No jasne, że jest. Ale skoro już im daję ten owies i skoro już pełnią funkcję użytkową, to resztę dnia mają końską. Tyle mogę przecież dla nich zrobić.
hehe no to jedno z możliwych rozwiązań. Bo nie zauważyłam, żeby po wprowadzeniu go do boksu sikał. Będę badac sprawę 😉 [/quote]
Może potrzebuje prywatności 😁 [/quote] 😁 😁 😁 😁
opolanka , oczywiście ,że nie. Ale jest mnóstwo koni trochę młodszych z szansą na "końskość". No i przynajmniej Twój wychodzi a ja mówię bardziej o tych co nie wychodzą wogóle.
Mój koń, bez względu na jego wiek, nie może być żadnym wyznacznikiem. Dodam, że jak miał lat 14, zachowywał się tak samo. Nie wiem, czy tym, że wyjdzie na cały dzien na padok go uszczęśliwię, czy skrzywdzę.
a czy wbrew końskiej naturze nie jest również to, że na nich jeździmy? Że trzymamy w stajniach, dokarmiamy owsem? Kto to widział, żeby w naturze konie gnieciony owies jadły? 😉
gnieciony? W ogóle żeby jadły! No i zdecydowanie wbrew ich naturze jest zarówno jazda, jak i skoki na nich.
[quote author=epk link=topic=91296.msg1751565#msg1751565 date=1366198725] opolanka, to pewnie dlatego, że kolegów nie ma... biedny smutny zniszczony psychicznie koń... 😀iabeł:
Aaaa koledzy w życiu konia są ważni. Spróbuj zamknąć się w pokoju, jeść o określonych godzinach, spacer tylko godzina dziennie po spacerniaku i godzina dziennie po np. boisku, ale tylko tak, jak pan (twój) sobie zażyczy. Ciekawe ile wytrzymasz. Bez znajomych, bez możliwości robienia innych rzeczy, bez forum..
opolanka - no może mam kompleks, bo mam wrażenie (po przeczytaniu forum), że tu albo sportowcy, albo naturalsi, [/quote]
- więzienie o zaostrzonym rygorze. tylko boksy (cele) są większe, bo w celi mozna IŚĆ a w boksie się tylko okręcać , albo 1 porządny krok... i, kilkuosobowe najczęściej, a i na spacerniak można iść... i nie koniecznie w tempie narzuconym przez maszyne.
]quantamanera , mają zaplanowany dzien czyli ile godzin? 2-3? 4? no to ok. 20stoją w boksie i nigdy nie uwierzę,że są szczęśliwe. I każdego konia można nauczyć padokowania , nie na siłę z końmi , można osobno i to rozumiem , sama mam konia aspołecznego i wiem ,że się da.
Tylko ciekawe czym spowodowane są takie zachowania, że koń wypuszczony na padok wywija ile natura pary dała, albo nie potrafi żyć z innymi. Oczywiście to może być spowodowane charakterem, ale czy na to nie ma wpływu właśnie nadmiar energii i wychowanie poza stadem?
I to jest główna przyczyna takich zachowań ,że koń "się nie da padokować " , człowiek do tego doprowadził. [/quote]
wystane konie szaleją -to prawda, moga sobie wtedy zrobić krzywdę. ale... dlaczego sa wystane? bo stoją! jeśli nie doprowadzi się do takiej sytuacji że trzymamy je bez możliwości ruchu - to nie będą się tym ruchem kontaktami napawać... i robić krzywdy. bo inaczej takie błędne koło...
mój stał (kontuzja)2 lata bez wychodzenia w stanowisku, potem boksie - miał jedzenie, kowala, czyszczenie, witaminki, kolegów w stajni (od 14. jednego i od 18. do 8. trzech, tak stał sam... o 14 darł się już do kolegi żeby wrócił), był wyprowadzany nawet na lonże, jak mógł. czy był szczęśliwy? bystre oko, zdrowy, błyszczący, potem w boksie nawet tył... czyli ok? tyle, że jak poszedł na padoki (teraz 24 h) - wtedy można było zobaczyć różnice. nie - nie był szczęśliwy. szczsliwy jets jak może paść się spokojnie, bez obawy że to jego ostatni raz na "wieki" (=przychodzi bez problemu, nie ciągnie na niego, nie szaleje zaraz po wyjsciu, nie tłucze się itd, nie jest nerwowy, itd). nieprawdą jest, że konie na padokach chodza tylko stępa lub stoją. może tak oczywiście być jeśli sa zmęczone, obolałe, znudzone - nie ma co robić (jeść - wyszukiwać lub mieć inne zajęcie). na małych kwaterkach z sianem (albo i bez) co mają robić? chodzić w kółko jak na karuzeli? po co? jest trawa to się przemieszcza szukająć lepszych kąsków... a tak? nuda... w boksie choć można sobie łykać lub grzebać w słomie..., i pogadac z kolega zza kraty stoją - bo co mają robić na tym spacerniaku? jesli mają możliwość chodzą dużo, biegają, bawią się itd... - ale to trzeba obserwować dłużej niż przy 2 godz padokowania i w drodze po konia na padok..
są takie, które nie lubią tak 24 h - bo np są do tego przyzwyczajone od lat, ciężko im się przyzwyczaić, taki tryb mają - nie przeczę. ida do boksu na noc/ na dzień i tam śpią-odpoczywają, są zadowolone. ale nikt mi nie wmówi, że jakiś lubi stać w klatce 24/24 ;] stajnia chroni przed robalami, upalem - tak, i wtedy lepiej wstawić do stajni albo.... dać koniom wybór - postawić wiaty.... nie ma sensu ich smażyć, dać pożerać, przecież wiedzą że mają boks...dzie nei ma tych niedogodności.
tu nie ma "absolutne dobro / zło"
można (dla każdego przypadku indywidualnie) znaleźć ten złoty środek przecież....
i hym... ok - utrzymanie wysoko sportowych to inna bajka - ale nei dlatego, że one mają inną psychikę, czy ciało - ale dlatego że sa dla ludzi więcej warte. trzeba je chronić - wlasnie ze względu na kase- ale czy w ogóle nie wychodzenie może być dobre? kontuzja może się zdarzyć wszędzie.... nie da się zrobić bezpeicznego padoku, towarzystwa (nawet obok) ochraniaczy pozakładać itd? i - czy te wysoko sportowe konie są delikatniejsze? tysiące, miliony chodzi codziennie sobie krzywdy nie robi - takich zwykłych, słabych, silnych, spokojnych i temperamentnych. kontuzje w 99 % przez niedobrane stado (mojego też przeniosłam - zęby miał spokojnych, niegroźnych towarzyszy, a nie wielkie i silne agresory bawiące się w kopanie), przez krzywe, grząskie podłoże itd - nei można tego zaplanować? ludzcy sportowcy też mają uważać, ale nie mogą się w ogóle nie ruszac... ryzyko można przecież w obu przypadkach minimalizować. zapewniać warunki. ale choć minimum im dajmy tego ruchu i kontaktów bez dyktanda...
i dobra... konie milczrek i bobika - 2 w polsce porządnie sportowe, ew. dodać kilka innych (.... naście?) ale dlaczego przez te 2 (kilka,...) cierpi całe pogłowie "szportowców"? tych które latami biegały (i potem znów biegają) po padokach, przeżywając to bez uszczerbku, a w czasie kiedy pańcia postanowi że jej koń jest nagle "sportowy" - już nie mogą...bo sobie coś zrobią...
dla osób widzących konie tylko przez kilka godzin dzienie/tygodniowo w hotelu: konie nie sypiają tylko w nocy. te które mają taką możliwość w nocy własnie sie pasą, jak i w dzień - w nocy nie ma robali, jest chłodno. wtedy się pasą (konie naturalnie nie jedzą 2-3 posiłków dziennie, ale małe porcje, powoli i długo, wiele razy), chodzą, w dzień odsypiają (chowając się w krzakach, wiacie - czy nawet stajni, znów się pasą..., utrzymują kontakty społeczne i je pielęgnują, śpią, jedzą, biegają (tak - biegają same z siebie stadem, parami...) - to jest KOŃSKOŚĆ ...
system karmienia o stałych porach porcjami, nocowanie w boksie, wypuszczanie (lub nie), stałe godziny treningów(i w ogóle treningi wymaganie ludzi) - to jest właśnie UCZŁOWIECZANIE, to ludzki, a nie koński system
+ te nazywanie stanów, polecań, zachowań itd ludzkimi nazwami, ubieranie, malowanie itd.... - to już "mały pikuś" 😉
czy jest w tym coś niedopuszczalnego? nie... po to udomowiliśmy konia, żeby z niego korzystać. jeśli ma służyć, szczególnie jeśli jest maszyną do wygrywania - to trzeba ten ludzki system stosować. ale przecież można im to łagodzić... dać być koniem choć troche - przecież to nie człowiek, który sam wybrał drogę, przecież taki koń nie rozumie, dlaczego mu to robią. on cierpi (nawet jak tego nie zauważamy - bo nie mamy porównania
*oczywiście te kontuzjowane - trudno - jak człowiek z nogą w gipsie, nie można chodzić, dla własnego dobra. ale to wyjątki - tak samo jak te drogie maszyny - trzeba chuchać, dmuchać i uważać, kontrolować. ale ile jest takich koni w porównaniu które mają taki karcer tylko z powodu widzimisię i uczłowieczania właścicieli?
[quote author=horse_art link=topic=91296.msg1751895#msg1751895 date=1366217888] i dobra... konie milczrek i bobika - 2 w polsce porządnie sportowe, ew. dodać kilka innych (.... naście?) ale dlaczego przez te 2 (kilka,...) cierpi całe pogłowie "szportowców"? tych które latami biegały (i potem znów biegają) po padokach, przeżywając to bez uszczerbku, a w czasie kiedy pańcia postanowi że jej koń jest nagle "sportowy" - już nie mogą...bo sobie coś zrobi
bo pańcie/pańciowie je uczłowieczają - uważają, że mają takie same potrzeby jak oni.
Kurczak, cierpi pośrednio - bo inny biora z nich przykład " tamten sportowy i nie wychodzi to moje tez nei beą to będą sportowe"(oficjalnie "mój JEST sportowy więc nie bedzie wychodził"😉 ... chyba tak w większości przypadków jest... eh...
Ale często nadmierne derkowanie, owijkowanie, niewypuszczanie na padok, suplementowanie, dokarmianie, pielęgnowanie itd itp wynika wyłącznie z NIEWIEDZY (która czasem przejawia się zjedzeniem wszystkich rozumów).
Bo skoro jest -15, to trzeba założyć dwie derki. Bo konie szportowe mają owijki, a to pewnie potrzebne, to założę. Wszyscy kują, to ja też. Koń koleżanki dostaje pasze, to mój też będzie dostawał. A mój koń ma 15 lat, to trzeba mu dawać cortaflex.
Ja jestem ZA padokowaniem koni, chociaż nie za wszelką cenę, biorąc pod uwagę indywidualne uwarunkowania koni i stajni.
Ale jest wiele innych, gorszych spraw, jak przegrzanie koni, nadmierne dokarmianie (szczególnie owsem i paszami), złe żywienie, nadmierna suplementacja "w ciemno" itd, które bardziej negatywnie wpływają na dobrostan konia niż to, że z boksu wychodzi na 2-3h, a nie 20h.
Zgadzam się w większości z horse_art. Mój koń też miał półroczny postój z powodu kontuzji , potem kwaterkę 10x10 i dopiero teraz jest zadowolona jak ma towarzystwo w postaci mojej drugiej kobyły, a najszczęśliwsza będzie jak pójdzie na pastwisko. I pewnie,że wyczyniała cuda jak pierwszy raz wyszła na kwaterkę. I drugi i trzeci raz również. I panikowała , chciała wracać . Musiała się nauczyć padokowania na nowo. Teraz nie chce wracać.
.... Ale jest wiele innych, gorszych spraw, jak przegrzanie koni, nadmierne dokarmianie (szczególnie owsem i paszami), złe żywienie, nadmierna suplementacja "w ciemno" itd, które bardziej negatywnie wpływają na dobrostan konia niż to, że z boksu wychodzi na 2-3h, a nie 20h.
ale mówimy o tym, że część nie ma swobodnego ruchu w ogóle bo np. (taki przykład "z podwórka", konie rekreacyjne, szportowe ..i ...sportowe bo jakieś tam zawody z innymi szportowcami jezdzą raz na ruski rok? nawet wygrają bo np konkurencja to 2 osoby w tym 2 zdyskwalifikowane?) rano nie bo nie będzie miał siły na trenig popołudniu/bo się pobrudzi przed treningiem/bo się nie daje złapać/nie che się osobie iść i łapać", a popołuniu nie wyjdzie bo "juz kolacja/nie ma sensu na tą godzine czy 2 już/ jest zmęczony to niech stoi , albo po prostu - nie bo nie będzie miał siły/bo sobie coś zrobi i tak cały tydzień... - to patologia a takie 2-3 h to już jest luksus wręcz i szczyt marzeń! (sic!)(np. chodzą rano/popoludniu przed /po jeździe lub tylko tyle stajnia zapewnia bo tyle koni, że chodzą na zmiany) - tu już troche lepiej... ale i tak w takich przypadku źle (dla konia)
albo po prostu - konieczność - ten zloty środek - choć troche ruchu (nawet na mini padoczkach), ale swobodnego i świeżego powietrza, dla tych które faktycznie są w wysokim treningu i nie mogą się całe dnie męczyć (padok jako aktywność fizyczna - też umęczy, konie wracają i śpią w końcu), rozpraszać, czy też ryzykować kontuzji, choroby. jak nie trzy to choć godzina... pół... w ogóle - to też patologia, choć powszechna...i akceptowalna "bo wyniki ma" - tak jak i brutalne metody treningowe. to też do nich należy?
absolutnie nei dam się przekonać, że nawet to minimum (rózne dla różnych koni), regularne, bezpieczne (np. mały bezpieczny padok gdzie się nie da biegać, tona ochraniaczy) może zdrowemu koniowi zaszkodzić... choć ma jak porozciągać mięśnie w tym czasie...
serio galop, kłus, stęp swobodnie jest bardziej niebezpieczne niż pod siodłem? ;] moze w ogóle przestać na tych sportowych jeździć - szczególnie treningi w domu...
Nawet piaszczysta kwatera, niewielka może spowodować kontuzję. Mam żywy dowód. Koń padokowany codziennie 4-5h, karuzelowany godzinę dziennie i w treningu. Wyszedł jak zawsze, a wrócił kulawy. Miesiąc stania w boksie. Gdzieś sobie można wsadzić te teorie, że KAŻDY i ZAWSZE. Nie spotkałam się też z założeniem - nie wypuszczę konia bo się pobrudzi 🤔
Nie mogę pojąć jak można mieć tak wąskie spojrzenie na pewne sprawny 😵 Ludzie się zapierają w swoich beznadziejnych poglądach. Co to za stwierdzenie, że koń MUSI wychodzić na padok. W tym wątku mamy już kilka przykładów, że jest zupełnie odwrotnie. A te brednie o kolegach to już totalny hit.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 21:51
tulipan, koń to żywa, myśląca istota. W dodatku stadna. Nie uwierzę, że ( normalny, przeciętny, nie hodowany w fabrykach sportowców) koń mając wybór wyjść a zostać w boksie woli boks, a ruch zapewnia mu jeden trening dziennie. Kontuzja może się przydarzyć i w boksie, przecież koń może się w nim ruszać, więc i coś może sobie uszkodzić.
safie mój jest wyjątkowy bo ze stajni typowo handlowej, jak to ujęłaś fabryki sportowców. Rzecz nie w tym co woli bo tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić, a co jest dla jego zdrowia najlepsze. Wątpię, żeby koń w boksie naderwał sobie ścięgno, a parę lat później nadwyrężył mięsień międzykostny 🙄 Co do pojęcia stadny. Ok, ale przez lata trzymania koni w boksie zrobiliśmy krok na przód. Konie żyły w stadach, żeby przeżyć i trzymały się ścisłej hierarchii. Nie zgadzam się, żeby mój prywatny koń biegał ze stadem i prał się z "kolegami" gdzie popadnie. Zwłaszcza, że kuty na 4, a możliwości rozkucia nie ma.
Nawet piaszczysta kwatera, niewielka może spowodować kontuzję. Mam żywy dowód. Koń padokowany codziennie 4-5h, karuzelowany godzinę dziennie i w treningu. Wyszedł jak zawsze, a wrócił kulawy.
Zdarza się, takie życie. Robert Korzeniowski też może wyjść do sklepu po bułki i skręcić kostkę na krawęzniku. Może głupie porównanie, ale nic nie jest w stanie w 100% wyeliminować ryzyka. Twój miał akurat pecha. Równie dobrze mógłby się zaplątać we własne nogi na lonży albo pokopać z kolegą przez ścianę boksu albo walnąć się przy tarzaniu w boksie albo.... miliony możliwości.
A te brednie o kolegach to już totalny hit.
Koń z natury jest zwierzęciem stadnym. Nie widzę w tym żadnej bredni. Kolega = stado.
horse_art, czytam ten wątek, każdy ma swoje racje, Twoje podejście wydaje mi się najbardziej zdroworozsądkowe ze wszystkich wypowiedzi jakie tu przeczytałam. I najbliższe moim poglądom.
jesli na karuzeli sobie robi krzywde, swobodny ruch juz w ogóle ...to co?
zero jazdy też? czy na jeździe nic stać się nei może? zadnych zawodów (patrz znajomego koń sobie ścięgno naciągną na zawodach... powinien nie jezdzic nikt przez to?) a ...no i transportu - tam też sobie krzywde robią! ja znam wypadki w boksie....i co teraz? podwieszać konie?
a widzialas kiedyś konia w ogóle? chyba nie co? jeśli uwazasz, że one się nie komunikują, nie są stadne... wiesz co to "zwierze stadne"? to wąłsnei takie które ma "kolegów" - to nasz skrót myślowy "kolega =stado, stado z którymi ma więzi społeczne=stadne. naturalnie rodzina +obce
jesli nie moze chodzic w stadzie "bo pańcia ma kaprys/ bo są powody" - to niech chodzi sam i inne widzi....
jeśli by zwierzęta nie miały społecznych zachowań....m... wymarłyby? pozostałby organizmy rozmnażające się przez pączkowanie i inne podziały, bezpłciowe..
- to jest właśnie uczłowieczanie, nierozumienie potrzeb istoty żywej, myślącej (tak - konie mają mózg i myślą) - to jest własnie patologia jeździecka, paranoja...
a 2 - konie nadpobudliwe, agresywne, z kruchym zdrowiem itp - powinny być eliminowane (selekcji naturalnej nie ma, to hodowlana) a nei być jeszcze rozpłodnikami...
ogr nie chodzi na padoki bo się uszkadza, bo jest agresywny itd... a ogłaszany jako "super charakter" ? ahr....
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 22:07
Zdarza się, takie życie. Robert Korzeniowski też może wyjść do sklepu po bułki i skręcić kostkę na krawęzniku. Może głupie porównanie, ale nic nie jest w stanie w 100% wyeliminować ryzyka. Twój miał akurat pecha. Równie dobrze mógłby się zaplątać we własne nogi na lonży albo pokopać z kolegą przez ścianę boksu albo walnąć się przy tarzaniu w boksie albo.... miliony możliwości.
A ilu zawodowych kierowców zabiło się nie podczas zawodów, nie w trakcie treningu, a właśnie w warunkach "domowych".
nagana bardzo głupie porównanie to fakt. Poplątać się o własne nogi to mogę ja, a nie 15 letni koń w treningu i równowadze. Odpowiednio umięśniony trzyma wszystko na miejscu, także kontuzjogenne tarzanie w boksie również odpada ... Kolega nie równa się stado. Kolega to ktoś z kim się koleguje, a nie walczy o pozycje.
horse_art kunia w życiu na oczy nie widziałam i tak sobie tutaj luźno rzucam tym co mi się w głowie urodziło na podstawie programów tv. Nigdzie nie pisałam o złym działaniu karuzeli, wręcz uwielbiam to szarlatańskie urządzenie. Wypadki chodzą po ludziach i koniach, ale nie od dziś wiadomo, że najwięcej kontuzji spowodowanych jest padokowaniem. Żadne moje widzimisię, że koń chodził sam - spostrzeżenia stajennych, opinia weta. Rzucasz się okropnie, a w sumie nie wiadomo o co. Koń stadnym zwierzęciem jest, Ameryki nie odkryłaś. Nie oznacza to, że konie sportowe muszą chodzić ze stadem. Cieszę się, że jesteś pełna współczucia. Zwłaszcza dla moich biednych, zaniedbanych, aspołecznych koni (notabene dwa padokowane i to nawet w parze i jeden padokowany do momentu kontuzji, która wymaga jedynie ruchu kontrolowanego). Może powinnaś zebrać większy zespół i to gdzieś zgłosić bo przecież nie można być ślepym na cierpienie bezbronnych zwierząt !
tulipan, a sportowy to już nei koń? bo piszesz, że stadne są ale SPORTOWE już nie musza ze stadem ... hym... najwięcej na padokach? oj raczej w czasie pracy jednak ;]
pisałaś, że konie nie muszą wychodzić, a nawet mały padok jest nie bezpieczny, nawet karuzela(tak zrozumialam) - czyli nie wypuszczać. chodził - kilka lat nic sie nie stało, po latach kulawy na miesiąc = koniec z padokami, padoki to zło. nie chcesz zeby chodził ze stadem, ale sam na malym tez ryzyko=w ogóle lepeij bo...."bo ktoś tak robi" (tu odniesiebie do "czy przez 2 topowe konie cale tysiace nie chodza na padoki ? - tak ;] ) - do tego sie odniosłam.
dobrze, że robisz jednak inaczej niż powyżej przedstawione poglądy. padokowanie zło - a jednak padokujesz, w stadzie zło - ale chodzą (2 to już stado 😉 )
to jednak wiesz, że to zwierze stadne? ale że stado to więzi społeczne "koledzy" - to już brednie i hit? znasz definicje? czy takie samo puste słowo jak "dobrostan" ?
horse_art - koń sportowy to koń sportowy, ma trenować i startować. Być może to kontrowersyjne, ale to jest priorytet. Stado generuje problemy i konflikty, a konie sportowe mają być wypoczęte i w dobrej kondycji. Pisałam, że nie WSZYSTKIE konie MUSZĄ wychodzić. Napisałam również, że wielkość padoku nie świadczy o jego 100% bezpieczeństwie i nie jest lekiem na całe zło. Nigdzie nie napisałam o niebezpieczeństwie związanym z używaniem karuzeli. Opisałam tylko jak wyglądał dzień z życia mojego konia. Padokowany był 3 lata, wcześniej wcale. Po wielu przebojach udało mi się jakoś go przystosować. Nie dogadał się z żadnym innym koniem, więc chodził sam. Pierwsza kontuzja to ścięgno i 6 miesięcy stania w boksie, druga międzykostny i miesiąc aresztu. Na dzień dzisiejszy poważnie zastanawiam się czy narażać go na kolejną kontuzję. Nie wiem czy wiesz jak kończy się odstawienie starszego konia od treningu. Może nie wiesz bo u Ciebie wszystko idzie jak po maśle, a konie szczęśliwie galopują po tęczy w stronę garnka z monetami. Dwa pozostałe chodzą razem bo mogą. Każde zajmuje się swoimi sprawami i nie ma powodu, żeby je izolować. Jednak (w przeciwieństwie do Ciebie) zdaję sobie sprawę, że nie zawsze tak można. Również w przeciwieństwie do Ciebie nie generalizuje. Tylko i wyłącznie z tym walczę. Nie ma złotego środka i mimo, że moje konie wietrzą tyłki nie usiłuję wmówić wszystkim dookoła, że krzywdzą swoje konie zamykając je w boksie. Nie zgadzam się z tym całym kolesiostwem, już pierdyliard razy napisałam dlaczego i nie chce mi się powtarzać.
nagana - może, ale nie urwie sobie przy tym ścięgna. Tak ciężko to pojąć ?
tulipan , a jak skończysz jeździć sportowo na tym kontuzjowanym zwierzaku to rozumiem, że też nie będzie chodził na padok ? Czy wyłączasz z jego życia padok tylko dlatego żeby móc startować, i użytkować tak jak Ty tego chcesz ? Bo pytanie czy to robisz dla dobra konia czy dla siebie ? Bo po karierze sportowej już padok jest ok? A w trakcie nie bo może popsuć NASZE plany...
martkagd aktualnie nie jeżdżę sportowo. Startowałam ostatnio 2 lata temu i jeśli dobrze pójdzie to na zawody wybiorę się w przyszłym sezonie. Tak czy siak zapewne będzie jak mówisz. O ile nie zdecyduję się na nowo padokować po wyleczeniu kontuzji. Wysyłając konia na emeryturę zapewne zdecyduję się padokować, na tych samych zasadach. Samego i nie całymi dniami. Bo jak mówisz ewentualna kontuzja nie popsuje moich planów. Wtedy będzie konia obowiązywał inny plan dnia i inne priorytety.
[quote author=horse_art link=topic=91296.msg1751912#msg1751912 date=1366218706] Kurczak, cierpi pośrednio - bo inny biora z nich przykład " tamten sportowy i nie wychodzi to moje tez nei beą to będą sportowe"(oficjalnie "mój JEST sportowy więc nie bedzie wychodził"😉 ... chyba tak w większości przypadków jest... eh... [/quote]
Raczej nie nazwałabym tego winą tych koni czy ich jeźdźców/właścicieli. To, że komuś jeżdżącemu szalone L wydaje się, że jest prawdziwym szportowcem zarówno on jak i jego koń, to raczej nie wina np. Katarzyny Milczarek 😉 Trudno też, żeby taka p. Milczarek miała dostosowywać swoją pracę z koniem, sposób chowu, żywienia czy czegokolwiek do tego jak odbiorą to setki wpatrzonych w nią rekreantów i czy wezmą z niej przykład.
Swego czasu swoje oberwałam, bo ośmieliłam się napisać, że wymaganie wysiłku C+ od konia, który cały dzień je na pastwisku, w "naturalnych warunkach" jest nie fair, więc i tak mam przekopane. To napiszę co widzę w stajni: że pęd do maksymalnego padokowania znacząco słabnie już po 3 kuracji weterynaryjnej 🙂 nawet u zagorzałych zwolenników "bycia koniem". Żadnego przypadku nagłej kontuzji w trakcie pracy nie było. A na padokach - o ho, ho. I to bez żadnych szaleństw. Właściciele stajni też wyciągnęli wnioski i teraz np. gdy ślisko konie nie wychodzą, chyba, że właściciel tego zażąda i oświadczy, że nie będzie rościł żadnych pretensji, jeśli na padoku dojdzie do kontuzji czy zapalenia oskrzeli (też bywało). Gdy warunki pogodowe/gruntowe są dobre konie "cieszą się wolnością".
Ja osobiście chętnie przyjmę darowiznę celową +- 10 000 PLN 😀iabeł:. Solennie obiecuję, że pieniążki przeznaczę wyłącznie na leczenie kontuzji odniesionych na padoku, żadnych innych, więc skoro ofiarodawca twierdzi, że konie na padokach są bezpieczne, to pieniążki też bezpieczne 😀 Czekam na oferty.
Kiedyś kupię swojemu żonę (albo kilka) i dopiero wtedy będzie szczęśliwy 💃 Wcześniej - nie widzę szans. Trudno, mam nieszczęśliwego konia 😕 Za to mnie wrednej humor dopisuje gdy koń cały i zdrowy.
no własnie...na jezdzie taki "nie ma opcji źle stanąć" ale na padoku już tak? jak wspomnialam - duża większość kontuzji padokowch to nie ruch, ale złe podłoże, ogrodzenie czy towarzystwo. to te czynniki trzeba zmieniać - a nie zamknąć w klatce... (i to tak "z założenia" - zaraz sobie szportowe koniurki poczytaja i przestana wypuszczać...bo przecież każde wyjscie mysi się skonczyć tragicznie.... bo koń tulipan po kilku latach biegania codziennie -mial raz kontuzje...) piszesz ż epadok to zło , ale jednak puszczasz. i nie czytasz co pisze - patologią jest w ogóle nie puszczac, z błahych powodów(np to "bo sie ubrudzi"😉, a nie robić to w odpowiedniej ilości i z bezpieczeństwem.
mi (/w stajniach) tez sie przydarzyły - żeby nie było, że ja jakiś farciarz, na nascie(20?) lat ileś miało kontuzje, urazy - przez jazde, przez boks nawet, przez padok. przez padok dużo mniej niż jazde ;] a najczęściej to wina infrastruktury (rozwalony płot, błoto, dziury, kamienie, śmieci.., działanie os. trzecich, lub stada niedobranego (bijatyki). doświadczona tym mimo,że najczęściej to nietrwałe obrażenia - swojego rekonwalescenta (jak już mógł chodzić) nie puściłam ze stadem zabijaków tylko ze spokojnymi kucami. ale nie odebrałam mu tego w ogóle... i nie - nihuhu nie mam koni biegających po tęczy ;]
kurczak - oczywiście, że nie ...to głupota wąłśnie. dlatego się smieje,, że posrednio - bo sie kuniarki zapatrzą i uwazają że tak można, trzeba. i jezdzą ew,podrzędne zawody*, niskie klasy - albo maja i przerwa rok czy dwa, ale na padok nie puszczają bo"sportowy"
nie podrzędne to takie jakie jeżdzą ci 2 zawodnicy, a nie nawet mistrzostwa okręgu "krzak" - bo wybaczcie, no jaki u nas poziom żeby uwazac sie za zawodnika rangi swiatowej i takie życie koniowi zapewniać?
i nei wrzucajcie do 1 wora patologii padokowych i padoków bezpeicznych ... osoby o których mówimy nie wypuszczają "bo tak" a nie dlatego, że są warunki niebezpeiczne albo coś. nie ma też obowiązku puszczać z niebezpeicznym stadem... ale choć na troche ...samego, bezpiecznie...
to jak wspomnialam wczesniej nie jest tak/nie - mozna znaleźć pośrednie rozwiązanie ...