tengusia musisz powiedzieć dziewczynie, która jeździ na Twoim koniu, że bez kasku nie ma mowy żeby wsiadała.
Ja jak widzę zdjęcia moich znajomych bez kasku to mnie krew zalewa 🙁 I żeby to jeszcze była jazda w 3 chodach w kółko to ok, mniejsze ryzyko (choć i też nie!). Ale skakanie 140 i jazda w teren, rajd??? 😲 Aż mnie szarpie jak to pisze.
wątek zamknięty
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 listopada 2014 17:08
tengusia, jednak powinnaś zwracać uwagę, żeby koleżanka też korzystała z kasku, tym bardziej, że wsiadła na Twojego konia. To przykre, że ta cała historia jej niczego nie nauczyła.
tak wiem zapomniałam dziś założyć kask jak jeździłam na łące, tyle że zaraz potem jak weszłam na maneż od razu go założyłam 🙁 ... bez kasku się nie ruszam w teren
Myślę że wiele osób jeździ bez kasku, bo przecież mam spokojnego konia, bo potrafię dobrze jeździć, bo usiadłam tylko na chwilę itp. Ja sama jeździłam bez kasku, szczęście w nieszczęściu że wtedy miałam kask. To on uratował mi życie. Uświadomiłam sobie że warto zachować rozsądek, bo każdy sport niesie za sobą ryzyko. Ja wyciągnęłam lekcje z tego wypadku. Wiem że są osoby które także ją wyciągnęły. Ja bez kasku już nigdy nie siądę na konia. Wsiadając na konia pomyślcie o tym jak nie wiele trzeba żeby stanąć na tej cienkiej granicy. Mi kask uratował życie wam też może je uratować. W swoim życiu ratowałam psy ras bojowych. Potem wróciłam do jeździectwa. Jednego mnie to nauczyło, nawet najlepiej ułożone zwierzę pozostanie zawsze zwierzęciem i należy o tym pamiętać.
tengusia Gdybym mógł, "lajknął" bym Twój post. Kiedyś dużo dał mi do myślenia znajomy. Człowiek baaaardzo bogaty, swego czasu notowany na tej polskiej liście najbogatszych ludzi, bardzo wysoko. Jeździł kiedyś w parku z córką na rolkach, tak naprawdę to dopiero pierwszy raz te rolki miał na sobie, ale chciał zrobić córce frajdę, więc poszedł z nią na asfalt i próbował się poruszać. Najśmieszniejsze dla mnie wtedy było to, że jeździł w toczku. Facet 200cm wzrostu, chudy jak patyk, rolki dodały mu parę cm a toczek "zrobił resztę". Jako że był to mój bardzo dobry kumpel, mogłem spokojnie i otwarcie się z niego nabijać, tak jak on często nabijał się ze mnie. Najpierw spytał mnie z czego tak beczę. Gdy mu całkiem szczerze odpowiedziałem. On powiedział mi jedną prostą prawdę: Człowieku, ja głową zarabiam na życie. Mam na utrzymaniu żonę i troje dzieci. Gdy sobie ten łeb uszkodzę, kto da nam jeść? Jego odpowiedź utkwiła mi w głowie do dziś.
wątek zamknięty
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 07 listopada 2014 14:03
tengusia, wszystko pięknie ładnie, ale w pierwszej kolejności to powinny być słowa kierowane do osób, które wsiadają na Twojego konia
Szczerze przyznam, że jeździłam w starym toczku, po przeczytaniu tej historii kupiłam porządny kask. I o ile RAZ zrobiłam taką głupotę, że do zdjęć wsiadłam bez toczka, tak teraz nie ma mowy.
dzisiaj na Tvp seriale był odcinek Ojca Mateusza z tematem końskim 😀 Rzadko oglądam telewizje a tu włączam i coś fajnego. I pani sobie jechała, koń się spłoszył. Później policjant do ratownika -Ale przecież miała kask! -Nie kask proszę pana, tylko toczek. I później się okazało, że koń spłoszył się od flesza aparatu. Mąż jak się dowiedział, że żona go zdradza wynajął fotografa żeby się zaczaił na nią w miejscu gdzie zawsze przejeżdża i dodatkowo mąż przeciął jej popręg 👀
Prawda jest taka i powtarzam to często synowi, że zbyt duża pewność siebie bywa zgubna. Dlatego często jeździ się bez kasku. Należy pamiętać że wypadek może się zdarzyć w każdej chwili. Niby nic takiego się nie stało. Młoda zagalopowała, poślizgnęła się i upadła. Nie spłoszyła się, nie zrzuciła mnie specjalnie po prostu stało się. Pamiętajcie o tym 😉
Dołączam się do grupy fanów kasku. Mieszkam we Włoszech, członkowie naszego klubu jeździeckiego są zobowiązani do przystąpienia do grupowego ubezpieczenia NWW i opłacania z tego tytułu rocznej składki w wysokości 150 euro. Dzięki temu jesteśmy zabezpieczeni na wypadek takich przykrych zdarzeń, jakie przytrafiło się tengusi. Ale - uwaga - ubezpieczyciel wyłącza WSZELKĄ odpowiedzialność jeśli w momencie wypadku delikwent nie miał kasku! Stąd na drzwiach biura wisi regulamin, w którym wytłuszczono obowiązek jego noszenia. Ba, obowiązuje także nakaz noszenia odpowiedniego obuwia (za stopę w sandałku przydepniętą kopytem z podkową ubezpieczyciel też nie zapłaci).
Nie bez powodu również NAJLEPSI jeźdźcy na świecie podczas NAJWYŻSZYCH konkursów są zobowiązani do noszenia kasku, a nikt im przecież nie może zarzucić braku doświadczenia i jeździeckich kompetencji.
Niestety, w mojej stajni też kilka osób uważa się za pancerne i zasuwa galopem bez kasku, bo to takie cool poczuć wiatr we włosach! Marzę o tym, żeby kaski stały się wreszcie trendy, tym bardziej, że na rynku dostępnych jest tyle ciekawych modeli.
Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia: te same osoby, które lekceważą ochronę własnego mózgu poświęcają ogrom czasu i środków na ochronę innych części ciała...swojego wierzchowca! Podkładki, kaloszki, ochraniacze, derki osuszające, owijki, maski przeciw owadom... A wasza głowa?!
Bezkaskowcy: przemyślcie to, póki jeszcze z waszą wszystko w porządku...
Trzymaj się tengusia! Udanego powrotu do zdrowia i do koni!
Nie wiem dlaczego noszenie kasków budzi taką niechęć. Na rajdzie z 10 uczestników byłam jedną, która miała kask. Widziałam pokątne usmeszki, ale ja się tym nie przejmuję, bezpieczeństwo najważniejsze. Dużo jeszcze się musi zmienić, żeby zakladanie kasku było trendy ; (
własnie niestety ja zaobserwowałam odwrotną tendencję:
osoby BEZ KASKU uważa(ją) się za bardziej profesjonalne bo "jeżdżę tak dobrze, że na pewno nie spadnę i mogę sobie pozwolić na jazdę bez kasku". smutne to bardzo.
Ja bez kasku się czuję, jakbym wsiadła bez butów i skarpetek, no czegoś mi brakuje, głowa jest za lekka 😉 Nie zdarza mi się wsiadać bez kasku, ale ja już jestem stara i nie przejmuję się co myślą inni, bo zdanie 17-letnich dziewczynek nigdy mnie nie obchodziło 😉 W stajniach, w których jeździłam przez ostatnie 5 lat był obowiązek wsiadania w kasku i każdy łącznie z właścicielem stajni się do tego stosował, przykład idzie od góry moim zdaniem, instruktor też powinien w kasku jeździć.
Ja bez kasku się czuję, jakbym wsiadła bez butów i skarpetek, no czegoś mi brakuje, głowa jest za lekka 😉
o to to! i dla mnie dodatkowo jest to kuszenie losu. 🙁 owszem, kiedyś należałam do tych, co jeździły bez kasku... ale też na szczęście z tego wyrosłam.
ale awersję do kasku wciąż widzę i przyklaskiwanie temu. i to nie tylko ze strony "nastek", ale też osób wydawałoby się dorosłych i rozsądnych! ale to "tylko do zdjęcia". ale na następnym zdj już widać dziki galop po łące w połączeniu z baranami ze strony konia.... i wciąż bez kasku. 🙁
Wybaczam, temat trochę zboczył ale na ważny temat. Ten wątek z pewnością jest przestrogą i myślę że dał wielu osobom do myślenia.
Ja znów jestem w szpitalu. Kolejne urodziny spędzę w szpitalu, tyle że poprzednich urodzin nie pamiętam. Szczęście że po tacie ostał mi się laptop, przynajmniej nie umrę z nudów. W tyg napiszę wam coś więcej bo będę mieć zabiegi.
Jestem już w domku. Poprawa jest, nie taka jak bym chciała ale jest. Dalsze plany to szpital w Zabrzu a w międzyczasie prywatna rehabilitacja. Dzisiaj byłam w poradni, owszem przepisali mi zabiegi. Pierwszy wolny termin sierpień. Stałam tam i śmiać mi się chciało ale co zrobić zapisałam się na sierpień. Jednym słowem w Polsce lepiej nie chorować. Jeszcze mnie czeka komisja w ZUS bo mi się świadczenia rehabilitacyjne kończą. Ciekawe co usłyszę. Nastrój mam dobry mimo tych urozmaiceń. Dalej wierzę że dam radę. W środę idę do lekarza w sprawie zaświadczenia na hipo. Mam nadzieję że tym razem się uda.
dasz radę!!! Polska służba zdrowia 🤬 ale cóż chyba już każdy przeżył jakiś zawód związany z tą instytucją, co do komisji lekarskiej to też nie mam najlepszego zdania, sama się przekonałam (długo by opowiadać) 😕
byłam dzisiaj odwiedzić Klarę 🙂 fotek nie mam, aparat co prawda miałam ale czy ma naładowaną bateryjkę to już nie sprawdziłam 🙄 tak sobie weszłam do boksu, mówię poczyszczę ją trochę ... i tak sobie szczoteczką ją głaskam a ona mizia mnie pyskiem niuchając mnie, nagle się schyliła chwyciła za sznurowadło i zaczęła ciągnąć 😂 ... zdolna bestia bo kto ma konia który umie sznurowadła rozwiązywać 😁 😁 😁