Tyle mówi się o samym ujeżdżeniu jako dyscyplinie, tyle mówi się o skokach jako dyscyplinie i fakcie odrywania się od ziemi skutecznie, technicznie itd, tyle mówi się o ujeżdżeniu jako matce wszystkich dyscyplin, tyle mówi się, że skoczkowie o ujeżdżenie nie dbają...
Uderzyło mnie ostatnio, że w polskich realiach ujeżdżenie skokowe poza enklawami jest kompletnie martwym tematem, a chyba dobitnie abstrakcyjnym i nieznanym jak się popatrzy na zawody towarzyskie/regionalne.
Zdecydowałam się założyć osobny wątek, aby otworzyć miejsce do dyskusji w tym temacie oraz wymiany wiedzy/doświadczeń/praktyki, bo czuję, że tego bardzo brakuje, a ujeżdżenie skokowe wg mnie jest też osobną tematyką w stosunku do stricte ujeżdżenia czy stricte skoków.
Nie jestem niestety wszechnicą wiedzy, więc wybitnie merytorycznie tego wątku nie rozpocznę, jednak uważam, że ujeżdżenie skokowe nie tyle różni się od ujeżdżenia jako dyscypliny "niedbałością", co jest powszechną percepcją - czyli byle reagował na pomoce, ale nie musi wykonywać elementów tak "dokładnie" i "ładnie" - a jest ujeżdżeniem jakiego wymaga koń mający stawiać kolejne kroki, po najwyższe, w skokach, gdzie na współczesnych parkurach musimy osiągnąć na swój sposób więcej niż potencjalny ujeżdżeniowy koń jadąc "płaski program"... Koń skokowy czasem musi zrobić to co GP ujeżdżeniowy tylko że w ułamek sekundy, przy bardzo dużej prędkości i przy okazji skacząc... Wymagania co do dynamiki, zwinności, zwrotności, bardzo precyzyjnych i delikatnych sygnałów, samodzielnego myślenia ale zarówno poddawania się woli jeźdźca nie zostaną zaspokojone (raczej) "zwykłym" ugniataniem kapusty i podskakiwaniem od czasu do czasu...
Jak wyglądają Wasze doświadczenia w kwestii ujeżdżenia skokowego? I czy moje złudzenia co do statystyki znajomości tego pojęcia są złudzeniami czy realiami?
Ja jestem typowym ugniataczem kapusty, jednak wypowiem się jako obserwator. Rzeczywiście podstawy ujeżdżeniowe bardzo często są zapominane. Bardzo mało jest przejazdów, gdzie jeździec i kon tworzą ładny, zgrany obrazek.
Moja znajoma, która dość wysokie konkursy skoków jeździ, ma również konia dobrze zrobionego ujeżdżeniowo i tutaj bardzo ją podziwiam. Zazwyczaj jej plan wygląda w ten sposób, że 2 razy w tyg skoki, 3razy ujeżdżenie, 1raz praca ziemi, 1 dzień wolnego. Wiele razy przyglądałam się jej ujeżdzeniowym treningom i pracuje dużo na drągach, baaardzo dużo zwracam uwagi na gimnastykę, ćwiczy łopatki, ustępowania, kontraglopy, lotne zmiany nogi. Tak więc jest to naprawdę dobry trening, a nie 'odbębiona jazda'. To wszystko baardzo przekłada się na obrazek, jaki tworzy w skoku. No i co najważniejsze, jej trener nie przychodzi tylko na jazdę, kiedy ona skacze, bo reszta to 'nudy', tylko bardzo zwraca uwagę na elementy, rozluźnienie konia, zebranie. Przez pewien okres jeździłam jej konia kilka razy w tygodniu i bardzo mile to wspominam, koń chętny, rozluźniony, z dobrą reakcją i wykonujący elementy na niezłym poziomie.
Ja skakać przestałam co prawda bardzo dawno,i pingwinem jestem już pełną gębą,ale moim zdaniem taki trening,patrząc z boku na to co dzieje się na rozprężalni u mnie w stajni,na to jak większość zawodników na takowej jeździ: taki trening powinien skupiać się na nauce wydłużeń skróceń,całej masie przejść,poszerzaniu foule w galopie i jej skracaniu,ale za pomocą dosiadu a nie jak to często obserwuję (biorąc pod uwagę częstotliwość zawodów skokowych w Aromerze,to co tydzień 😀 ) za pomocą hamulca ręcznego,który nie zawsze działa.Również,patrząc z boku na treningi skoczków, myślę że aspekt ujeżdżeniowy powinien skupić się na wyrabianiu mięśni pleców bo wiele tych koni ma ohydnie zapadnięte plecy i spore wcięcie siekiery między kłębem a szyją,nie sądzę aby taki koń mógł efektywnie skakać.W Aromerze jest parę jeźdźców skokowych którzy rzeczywiście mocno skupiają się na ujeżdżeniu,i na swoich treningach jeżdżą sporo łopatek,ustępowań-szczególnie w galopie,oraz drążkach w każdej konfiguracji,szczególnie w kłusie,z podniesionymi około 20-30 cm.Sama jeżdżę czasami po takich drągach i super rozluźniają plecy i szyję konia.W książce 101 ćwiczeń z dresażu są też opisane ćwiczenia pod kątem ujeżdżenia skokowego,ja bardzo polecam-korzystam z niej cały czas,niektóre ćwiczenia są bardzo pomocne 🙂
aleqsandra Dla mnie akurat w tym konkretnym przypadku, ta osoba mogłaby jechać spokojnie na swoich zawody C w ujeżdżeniu. Nie ma większych różnic, z tym, że 'dresiarze' często pomijają drągi, lub robią to bardzo rzadko, a tutaj koń dużo na nich pracuje. Tylko, jest to prawdopodobnie jedna z niewielu osob ze znanych mi skoczków, która tak się na tym ujeżdżeniu skupia. Ta osoba zwraca dużą uwagę na poprawność wykonania elementu, dodania, skrócenia - także w łopatkach i trawersach, zresztą od czasu do czasu wybiera się na konsultacje zamiast skokowych, to ujeżdżeniowe 😉. Efekt? Konie wyglądają bardzo dobrze, mają świetnie rozwiniętą muskulaturę, są przepuszczalne, zebrane, nie trzeba się z nimi szarpac, by skróciły przed przeszkodą. Unikatowym zachowaniem wśród wieeelu skoczków jest (jak wspomniała DressageLife) jechanie konia przy pomocy dosiadu 😉.
ladydill, swoją drogą do skoków bierze się bardziej elektryczne konie niż do uj, więc kij ma dwa końce... z tym dosiadem niekoniecznie musi być tak jak mówicie, ale pewnie jest to szerokie zjawisko
Ja tak tylko chciałam wtrącić, że przez dwa dni oglądałam treningi skoczków przed zawodami na Cavaliadzie w Lublinie. Byłam bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczona. Koni na raz na hali z piętnaście, w tym ogiery, klacze i każdy jeden potrafił piruety w galopie, zmiany co tempo, ciągi, kontrgalop. No tylko piaffu i pasażu tam zabrakło (a przynajmniej celowego 😉 ). Bajka 🙂 A na co dzień, w regionalnym środowisku nawet ustępowań się nie ćwiczy, bo po co? Koń ma nie zrzucać drągów i bezsensownie atakować przeszkody, tyle.
Ja tak tylko chciałam wtrącić, że przez dwa dni oglądałam treningi skoczków przed zawodami na Cavaliadzie w Lublinie. Byłam bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczona. Koni na raz na hali z piętnaście, w tym ogiery, klacze i każdy jeden potrafił piruety w galopie, zmiany co tempo, ciągi, kontrgalop. No tylko piaffu i pasażu tam zabrakło (a przynajmniej celowego 😉 ). Bajka 🙂 A na co dzień, w regionalnym środowisku nawet ustępowań się nie ćwiczy, bo po co? Koń ma nie zrzucać drągów i bezsensownie atakować przeszkody, tyle.
Ja akurat w niższych rangach zauważyłam, że wiele osób kompletnie zapomina o ujeżdżeniu. Jeżeli już decydują się, że chcą być skokowcami, to zapominają o jakichkolwiek podstawach ujeżdżenia, twierdząc, że one nie są im kompletnie potrzebne. Jeśli o mnie chodzi, preferuję ujeżdżenie, a mimo to czasem pracuje na przeszkodach i koziołkach. To też się przydaje, mimo że kompletnie nie jest moją dyscypliną.
IMHO, takie podejście o jakim piszesz zależy przede wszystkim od szkoleniowca, niestety 😉 A jak ktoś jest "sobiesamem" skokowym, to zazwyczaj też tak to się kończy. Takie wnioski wysnuwam z obserwacji mego lubelskiego środowiska.
aleqsandra, no dobra, czuję się wywołana do tablicy jako skoczek 🙂 Każdą jazdę zaczynam od rozluźnienia i wypuszczenia konia do dołu. Zawsze robię ustępowania w stępie i kłusie, świetnie rozluźniają. Robię też łopatki. Na hali zimą mamy mało miejsca, więc raczej nie robimy ciągów w kłusie i galopie oraz piruetów w galopie, natomiast na dworze i owszem. Dużo ćwiczymy dodań i skróceń w galopie. Dzięki temu mam konia reagującego w parkurze, potrafiącego się natychmiast skrócić i skoczyć prawie ze stój lub mocno dodać. Mogę nim jeździć skróty w konkursach ściganych i zawracać prawie natychmiast po skoczeniu przeszkody. Uważam, że koń skokowy musi reagować na pomoce natychmiastowo. Skaczę tylko raz w tygodniu 🙂
Wydaje mi się z obserwacji, że ci którzy "zapominają" o ujeżdżeniu i skupiają się głownie na skokach, to daleko nie zachodzą i nie musismy ich podziwiac w wyższych klasach, a jak już obserwujemy, to nie odnoszą sukcesów i gdzieś przepadają.
W moim środowisku jeździeckim 99% osób skacze, bo skoki sa atrakcyjne, te osoby nie mają planów treningowych, a ich celem jest skoczenie na czysto jak najwyżej i pojechanie od czasu do czasu na regionalki.
Istnieje takie powiedzenie u nas, że "ja z ujeżdzenia to robię to, co mi do skoków potrzebne" Wsiadam potem na takiego konia. W stępie nie idzie, w kłusie nie idzie, przesunąć się nie da, o wygięciu zapomnij... galopować....o ! galopować galopuje i nie wyłamuje i lotną (jak się pociągnie za ryj) to zrobi.
anai,Vanilka, a czy jesteście w stanie zdefiniować różnicę treningu ujeżdżeniowego konia skoczka od konia ujeżdżeniowego?
whisperer13, niestety w wyższych klasach też widuje się pornografię jeździecko-ujeżdżeniową i bardzo zastanawiają mnie fenomeny tych osób... nie mówię raczej o sławach, ale zawodnikach N/C... znam jedną taką osobę zresztą, która ujeżdżenie ma w głębokim poważaniu, parkury tej osoby wyglądają jak walka o przetrwanie, ale z byle jakim koniem (typu szkapy z allegro) potrafi wyjechać i na zasadzie tornada przejechać każdy konkurs... zresztą poradzi sobie z każdym ogierem i innym trudnym typem... nie pojmuję tego jak ta osoba to robi 🙂
Na pewno koń skokowy będzie wykonywał elementy mniej dokładnie, bo nie są one aż tak wałkowane, generalnie skoczkowie najczęściej mają bardziej urozmaicony trening.
Myślę, że ujeżdżeniowcy mają równie urozmaicony trening. Bo przecież kawaletti, drągi są na porządku dziennym. A ćwiczeń na doskonalenie jednego elementu jest masa. To nie jest tak, ze dresiaże tłuką non stop łopatkę, kontrłopatkę, trawers, rewers i tak w kółko dookoła hali 🙂 To taka tam tylko dygresja, już uciekam 😉
Na pewno koń skokowy będzie wykonywał elementy mniej dokładnie, bo nie są one aż tak wałkowane, generalnie skoczkowie najczęściej mają bardziej urozmaicony trening.
Nei zgodzę się z tym. Ba - koń skokowy musi (czysto teoretycznie) być na prawdę dobrze ujeżdżony. Podstawową różnicą pomiedzy ujeżdżenioem ujeżdżeniowym a skokowym jest ustalenie zmian długości foule w galopie roboczym u skoczka, oraz bardzo szybkie i precyzyjne przejścia - galop zebrany - galop roboczy (tylko w tym peirwszym da sie zrobić coś w stylu półpiruetu - a to klucz do rozgrywek). Koń skokowy musi "siedzieć na zadzie" ale i mocno (żywo) galopować. Musi "dać się skrócić" bez walki (z tym róznie bywa nawet na wysokim poziomie). Pozostała część treningu ujeżdżeniowego konia - skoczka - to trneing wszechstronny - prowadzący do poprawy koordynacji, budowania mięśni i wyprostowania konia. I tu właśnie mamy do czynienia z elementami stricte czworobokowymi typu łopatka, czy kontrgalop.
_Gaga, bardzo fajnie opisane 🙂 zresztą ujeżdżenie ujeżdżeniowe patrząc jako widz dla mnie jest fajne na 5 minut, a prawdziwy podziw wzbudza we mnie ujeżdżenie w WKKW, bo te konie idą, są żywe, wszelkie elementy są wyraźnie zaznaczone
Myślę, że ujeżdżeniowcy mają równie urozmaicony trening. Bo przecież kawaletti, drągi są na porządku dziennym. A ćwiczeń na doskonalenie jednego elementu jest masa. To nie jest tak, ze dresiaże tłuką non stop łopatkę, kontrłopatkę, trawers, rewers i tak w kółko dookoła hali 🙂 To taka tam tylko dygresja, już uciekam 😉
Akurat tego nie musisz mi tłumaczyć. Ale nie zawsze wygląda to w ten sposób, że są drągi, cavaletki na porządku dziennym, galop wyciągnięty, w półsiadzie gdzieś na łące itd.
_Gaga świetnie to ujęła. Natomiast trochę nie zgodzę się z tym, co napisała Jasnowata o treningu ujeżdżeniowców. To, co widziałam będąc przez pewien czas w stajni z ujeżdżeniowcami, to treningi mega krótkie, mega intensywne, skupione aż do znudzenia na jednym elemencie. Drągi? Teren? Zapomnijmy 😉 Dotyczyło to zarówno koni młodych na handel, jak i koni pani trener.
Patrząc na moje jazdy, to więcej przykładam wagi do galopu niż kłusa i stępa. Pracujemy oczywiście w innych chodach 😉 ale dla mnie najważniejsza jest szybka reakcja w galopie na pomoce. Skrócenia i dodania, zmiany nogi, elastyczność, posadzenie na zadzie itp.
Anai, zalezy gdzie 🙂 Ja znam ujezdzeniowcow, ktorzy w treningu przewiduja i dragi i tereny, ale znam tez takich, o ktorych piszesz. Blizsi moim idealom i temu co sama rbie sa ci pierwsi, wiec podaje taki przyklad. Bo to tak samo, jakbym napisala o znajomych skoczkach, ktorzy po 10 minutach klusa juz zaczynaja galop i za chwile skacza przez 40 minut parkur, czy czasem jedna przeszkode w kolko. Nie ma w tym ni krzty ujezzdzenia. I dla nich to tez jest trening 😉
Jasnowata, zgadzam się z Tobą, są różni ludzie i mają różne podejście do treningu. Ja niestety zawsze oglądałam takie dość dobijające treningi ujezdzeniowe. I widywałam też treningi skokowe, o jakich piszesz, w wersji baardzo krótkiej. Ale tych zdecydowanie niewiele.
anai jest dokładnie tak jak piszesz. Dlatego tak jak skoczkowie zapominają o ujeżdżeniu, tak ujeżdżeniowcom przydaje się urozmaicenie treningów, którego bardzo często brak (i piszę tutaj o jeźdźcach czołowych w naszym kraju). A jakie elementy wykonujesz i jak konkretniej wygląda Twój trening wygląda?