyniosła średnia krajowa pensja w listopadzie 2015 roku. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika jednak, że o takich pieniądzach większość Polaków może tylko pomarzyć, bo poniżej średniej krajowej zarabia prawie 70 proc. polskich pracowników.
I ten rozstrzał chyba najbardziej boli
Averis , święta racja. Poza Ukrainą jest też wiele innych krajów, gdzie ludzie żyją za mniej
Ale szczerze, pielegniarki sa bardzo, ale to bardzo roszczeniowe mimo wcale nie najgorszej pensji, nie ma chyba innej grupy zawodowej ktora tak sie zachowuje. A one maja jeszcze ta mozliwosc dorobienia dodatkowo, koniec koncow moga uzyskac bardzo przyzwoity dochod.
A nauczyciele i górnicy 😉? Ostatni strajk jednak coś dał, nie dość, że podwyżki, to jeszcze inne patrzenie przez dyrekcję szpitala na swój personel - do tej pory dyrekcji się wydawało, że te "pielęgniary" będą siedzieć cicho i można je dociskać jeszcze bardziej, redukując liczbę pracowników na zmianie (bo mało kasy), nie wywiązując się ze swoich obietnic, nie szanując ich pracy. Fakt, sam strajk trwał za długo i był przekoloryzowany w mediach, ale trudno. Wszyscy mogą być roszczeniowi, jeśli coś im się nie podoba, tylko mało kto jednak podejmie się strajku, bo to już ostateczność. Poza tym, pielęgniarki muszą mieć studia, minęły te czasy, gdzie było się pielęgniarką po liceum. Teraz mają kursy, studia. Dlaczego mają zarabiać tyle, ile osoby na stanowisku, na którym nie jest wymagane specjalistyczne wykształcenie?
pielęgniarki krzyczą i mogą cokolwiek tym wskórać, bo ich odejście od łóżek, a tym szantażują i ma to realne przełożenie na innych ludzi. Dodatkowo, tego zawodu nie może wykonywać pierwszy lepszy z ulicy. Pani ekspedientka może sobie pokrzyczeć, na jej miejsce trafi się pięć innych. Ja szanuję ludzi, pielęgniarki też, znam takie co serio mają, podobnie jak Gillian, ale znam też masę takich co mają centralnie wszystko gdzieś i żadnych sankcji za to, a jeszcze odpyskują, że one są przemęczone i źle opłacane. Może powinny być specjalizacje i widełki płacowe. Taka na oddziale ciężkim (intensywny nadzór, kardiochirurgia), nie ma szans sobie usiąść i olać system, ale na wielu innych oddziałach, czy w wielu innych placówkach (ZOZ), gdzie ich praca sprowadza się do wyjmowania kartoteki, czekania na pacjenta do zabiegowego (czasem tygodniami) i umawianiu wizyt, to sorry, szału nie ma i nie ma za co płacić. Bywałam tygodniami w szpitalu jako pacjent i jako odwiedzający i niestety. Na paliatywnym, to był raj. Rodzina za nie zmieniła pampersa, obmyła, nakarmiła..dwa razy dziennie rozwieźć leki i termometry. Ludzie bez rodziny leżeli w różnym stanie(osikani, opluci, osr..ni), a pielęgniarki z salowymi rajdały w dyżurce. Na płucnym kiedyś śmiałam poprosić o prześcieradło, bo po dłuższym czekaniu na reakcję po informacji o mokrym łóżku sama chciałam zmienić pościel, bo dziadek leżał posikany. Nienawistny wzrok oderwany od talerzyków z ciastkami zapamiętam na zawsze (co się babo przyp... jak widzisz jakie jesteśmy zarobione). Moja babcia dowiedziała się, że wygląda jak czupiradło i żeby się ogarnęła. Na internie. Pielęgniarka podpinała jej krew i raczyła taką miłą rozmową. Na sali intensywnego nadzoru na kardiologi latałam prosić o kaczkę obcym ludziom, bo na dzwonek nikt nie przychodził przez godzinę....zawsze miały zbiórkę i przerwę na śniadanie..takie zarobione. Ja nie uogólniam, ja widzę jak to często wyglada
A ja myślę, że dlatego tak to wygląda, bo zarobki są żenujące i w zawodzie są albo osoby ogromnie oddane i z powołania (i przez to ogromnie sfrustrowane), albo te, które nie miały umiejętności i wiedzy, by wyjechać do Anglii/Norwegii/Niemiec. Nic nie usprawiedliwia chamstwa i pogardzania pacjentem, ale skoro są marne pieniądze to i są marni pracownicy. Każdy normalny człowiek wie, że z niewolnika nie ma pracownika.
Sorry, ale jak widać ludzie w Macu pracują za więcej. Studiów nie potrzebują, odpowiedzialność żadna. W Gdańsku może znajdziesz POKÓJ i jedzenie za 1800 zl, ale na bilet miesięczny Ci już nie starczy.