No jasne, że potowarzyszy! W tym roku "juz zaczyna mnie nosić"... Tylko pojazd cosik sie rozbestwił i mu podwoziem narywa 😀iabeł: widac wiecej ruchu potrzebuje.
ja wiem że kiedyś sama jeździłam bez kasku ... zbyt duża pewność siebie ... może brawura, nie wiem ... ale teraz jak widzę foty ludzi jeżdżących bez kasków to krew mi w żyłach zamarza ... proszę zastanówcie się chwilę wsiadając na konia! mi kask uratował życie!
Strzyga, jeśli to ta sama, o której myślę, to ona chyba od zawsze takie (pozowane) dodawała. Daawno temu jak jeszcze dodawała zdjęcia z treningów, to jednak dzieci były w kaskach. Ja sama na zdjęcia kask zdejmuję. Nie wiem czy to odpowiedzialne i mądre... ale jak już angażuje kogoś to chcę, żeby wyszło ładnie.
Libeerte, naprawdę nie wiesz czy to odpowiedzialne i mądre? Zdjęcia w kasku też mogą być ładne. Mi jak robię zdjęcia, jest obojętne czy ktoś ma kask czy nie, ale tylko pod warunkiem, że ten ktoś sam za siebie odpowiada.
Strzyga, Fakt, nie przemyślałam dobrze tego zdania, bo owszem wiem o tym. Takie zdjęcia wychodzą ładne, jak ktoś ładnie wygląda. 😉 Zawsze biorę odpowiedzialność na siebie i uważam jak mogę.
Dla mnie kask (czy kiedyś toczek) jest elementem jeździeckiego imidżu i mnie w oczy nie kole na zdjęciach. Ja kilka razy bez kasku jeździłam w życiu ale zawsze czułam się bardzo nie pewnie. Teraz wolę zejść z konia z mokrą głową ale ją mieć w całości 😉
Zaczęłam rehabilitacje w poradni w Zabrzu. 2 godziny ćwiczeń dają w kość ale ciesze się. Jak to powiedział jeden z rehabilitantów w Zabrzu ja nie potrzebuje zabiegów tylko ćwiczeń. Zawiozłam dzisiaj swoje wypisy żeby pokazać. Rehabilitant przeczytał, pokiwał głową i powiedział że miałam dużo szczęścia w nieszczęściu. Spróbuje iść do lekarza i mam nadzieje że uda się załatwić dalsze ćwiczenia. Jak nie to myślę nad wykupieniem prywatnych wizyt, zobaczymy. W sobotę jadę załatwiać hipoterapie, w końcu udało mi się zdobyć zaświadczenie.
I zawsze to samo pytanie :P - co się stało? - miałam wypadek - samochodowy? - nie, z konia spadłam - o Jezu Nie wiem dlaczego ale jakoś mnie to rozbawia :P
No niestety ludziom brak wyobraźni 🙁 ale chyba najbardziej boli mnie komentarz "nie wasz sprawa"... 🤦 Ale życie kiedyś to zweryfikuje, mam tylko nadzieje, że nie skończy się tragedią ;/
ja jeżdżę konno od dziecka, spadała, z konia nie raz ale jeździłam w stadninach i zawsze toczek miałam na głownie 🙄 mama mi opowiadała że podobno od maleńkiego siedziałam w siodle 🙄 jakieś 4 albo 5 lat temu zaczęła się moja przygoda z własnymi końmi, na początku dzierżawiłam kobyłka, potem wałaszka którego odkupiłam a potem trafiłam na Klarę 🙄 kask miałam ale nie używałm go za każdym razem 🙄 pamiętam jak spadłam z Latarnika, miałam całe biodro strzaskane to jednak nie dało mi do myślenia 🙄 piszę to bo nigdy nie ukrywałam że jeździłam bez kasku, jak zerkniecie na początek wątku zobaczycie że zostało mi to wytknięte, mimo to starałam się rzeczowo wyjaśniać każdemu kto miał wątpliwości 🙄 niestety większość ludzi nie chce bądź nie potrafi się wytłumaczyć, czego doskonałym przykładem jest właśnie to ogłoszenie 🙄 wystawiając coś na internet stajemy się osobami publicznymi, narażając się przy tym na pochwały i na krytykę niestety większość ludzi nie potrafi znieść krytyki 🙄 wczoraj trafiłam na zdjęcie dziewczyny która na oklep, bez ogłowia i bez kasku skacze sobie przeszkodę 🙄 na pisałam grzecznie że powinno być w opisie "bez siodła, bez ogłowia i bez kasku" na co dostałam odpowiedź "Wszystko na własną odpowiedzialność, osoba pełnoletnia. " 🙄 tak to już jest że człowiek zawsze wie lepiej 🙄 widzicie ja np zawsze mówiłam że nie potrafię jeździć konno, potrafię siedzieć w siodle, życie mi udowodniło że nie zawsze 🙄 ale wzięłam to do siebie i postanowiłam młodą oddać w trening, sama też z niego skorzystam 🙄 nie wiem dlaczego to wszystko piszę 😉 kończąc mój elaborat powiem raz jeszcze, ja wiem że to na własną odpowiedzialność ale pomyślcie zanim usiądziecie w siodle, jak będziecie mieć wypadek nikt nie zapyta czy jechaliście na własną odpowiedzialność los o takie rzeczy nie pyta 🙄 tak jak pisałam spadałam z konia nie raz ale ten jeden raz wystarczył, przypominam że gdyby nie kask już bym nie żyła 🙄
tia... bo kasa na leczenie nie idzie z naszych podatków, my i nasi znajomi przez to nie sczekają w kolejkach, tylko spada z nieba, albo z panienki zaskórniaków (pfu... zarobionych), a zmieniac sobie pieluchy i się nosić też się bedzie sama. bo przeciez ani rodziny ani nikogo to sprawa, bo sama za siebie odpowiada i dba. więc nie musi miec kasku. taka odpowiedzialna! ja ci takim wręcz życze zostania warzywem.. tzn pół warzywem - żeby mieli świadomość. albo wcześniej pozajmowac się takimi osobami, wtedy może w głowach z rozumem wywianym przez brak kasku cos dzięki temu zostanie. tak, się czasem w syt "pewnych" nie zaklada (pewnych? ja tez zaliczylam obrzek mozgu i powiklania do dzis a niebylo jakoś "niepewnie" - kask mialam, dlatego pokracznie, ale pisać jeszcze moge ) ,ale... to powinny być wyjątki i nie ma się czym szczycić...
Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak na "własną odpowiedzialność". Jak będziemy leżeć w śpiączce to wtedy odpowiedzialni są za nas inni, najczęściej rodzina, mama, tata, mąż... Co udowodnimy tym, że wsiadamy na własną odpowiedzialność? Później wychodzą pretensje ze strony rodziny "bo on jeździł w pana stajni, to pana wina", "bo ona jechała na pani koniu". A to, że poszkodowany nie miał odpowiedniego stroju wchodząc na konia i szczycił się tym, że jeździ bez kasku odchodzi na daleki plan...
prawda jest taka że o noszeniu kasku można by wątek założyć 🙄 nie dlatego zakładałam ten wątek 🙄 fakt pozostaje jednak jeden kask uratował mi życie!
w środę byłam ostatni raz w poradni, była pacjentka która była po zabiegu bo coś jej tam w nogi wstawiali i mówiła że lewa ją boli bo jej nie ćwiczyła po zabiegu bo nie umiała się dostać na rehabilitacje ... to mi uświadomiło jak wiele szczęścia mam że stać mnie na prywatną rehabilitacje i to dzięki Wam i dzięki 1% :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: dlatego raz jeszcze proszę Was o 1% :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
co do kasku ... moja mama kiedyś powiedziała że powinnam propagować jeżdżenie w kasku ale ja nie czuje się do tego hmmm uprawniona 🙄 sama jeździłam bez kasku ale ten wypadek zmienił w moim życiu wiele, ostatnio jak byłam odwiedzić Klarę stałam tak przy jej boksie i patrzyłam jak zajada sianko i zaczęłam się zastanawiać jak wiele zmienił ostatni rok 🙄 gdyby nie kask zmieniłoby się jeszcze więcej ... teraz mam dużo wolnego czasu, więc dużo siedzę na necie i widzę jak wiele osób jeździ bez kasku, często są to osoby które znają moją historie dlatego raz jeszcze proszę pomyślcie zanim usiądziecie na konia!
jestem teraz praktycznie uwięziona w domu, bo wyjść sama przy takiej pogodzie nie mogę 🙄 mieszkam sama i praktycznie cały dzień jestem sama 🙄 to se znalazłam zajęcie 😀
Dawno się nie odzywałam, więc z nowości - końcem kwietnia idę do szpitala na oddział rehabilitacji - w czerwcu mam zabiegi w poradni - w sierpniu w drugiej poradni - cały czas chodzę prywatnie na rehabilitację co u mnie - oko nie wróciło do normy - czucie z lewej strony niby coś tam czuję ale nie tak jak powinnam np jak dam rękę pod gorącą wodę to czuje coś na kształt mrowienia ale nie czuję gorąca - nad chodzeniem ciągle pracuję - w lewym uchu dalej słyszę tylko szum, słuch jako taki nie wrócił ale nie chcę aparatów słuchowych mimo że czas mija ciągle mam nadzieję że wrócę do sprawności, czasem jak jest mi źle myślę sobie jak było na początku i jak wiele się zmieniło, czasami to pomaga na stajnię nie jeżdżę ze względu na aurę ale dalej wierzę że wrócę w siodło, pewnie pomyślicie że ważne że żyję, że potrafię samodzielnie egzystować ale dla mnie konie to całe życie
dalej proszę o Wasze wsparcie w postaci 1%, to właśnie dzięki Wam mogę się teraz rehabilitować!