Słuchajcie, zgrywam zdjęcia sprzed prawie miesiąca. Nowszych w tych warunkach nie mam szansy załadować. Historia była taka, że po ostatnim goleniu - po którym koń był biszkoptowy jak zawsze - zaczął dziwnie odrastać/porastać. Początkowo myśleliśmy, że ta jasna sierść to sierść ogolona a ciemne połacie to sierść odrastająca. Wyglądało to śmiesznie, ślicznie, wszyscy się tym jaraliśmy "tygryskiem", "żyrafem". Niestety po jakimś czasie zaobserwowałam, że jest dokładnie odwrotnie, jasna sierść jest dłuższa i wciąż rośnie, a ciemna jest gładka, letnia. Okazało się, że ta jasna sierść (pomimo starannego karmienia i suplementacji) jest bardzo słabej jakości, jest rzadka, długawa i przerasta ciemną letnią. To był trzeci i najpotężniejszy objaw. Teraz te "przepalenia" przyjęły formę połaci jasnych plam, tak jakby rozlały się po koniu.
Pierwszy objaw, który zbagatelizowałam ("bo on zawsze tak miał"😉 to bardzo obfite pocenie się. Właściwie dlatego koń był/jest golony cały rok, zawsze był z tym problem. Jednak ostatnio - pomimo ogolenia i niezbyt wysokich temperatur - koń, któremu powinna wzrosnąć forma (chodzi codziennie, normalnie obciążony) po byle jeździe schodził zlany wodą jak ze szlaucha. Aż pot mu kapa z puzdra i słabizn. Dostał porządne elektrolity i zapisałam w kalendarzu kolejne golenie.
Potem - w związku z powyższym - zaczął pobierać dużo wody i dużo jej wydalać. Bardzo dużo jak na to, że tak mocno się pocił. Sikał w terenie, zaraz po jeździe jak wracał do boksu a zdarzyło się i na placu. Ale on też "zawsze tak miał". Pocił się-pił-sikał.
Kolejny objawy, znowu - pomimo treningu i sporych obciążeń - wywaliło mu brzuch. Normalnie zrzuciłabym to na trawę, ale trawę w tym roku mieliśmy marną (ciągle zalewało), koń pracował jak na siebie arcysumiennie i raczej mocno a tu brzuch znowu jak u źrebnej kobyły. A dieta ta sama, roboty więcej, odrobaczany specjalnym środkiem ze stanów co dwa miesiące...
Kolejny: masa. A raczej jej skoki. Też "zawsze tak miał", ale teraz pojawiały się wbrew logice. To trochę schudł, to utył (pomimo rygorystycznej diety), tu brzuch wywaliło, to znowu nabrał mięśnia. Itd.
Ostatnim objawem, po którym poskładałam wszytko do kupy była ta sierść, jej jakość i wybarwienie. Tego już się nie dało nie zauważyć...



Zwłaszcza, że już wtedy (początek sierpnia) zaczął porastać zimówką i ta jasna sierść to właśnie jej wyraz.
Reszta objawów, po doczytaniu, też się niestety zgadzała... 🙁