Forum konie »

Podziękowania

Viritim, Dziękuję, że starasz się pisać co raz lepiej. Robisz mniej błędów i czyta się co raz przyjemniej. :kwiatek: 
Na prawdę jest duża różnica! 🙂 Świetnie Ci idzie.
Będzie jeszcze fajniej, jak zaczynając jakąś nową myśl, lub inny temat, zaczniesz od nowego akapitu, czyli pod spodem, po przerwie. Rozumiesz o co mi chodzi...? Na przykład piszesz o polityce, a potem chcesz wrócić do tematu wyścigów... wciskasz ENTER...
I piszesz niżej, po przerwie, od nowej linijki. 🙂
Dziękuję bardzooooooooooooooooooooooooooooooooooooo  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: 💘
Człowieku, jak tak dalej pójdzie, to może za jakiś czas opiszesz swoje wspomnienia w formie książki! 😀
Na forum możesz poćwiczyć ładne, poprawne pisane.
Czy pamięta Pan może młodą klacz xx o imieniu Darnica (Darnina, Revlon Boy) ur 07.05.1994, hodowli SK Moszna? Pytam, bo 4 lata była moim koniem, a chętnie się dowiem jak się sprawowała na Służewcu za mlodziaka :-)
Nie mogę sobie przypomnieć u jakiego trenera była? , było na torze za moich czasów 1400 koni i trudno mi skojarzyć po tylu latach może bisze szczegóły ? 🙂 :kwiatek:
Skarogniada, pierwszy właściciel wg umów zbieranych do paszportu to Grzegorz Kubiak. Tyle wiem niestety jeśli chodzi o tamte czasy. Pani Karaszewska też niewiele mogła mi powiedzieć.
Tak Grzesia Kubiaka pamiętam z konkusów skoków ale zabij nie mogę sobie przypmnieć , chyba daj BOŻE bedę na derbach na torze Służewiec zapeniam że popytam tylko proszę jak będę może jechał to mi przypomnij szoda że nie masz informacji u jakiego trenera na torze była w trenignu . Życzę kolorowych snów już pora do spanko dobranoccccccccccccccccccccccccccccccccccccc. :kwiatek:
Witam wszystkich  :kwiatek:. Jak pracowałem na torze wyścigowym u trenrera Andrzeja W pamiętam jakie miałem trudności zakeżd żeniem pewnego rumak wybatcie nie pamiętak jak się nazywał właścielem był gość prywatny . Najpiwr szyły młode konie do karuzeli czyli taką maszynę na stęp , kłus , galop aby im powietrze zeszło przed figalmi jakie robiły nam jeścom co zaledżali wiadaliśmy na nie w boksach aby miały jak najmniesze pole manewru , pobykały sobie w boksach trzymali nas w bolsach ludzie pracujący w stajni . Zawsze nas wyprowadzali na kółko za starym koniem wiadomo uczy się młodziesz od starszego no ale czasem było inaczej mnóstwo chop sztośów , dubli itp , aby się pozbyć jeśca czasami się spadało . Po moim już 5 razie upadku z konika tego prywatnego właściela po którymś razem po moim upadku nie dał się dosiąść , więc podpowiedziałem trenerowi abym spróbował w boksie i prowadzący nie zajedżenego jeszcze rumaka wprowadził do boksu . Najpiew w parę kułeczek w boksie i podsdził mnie niec w bkosie nie robiła zachowywała się jak stary koń , wyprowadził mnie pracownik z boksu przed drzwami stajni czekał namie stary koń i w samych drzwiach młody koń tak się wspioł nie kontrolowanie że głową i kaskiem na głowie uderzyłem prosto w futrynę aż mi gwiastki się pokazały prowadzący chciał z powrotem zemnom i z koniem do boksu ale nie powiedziałem jedzemy na kółko do innych . Po kilku kółeczkach pruby mnie zrzucenia wkońcu się rumak podał . Choć było zimno cały byłem spocony jagbym wyszedł z pod prysznica . Trener był pod dużym wrażeniem mojej postawy . Nie mogłem rumakowi odpuścić bo by sobie by zakodował swoje zwycięstwo . Wiecie jaki byłem zmęczony okropnie . Zawsze okres jsiennych zajazdek był najtrudnieszy dla nas jeśców trenigowych i zawsze uważam że jeścy trenigowi są solą wyścig . Czasem wcale nie docenianych przez ludzi . Kochani kończę bo idę do kościołka .
Dobry wieczór przepraszam że jestem mono tematyczny znacie moje problemy . Najgorszemu wrogowi nie rzyczę bycia w samotności . Tak wiosna to najpiękniesza pora roku . Jest mi ogromnie wsyd że wyłuskuję swoje problemy , ale taka jest prawda nie mam prawdziwego przyjaciela abym mógł wyuskać swoje rozczarowanie życiem . Rodzina mnie całkowiecie ingerowała żyją sobie swoim życiem , nie prosiłem ich nigdy o pomoc choć wiedzą o moim wypadku . Kochanie całe szczęście że tu na re-volcie mam was jagby nie wy bym się już dano załamał . Zastanawiam się za co jeszcze wemnie się tli taka miłość do rumaków , do toru na Służewcu , mam tam wielu swoich znajomych gdzie przezyłem w jeżdziectwie najpiękniesze chwile w moim życiu jako jeżdziec . No to już znacie moją odpowiedż dlaczego jeszcze kocham rumaki i tor . Przepraszam że wyciągam z szuflady mego serca taki temat no ale uważam was wszystkich za swoją rodzinę . Moim marzeniem jest a napewno się piersi dowiecię że się zakochałem na zabój narazie to w sferze moich marzeń . Dziękuję wszystkim i redakcji re-volty za wszelkom pomoc i cudowne prezenty jakie od was dostałem brak mi słów podziękowań . Dobro powraca , życzę wszytkim miłego , rodzinnego , wieczorka. :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Dzień dobry wam wszystkim startujemyyyyyyyyyyyyy. Jak pracowałem i jeżdziłem na torze wyścigowym na Służewcu u trenera Stawskiego właśnie u niego rozpoczeła się przygoda na wyścigach . Jeszcze też pracowałem u trenerów ; Mazurek , Kauba , Walicki . Podczas wieczornego czyszczenia koni u tr Stawskiego była sobie kobyłka po Nowarze o imieniu Narnia , matkę miała zanakomitą . Właścielem tego konia było sk Golejewko . Miała nie zły harakterek było można wziąś poprawkę bo była młoda miała ponad 2 lata . Już miałem doniej wchodzić po uprzednim syganele słownym nawróć już się nastąpiła już chcę wchodzić a tu jak mnie jednocześnie tylymi kopytami odwineła w obydwa kolana pałem jak ścięty na korytarz zaraz trener przyleciał , ból był nie samowity wiecie sami jaki jest ból jak ktoś dosrtanie w piszczle horor . Ale nie my wyścigowcy ludzie ze stali , na krzesłku posiedziłem pół godzinki i zaczeliśmy karmić po skończonym wieczornym obrządku poszełem do hotelu na drugi dzień ciąg dalszy mego dramatu obywie nogi w stawach kolanowych popuchły , patrzę że woda mi się zebrała w stawach kloanowych . Więc szybciutko do przechodzni a miałem doś blisko na ulicy Bokerskiej , zgłosiłem na recepcji przychodni że potrzeba mi natychmiatową pomoc . Owszem natychmiast mie przyjął lekarz , wzioł igłę i z obydwóch kolan ściągnoł wodę , wstrzyknoł taki płyn aby nie było nawrotu zberajacej się wody . Wiecie jaki byłem szczęśliwy że jutro mogłem iść na trenig , lekarz mi poroponował zwolnienia ale odmówiłem . Trener doskonale mnie zrozumiał że nie byłem 1 dzień w pracy dla mnie 1 dzień był jak wieczność , nie widzieć i jeżdzić na rumakach była dla mnie ogromną katorgą . Wiecie po wypadku już nie mam takiego parcia by sobie pojedzić na koniach wszystko przez te impaty w kręgoslupie jakbym spadł to mogły one popękać przebić płuca i do widzenia witaj nowy świecie . Powiedziałem sobie raz darowane przez los zycie nie będę go wystawiał na ponowną próbę , kochani rozumiecie to tak?. Życzę moim wspaniałym , kochanym przyjacielom udanego pełnego sukcesów dzioneczka . :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
fajnie się to czyta, pozdrawiam ! 🙂
Witam pięknie wszystkim pamiętam to jakgby to było w czoraj . Jadąc wyścig płotowy na totrze wyścigowym Służewiec u trenera Janikoskiego na rumaku o iminiu Izabelin w nagrodzie Czada dystans 3600m prawie dwa koła . Był to wyścig w dniu derbowym było pochmurno i zanosiło się na deszcz . Po wyjechaniu na tor zielony i zrobieniu fol kętru , pojeżdżamy stępem pod płot aby rumakom pokazać jaką prace mają do wykonania . Jedzemy na miejsce startowe wiadomo że do wyścig gonitw płotowych start jest z ręki . Jedzimy sobie wszyscy w kółeczku jeden za drugim wedłu numerów startowych . Jest sygnał bomba idzie w górę ostawiamy się w jedej lini i sędzia starber a jest nim Rysiu J do tej pory daje komendę jazda . Jedzemy na pierwszy płot jadę po foroncie z dżokejem Zdzisiem L którego zawssze uważałem i uważam za naleprzego jeśca płotowego w Polsce , nagle taka ulewa nastaje że pót można było zobaczyć przed najadem na niego parę metrów przed odaniem skoku rumaka . Nie pamiętam w swoim życiu takiej nawałnicy deszczu dramattttttttttt . Wygrał dż Marek B ja przyjechałem jako 3 . Możecie jeżeli się pofatygujecie że piszę prawdę obejżyjcie sobie ta gonitwę na finisz.pl na forum w temacie dyskusje towarzyskie mój post pt; Wiara istalował ją Passo są też tam powiem nie skromnie o mnie fimy o mojej karjerze sportowej wywiady zaraz po gonitwie i wywiwad zemną w moim skromnym domku zamną . Przepraszam zeszłem z tematu . Po wyścigu stając na wadze taki byliśmy wszyscy mokrzy że woda po nas kapała nic nie maiłem suchego . Jak zjeżdżaliśmy z toru zielonego zaraz jak na zlość wyszło słoneczko ależ byliśmy zdrugotani . Kochani pisząc wam abyście sobie tą gonitwę obejżeli na finiszu choć już tam jestem zakneblowany i tam mam wielu przyjaciół a uwieszcie że nigdy was nie zdradzę w sęsie tym że zawsze będę w śrut was kochani moi przyjaciele nikt i nigdy nieobdażył mnie tyle dobrego jakie odwas orzymałem dziękujęęęęęęęęęę wam bardzo . No dobrze kończę bo dziś idę do lekarza nerologa aby mu objaśnić czememu niemgę zawsze zasnąć i pużno chodzę spać przez te moje impaty . Kochani ważne że żyję i mam was papatusie.Mam nadzieję że kapeńke się poprawiłem w pisowni . :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Dobry wieczór wszystkim tak sobie siedzę w domku i jest mi ogromnie przykro że nawet bracia wcale mną się nie interesują . Wystarczył by jeden telofon nawet na moje imieniny i urodziny tylko kochani moi z re-volty omnie niezapomnieli , chwaliłem się swoim znajomym ile kartek odwas otrzymałem były to najpiękniesza dla mnie uroczystość w życiu nigdy w swoim marnym życiu nie doznałem wyrazy pamięci dziękuję wam bardzo . Jak byłem w hotelu na torze wyścigowym Służewiec i tam mieszkałem w wigilje jak szedłem po wyścigach w tym dniu i słyszałem śpiewane kolędy w domach aż pękłem płacz i ogromny ból seca i duszy czemu , czemu znowu sam . Mogłem pojechać do rodziców jak jeszcze żyli ale musiałem być w pracy w stajni rano nie stety . Jestem taka zośka zamośka sam sobie załatwiłem mieszkanie jakie by one nie było koumnale , załatwiłem fachoca do remotu małego , sam załatwiłem przwóz nowych mebli . Nikt mi z braciu nie pomógł nawet się nie zapytał jak mi pomóc podłość z ich strony . Przepraszam że dziś jestem taki rorzalony na cały świat . Taka zawsze zła aure mam wieczorem sam , sam . Ale powiem wam kocham swoje lokum mieszaniowe 2 pokje , kuchnia , łazieneczka . Wiadomo że komunale mieszkania budowali jak najtańszym kosztem . Nie miałem przedpokoju i chciałem sobie dobudować przed drzwiami zewnęcznymi weratkę aby mogło się zmieścić ; lustro , szfaka na buty , wieszak dla gosci , i dla gości na płołczce papetki . Musiałem mieć zgodę starostwa powiatowego , prezesa TBS , zgodę mieszkaców , inspektora budowlanego . Wziołem porzyczę w banku na materiał , miałem zgodę tylko na postawienie altanki z drzewa . Wszystkie formalności załatwiłem i kupiłem pamele zewnetne w obi w Toruni zamawiałem telefonicznie w ciągu 2 godzin pzrywieżli oczywiście płatne przy odbiorze . Musiałe zamówię 8 kantówek w tartaku w Ciechocinku porzyczłem wózek od sąsiądów i poszełem na piechotkę 2 km i przywiązłem kantówki . Kochani musiecie mi uwieżyć że dla mnie było to ogromne wyzwanie tym bardziej że nie wolno mi nic dużego dżwigać ale musiałem nikt tego zamnie nie zrobił sąsiad pobudował mi tą altaknę z daleka wygląda powiem nie skromnie pieknie . Pamele zewnezcne malowałe, 3 razy farbą konserójace drzewo nadało pamelą zewnęcznym cudowny odcień drzewa . Kochani nie dziwcie się że jak tak bardzo je kocham . Sam bez niczyjego doractwa wydumałem wystruj mego mieszknka . Tak sobie wymarzyłem i zrealizowałem pokój gościny wygląda dosłownie jak muzeum swoimi zdęciami w anty ramach , na komodzie puchary , itp. Dziękuję każdemu z osobna że docztał do końca , miałem wewnęczną potrzebe się komuś wyżalić , pochwalić dziękuję i życzę miłego wieczorka . :kwiatek: :kwiatek:
jak człowiek cięzka praca coś osiągnie, os ma to zawsze się cieszy i jest z tego dumny. Wiele serca włożyłeś w swoje mieszkanie wiec nic dziwnego ,że jesteś z niego dumny. Brawo.
Co do implantów, dlaczego one aż tak Ci dokuczają? Co mowi neurolog? Masz dodatkowe jakies przepukliny?
Kurcze i ja mam implanty, mam sruby i prety w kręgosłupie a jednak na codzien zapominam o nich, kręgosłup mi nie dokucza! Może cos się dzieje albo ciagle przeciązasz kręgosłup. Napisz co i mówia lekarze.
Byłem dziś u neurorog ale wizyta to była farsą po prostu pani doktor tłumaczyłem a ona tak jagby mnie nie było , pytałem się czy mi wystawi mi skireowanie na prześwietlenie kręgoslupa dopowiedziała że może to zrobić lekarz rodziny . Przepisała mi jakiś lek na sen o który wspomniałem bo ten co mam jest zbyt silny tak mi powiedziała lekarz mój rodzinny . Doszedłem do wniosku że nie którzy lekarze tylko lecą na ilość przyjętych pacjętów . To mój lekarz rodzinny więcej wie od niby specja;isty od brania kasy , pognał bym ich na 4 wiatry tych pefidnych , nie dorzecznych niby specjalistów . Każdy organizm ninaczej reaguje na ciała obce jakim są iplaty czaesem jak zmiana pogody to tak jagby przez całe ciało mnie walec przejechał . Czasami jak co podniosę za długo np; niosąc zakupy zbyd daleko muszę co jakiś czas odpocząć . Nie myście że te moje wywody są jakieś urojone . Mam teleon do neurohiruga który mi ratował życie i operował w szpitalu MSW-ia w Warszawie pan Adrzej S do którego dzwoniłem zeszłym miesiącu , powiedział mi że takie moje dolegliwości są zawsze po takim urazie jaki mialem . Pytałem się czy jest mozliwość operacja na usunięciu tych iplatów odpwiedział mi panie Romanie jak byśmy chcieli je usunąć czyli iplaty co mogło by wszystko runąć chodziło mu o kręgosłup . No dobrze dość tych moich wywodów o takich sprawach życzę wszystkim ; bajkowych , kolorowych , marzycielskich snów dobranoc.. :kwiatek: :kwiatek:
Witam wszystkich . Zawsze jak wyjeżdżaliśmy na zawody w skokach już 2 tygodnie przed żyłem tymi zawodami . Zawsze wykonywałem ścisłe zalecenia trenera obojętnie jaką dycyplinę uprawiałem czy to były zawody w skokach , wkkw , wyścigi płotowe . Miałem w swoim życiu takie ogomne szczęście szególnie na wyścigach że jeżdziłem i pracowałem u najleorzych trenerów na wyścigach np; Stawski , Mazurek , Kauba , Walicki . Zawsze byłem szalenie zdysyplinowanym zawodnikiem , przepraszam że tak się przechwalam , ale życie mnie smagało do działania np; 2-5 roku byłem w wojsku w Sandomierzu w stanie wojennym w jednostce desanowo-przeprawowej . Zawsze przed zawodami róznej maści analizowałem wytyczne od trenera i na sokojnie sobie wszytko układałem w głowie ich wskazówki . Nie miałem prawie rzadnej tremy tak byłem mocno podbudowany wewnęcznie przez siebie jak i uwagami trenerów . Dążyłem do uzyskania jak najleprzego wyniku sportowego , czasmi się to niestety nie udawało poprostu rumakowi brakło talętu , sił na uzyskaniu dobego miejsca . Zawsze po każdej konkuręcji jeżdzieckiej podchodziłem do trenerów i wszystko im mówiłem co i jak nawet swoje błędy wyłuskałem jakich dokonałem .Trenerzy zawsze mnie chyba docenaili że zawsze moje uwagi pokrywały się z ich uwagami . Przepraszam za swoją monotność tematu ale najpiękniesze lata mojej malutkiej karjery jako jeżdziec doznałem na torze wyścigowym Służewiec u trenera  Andrzeja Walickiego któremu bardzo , bardzo dziękuję za wszystko co dla mnie zrobił . Jak byłem po wypadku podczas gonitwy na torze na Służewcu był umnie w szpitalu MSW-ia w Warszawie 5 razy . Okazał się mój trener choć jest bardzo słwnym trenerem w środowisku wyścigowym być normalnym człowiekiem dziękuję mu za to do końca mego żywota zawsze pozostanie w moim sercu . Życzę wszytkim i redakcji re-volty udanego rodzinnego weekendu jestem i będę waszą żywą reklamą re-volty dziękuję każdemu z osobna za doczytanie mojego rzciutkiego pościku dziękuję. :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Mógłby Pan kiedyś opisać szczegółowo trening konia startującego w wkkw? Co ile skoki, co ile ujeżdżenie, jak z treningami kondycyjnymi? Wiem, że metody z tamtych czasów jednak różniły się trochę od współczesnych i bardzo mnie ten temat ciekawi. Z góry dziękuję!

PS Ja także widzę już ładną poprawę w pisowni. Super! Teraz tylko nie poddawać się i pracować dalej 🙂
Witam odpowiadam Malince trenig wkkw jest bardzo urozmaicony . Po piewsze za moich czasów trener jednego dnia robił trenig ujeżdżeniowy , na drugi dzień galopy w tereninie konie galopoawły jednym tępem tak jak na crosie , na trzeci dzionek skoki na parkurze w zależności w jakiej były zegrane w klasie np; L, P, N. Po trzech dniach odpoczynek dla rumaka był wypuszczany sobie na padok aby odpoczął psychicznie i poskubał sobie trafi . Po odpoczynku rumaka jechaliśmy z trenerem poskakać przeszkody crossowe . W zasadzie nie dużo 3-5 razy były wykonywane skoki , ale co trenig skokowy na crossie zawsze były inne przeszkody aby rumak nie przyzyczaił się do tych jedych przeszkód i nie popadł by rutynę . Kochani zawsze trenog wkkw jest szalenie urozmaicony był dla koni . Dlatego uważałem i uważam że wkkw jest na samym szczycie dysyplin jeżdzieckich . Dlaczego ? , a no musi umieć chodzić koń ujeżdżenie , skakać na parkurze , skakać przeszkody crosowe , uwydania się u rumaka ogromna wszechstronność , talęt żadna z dysyplin jeżdzieckich nie przegzaminuje konie jak wkkw serdecznie i bardzo pozdrawiam . Zdaję sobie doskonale sprawę że sa inne metody trenigów jak dawniej ale główny zarys co napiasłem mam nadzieję że się nie wiele zmienił . Dziękuję że jesteście że mogę zaistnieć w cyber przestrzeni , na re-vilcie.pl , zawsze będę waszą żywą reklamą re-volty .
Super, dzięki za odpowiedź! Teraz najczęściej wygląda to tak, że skoki przeważają nad ujeżdżeniem (przynajmniej na moim podwórku), a podczas treningu crossowego wykonuje się wiele skoków - na pewno więcej, niż Pan napisał... Ja osobiście skłaniam się ku "starym" metodom, dokładnie takim, jakie Pan opisuje. Myślę, że to lepiej dla konia, gdy trening jest bardziej urozmaicony i lepiej rozplanowany w czasie, choć zapewne każdy system ma swoje wady i zalety.
Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.  :kwiatek:
Dziękuję bardzo MALINKO za takie fajne słowa dziękuję bardzo ...... :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: 🙂 🙂 🏇 🏇 🏇 🏇 :kwiatek: :kwiatek:
Witam pięknie wszystkich  :kwiatek:. Jest pewna współżaleność między zwierzętami np; pies , koń . Musimy podchodzić do pewnych tematów obcowania z nimi , pewne elementy są równe np; przekazywanie im naszej więzi między sobą w taki sposób np; klepanie , głaskanie itp. Od takich zachowań zależy utrzymanie zwiężcia w dobrej kondycji psychicznej . Miałem bardzo trudnego rumaka w pracy trenigowej w skokach . Często stopował albo wyłamywał rumak o ogromnym potencjale skokowym . Na zasiadzie prób i błędów trenerem obyśleliśmy plan strategiczny dla tego rumaka a był zegrany do klasy N . Zaczeliśmy z nim pracę tak jagby to był młody koń np; jazda po drąszkach nie za długo aby go nie zniechęcić , jazda w terenie między czasie pojedynczy skok tak niby przez przypadek aby u niego wyzwolić czynik samozachwawczy chęci skoku z jego strony . Nigdy nie wolno robić nic na siłę bo będzie odrotyny skutek .Po 1 miesiącu cel został osiągnięty rumak z chęcią wykonywał skoki nie było z jego strony żadnego butu . Tak powiem wam nie które konie są przepuszalane a niektóre nie . Znaczy to że maja chęć do pracy trenigowej czasem przez ich odmowę wydanym poleceniu przez jeśca . Kochani moi przyjaciele reasumując bardzo ważny jest spokój jeśca i wyciągnięcie odpowiednich wniosków pracy trenigowej nad rumakami . Wiem że czasem mamy ogrmne trudności życiowe ale pamiętajcie swoje kłopoty nie mogą być przelewane nad trenigem konia . Sam nie raz żle reagowałem na trenigu człowiek powielu wydarzeniach w stresie ale zaras po paru chwilkach doszedłem do równowagi psychicznej , spokoju ducha nad pracą z rumakiem . Kochani życzę wam ; pełnego sukcesów dzioneczka , pogody ducha , usmiechu w sercu. :kwiatek: :kwiatek:
Dobry wiezcór wszystkim napiszę cosik z toru wyścigowego . Temat zapewny bardzo dogłębny no ale wiem kochani że nie dlawas. A więc często zdażały się słabsze rumaki do galopowania na torze roboczym na Służewcu . Zawsze mój wspaniały trener pan Andrzej W , bardzo umiętny dopasowywał konie do galopu . Aby podciągnąć takiego słabełusza rumaka do większego wysiłku do galpou jadą w parze z dżokejemy np; 500m albo inne dystasne galopu jadąc łeb w łeb na gorszym koniu przed zakończeniem galopu dżokej zwalniał a ja swojego konia pobudałem aby tamtego wyprzedził leprzego rumaka . Wydobywała się wówczasch u słabszych koni chęć do galopu i nie pozwoił siebie innemu wyprzedzić . No wiadomo w wyścigu były czasem leprze rumaki , z klasą i nie szło go wyprzedzić . Ale reasumując te moje wywody myślowe chodziło o to aby słabsze konie nabrały chęci do walki na torze podczas wyścigu . Tradycyjnie powiem ; dziękuję każdemu z osobna że docztał do końca mój pościk . Życzę moim prawdziwym przyjacielom ; rodzinnego , miłego wieczorka bye.. :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Witam przepięknie wszystkich . Jak byłem zeszłym roku na torze wyścigowym Służewiec na najważniejszej gonitwy roku Derby , choć mi było bardzo ciężko uzbiereć pieniądze na przyjazd no ale warto było . Liczyłem bardzo na rumaka ze stajni mego trenera Andrzeja Walickiego Patrunosa właściciel pan Zieliński . Jechał na nim mój ulubiny dżokej Pioruś Piątkowski mam z nim wspanaiły kontakt dał mi swój numer telefonu . Jak wspaniała był gala tej gonitwy różne pokazy , ludzie z piewszych strn gazet . Mam na torze bardzo dużo swoich znajomych i zawsze mi się serce raduje jak jadę na wyścigi . Jakie ogromne emocje jak bomba poszła w górę dżokej Piotruś P jechał w czubie przed wyjściem na prostą wszyscy zaleczeli mocno poprawiać przed celownikiem jakiś 30m na czoło wyszedł Patronus , wiecie tak się ogromnie cieszyłem jakbym tą gonitwę sam wygrał aż się popłkałem ze szczęścia . Dż Piotruś też cudowny gest zrobił  zeskoczył z Patronusa i rzucił bat dla pubiczności i dziękował im za doping . Kochani było to coś nie samowitego , już nie którzy wydawali opinie że trener Walicki za satary itp . Udowodnił że jest ikoną , witrarzem , mistrzem niedoścignionym w trenowaniu koni . Na dwocu głowny Warszawa Centala jak już czekałem na swój pociag zadzwonił do mnie dżokej Piotruś P strasznie mi podziękował że byłem strasznie mi się miło zrobiło . W tym roku wątpię czy bedę na Deby na Służewcu . Pozdrawiam wszystkich a szczególnie panie; Baffinka,Kajpo , Repka , Cier1enie , Deksterowa, Faza, Kastrorkowa, Lizzy, Frairla , Szaaman , Tania, Wendettą , Mailinkę zawsze mam was w sercu za tyle dobra co odwas otrzymałem dziękuję chociasz przesłyałam wam wirualne kwiatki ..;;; :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Dobry wieczór wszystkim napiszę o zgrupowaniu przed mistrzostwami nie oficjalnych mistrzostawch świata turniejów rycerskich w Paryżu . Trzytogodniowe zgrupowanie było na zamku Golub-Dobrzyń gdzie rok rocznie odbywały się turnieje rycerskie . Monotoność w ciągłych tych samych elementów turniejowych była czasem nie dozniesienia np; zbieranie w galopie pierścieni z ziemi , rzut w galopie włucznią w tarcze , atak na saracena było taki manekin z blachy z wyściągniętą ręka i zawieszone było kułeczko jadąc w galopie z kopią trza było je zdjąć . Dawne czasy zgniłego systemu komuny miałe problem z wydaniem mi paszportu byłem elementem podejżanym do rzadnej parti nie należałem itp . Dopiero interwęcja ambasadora Fracji w Polsce łaskawie mi wydali paszport . Wyjazd był z zamku w Golubiu -Dobrzyniu koniowóz mieliśmy sk Łack który w raz żoną byli naszymi tłumaczami daletgo pojechali do Paryża . Jechałem na koniu ze swojego klubu rumak o imieniu Amadeusz. Dyrektor W jechał w kabinie z konimi a my autkarem marki Sanos i do tego nowy teraz to jest poraszka ale niestety w tamtych czasch było to do przyjęcia . Dziwene wszystko mieliśmy załatwione przez abasadę Francji nie mieliśmy żadnych kontroli . Zajechaliśmy do Paryża nad ranem i mieliśmy zakwaterowani w hotelu 4 gwazkowym nie daleko łuki triufalnego w hotelu La -Belmont . Trenerm kady był dyrektor zt Kwidzyń pan Mieczysław Zagor . Turniej się odbywał w hali Vinnces specjalnie przygowali pole zmagań i postawili makietę zamku , w telewizji były pokazywane nasze zmagania . Pózno zaczynaliśmy o godz 20 bo w Paryzu życie zaczyna się od 22 do 5 rano . Na 11 ekip zajeliśmy 3 miejsce . Kochani by zbloku wschodniego oczy przecieraliśmy jak wszystko było w sklepach . Ale jutro napiszę dalsze moje przygody w Paryżu życzę wam mega weekedu .. :kwiatek: :kwiatek: 😅 😅 😅 😅 🙂
Panie Romku, treningi rycerskie nie zmieniły się do tej pory - wyglądają identycznie 😉 Przez ponad 3 lata jeździłam na różne pokazy, inscenizacje i turnieje, i gwarantuję Panu, że nigdzie nie udało się uniknąć monotonii w ćwiczeniach z kopią i bronią krótką 😉 Pozdrawiam
Pragnę zwrócić uwagę na ten fragment wypowiedzi naszego przyjaciela:
Kochani moi przyjaciele, reasumując, bardzo ważny jest spokój jeźdźca i wyciągnięcie odpowiednich wniosków z pracy trenigowej nad rumakami . Wiem, że czasem mamy ogrmne trudności życiowe, ale pamiętajcie, swoje kłopoty nie mogą być przelewane nad trenigem konia.

Ta prawda nigdy nie przeminie! 😀
Witam odpowiadam Julie że wytykając komuś błedów ciągłego czepienia się mojej skromnej osoby czuję się zaszuty , jak będzie nadal taka sytuacja przerwie pianie na jakić czas na re-volcie . Dzieję się z moim pisaniem ponieważ wciąż sobie przypomninam wątek myślowy z mojej karejery sportowej i aby nic mi nieumskło szybko piszę może tobie trza jak przeczkolakowi pisać , większoś ludzi to czyta i rozumie ale zawsze się znajdzie ktość co go kole w oczy , reasumując moje uwagi stwierdzam że osoby mnie piętnijące za błędy same nie maja takich przeżyć i same tego nigdy nie osiagną .Mam  wielu cudownych przyjaciół na re-volcie którzy mnie rozumieją , może Julie się kapeńke opamiętasz nie chcesz nikt cię do czytania nie zmusza , zrób sobie wątrobie nie spodziankę i napij sie wody .
Viritim Chyba źle odczytałeś intencje Julie, poparła Cię cytując jedną z bardzo ważnych zasad. Uważam, że najdelikatniej mówiąc, sprawiłeś jej przykrość. Czasem człowiek pochopnie i niewłaściwie odczytuje treść posta, a i słowo pisane nie zawsze potrafi wyrazić dokładnie to, co ktoś chce powiedzieć. Proponuję, żebyś zrobił dobrze swojej wątrobie i napił się wody, przed przeczytaniem kolejnych postów. Potem przemyśl dobrze co chcesz napisać. Tracisz powoli sympatyków i przyjaciół, którzy bezinteresownie wyciągnęli do Ciebie rękę.

Mówiąc jak facet do faceta: Miej jaja i przeproś Julie, bo tak się do przyjaciół nie odzywa, a już szczególnie na forum publicznym.

P.S. Może przerwa w pisaniu na r-v nie jest takim złym pomysłem, dzieląc się swoimi wspomnieniami i wiedzą zaciekawiłeś i wciągnąłeś w ten temat wiele osób (łącznie ze mną), którzy z prawdziwym zainteresowaniem czytali Twoje posty, nie zważając na błędy. Lecz powoli między wierszami daje się odczuć Twoje zmęczenie pisaniem i może właśnie potrzebujesz trochę odpoczynku i świeższego spojrzenia na sprawę.
Misiek69 popieram w 100%, weszłam tu tylko dlatego że Lubię czytać Julie i Ciebie i przykro mi jak czytam Viritim-a,  który nie rozumiejąc postu wypisuje takie bzdury  😵
Teamt zamkniety nie chcę wchodzić w pene polemiki kto co ? , komu ?. Kończąc wątek nieoficjalnych mistrzostw świata turniejów rycerskich w Paryżu , dalszy cię zdażeń . Wiadomo że kuchnia Francuska jest lekko strawna i nam ją właśnie serwowali straszne nasze żełodki się zbutowały kierownik ekipy trener pan Mieczysław Z powiedział do tłumacza żeby przyznali nam jakieś dyjety na wyżywienie bo popadamy jak kawki i nam dali 50 franków na dzień . Więc sami sie żywiliśmy chodzilismy do takich najtańszych sklepów w Paryżu ABC jak u nas Biedronka i za 10-15 faranków szło wyżyć a resztę diety do kieszeni . Organizator fundnoł nam bilety do muzeum Luwr . Jeszcze w tak dużym i pięknym muzeum nie byłem . Na parterze była sztuka Egipska np; mumnie , itp, na piętcze obarzy ; Choledeskie , Hiszpańskie , itp a nie które byłuy po parę metrów . Chodziśmy z tłumaczem dyrektorem sk Łąck panem Wojnarowskim , chcielśmy zobaczyć obraz Mony Lisy i na piętrze była za kuloodporną szybą , kamerami nie duży obraz tak miewięcej 30x30 cm . Chodziliśmy po muzeum parę godzin ale tylko połowę obejżeliśwmy byliśy skonani tyle do tgo cudownych przeżyć ze szutką aż dech zapierało .Byliśmy w Paryżu 2 tygodnie zaoszczędzone franki kupiłem dla rodziców , znajomych skromne prezety . Sami kochani wiecie ile miałem cudownych chwil jako jeżdziec . Sport dał mi wiele sfatyswakcji , znajomości , utratę zdrowia przez wypadek otarłem się o śmierć ale nigdy nie rzałowałem tej cudownej przygody w jeżdziectwie . Wiem napewno że na re-volcie mam dużo przyjaciół i was wszystkich bez wyjatku traktuję jak rodzinkę , nie którzy mi muszą wybaczyć a wiadomo kto że czasem pod moim adresem są żucane kłody ale wybaczam mamy dekokrację . :kwiatek: :kwiatek:
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się