tengusia, śledze Twój wątek od początku i powiem jedno jesteś wielka. A ku pokrzepieniu. Mi lekarze nie dawali szans na samodzielne poruszanie się. Miałam być przykuta do wózka przez całe życie. A kiedy mówiłam że mam zamiar wrócić do jeździectwa, każdy się gapił na mnie jakbym z księżyca się urwała I dopięłam swego. Jeszcze z mocnym niedowładem nogi i ręki zaczęłam hipoterapię. To było 16 lat temu
Dziś jestem ot zwykłą osobą. Jeżdżę konno, wychowuje dziecko, pracuje, biegam, tańczę
Jesteście niesamowite! Tengusia "Nie łam się, przyjdą dnie, gdy nie będzie już tak źle" (tak z podstawówki mi się skojarzyło 😉) Agnieszka - obyś znalazła konia do dzierżawy 😎
Jak tak czytam wasze historie to zdaje mi się że wy również jesteście silnymi osobami ... jeśli nawet nie silniejszymi niż ja 😉
To co was spotkało daje mi wiarę że i ja dojdę do siebie 😉 tym bardziej że dzięki wam (1%) mam pieniądze na rehabilitacje :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
odwiedziłam dzisiaj Klarę 🙂 dałam jabłuszka, poczyściłam i podreptałam na lonżownik żeby troszku popracować z młodą 😉 najpierw walczyłam żeby go zamknąć bo nasz lonżownik ma takie prowizoryczne zamknięcie 😉 jak już się udało to musiałam podreptać po bat bo bez bata ani rusz ... jak już miałam bat to okazało się że koń za szybko biega i nie daję rady obracać się za nią 😉 więc klapnęłam sobie na pupie i lonżowałam konia z ziemi - dosłownie 😁 jak już się po lonżowałyśmy to twardo zaczęłam się zbierać do wyjścia ... łapanie konia, walka z otwarciem i ... nóżki się wykręciły i zostałam leżeć 😉 dobrze że tam miękko i że kopyta Klary daleko były 😉
Miałam chwilowy przestój, wracam na re-voltę. Czym prędzej szukam twojego wątku tengusiu w ulubionych, nie wiedzieć czemu nawet trochę szybciej bije mi serce. Czekam, z zapartym tchem aż zjadę na sam dół i zobaczę co u Ciebie. A tu nic 😕 oczywiście Cię nie obwiniam, i nie wymagam pisania co dzień o tym co jadłaś na śniadanie. Ale odezwij się do nas czasem, bo powiem szczerze, przywiązałam się do Ciebie i bardzo Ci kibicuje! Wiem, że dasz radę i przezwyciężysz trudności :kwiatek:
ustaliłam sobie że raz w tygodniu jadę do stajni i koleżanki mnie oprowadzają na koniu 🙂 i oczywiście czyszczę przy okazji moją paskudę 😎
do przyszłego tygodnia mam rehabilitację w poradni, oprócz tego chodzę prywatnie 😉 w styczniu idę znowu do szpitala w Zabrzu 😉 to tyle z nowości 😉
wczoraj mnie tak umęczyli w poradni że gdyby nie pomoc ściany to do szatni bym nie doszła 😁 kobieta która ze mną ćwiczyła powiedziała "na koniu jeździsz a tego zrobić nie umiesz" 😁 pech chciał że się wygadałam że już siedziałam na koniu 😁 koleżanka pojechała w sobotę na hubertusa i powiedziała że znowu był wypadek 🙄 proszę uważajcie na siebie 🙇
zrobiłam sobie zamówienie w GNL co z tego że jeszcze nie jeżdżę konno (no wiecie tak normalnie) 😁
tengusia, pisz pisz...ja tez zawsze przy odświeżaniu czy otwieraniu sprawdzam, czy coś napisałaś :kwiatek: jesteś moim idolem 🙂 ja się po swoim chyba bardziej załamałam... a to przy twoim "pikuś" był... ale i poalam dziewczynę, z jeszcze wiekszym uszczerbkiem, która lata na hipo jezdzila... i blad - bo ją to dobijało... mogła jak ty jeździć sama (czy oprowadzana) - jak ja wsadzilam na konia samą (oczywiście mega spokojny kuc profesor i asekuracja gdzes tam niewidoczna), jak pozwoliłam czyscić itd - było widac, jak jej chęć do życia i sprawność wraca ....
ja nie wiem co będzie z hipo, póki co dostałam namiar na lekarkę która ma wypisać mi zaświadczanie bo póki co żaden lekarz nie chce mi tego wypisać 🙄 zrozumiałabym gdyby były przeciwwskazania ale mam wrażenie że oni tak nie bo nie 🙄
wczoraj dziewczyna z która ćwiczyłam mówiła że jej matka też miała taki uraz i wyszła z tego 😀 nie wiem czy miała dokładnie to co ja ale skoro wyszła z podobnego urazu to ja też wyjdę 😀 w końcu muszę wypróbować swój nowy pad 😁
ty juz jeździsz przeciez! pokaz sie z padem! -szmatocholiczka hehe 😉 ja tez kupowałam... tylko mi sie jedynie film na koniu urywal, bolala glowa itd... ba! nawet konia kupilam jakies 2 mies po wypadku 😉 (no dobra nie pamietam dokladnie ile - mam dziure ;/ ale poza obkupowianiem konia,... kask kupiłam. dobry kask. bo takze bardzo sie przejelam faktem pogorszenia wzroku- przy kolejnym moze mi sie calkiem siatkowka odkleic. to choc niech kask bedzie 😉 i kamizelke. mam od wtedy pewne leki nadal. wiec nie jezdze z niepewnym towarzystem, w kasku jak jest nerwowo i zawsze w kasku...
Dokładnie tak! W dodatku przyznam się, że traktuje twój wątek bardzo "egoistycznie". Zazwyczaj wpadam tu po nową dawkę energii, szczególnie kiedy mam kryzys 🙂
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 listopada 2014 16:21
tengusia, jesteś bardzo dzielna.
Martwi mnie tylko, że dziewczyna na koniu nie ma kasku 😵
🤦 🤬 watek o efektach wypadku i wstawiona przez bohaterke fota bez kasku 😤 🤬 A ja właśnie siedzę na sor (z pacjentka), a przed nami dziewczyna z urazem głowy po upadku z konia 🙁