No tak. I jadło w stałych porach. To i "zegar" był inny. Do ogarnięcia. A teraz lobby pieluchowo jedzeniowo piciowe zmieniło świat. Sznurka dopisałam resztę w p.s Już chyba więcej nie wiem.
No tak. I jadło w stałych porach. To i "zegar" był inny. Do ogarnięcia. A teraz lobby pieluchowo jedzeniowo piciowe zmieniło świat. Sznurka dopisałam resztę w p.s Już chyba więcej nie wiem.
Taniu, ja jeszcze raz powtórzę - każdy jest decydentem wobec swojego dziecka - do penego oczywiście wieku - to jakie zasady sie wpoi to sprawa rodzica Są domy gdzie je sie o stałych porach, gdzie lobby komputerowe, gier, czipsów nie weszło na głowę
Taniu, dzieci są naszym odbiciem. Doskonale to wiesz. Ja nie gram w gry (sorry trzaskam w kulki na padzie do snu), nie oglądam TV, nie kupuję shitu do jedzenia do domu, gotuję i przygotowuję sama posiłki (nie jem szajsu gotowego), kupuję i piję tylko wodę, = więc dziecko ma taki a nie inny obraz świata
oczywiście idzie do kolegów - może jejść czipsy, słodycze, pić colę = ale w domu nie ma, moge czasami okazjonalnie kupić - ale on nie jest zainteresowany nawet, zmusi mnie do kupienia?? no nie zmusi spędza czas tak jak ja spędzam - albo będzie to powielał albo nie,
i robienie fajnych rzeczy naprawdę imponuje "kolegom" a fajnymi rzeczami nie koniecznie jest kiblowanie przy komputerze
safie, z moich obserwacji wynika, że większość rodziców NIE zajmuje sie dziećmi, nie zwraca na nie uwagi, nie wychowuje. Dzieci są. Są same sobie. wielu ludziom wydaje się, że urodzą, a potem już to wersja samo-wychowująca się... patrzę na znajomych - realnie ile czasu poświęcają dziecku? niewiele... nawet nie godzinę dziennie... spychanie tego na TV, gry komputerowe, by mieć swiety spokój - zastanawiem się własciwie po co większość ludzi ma dzieci - skoro olewają je, nie poświęcają im czasu, nie przekazują swoich wartości, swojego spojrzenia na życie
i zastanawiam się ile czasu mnie rodzice poświecali - i powiem tak - na pewno nie bawili się ze mną - typu układanie klocków, ale uczestniczyłam w codziennym życiu, przebywałam z nimi
i zgadzam się z tym w 100 %. zatrważające ilu jest rodziców rzucających dziecku laptopy, jak ochłap mięsa, żeby się zajęło sobą. a rodzić ma to w "pompie". i to się odnosi po części do sytuacji na plaży - rodzice puszczają dzieciaki samopas, bo przecież zajmą się czymś, a rodzic może dupsko płaszczyć. jak już wspominałam, nie jestem zwolenniczką golasków na plaży, sikających i sypiących piachem gdzie popadnie. ale to nie wina dzieci. to rodzice dają ciała. wychodzi wychowanie (albo i jego brak raczej) oraz podejścia do dziecka. podobnie się sprawa ma ze ślęczeniem dzieci w domach przed laptopami itd. jak ma dziecko się inaczej bawić, skoro od początku rodzic mu nie pokazał jak się można i w co bawić. nie pobudzono dziecku kreatywności, to ślęczy jak przyklejony dupskiem do krzesła i gapi się w monitor jak w święty obrazek. ile jest przypadków, że rodzice dają laptopa, żeby móc porozmawiać. czy to jest normalne? nie sądzę. dziecko jednak powinno się nauczyć, że rodzice chcą porozmawiać i powinno to uszanować. tak jak i trzeba poświęcić czas (nie tylko na zabawę) na rozmowę z dzieckiem ( i to nie w trakcie robienia kolejnego prania czy zmywania naczyń). podam kolejny raz przykład z bliskiego otocznia. szwagierka ma tą swoją trójkę dzieciaków, mają klocki. ale one ni ch...a nie potrafią się nimi bawić dłużej niż kilka minut (przedział wiekowy 3,5-5). z moim synkiem nie raz układałam i nieraz układam, czasem potrafi usiąść przy tych klockach i pół-godzinę siedzieć... chyba po prostu trzeba rozbudzić w dziecku wyobraźnię. zachęcać...
p.s. i uważam, że takie "lekcje z zabaw" owocują na przyszłość. ale to na tą chwilę moje przypuszczenie
Widzę, że nadal jest wałkowany temat gołych tyłków dzieci, ileż można. Niektórzy tu mają mega wielkie kompleksy i wyrażają się gorzej niż niż ochlejus z pod budki z piwem, a myślą, że są tacy idealni i wspaniali.
Zastanawia mnie jeszcze taka rzecz ile osób aktywnie wypowiadających się na temat pobytu nad morzem/jeziorem itp. faktycznie bywa i widzi często/nagminnie takie sytuacje. A może są to sytuacje które zdarzyły się kiedyś tam i teraz w głowie tylko jedno, byleby sobie pokrzyczeć jakie to te matki są lochy a bachory paskudne. Zaiste interesujące. Ja w ciągu roku nad naszym Polskim morzem w sezonie jestem 2 razy, za granicą przynajmniej raz, góry zaliczam 2 razy. Do tego z racji posiadania 3 letniej córki na publicznym basenie w takie upały jestem 2 razy w tyg. Pies nad morzem zawsze obowiązkowo jest z nami przez cały dzień, leży na plaży/ chodzi do knajpy. I ja naprawdę mogę policzyć na palcach jednej ręki sytuacje które wciąż opisujecie. Począwszy od szczania tych przebrzydłych bachorów skończywszy na wyzywaniu mnie, że piję piwo/palę papierosa lub focha, że mam ze sobą psa. Wątpię żebym była ślepa. Ale najfajniej jest krzyczeć tym, którzy nad morzem byli będąc dzieckiem i latali bez gaci, albo ci którzy tylko palcem po mapie, ale se po pokrzyczą bo fajnie się krzyczy a swoich wad nie widzi. Mnóstwo kompleksów widzę, radzę zacząć od siebie, wtedy świat będzie przyjemniejszy dla oka.
Taniu, dzieci są naszym odbiciem. Doskonale to wiesz. (...)
I tak i nie. Można się ze złych wzorów wyplątać. W tym sensie -nie. Ale rozumiem o czym piszesz. Łatwiej dzieciom, które dostają dobre wzory. Oczywiście tak. I często to nie jest kwestia pieniędzy/bogactwa/wolnego czasu. Tylko mobilizacji ze strony rodziców. Bo, nawet w dzisiejszych trudnych czasach można troszkę dziecku utorować drogę. Nauczyć rysować, lubić książki, poprawić wymowę, poszerzyć słownictwo. Tak na starcie życia dmuchnąć mu w żagielek.
watek zmienił się w przepychanie między dzieciowymi a psowymi, albo anty dziecio-psio po równo. Przestrzeń publiczna jest publiczna. Obowiązuja w niej jakies zasady. Publiczny jest rynek głóny w Krakowie i publiczna jest plaża w Kołobrzegu, ale zasady dotyczace zachowania i ubioru sa inne. Dzieci to LUDZIE, mają swoje prawa, nie wiemczemu sa osobne "prawa dziecka" kiedy mamy juz prawa człowieka. Dorosli nie sa jedynymi dyponentami przestrzeni publicznej i nie moga narzucać siłowo swojego zdania co do spoosbu korzystania z niej wyłącznie na podstawie peselu. I dorośli i dzieci mają PRAWA w przestrzeni publicznej i mają OBOWIĄZKI. Dostosowane do wieku. [b]Psy, mimo, że to zywe istoty (tez mające swoje prawa) sa jednak na poziomie innym niz dzieci.[/b] Uzywanie porównań dzici i psów jako istot z jednego poziomu uważam za obnażajace niski poziom inteligencji. Za psy odpowiadają w pełni ich właściciele. I sorry, ale pies w przestrzeni publicznej ma byc wychowany albo ma go nie być. Jest wystarczająca ilość miejsc gdzie psa można puścić i nie sobie te łapy prostuje do woli. Kiedy właściciele psów zapracują na społeczne zaufanie? Kiedy właściciele psów zaczna po nich sprzatac, nauczą nie drzeć ryja w miejscu publicznym, nie podbiegać do innych ludzi i psów itd itp. mówie to z pozycji właściciela psów, matki i szkoleniowca.
Moje dziecko biega gołe kiedy uznam że miejsce jest po temu stosowne. Zazwyczaj jest to moje własne podwórze, na zadupiu. Gdyby zrobił kupę na plazy to bym ją posprzatała i tyle. Tak samo jak sprzatam po psach. prowadze je na smyczy w miejscach publicznych mimo, że takiej potrzeby z punktu widzenia posłuszeństwa nie ma. Nie będą nosić kagańców tylko dlatego, że ktos ma traumy. Niech idzie do terapeuty traumy przepracować. Jak komus nie pasuja dzieci na plaży niech jedzie na nią tam gdzie nie ma ludzi, lub poza sezonem wakacyjnym. A jak go nie stać może zostać w domu, life is brutal. Mi np. nie pasuja zaszczane i zarzygane ulice w czasie Juwenaliów, więc unikam pojawia sie w Krakowie w czasie trwania tej jakże uroczej zabawy. Proste.
No cóż. Wróciłam z pracy, doczytałam co napisaliście. I powiedziałam, dziecku, że według niektórych jest upośledzone, skoro nie umie robić kokardki i supełków i że ma się nauczyć je robić sprawnie.. Dziecko westchnęło ciężko, przewróciło oczami i wykonało kilka razy supełek i kilka razy kokardkę. 😉 Podejrzewam, że gdyby to miało robić na czas, idealnie i szybko, to by miało problem. Ale robi. Nie sądzę jednak by zmieniło sposób wiązania butów. Za dużo roboty, skoro można nie wiązać wcale i też nie spadają z nóg.
no ja tez nie bardzo rozumiem robienie czegoś "bo tak robią inni". Popieram ułatwianie sobie zycia, w pampersach nie cierpie tylko ich nierozkładalności, jakbysmy zawsze robili wszystko tak jak rodzice, to bysmy nago (hehe) biegali po afrykańskim stepie z maczuga w ręce.
no ja tez nie bardzo rozumiem robienie czegoś "bo tak robią inni". Popieram ułatwianie sobie zycia, w pampersach nie cierpie tylko ich nierozkładalności, jakbysmy zawsze robili wszystko tak jak rodzice, to bysmy nago (hehe) biegali po afrykańskim stepie z maczuga w ręce.
Hi!Hi! Idąc ta drogą: noszenie pieluszki dłużej o dwa lata to postęp? Ej... jakoś nie bardzo chyba? 😉
ja bym powiedziała, że kierunek ten sam. Tylko zwrot przeciwny
To prawda. Moja droga biegnie już z górki. I niepotrzebnie mnie dziś w te pieluszki poniosło. Poprostu zdziwiłam się tym wiekiem a dalej już się sama rozmowa potoczyła. Oczywiście każdy robi jak uważa.
I nie mam nic przeciwko dzieciom, które się zachowują normalnie i grzecznie w 'towarzystwie'. Są takie dzieci, trzymają je "rumuni", są naszprycowane narkotykami, albo nachlane alkoholem, niektóre martwe. Albo to takie po lobotomii. Ty Alveaner też zauważyłam, że jesteś po wybórczej lobotomii.
Poza tym mam podobne doświadczenia do hanoverki. Jeździliśmy z psem po całej Polsce, jeździmy z dzieckiem teraz po świecie. I też nie zauważyłam jakiegoś dziwnego natężenia wylęgarni bachorów czy durnych kundli. No ale jak ktoś jest po lobotomii, to tak ma.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 sierpnia 2013 16:07
Uzywanie porównań dzici i psów jako istot z jednego poziomu uważam za obnażajace niski poziom inteligencji.
Porównania nie było na zasadzie pies=dziecko, tylko raczej skoro psa idzie nauczyć szybko to tym bardziej dziecko. Ah i napisałam, że na wychowywanie psów poświęcają ludzie często dużo więcej czasu niż na swoje dzieci.
Moja koleżanka poświęca dziecku dużo uwagi, bawi się, czasem jak już ostatecznie coś musi zrobić to sadza przed telewizorem. Chętnie zobaczę co z takiego jegomościa wyrośnie. I to jest jedyny dzieciak w wieku 1,5 roku, którego znam nie chodzący już ze smoczkiem 😁 A 5letnia chrześnica dalej ciumka smoka i już nie da rady wyrzucić, bo rozgarnięta mówi wtedy "To co? idź kupić"
Julita, po co mialabys siedziec w plastikowych gaciach na plazy?
safie, moja w ogole nie uzywa smoka ale nie jestem taka skora do oceny innych rodzicow i dzieci, kazde jest inne i kazda rodzina jest inna. Jedno jest pewne do 18 zadne nie bedzie uzywalo smoczka ani sikalo w pieluchy wiec o co cho? 😉
Psy tez robia kupe gdzie popadnie i nie to jest problemem. Problemem jest to ze sie po nich nie sprzata. Przeciez nie zostawie kupki na srodku plazy. A siku sie zakopuje z tego co mi mowiono. Ale taka mysl to jest abstrakcja zwlaszcza jak sie ma psa i sie ma problem po nim posprzatac, co jest jak wiemy w PL powszchne.
I nie dla wrazliwych: Myslicie, ze odpieluchowane dzieci nie sikaja do wody? I ze cos w tej akurat kwestii sie zmienilo, od twoich, Taniu, czasow... Ba, wcale nie jestem pewne, czy dorosli nie leja. Raz slyszalam, opowiesc jak to pan robil dwojke w morzu bo kolejka do WC byla za dluga. A zeby dobic dodam, ze teraz maluchy bierze sie na basen od 3-go miesiaca zycia. Zaklada im sie co prawda specjalne pieluszki ale nie sa one szczelne sluza tylko do wylapania kupki.
Jeszcze poruszjac temat golizny dzieci, poniewaz bylam zszokowana dyskusja (tak jest: zszokowana) bo nie przyszlo mi do glowy, ze kogos golizna takiego malucha moze razic, zrobilam wywiad wsrod mojego ludu, mlodego i starego, lewackiego i turbokatolskiego, dzieciowego i bezdzieciowego. Moja "sfera" ma stosunek obojetny do dzieciecej golizny, zadna sztuka sie nie wylamala. Ja tam na razie jestem ostrozna z tym po ktorej stronie jest wiekszosc. Moze wiekszosc, to nie zawsze ci co ich wiecej widac.
Taniu, to o czym mowisz, nazywa sie dzisiaj wychowanie bezpieluchowe i niektorzy robia to z dzieckiem od urodzenia. Odpieluchowanie jest wtedy kiedy dziecko samo wola i kontroluje. I raczej nie nastapi przed 18 mcem zycia. Mysle, ze to dobrze, ze teraz dzieciom pozwala sie na bezstresowa nauke korzystania z nocnika i ze nie ma presji "bo mamie sie juz nie chce prac pieluch". Ogolnie "twoje czasy" to zupelnie inne czasy, niz czasy np czasy moich rodzicow, tesciow, czy rodzicow zajomych. My wszyscy latalismy z golymi tylkami, sikalismy na piasek i nasi rodzice nie marzyli o szybkoschnacych majtkach z Czechoslowacji. Sprawdzilam tez poradnik dla rodzicow, z lat 70tych i tam umiejetnosc "sygnalizuje potrzebe" wystepuje w 21 miesiacu (moja tesciowa za porada pediatry poprawila na 26). Pisze to, zeby pokazac, ze nie wszystko bylo takie pasujace pod glowna teze, jak Tania pisze. Widac byly tez inne sfery czy tam kasty, ktore mialy inne poglady i zwyczaje.
I tak na koniec do hejtow 😉 , ktorych nie chce sie komentowac, komentarz spod felietonu linkowanego przez opolanke bo jakos do mnie przemowil: Maciej Syn Kazimierza Może i wylewanie nocnika do morza i nie pilnowanie dzieci by innym nie przeszkadzały, to faktycznie drażniące kwestie, ale reszta to jakaś fanaberia. Jechać do polskiego kurortu, który irytuje na wstępie swoim klimatem i oburzać się, że polski kurort irytuje swoim klimatem? Gołe dzieci nieestetyczne, a stare baby z celulitem estetyczne? A faceci z brzuchami i włosami wszędzie tylko nie na głowie estetycznie? Dzieciom majtki a brzydkim ludziom co, Burki? Ciekawe jakby się autorka czuła w Hiszpanii gdzie na plażach mnóstwo kobiet ma gołe biusty. Czyli gołe dzieci nie a gołe biusty już ok? Czy to nie seksizm? Mało tego, często się zdarza pełna nagość na hiszpańskich plażach i to nie tylko na plażach nudystów. To też be? Chyba problem polega bardziej na tym, że Polacy nie lubią się za bardzo nawzajem i każdy obok na plaży to intruz i wróg, więc po jaką cholerę iść na zatłoczone plaże i dziwić się, że dzieci piaskiem sypią i wodą chlapią, że inni irytują i przeszkadzają. To tak jak pójść do zatłoczonej knajpy lub dyskoteki i ubolewać, że książki nie można w spokoju poczytać. Np. w takiej Hiszpanii po prostu ludzie bardziej się lubią i też szanują a kiedy są takie relacje między ludźmi to gołe dzieci i nie tylko, przestają być irytującym, oburzającym problemem. To nie czteroletni siusiak sprawia, że polskie plaże mają taki a nie inny klimat a stosunek Polaków do siebie i brak szacunku.
Bobek: odnośnie pieluch, to już więcej nie mogę. Tak, jestem dinozaurem, albo dziwolągiem , albo co tam chcesz. Pionierem obecnie modnej metody? Mogę być. U nas w rodzinie nie było małych dzieci i metodę wymyślaliśmy sami (plus pani sprzątaczka). Ale nic to. Nie znam się. Fakt. Odnośnie golizny: mnie nie gorszy, ani nie szkodzi ani nie rajcuje. Ja pisałam tylko, że może jakiegoś zboczeńca zainspirować do złych uczynków. Odnośnie psów to nie wiem, bo już nie mam psa. 😉
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 sierpnia 2013 16:30
bobek , nie oceniam, ale zabawnie wygląda jak rodzic mówi dziecku, że soczek gdzieś został, albo że wypadł, a ona z uśmiechem na twarzy mówi właśnie, żeby kupili nowy 😉
pokemon, paczanie mnie nie bawi. Mogę co najwyżej zobaczyć, albo patrzeć. Z opowieści znajomej z pracy wnioskuję, że oduczenie dziecka od smoczka to nie lada wyzwanie.
[quote author=tet link=topic=91983.msg1844347#msg1844347 date=1375798833] Uzywanie porównań dzici i psów jako istot z jednego poziomu uważam za obnażajace niski poziom inteligencji.
Porównania nie było na zasadzie pies=dziecko, tylko raczej skoro psa idzie nauczyć szybko to tym bardziej dziecko. Ah i napisałam, że na wychowywanie psów poświęcają ludzie często dużo więcej czasu niż na swoje dzieci.
Moja koleżanka poświęca dziecku dużo uwagi, bawi się, czasem jak już ostatecznie coś musi zrobić to sadza przed telewizorem. Chętnie zobaczę co z takiego jegomościa wyrośnie. I to jest jedyny dzieciak w wieku 1,5 roku, którego znam nie chodzący już ze smoczkiem 😁 A 5letnia chrześnica dalej ciumka smoka i już nie da rady wyrzucić, bo rozgarnięta mówi wtedy "To co? idź kupić" [/quote]
pies w wieku roku jest juz fizycznie niemal dorosły, większość ras czy "nieras" dojrzeje psychicznie do trzech lat najpóżniej. Człowiek etap pełni rozwoju fizycznego osiągnie w wieku 18-20 lat, dojrzałość psychiczno-emocjonalną jeszcze później (o ile w ogóle). I ty porównujesz szczeniaka do dziecka? Nieporównanie bardziej czasowchłonne dojrzewanie dziecka do psa? Pies zdązy zdechnąć, a dziecko nadal będzie dzieciem. Kwestia nauki higieny u psa rozwiązuje sie w kilka miesięcy, w kilka misięcy człowiek z trudem uczy sie łapać ręką przedmiot i byc może siadać. Już snułaś porównania na wątku psim i były równie inspirujace. Mniemam, że ty swoje dziecko wychowasz jak psa. Będzie wychodzić wołać siku w wieku 6 miesięcy. Kiedy skończy rok pójdzie na studia akiedy skończy trzy lata załozy rodzinę. Powodzenia-"skoro psa idzie nauczyć"...
safie: biorę połowę winy na straszliwe porównanie dziecka do pieska na siebie. To ja zaczęłam. I moja wina, moja wina .... W połowie. 😉 Odnośnie wieku, to nie jest tak... hm.... prosto http://www.szarik.pl/news-104-wiek-psa---przeliczanie-wieku-psa.html Ale to już chyba wie każdy??
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 sierpnia 2013 16:39
tet, nie martw się. Mam inne plany na życie niż rodzenie dzieci.
Tania, tylko ja takie porównania biorę z przymrużeniem oka. Jeśli ktoś traktuje to na poważnie nie mój problem 😉
Safie jak byłam taka głupia jak Ty, to też miałam inne plany. Na szczęście ja mam mózg. Ty masz zaledwie domniemany. To się daje zauważyć, że jesteś rozwydrzonym gówniarzem, który miał wszystko dane, teraz oczekuje, żeby tak było dalej. Ale dorosłe życie ma to do siebie, że strasznie wali po pysku.
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] Obrażanie innego użytkownika forum
tet, nie martw się. Mam inne plany na życie niż rodzenie dzieci.
Tania, tylko ja takie porównania biorę z przymrużeniem oka. Jeśli ktoś traktuje to na poważnie nie mój problem 😉
ja miałam w realu taki dialog: Ja: Dlaczego pan wysadza dziecko pod krzakiem, jak psa? (krzak na terenie ogródka restauracji) Pan: Co? Jakim prawem pani porównuje moje dziecko do psa ????
pokemon, istnieją grzeczne i wychowane dzieci i to wcale nie u "rumunów" i nie pojone alkoholem. Tylko trzeba z dzieckiem być, a nie puszczać samopas po plaży i co 4 godziny sprawdzać, czy się nie utopiło.
Eee...ale są i pozytywne aspekty rozmowy. Moje dziecko naumiało się wiązać kokardki. 😁 Poćwiczymy co dzień po trochu i może w razie "W" jak będzie wisiał na skale i odczepi się mu hak, to przywiąże się liną do czegoś na SUPEŁ i przeżyje. 😉
Taniu, nie wiem skąd pewność, że szarik prawdę ci powie. Przytoczona tabelka to bujda na kółkach. Ale chcesz to sobie przeliczaj wg tabelki. A najstarszym psem nie był nieznany nikomu z bliska "australijski pies pasterski" bo cos takie nie istnieje, tylko Australian Cattle Dog. Jak sie chce podpierać źrółami to może warto znaleść coś lepszego niz portal szarik?
Czy mogłabys swoją matkę porównac do psa? czy ktoś zadał pytanie czy starszego człowieka można nauczyć sygnalizować potrzeby? No bo jeżeli psa sie da to czemu starego człowieka ma sie nie dać? Nie razi cię traktowanie dzieci jako podludzi ? Czegoś mniejszego, mniej ważnego, stawianego na poziomie zwierzecia. Przecież taka safie jest potem oburzona, jak mogła psa nauczyć siad to czemu dziecko tego siad nie wykona? Głupsze?
Grzeczne dziecko to takie, które bez szemrania spełnia polecenia dorosłych i nie przeszkadza dorosłym w ich ważnych sprawach. Przeciez każdy wie, że stawianie baby z piasku i kopanie fosy jest mniej ważne niz czytanie. A goły fiutek jest obrzydliwy, nie to owłosiony bebech zwisajacy poniżej kolan, racice zamiast stóp czy smród niemytych ciał porządnych dorosłych obywateli. Co z tego, że smierdza jak są ubrani?
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 sierpnia 2013 16:49
pokemon , dziękuję za uświadomienie, że moje życie było usłane różami. W końcu ty masz mózg, a ja niekoniecznie. Fakt, że nie chce dzieci jest spowodowany między innymi tym, że mam "szczęście" na trafianie na rodziców puszczających dzieci samopas i żeby same się wychowywały. Jeśli uważasz, że decyzja o tym, żeby dzieci nie mieć czyni mnie głupią i bezmózgą ... wyobraź sobie, że to przeżyję.