Forum towarzyskie »

Kobitki... (antykoncepcja)

Tak, masz rację. Choć wiem na co choruję i te badania miałam robione kilka razy ( przy czym brali je pod uwagę w przypadku diagnozowania PCOS, do hashimoto wystarczyły przeciwciała, tsh i usg) - to być może tym razem wniosą one coś nowego do leczenia.
Mój niepokój wynika z tego, że przestrzegam zaleceń endokrynologa i byłam pewna, że wyniki będą w normie, zresztą on chyba też, dlatego kontrolę zalecił po 1,5 roku  😉 A, tu psikus, przekroczyłam swój najgorszy wynik tsh o 100%.
W każdym razie, dzięki smarcik za radę :kwiatek:
Wiem, że to  🚫 ale skoro już jesteśmy w temacie tarczycy i badań przed wizytą u Endokrynologa, to jakie jeszcze badania powinnam wykonać, skoro TSH wyszło mi około 7? Chodzi mi o to, żeby od razu endo miał jakiś pogląd na badania krwi.
Te, o których pisałam na poprzedniej stronie  😉 tylko one są drogie, ja płaciłam chyba ok 120zł.. A niestety lekarz rodzinny nie wypisuje na to skierowania. Swoją drogą bardzo wysokie masz tsh, dobrze, że trafiłaś na Mysię  😉
smarcik, i tylko te 2, nic więcej? Siostra mnie pocieszyła, że jej koleżanka z pracy miała 100 i nawet nie wyobrażam sobie, jak mogła normalnie funkcjonować. Ja jestem ciągle zmeczona, męczy mnie leżenie i męczy mnie zmęczenie 😉
dreamer, jeśli przez zalecenia rozumiesz przyjmowanie syntetycznego hormonu tarczycy, to niestety nie ma żadnej gwarancji, że jego dawka będzie stała. To nie jest lekarstwo na Hashimoto, tylko uzupełnienie tego, co uszkadzana przez hashi tarczyca produkuje za mało. Póki jest stan zapalny, póki przeciwciała niszczą tarczycę i zmniejszają jej "moce przerobowe", dawka może (i pewnie będzie) rosnąć.

Z badaniem samego TSH to jest tak, że u niektórych będzie się sprawdzało całkiem nieźle. Ale u niektórych nie. Gdybym miała kierować się własnym TSH, to trzeba by uznać, że mam solidną nadczynność tarczycy, że trzeba odstawić Letrox. A tymczasem FT3 i FT4 (hormony tarczycy, nie przysadki jak TSH) są jak najbardziej w normie (nawet nie u góry normy). No i USG to samo pokazało - dawkę mam ustawioną dobrze.
Zalecenia, to znaczy całkowite odstawienie laktozy, suplementacja wit D3 (1000j.m.), kontrolowanie bilansu płynów na dzień. Może się wydawać niewiele, ale to pierwszy z sześciu endokrynologów, który zalecił mi coś poza zwiększaniem dawki euthyroxu i powiedzeniem, że objawy wynikają z czegoś innego.


Zmiana diety (odstawienie tego, co nas uczula, na co mamy nietolerancję itd.) może pomóc w wyciszeniu stanów zapalnych, ale gwarancji nie daje... Warto nie dokładać organizmowi roboty niewłaściwą dietą, ale nie przeceniałabym jej skuteczności. Rozczarować się można 😉 (I piszę to ja, która ponad trzy lata temu odstawiłam mleko, gluten i jeszcze jakieś niefajne wg mojego organizmu składniki.)

Z witaminą D3 podobnie - potrzebujemy jej, a mamy (niemal wszyscy w tym klimacie) niedobory. Ale gwarancji, że uzupełnienie D3 zatrzyma rozwój Hashimoto nie ma. O tym, że nawodnienie miałoby mieć taki wpływ na hashi, to nawet nie słyszałam. Ale jasne - odwodnienie to problem 🙂

Powiedziałabym: dobrze, że odstawiłaś laktozę, że wyrównałaś poziom D3 (wiesz, że wyrównałaś?), że pijesz wystarczająco, czy to ma jakiś wpływ na postęp Hashimoto, czy nie. Ale tak to już jest z chorobami autoimmunologicznymi, że póki co nie bardzo wiadomo, jak je leczyć (czy choćby powstrzymywać).
Nie badałam jeszcze poziomu witaminy D, endokrynolog powiedział, że mam ją brać do końca swoich dni i jakoś nie wpadłam na to, żeby zbadać poziom - ale pewnie warto to zrobić, przedawkowanie by mi nie pomogło  😉.
Co do uzupełniania braku wody w organizmie, to miało zapobiec częstemu kłuciu w okolicach serca. Choć nie wiem czy ma to związek z hashimoto, bo mam też niedomykalność dwóch zastawek. Tak czy inaczej pilnowanie tej kwestii pomaga i rzeczywiście kłucie pojawia się rzadziej.

Ze zmianą diety jest ciężko, wiem, że wyeliminowanie laktozy było strzałem w dziesiątkę. Czuje się dużo lepiej - choć jest mi trochę trudniej, bo produkty mleczne stanowiły duży procent mojej diety (jestem wegetarianką).
Co do glutenu, to od miesiąca go eliminuję (to będzie długi proces) i jest za wcześnie by poznać reakcję organizmu.

Wiem, że to wszystko jest jak walka z wiatrakami. Moja mama też ma chorobę autoimmunologiczną ale krwi, po czterech latach leczenia wylądowała ostatnio na onkologii.
Zastanawiam się więc, gdzie ja skończę, skoro po około 8 latach "leczenia" hormonami moja tarczyca wygląda jak strzępek narządu, którym niegdyś była  🤣
A, tak na serio, może zauważyłaś czy coś szczególnie Ci pomaga albo szkodzi w kwestii żywienia przy hashimoto? Wiem, że to indywidualna sprawa, ale może mnie zainspirujesz do kolejnych zmian  😉
Czy mogłabyś mi napisać co zalecił Ci Twój endokrynolog?
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje  :kwiatek:

I bardzo przepraszam za offtop ale chyba nie ma osobnego wątku na tematy związane z hormonami? 😡

edit: dopisek

Bierzesz selen?  Od kiedy biorę selen i nie jem glutenu w ogóle to przeciwciala mi bardzo spadly.  Czy to od glutenu czy selenu to nie wiem.  Ale napewno czuje się lepiej.
dreamer, to może powędrujmy do [url=http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,2915.msg2293159.html#msg2293159]Kącika pomocy medycznej[/url] 🙂
Czy jest możliwa owulacja bez śluzu płodnego? Miałam trochę stresów ostatnio i przy płodnym śluzie nie było skoku temperatury, a pojawił się teraz, kiedy jest sucho. Czy może to zbieg okoliczności i np. symptom infekcji?
Może.  Ale moga tez rozne inne rzeczy byc.
Symptom infekcji?  Co to takiego?
Gienia-Pigwa - temperatura rośnie przy infekcji też 🙂

Achaja - a dużo czasu upłynęlo między śluzem a skokiem temp? Może to jeszcze to samo? U mnie zawsze śluz był kilka dni przed skokiem, to normalne. W drugą stronę gorzej interpretować (tzw. przedwcześnie podwyższone), ale w tą jest OK.
Gienia-Pigwa, miałam na myśli coś przeziębieniowego, bo miałam w dzień skoku i później jakiś podejrzany ból głowy i było mi zimno, ale po aspirynce przeszło.

dea, jakieś 4 dni od ostatniego śluzu do skoku. Jeszcze nigdy owulacja nie wypadła mi w 20 dniu cyklu i teraz lekko panikuję, bo nie spieszy mi się do bycia mamą, a jeśli to faktycznie owu, to wstrzeliliśmy się z mężem idealnie 🙄
W śluz czy w skok? jak w śluz to ryzyko faktycznie spore. Jak w skok to na mojego czuja nieco mniejsze, ale też jest. 4 dni to u mnie norma, więc wydaje mi się, że to była okolica owulacji. Ale na pocieszenie, nawet z idealnym celowaniem szanse są zdecydowanie poniżej 100%.
Haha a ja infekcje skojarzylam jakos z dolem 😉

Tak jak mowi dea,  4 dni to jeszcze laczysz szczyt i skok.  W razie wątpliwości pokaz wykres.  Jakiej metody uzywasz?
dea, w skok.

Gienia-Pigwa, nie wiem, czy moja metoda ma konkretna nazwę - chyba podwójnego sprawdzenia, tzn. temperatura i śluz. Wrzucam wykres. System zaznaczył owu wcześniej, przy śluzie ale wyraźny skok jest później...
Co ma być, to będzie 😉
po pierwsze tobardzo niewyrazny ten wykres. ciezko odczytac temperatury. sluzu tez nie widze. kiedy sa zaburzenia? co jest w dzien 13, 16 i 23?
wychodze z zalozenia ze obserwujesz dokladnie wg zasad metody?
Achaja jezeli naprawde odkladasz to radze jednak zaznac sie lepiej z metoda. kiedy bylo wspozycie?
glowa do gory, nawet wspozycie w czasie plodnym przy idealnych warunkach rowna sie tylko w okolo 30% ciaza 🙂
Gienia-Pigwa, metodę stosuję już od ponad roku i ostatnio wykresy miałam naprawdę ładne i wyraźne (niemal książkowe), ale w tym cyklu miałam sporo stresu, zarwaną noc (16 dc). Współżycie było 22dc. Przyznam, że zaniedbałam wpisywanie śluzu - płodny, czyli jak białko jaja miałam od 14 do 19 dc. Kreski to suchy.
Zdarza się taki cykl, że ciężko mi cokolwiek odczytać :/
Jestem po pierwszym opakowaniu Feanolli- i dawno nie czulam sie tak dobrze! 😲 Jestem szczesliwa, radosna, mam znow duzo energii, zniknal PMS, zniknely wahania nastroju, ba- nawet chudne! 😀 Na razie jestem bardzo zadowolona 🙂
22 dc to raczej spokojnie bym spala. Ogolnie ten wykres ladnie wyglada, tylko jest graficznie nieprzejzysty. Ale wg mnie jestes typowym przykladem kobiety, ktora powinna usiasc z nauczycielem 🙂 To nie jest negatywnie powiedziane, nie bierz przypadkiem do siebie. ALe jezeli masz mozliwosc to polecam ci taki maly kurs.
I! polecam tez zmiane zapisywania wykresow, to znaczy inna strone. Bo mozna sie latwo pogubic na twoim.
O, może podpowiesz, Gienia-Pigwa, jakąś stronę: sensowną, bezpłatną, po polsku lub angielsku?
Używam teraz http://mymonthlycycles.com, ale jest mocno niewygodna.
Używałam e-npr.pl, ale go zamknęli :< To najlepsze co znalazłam z polskich darmowych stron...

edit: "to", czyli ovufriend, który jest nastawiony głównie na poczęcie (co widać po słodkim różowym kolorku 😜 )
Dziewczyny, tak z ciekawości, skąd decyzja o stosowaniu takiej metody? Tak Was czytam i czytam, i dla mnie jest to zupełnie nie do ogarnięcia - mierzenie temp, śluz itp, pogubiłabym się po tygodniu  😉 Podziwiam, że to ogarniacie  🙂
http://enpr.pl/ jest na nowo. Ja nie lubie ale kobitki chwala. Jest jeszcze 28dni ale platne.   a po angielsku znam http://www.fertilityfriend.com/ ale nie lubie.
Ja uwazam za najlepsze mynfp.de ale po niemiecku  i platne. No i jest wedlugu metody Sensiplan, ktora uzywam wiec mi odpowiada najbardziej.

smarcik, bo jest dla mnie i mojego malzenstwa najlepsza z dostepnych 🙂 podkreslam, ze dla mojego malzenstwa, bo przy stosowaniu tej metody bardzo wazne jest podejscie drugiej osoby. Jest ekologiczna, bez skutkow ubocznych, darmowa (oprocz jednorazowego wydatku na termometr, ksiazki i moze portal wykresowy - ale tego nie trzeba bo wystarczy papier i olowek). I do tego jest wedlug mnie fyscynujace wiedziec jak dziala ogranizm i wiedziec co sie ze mna dzieje. Plodnosc i czas nieplodnosci jest dany nam i fajnie jest umiec z tego korzystac 🙂 Poprostu lubie byc swiadoma wlasnej plodnosci. OT to tak po krotku. 

A!! i ulatwia ocenic stan zdrowia i moze bardzo sie przydac jak sie zachce starac o dziecko 🙂
Dziękuję za odpowiedź  :kwiatek: A ile czasu tak orientacyjnie temu poświęcasz?  😉
Ja zraziłam się po tabletkach, których stosowanie przyprawiło mnie skutki uboczne takie jak bezsenność, mdłości i depresyjny nastrój. Powody mam te, co Gienia-Pigwa i stosowanie tej metody zajmuje mi rano jakieś 1,5min, kiedy mierze temperaturę i chwilę, kiedy zaznaczam ją na wykresie. Śluz sprawdza się sam przy okazji wizyty w toalecie 😉
Przez okolo 10-15 dni w cyklu mierze rano 4 min temperature i w tym czasie czesto te 4 minuty dosypiam 😉  Reszte obserwacji robi sie automatycznie w toalecie. Zapisuje na karcie minute dziennie. 'To wszystko 😉  A jak zapomne zmierzyc to nie ma takich problemow jak z zapomnieniem np. tabletki. Zero stresow bo zawsze wiem co sie dzieje 🙂
Mi też znudziły się skutki uboczne tabletek. Plus (ale się okazało już po zmianie) mam podejrzenie zespołu antyfosfolipidowego, który jest przeciwwskazaniem do stosowania tabletek. Do tego większy wgląd we własny organizm. Zajmuje to wszystko chwilę. I ja tam lubię kobiecą sinusoidę, nie przykrytą tabletkami. Są dołki, ale są i góry, okresy energii, okresy wyciszenia, rozczulenia 🙂

Gienia-Pigwa, dzięki. Enpr.pl jakieś niezachęcające. Popatrzyłam jeszcze na stosowne appki na telefon - widzę, że FertilityFriend ma swoją, ale znalazłam też jakieś OvuView. Coś wiesz? A niemieckim niestety nie władam...
ovuview mam i korzystam jak akurat nie mam oplaconego mynfp.de. Jest ok, ale dla mnie tylko na szybkie zapisywanie temperatur bo wrocilam do klasycznego zapisywania na papier. Juz czasy minely u mnie, ze musialam sie online konsultowac z interpretacja 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się