zwolenniczki i użytkowniczki metody objawowo termicznej dołączam 😀iabeł: ponieważ wywaliło mnie z 28 dni (hm no dwa lata nie miałam potrzeby tam zaglądać, albo ciąża albo karmienie) to znalazłam cos takiego: http://npr.szura.net/?l=pl#download i zaczęłam dziś.
rtk, cytuję wypowiedź jakiejś farmaceutki na temat Asekurelli: Ja przeanalizowałam skład tego suplementu diety... Według mojej wiedzy będzie miał następujące działanie: - mniszek lekarski (popularny mlecz) - pobudza łaknienie, działa żółciopędnie i żółciotwórczo - jak nie macie apetytu to powinno pomóc, - żeń-szeń - rzeczywiście podniesie poziom energii, bo jest adaptogenem, tylko czy ta dawka wystarczy?? - imbir - będzie działał przeciwwymiotnie, a także jako że jest to przyprawa, będzie powodował, że będziecie miały lepszy apetyt - ostryż, czyli kurkuma, to kolejna przyprawa i pewnie wiecie jak będzie działać - pobudza wydzielanie soków żołądkowych i żółci, a co za tym idzie zwiększa apetyt, - zielona herbata - dobry i skuteczny przeciwutleniacz, może fajnie działać i skutecznie wymiatać wolne rodniki... - witamina B6 dodana po to żeby preparat mógł byc suplementem diety, działa dobrze na zwiększenie wchłaniania magnezu, ogólnie dobrze wpływa na układ nerwowy. Zapraszam do apteki, ponieważ nabijecie kasę nie tylko Aflofarmowi, ale też nam - farmaceutom. A moja rada jest taka, że jeżeli antykoncepcja hormonalna aż tak źle na was działa to powinnyście zmienić tabletki na inne - wybór jest ogromny, albo zmienić metodę. Pozdrawiam i smacznego takze jak ktoś chce spróbować to może, ale poczytałam później oddzielnie na temat składników i w zasadzie taki suplement diety mający mało wspólnego z tym z jakiego powodu reklamują. Chociaż zaznaczam, że sama nie stosowałam.
Ponawiam pytanie, czy ktoś z Was stosował jakiekolwiek tabletki hormonalne przy zażywaniu Bromergonu lub innego leku od hiperprolaktynemii?
ja zaczynam za miesiac i jakos wyjatkowo sie obawiam. Zobaczymy jak to bedzie🙂 Aha, i zmieniam z Diany wlasnie. oby bylo dobrze!
na razie - po 6 ciu tabletkach - stwierdzam że chyba wolałam Harmonet mimo tego że zaczął ni stąd ni zowąd po kilku latach bez ostrzeżenia dawać efekty uboczne. ale wiadomo że 6 dni to zbyt mało, żeby ocenić tabletki więc cierpliwie czekam aż - mam nadzieję - wszystko się ustabilizuje.
udorka, mi też harmonet zaczął dawać efekty uboczne po kilku latach, a potem już wszystkie hormony produkowały mi te same efekty uboczne, bez względu na to, co konkretnie brałam :/ Mam nadzieję, że u ciebie tak nie będzie.
na razie najbardziej dotkliwe są huśtawki nastrojów które wyraźnie zaczęły się od czasu kiedy biorę nowe tabletki, - wczoraj płakałam bo kwiatek krzywo rósł, dziś w pracy rozpiera mnie energia i cieszy mnie każda rzecz którą trzeba zrobić - nieustanny ból piersi no i niedobrze mi zaskakująco często ( żebym tylko w ciąży nie była 😉)
mam nadzieję, że się unormuje, nie ma jakiejś masakry ale jest mniejszy komfort niż przy Harmonecie, gdzie był tylko ból piersi od 11 tabletki co miesiąc ( zwaliłam na niego jeszcze pojawiający się cellulit, ale tylko dlatego że koniecznie chciałam znaleźć winnego bylebym nie była nim ja 🙂😉
za tydzień do lekarza, zobaczymy co on na to, ale chyba dam im szansę - te 3 miesiące
udorka, myślę, że celulit słusznie zwaliłaś. Ja jestem szczupła, a nawet b. szczupła i nigdy na oczy nie widziałam celulitu, a właśnie w pewnym momencie mi się zrobił i lekarz powiedział, że na bank od pigułek. Ja huśtawek takich nie miałam, raczej doła bez powodu, ale takiego permanentnego. Jutro zaczynam pierwszy cykl bez hormonów, strasznie się cieszę 🙂
Dzionka - mówi się, że cellulitu nie zlikwiduje się nigdy do końca, podobnie jak z komórkami tłuszczowymi - jak urosną w dzieciństwie to już będą całe życie nawet jak się schudnie. Ja tam nie wiem, zauważyłam go u siebie dokładnie z 3-4 miesiące temu. Mam siedzący tryb życia ale staram się, staram, zdusić problem w zarodku....
Z tego co czytam mierzą dni płodne jedynie na podstawie temperatury? Czy to nie za mało?
Jedyne co mnie zniechęca: pracuję w serwisie sprzętu medycznego i moje doświadczenie nie pozwala mi zaufać żadnej nawet najbardziej certyfikowanej i sprawdzonej, dokładnej, czułej i nowoczesnej maszynie.
Nie tylko na podstawie temperatury - mają wbudowane ileś tam tysięcy cykli kobiet w pamięć i w ten sposób porównują cykle i prognozują. Ja tam temu bym ufała, ale pewnie dla świętego spokoju zwiększyłabym liczbę dni potencjalnie płodnych i się w nie dodatkowo zabezpieczała. Poczytaj sobie fora o antykoncepcji, sporo kobiet tego używa i większość ma bdb opinię.
Dzionka - nie tylko na podstawie temperatury? A jakie dodatkowe dane tam wprowadzasz? Ja bardziej ufam termometrowi i obserwacji śluzu, a tutaj Ci obserwacja śluzu odpada (chyba?). Tempka może skoczyć np. w wyniku infekcji. Temu właśnie bym nie ufała 😀iabeł: To, że aparacik ma w pamięci dane statystyczne, to fajnie, ale to chyba właśnie dane tylko temperaturowe... Poza tym wiesz jak to jest ze statystyką... w większości przypadków się sprawdza, ale ja i mój koń mamy średnio po 3 nogi 😉
Ja nie mówię, że jest słuszniejsza lub mniej słuszna, tylko mówię, gdzie jest więcej danych wejściowych. Jak masz temperaturę i inne dane (podstawowe to śluz), to możesz temperaturę tak samo zanalizować jak ten "komputerek" (automatycznie). Ja się na kartkę i ołówek nie porywam, nie wierzę swojej "wiedzy" w temacie. Wrzucam na stronkę poleconą przez Gienię i analiza robi mi się automatycznie, pewnie również na podstawie danych statystycznych. Oprócz tego wprowadzam inne dane na temat cyklu, jeśli zgodzą się z przebiegiem temperatury, to jest większa pewność. Ta stronka odmawia analizy na podstawie samej temperatury, to o czymś świadczy. Podobnie książeczka nt. metody objawowo-termicznej ostrzega przed opieraniem się wyłącznie na temperaturze. Są opisane różne przypadki "brzegowe", kiedy skok niby jest, a to nie jest "ten" owulacyjny... i psikus, owulacyjny masz tydzień później.
Kilka wymiarów. Jakby to wytłumaczyć: patrząc z jednej strony nie odróżnisz kółka od kuli. Żeby odróżnić, musisz spojrzeć z drugiej. Żeby nie wiem ile płaskich zdjęc kul mieć w pamięci, nigdy nie będziesz na podstawie 1 wymiaru mieć pewności, że to nie jest pięknie pomalowane płaskie kółko (iluzja optyczna). Oczywiście większość rzeczy wyglądających na kulkę jest kulką. Ale można się przejechać... Pytanie na ile zależy Ci na tym, żeby się nie przejechać.
Może bredzę graficznie-informatycznie, sorki 😉 Może mój stosunek do komputerków wynika z tego, że projektuję komputerki i trochę czuję, co potrafią, a czego nie.
Wiem, ze fajnie się oprzeć na mondrym tajemniczym urządzonku, które wszystko robi samo, zaufać. Ale jednak dobrze wiedzieć, na czym się toto opiera i na ile solidna jest ta podstawa. Jeśli do urządzonka można wprowadzić inne dane, to "zwracam honor" - może to być całkiem dobry, choć dość drogi sposób na uniknięcie wklepania czterech znaczków codziennie w kompa 😉 Jeśli tylko temp - to ja bym się bała tak całkiem zaufać. JMHO.
Generalnie jestem z tematu pietruszka zielona, jeśli coś pokiełbasiłam, to proszę bardziej zaawansowane koleżanki o poprawki 🙂
dea, ja Cię proszę, zostaw już KULE w spokoju 😀iabeł: A tak poza tym, to bywają takie okoliczności przyrody, że obserwacja śluzu jest, ekhm, mocno utrudniona. Ja wtedy tez bazuję tylko na temperaturze.
dea ma racje 😉 ale nie do konca.....strona polecona do wklepywania wykresow nie porownuje wykresow tylko analizuje je wg zasad metody objawowo-termicznej, a dokladnie metody niemieckiej.
to sa metody najbardziej skuteczne z wszystkich naturalnych. komputerki bazuja tylko na metodzie termicznej, ktora sama w sobie ma rowniez bardzo wysoka skutecznosc, ale mniejsza niz metoda obj-termiczna. wiaze sie to z mozliwoscia wzrostu, ktory jest spowodowany innymi czynnikami niz owulacja. wyznaczanie dlugosci I nieplodnej fazy, czyli fazy wzglednie plodnej bazuje na ostatnich cyklach kobiety. ale nie bierze pod uwage tego, ze moze przyjsc "inny" niz zwykle cykl i w dniu jeszcze nieplodnym wg komputerka pokaze sie plodny sluz, odbedzie sie wspolzycie i plemniki wytrwaja czas do przyspieszonej owulacji, tego komputerek nie wie, ale kobieta obserwujaca sluz wykryje ten plodny i zaniecha wspolzycia w ten dzien. komputeki tez czesto przesluzacja niepotrzebnie czas plodny. w momencie metody obj-term bylaby juz pewna faza bezplodnosci bezwzlednej, tak komputerek pokazuje dalej czerwone swiatelko 😉 komputerki maja ogolnie temdencje do wydluzania niebezpiecznie I fazy i do bezsensownego skracania III fazy 🙂
komputeki ok, dla osob bardziej otwartych na ciaze. dla odkladajacych bardzo serio jest to metoda juz troche ryzykowna.
jeszcze male przemyslenie... kobieta ktora obserwuje nie tylko temp jest bardziej swiadoma calego cyklu, zna swoje fizyczne reakcje, dlatego latwiej jej w sytuacjach ze tak powiem niepewnych sluzowo pewiej moze polegac na samej temperaturze niz kobieta stostujaca tylko metode termiczna. mi tez sie przez wiele lat nieraz zdarzylo ze sluz mi zeswirowal, ale wzrostu temp bylam mocno pewna i spokojnie wyznaczylam III nieplodna faze. to sie lepiej czuje. sa reacje piersi, samopoczucia, skora inaczej wyglada. Ale latwiej to wszystko zlozyc do kupy jak sie wszystko obserwuje.
i samoobserwacja sluzu jest bardzo prosta i ciezko mi wyobrazic sobie sytuacje, w ktorej jest to niemozliwe. wkoncu siku chodzimy pare razy dziennie, wtedy mozna na papier toaletowy spojrzec 😉 nie trzeba zawsze badac szyjki, chociaz jest to osobiscie swietny wskaznik, ktory jest bardzo pomocny. ale bez tego tez mozna skutecznie stosowac metody naturalne.
wiecie co, ja jestem weteranka, bo juz z 7 lat stosujemy i po tylu latach nie mierze temp codziennie, poznalam swoj organizm bardzo dobrze, nie uwazam tej metody za meczaca, ona stala sie czescia naszej seksualnosci, poprostu. z czasem to jest tak naturalne, ze nie czuje sie ze to jakas metoda, to nalezy do normalnosci 🙂 fakt, ma swoje minusy, ale dla ludzi nieortodoksyjnych (mozliwosc gum, etc) jest to swietny wynalazek. warto sprobowac.