Forum towarzyskie »

"Nie ogarniam jak..."

Praca to jak zwykle źródło wszelakiego nieogaru...

Przyszedł pan (dobre dżinsy, dobra koszula i żółte japonki na stopach  😁 ), chce kupić synowi lat 10 wyprawkę na obóz jeździecki (dziecko w życiu na koniu nie siedziało), Ok to zaczynamy, buty, bryczesy...
-a co to taki tanie? to szajs jest? pani mi da najlepsze modele wszystkiego!

Idziemy do kasków, pan sie uparł że chce ten ( ofc zero zapytania o zdanie dziecka, które to będzie nosic) brązowy. Mierzymy, niestety obwód głowy wypadł tak, że tego rozmiaru nie mamy z brązowych.
- jak to? to mierz ten rozmiar (2cm mniej niz dziecko ma). gdzie za ciasny, przecież nie masz takiej dużej głowy!
I dawaj wciska mu na chama ten kask  😵  dziecko zielone: ale tato, ten kask mnie gniecie, ten czarny był lepszy
- ale ja chcę Ci kupic brązowy!

Koniec końców pan wziął czarny, ale byl bardzo niepocieszony, że dziecko nie moze jeździć w za ciasnym kasku. Za ciasnym, ale brązowym 😉
Nie ogarniam jak można wyciąć sobie (tudzież zlecić wycięcie jakiemuś, hm, artyście) dwie wielkie, grube krechy skóry na twarzy tylko dlatego, że jakiś idiota z Gangu Albanii też to kiedyś zrobił i ma takie blizny.

W sumie to w ogóle nie ogarniam takich "modyfikacji ciała" polegających na przecinaniu czy wycinaniu czegoś (ale kolczyki "ogarniam" chociaz to tez przebijanie ciala) ale to już inna broszka.
Ludzi Buców nie ogarniam 😀
Jak sprzątam, to zamykam część łazienki(3 kabiny i 3 umywalki, zostaje 8 kabin i 3 umywalki), żeby najpierw ją zrobić a po zamknięciu centrum resztę. Odgradzam wyraźnymi, żółtymi znakami. I zawsze- serio, zawsze- znajdzie się taka baba, która mi wejdzie w tę umytą część chociaż w części wolnej są dostępne(!!) toalety i umywalki. Bo może akurat tam ma lepsze światło do malowania? Albo lepsze lustro? Może kibelek wygodniejszy? 💃
Są 3 kategorie. 1. Babeczki, które wchodząc poślą mi przepraszające spojrzenie(jakby to miało coś zmienić 😀 ) 2. Babeczki, które nawet nie uraczą mnie spojrzeniem 😀 i mój ulubiony sort- 3. Babeczki, które wyj**ują znak z kopa(serio!), wchodzą jak do siebie i patrzą, czy zareaguję 😀
Nie ogarniam. Co im to w sumie daje? Chyba tylko wkurzenie, że ja nie reaguję 😉
Bo trawa zawsze jest "bardziej" za ogrodzeniem 😉 Z tym kopaniem ogarnąć nietrudno. Coś w stylu "nie jestem aż takim nikim skoro mam komu dopiec" - leczenie dość pospolitych kompleksów i poczucia niższości.
Nie ogarniam urzędników, ludzi zatrudnionych za wygodnymi biurkami po to by byli dla obywatela, a zachowujących się wobec petenta jakby mu robili przysługę że w ogóle pracują.
Jakby ich umysły nie pojmowały, że bez petenta przed biurkiem, ich by nie było za biurkiem.
Kiedyś się na takich wściekałam, teraz mnie po prostu bawią.
Już tu chyba pisałam o tym, ale ja mam taki sposób że dla takich prukw za biurkiem jestem obrzydliwie miła i z całego serca dziękuję jej po kilka razy za całą troskę, zaangażowanie i pomoc, mimo że babsztyl jest ewidentnie opryskliwy. Jest wtedy nieco zagubiona, bo nie weszłam w tryb pyskówki mimo, że mnie prowokuje 😉
Pamiętaj, że to ONA TUTAJ RZĄDZI i jak wdasz się w kłótnię czy pyskówkę to twoje dokumenty wrzuci do przegródki "na za dwa tygodnie" zamiast "Pilne! Na jutro" 😉

Na filmie przykład jak sobie radzić. Młodzi sobie jakoś poradzą, ale starszy zagubiony człowiek nie ma nawet na tyle siły przebicia żeby ZŁOŻYĆ wniosek, a co dopiero domagać się swoich praw. Paranoja.
kajpo, wpadnij do mnie do działu, zobaczysz jak obrzydliwie mili ludzie tu pracują. 😉
Wiecie co, ja ostatnio co drugi dzień dzwonię do ZUSu i piszę do nich maile, bo namieszałam w składkach i wszyscy są tak MEGA mili, że nie wierzę normalnie 🙂 Zadzwoniłam też na infolinię NFZtu i to samo - przemiła pani, wszystko mi dokładnie powiedziała co i jak. Jakąś reformę przeszli czy co?
dzionka- ja z ZUS-em obserwuję taką zależność, że jak idę na piętro gdzie obsługują tych co mają działalność i gdzie to JA wpłacam do ZUS-u to są mega mili. A jak pójdziesz na piętro, gdzie ty chcesz dostać od nich i to ONI mają ci dać, to już ne jest tak uprzejmie i błyskawicznie. 🙂
Ja tam się zawsze uśmiecham i mowię miłym głosem i panie są w 80% miłe. A jak się je jeszcze dobrym słowem połechce, to już kompletny odlot.
W zeszłym tyg byłam wyrobić nowy paszport i szło jak byk napisane, ze najpierw wypełnić druczek i zapłacić, a potem brać numerek (podeszłam zapłacić już jak pani miała przerwę, a zrobiła mi wpłatę i nie wyglada jakby chciała mnie zabić), czego oczywiście nikt nie respektował, wszyscy brali numerki na początku.
Prócz mnie. No i czekalam na ten mój numerek, podeszłam, a za mną pani, co miala numerek wcześniej, ale płaciła jak ja wywoływali. Przyjęli ja w innym okienku w geście uprzejmości, a ja mowię, ze to bardzo nieładnie, ze się ludzie niesluchaja i biorą numerki. Pani była mega zaskoczona, ze mam takie zdanie, zaczęła oczywiście mowić, ze to im psuje prace i była przeszczęśliwa, ze ktoś to zauważa i pomogła mi wszystko wypełnić z mega uśmiechem. Czasem trzeba zobaczyć człowieka w człowieku.
Sposób na wylewnie miłą działa 🙂 Mieszkałam wcześniej w mieście w którym była jakaś tam akcja ocieplania wizerunku urzędnika, i przyznam że nawet w skarbówce sprawy załatwiało się miło. Teraz nie mogę nawyknąć, że na tym moim prywatnym końcu świata niekiedy nawet prywatne firmy robią łaskę, że pozwolą zostać ich klientem. Obawiam się, że jedyne co przez ostatnie 30 lat się tu zmieniło, to nazwy ulic i marki samochodów.
Strzyga, znaczy że się da 🙂 Ale wiesz, krew człowieka zalewa jak czasem "przy okienku" obok człowiek widzi, jak z góry traktowany jest taki niezorientowany emeryt, czy ktoś zdenerwowany bo się spieszy.
U nas Panie w skarbowym są mega miłe. I pomocne. Jedna taka ( zawsze, jak jest to do niej czekam) wylazłaby ze skóry aby pomóc i na dodatek pożartować z nią można.

A w ZUSie sama kiedyś pracowałam i wydaje mi się, że to już zależy od osobowości człowieka. Miałam taką w pokoju, co była opryskliwa dla wszystkich petentów i zachowywała się jakby wszystkie rozumy pozjadała.

Ja pracowałam kiedyś w dziale, o którym pisze Tunrida- w dziale płatników składek. I teoretycznie petenci powinni byli składać wnioski w informacji i odbierać zaświadczenia również w informacji. Reszta- jak zadłuzenia, raty, niedopełnienia dokumentów itp - szło pocztą. Czyli w teorii brak kontaktu z klientem. Ale codziennie trafiały się dziesiątki osób, które się obsługiwało indywidualnie- bo ktoś przyszedł się doradzic, przeliczyć składkę, zapytać czemu tak a nie inaczej. No i trafiały się osoby z pretensjami do nas, a winny był system, ustawa, czy tam biuro rachunkowe. I trzeba było wszystko tłumaczyć od nowa, a oni wiecznie oskarżali nas, bo co nam przeszkadza, że on na deklaracji ma np 45,01 a powinno być 45,00. To co mi przeszkadza, że ten grosz więcej jest?
JARA Dzionka Na szczęście moje ostatnie doświadczenia dowodzą, że te wstrętne babska to pojedyncze wyjątki 😀
W powiatowym US zostałam obsłużona mega profesjonalnie a nawet dostałam polecenie żeby się przejść osobiście do jakiegoś pokoju to zostanie sprawa załatwiona od ręki (mimo że normalnie trzeba poczekać 3 dni) Natomiast tego samego dnia baba w US w Warszawie przez cały czas nawet na mnie nie spojrzała i za każdym razem kiedy jej zdaniem zakończyłyśmy rozmowę pytała teatralnie głośno i z irytacją "CZY MA PANI JESZCZE JAKIEŚ PYTANIA?" Na co ja na poczekaniu wymyślałam kolejne, serdecznie dziękując za pomoc, cierpliwość i profesjonalizm  😁

tunrida tego nie ogarniam, problem jakby z własnej kieszeni wypłacały  🤣
marysia550 uprzejmość powinna być oczywistością a nie powodem do szoku i niedowierzania 🙂
Dzionka, padniesz.  Lekarz mnie nie chciał dopisać do przychodni. Napisałam do NFZ, że co mam począć. Dostaję telefon od Pani, że mam prawo do lekarza i że mam iść, powołać się itp. Za kilka dni dostaję PISMO, taki glejt, z tą samą treścią...Szczypalam się...
Czasem , kiedy widzę wq......ą urzedniczkę rzucam łagodnie "ciężki dzień prawda" ?
Machają ręką,  wypełza nieśmiały, zmęczony uśmiech.
A taaak, nawet nie warto gadać.

Z opryskliwo-warczącymi mam większy problem.
Chciałam mieć pszczoły. Mój mąż mi powiedział, że głupia jestem, że będę musiała po wsi latać za nimi,  jak mi się wyroją 🙁  I kolejne marzenie po krowie i kozie zniknęło.

Wkurzył mnie dziś POLSAT. Dwa miesiące temu zgodziłam się na nowe warunki ( telefonicznie), Pan się nawet nie zająknął nawet, że mi umowę przedłużają, natomiast obiecał, że rabat 10 zł, za to, że mam w Plusie abonament w wysokości jakiejś tam dostanę. Przyszła umowa, okazało się, że przedłużyli mi na 29 miesięcy. Wkurzyłam, zadzwoniłam tam i zgłosiłam swoje uwagi i ponownie usłyszałam, że rabat będzie naliczony. Za czerwiec był naliczony. Za lipiec mam zaległość 10 zł. Przysłali maila z windykacji, dzwonię do nich i tłumaczę o co chodzi, Pani swoje, a ja swoje. Pani zrobiła zgłoszenie i pyta mi się do kiedy zapłacę to 10 zł, czy do jutra zdążę. Mówię, że nie. Do piątku- nie. Do soboty-nie i w ogóle nie zamierzam tego płacić. No to Pani mnie informuje, że będą mi z windykacji maile wysyłać. A proszę bardzo.
W międzyczasie była taka historia, mamy dwa dekodery, dodatkowy był przy telewizorze, ale córka dostała nowego kompa i próbowałam to złączyć- monitor+dekoder HD.  W pewnym momencie przestałam to ogarniać i zadzwoniłam do BOA Polsatu i tłumaczę w czym rzecz.
Pan- Ale co Pani chciała połączyć.
Ja- Monitor z dekoderem.
Pan- Jak to - monitor?
Ja- No monitor od komputera.
Pan- Taki zwykły monitor?
Ja- Tak, nowy zwykły monitor.
Pan- I co- miało chodzić?
Ja- No tak mi się wydaje.
Pan- Nie, to nie będzie działać.
Ja- Jak to nie?
Pan- No nie, nie da się....
Ja- A to szkoda.

Ja nie wiem po co Ci ludzie tam siedzą....za co mają płacone. Porażka na całej linii.


kontynuując- Polsat mnie odłączył od usług dopóki nie zapłacę 10 zł.
A ja nie ogarniam petentów, którzy przychodzą i zachowują się jakby byli jedyni, najważniejsi i się wywyższają nad urzędnikiem. Nie ogarniam stereotypu urzędnika, przecież to zależy od konkretnego człowieka, a nie od tego gdzie pracuje (w gruncie rzeczy i w większości przypadków).
Flygirl obejrzyj film pod moim linkiem. Stąd się biorą stereotypy 🙂
Dzisiejsze urzędy a "dawne" to niebo a ziemia! Dziś panie przemiłe, uczynne, pomocne. "Wtedy" człowiek się cieszył jak kopniakiem nie wywalili. Miałam fobię przed urzędami - potem spływałam, bałam się jak na torturach. Minęło - dzięki uprzejmości i kompetencji pracowników urzędów.
Oni chyba na jakies szkolenia chodzą teraz.
Gniadata, piona. no nie ogarniam no
BASZNIA, wow, chyba kogoś osobiście wkurzył lekarz z twojej historii 🙂 No i super!

tunrida, ech, może masz rację- jeszcze nigdy niczego od nich nie chciałam, to pewnie dlatego tak zawsze przemiło 😉
Oni chyba na jakies szkolenia chodzą teraz.


Jak ktoś jest niedopchnięty to szkolenia w niczym nie pomogą.
[quote author=Luna_s20 link=topic=95120.msg2390837#msg2390837 date=1436779037]

Nie ogarniam urzędników, ludzi zatrudnionych za wygodnymi biurkami po to by byli dla obywatela, a zachowujących się wobec petenta jakby mu robili przysługę że w ogóle pracują.
Jakby ich umysły nie pojmowały, że bez petenta przed biurkiem, ich by nie było za biurkiem.
Kiedyś się na takich wściekałam, teraz mnie po prostu bawią.
[/quote]

Ja za to nie ogarniam obywateli, którzy nie pojmują, że taki urzędnik musi przestrzegać przepisów odgórnych, nie każdą sprawę może załatwić od ręki chociaż by chciał (bo przecież lepiej pozbyć się wściekłego obywatele od razu niż jeszcze go bardziej nakręcać). 😉
No jak to?! Przecież PŁACI PODATKI to wymaga!
U mnie był ostatnio Pan, który ma medyczną marichuanę i w tym kierunku prowadza biznes 😁 dziewczyny godzinę wietrzył pokój 😁
I zapomina, że urzędnik też płaci podatki  😁 Jak pracowałam w UM to zwykle bardziej zbywałam takich osobników uśmiechem, ale też czasami miałam gorszy dzień, dużo pracy pt. "na wczoraj, albo i zeszły tydzień" w połączeniu z taką roszczeniową osobą nie nastrajało do uśmiechów

A pracę w urzędzie lubiłam i staram się ponownie tam dostać  😀iabeł:
a mnie dzisiaj w urzędzie obsługiwała przemiła pani, ale... poniósł ją luz i wyciągnęła przy mnie lusterko (czekała, aż się coś wydrukuje) i zaczęła malować kreski eyelinerem (btw. nieźle jej wyszły), chociaż ja trochę nie wiedziałam co ze sobą zrobić i udawałam, że bardzo interesują mnie obrazki na ścianie :P
I zapomina, że urzędnik też płaci podatki   😁


"Tak! PŁACI PANI PODATKI Z MOICH PODATKÓW!!" 😁 Przez telefon ludzie są bardziej chamscy 😉
Napisałam, że w poprzednim mieście nie spotkałam się z niczym takim. Nie mam problemów w urzędach bo "jestem duża i sama sięgam do okienka". Staram się szanować każde stanowisko pracy, ale jakkolwiek na chamstwo warto odpowiadać chamstwem, to akurat urzędnikowi się nie da
A zawsze przykre jest gdy człowiek traktowany z góry i bez szacunku, a nie może nawet pisnąć. Niby mamy wolność, ale jak ktoś słusznie wspominał, co komu z niej gdy papier trafi na dno urzędniczej szuflady i ktoś łaskawie sobie o nim przypomni po paru miesiącach... Ale fakt, i petenci bywają najróżniejsi. Ale to nie petent jest dla urzędnika, i obydwie strony muszą rozumieć że w jakiś sposób od siebie zależą. Żeby machina dobrze pracowała, jej trybiki muszą współpracować a nie walczyć ze sobą.
Luna_s20, ja tam uważam, że
chamstwu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom
cytując klasyka 😉

Żaden papier nie może trafić na kilka miesięcy do urzędniczej szuflady!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się