Forum konie »

Fundacja Centaurus w ogniu .

Angela, na początku zapisy umowy wgniotły mnie w fotel (koń już u mnie stał, kiedy przyszła). ale po gruntownym przemyśleniu zdecydowałam się ją podpisać
Wiesz ,nie dziwię Ci się.Ja tez OGROMNIE przywiązuję się do zwierząt.Podpisala bym pewnie każdą umowę jesli na poważnie wzieła bym zwierza do siebie.
U mnie jest tak że wiekszość zwierząt jest poprostu -przywieziona do mnie bez zainteresowania ze strony osoby-poprzedniego właściciela albo ja byłam gdzieś gdzie je odebrałam z miejsca w ktorym były.
Z jednej strony jest to dobre ,z drugiej nie bo mam w środku taki żal że to jednak był dla kogos tylko przedmiot.
Kiedyś bardzo chciałam pomagać
Byłam skłonna zaprzyjaźnić się z jakąś fundacją aby spełniać siebie w pomocy.
Teraz zamiast tamtego mam swoje i cała rodzina pracuje na ich utrzymanie a także ze mną przy tym robi.
Nie powiem ,ze nie żebrałam po ludziach ale na innych zasadach -zabrakło mi siana dwa lata temu bo nim wziełam pierwsze konie to oddałam dwa pokosy i słomę .Miałam zapas ale za mały.(oddałam bo nie wiedziałam że wogóle konie dwa wezmę)
Chodziłam po rolnikach aby odkupować ich zapas.Dzieki temu poznałam ludzi ktorzy w tym roku czy zeszłym bez problemu odstępują swoje nadwyżki. Za wszystko płaciłam ze swojej kieszeni.I mam nadzieję że tak zostanie 😉
W naszej stajni przebywa na leczeniu koń Centaurusa. Wiedząc, jaką fundacja ma opinię, miałam mieszane uczucia przyjmując go. Ale nie ma najmniejszych problemów i z kontaktem i z opłatami i z monitoringiem stanu zdrowia konia. Z moich informacji wynika również, że fundacja pozwoliła adoptującemu na wieeeele i wykazała sporo cierpliwości do tej osoby (nie było problemem zaniedbanie konia, a raczej własne koncepcje co do jego leczenia). Dlatego mam wrażenie, że jednak się ogarnęli. Wrażenie to potęguje fakt, że lekarz weterynarii, któremu bardzo ufam i jako lekarzowi i jako człowiekowi, współpracuje z nimi od lat i dobrze się o nich wypowiada. Jeżeli chcą ratować dworek przed zniszczeniem, jeżeli mieli na to środki (remont), to daj im Boże zdrowie. Stało się nieszczęście, takie, na które trudno się przygotować i nie widzę powodu, by ich za to kamienować. Kto nie chce, niech nie pomaga, ale nakręcanie akcji mającej na celu zniechęcanie innych do pomocy jest nie na miejscu.
Angela, pamiętam Twoje początki na forum i mocno Ci kibicuję, bo odwalasz kawał dobrej roboty :kwiatek:

a odnośnie tej strasznej umowy jeszcze raz podkreślę - jest ona straszna, ale Centaurus przez te dwa lata, jak mam Miśka u siebie, to tylko pomagał, nie szkodził.
Bombal,  zgadzam sie.
Ja bym pomogła rękoma gdyby to było bliżej -jak juz pisałam bo pieniądze sama potrzebuję na remont stajni bo dach nam sie zaczyna przechylać i martwie się czy wytrzyma do czasu budowy wiaty.Na szczeście to cześć nie użytkowana no i szkoda że nie użytkowana bo po remoncie będę miała duuuużo wiecej miejsca -to całe drugie pół stajni.
Mimo wszystko kazde działanie fundacji po częsci popieram bo jednak to duża odwaga w krokach ku pomocy dla zwierząt.
Z drugiej strony jak pisałam też nie czytam ,,apelów,, bo botem mnie to boli a nie mam jak pomóc finansowo bo sama zbieram aby zapewnić swoim zwierzom komfort.


Dziekuję  :kwiatek: Met
Myślałam że mnie już tu nikt nie pamieta 😉
Bombal ale wygląda na to, że tych środków nie było właśnie.
Teraz jest apel na fb, że potrzebują okien, podłóg, regipsów, wszystkiego łącznie z ekipą budowlaną... Czyli środki i materiały na remont spłonęły razem z dachem?
Nie rozumiem tego i dlatego się czepiam.
Co do lekarza opiekującego się nimi - jest to dla mnie chyba jedyny argument, który byłby w stanie świadczyć na ich korzyść 🙂
zima - przeciez bylo opisane, ze ogien nie byl tylko i wylacznie na poddaszu, tylko po kolei zajmowal kazde pietro. Splonelo cale wnetrze budynku - nie tylko poddasze. Zarwaly sie schody. Poza tym przy takiej temperaturze sekundowo pekaja szyby w oknach. Juz nie mowiac o podlogach - pewnie wszystko bylo drewniane, to sie pali drastycznie szybko... Mysle, ze nikt nie myslal w trakcie pozaru o tym, zeby np. z dolu zabierac rzeczy, ktore sa przygotowane do remontu, kiedy na samej gorze plonely 3 zwierzaki, ktorym nie dalo sie w zaden sposob pomoc.
Mówię tutaj też o środkach finansowych.
Zakładam, że pieniądze nie były w szufladzie w skarpecie.

Ale ok, tym wpisem kończę bicie piany w tym wątku i życzę owocnego remontu oraz kolejnych setek uratowanych zwierząt.
Teraz to już nie remont, a ODBUDOWA..
Bombal ale wygląda na to, że tych środków nie było właśnie.
Teraz jest apel na fb, że potrzebują okien, podłóg, regipsów, wszystkiego łącznie z ekipą budowlaną... Czyli środki i materiały na remont spłonęły razem z dachem?
Nie rozumiem tego i dlatego się czepiam.
Co do lekarza opiekującego się nimi - jest to dla mnie chyba jedyny argument, który byłby w stanie świadczyć na ich korzyść 🙂


Przyjrzyj się dokładnie zdjęciom, tym z ogłoszenia, tym ze strony centaurusa. Ja coraz bardziej dochodzę do wniosku, że kupili to naprawdę niegłupio. Z jednej strony dom jest w stanie na tyle ZŁYM żeby go kupić w dobrej cenie, a z drugiej na tyle DOBRYM, że można tam spoko luz mieszkać i przez długie lata nie oglądać konserwatora ani większych remontów jeśli ktoś nie ma potrzeby pławić sie w luksusach, a zakładam że tak jest w przypadku pracowników fundacji (najgorszych rzeczy można było nie ruszać: dach, okna i drzwi, elewacja, stropy, klatka schodowa). Środki na remont samego pałacu nie były przewidziane jako konieczne. Te środki które mieli, poszły w remont budynków gospodarczych i przystosowanie ich dla koni (co potwierdza fundacja słownie i zdjęciami). Jak dla mnie to się wszystko w 100% trzyma kupy, nie widzę w tym żadnej głupoty ani porywania się z motyką na słońce, wręcz przeciwnie.
Niestety sytuację dramatycznie zmienił pożar - dlatego teraz środki i materiały remontowe są potrzebne.

A co do lekarza - uważałabym na waszym miejscu co piszecie, bo z tego co kojarzę po tym lekarzu kochana re-volta też lubi sobie pojeździć...
A co do lekarza - uważałabym na waszym miejscu co piszecie, bo z tego co kojarzę po tym lekarzu kochana re-volta też lubi sobie pojeździć...


A niech sobie jeżdżą po kim chcą, każdy ma prawo do posiadania i wyrażania własnego zdania, byleby w sposób cywilizowany 😉
Ja go osobiście bardzo lubię i szanuję, jako człowieka i jako lekarza, więc wypierać się tego nie będę.
Bo to nie tak, że ja tylko źle potrafię się o ludziach wypowiadać 😁

Co do lekarza opiekującego się nimi - jest to dla mnie chyba jedyny argument, który byłby w stanie świadczyć na ich korzyść 🙂

No właśnie moje doświadczenia  z ostatnich lat wskazywałyby właśnie zupełnie odwrotnie  🙁
Co do Fundacji się nie wypowiadam, bo nie jestem w temacie. Chciałbym jednak wypowiedzieć się ws zniszczeń.
Prócz tego co się spaliło, trzeba brać także pod uwagę zniszczenia spowodowane gaszeniem pożaru. Jeśli paliło się poddasze, na bank zniszczone jest wszystko poniżej. Nawet jeśli nie objął tego ogień, zniszczyła to woda, bądź inne środki używane przez strażaków. Koszty remontu na pewno będą tak ogromne, że spokojnie można mówić o odbudowie. Rigipsy najczęściej niszczy woda, szyby pękają właśnie przez różnicę temperatur, między płonącym wnętrzem a temperaturą wody, która używana jest do gaszenia. Często jeśli pożar jest na dole, zniszczenia są dużo mniejsze niż gdyby był na poddaszu.

esef, na stronie Centaurusa widzę tylko jedno zdjęcie pałacu w trakcie gaszenia. Nie mogę znaleźć innych, możesz mi podesłać link do pozostałych? :kwiatek:
Mi się wydaję, że lepiej by było postawić mały domek, niż teraz wkładać KUPE KASY w odbudowe tego pałacyku. Lepiej go zostawić tak jak jest, ewentualnie zagospodarować sobie jakos jedno małe pomieszczenie na miesiąc/dwa, a w tym czasie na szybko postawić mały domek z 70m2, z pomieszczeniem gospodarczym, spizarnia i malymi pokojami. Wyjdzie taniej a i bezpieczniej. No i przede wszystkim szybciej - biorac pod uwage konserwatora zabytkow.
Aż nie mogę i muszę to napisać, tragedia tragedią , pożar pożarem to straszne i bolesne ...niezależnie kogo dotknęło. Ale -  jak na litość boską pałac mógł być domem dla 200 koni??? Boksy tam w środku planowali???

Zabytek to zabytek - zgodnie z prawem właściciel ma obowiązek o niego dbać . A skoro zbierają fundusze na odbudowę marzeń... to poczekamy zobaczymy... I niestety wydaje mi się że za pół roku nikt nie będzie pamiętał na co zbierali, a pałac zamieni się w ruinę.
Pojawi się krótka notka, ze funduszy nie starczyło i koniec.
Tempesta, niezupełnie ot tak - u mnie jest zapis, że w przypadku rozwiązania umowy pokrywam 3 miesiące dalszego utrzymania konia i transport do nowego domu/siedziby fundacji. być może umowy ewoluowały od momentu, kiedy podpisywałam swoją, w każdym bądź razie uważam, że moja jest straszna 😁

esef, w mojej umowie jest zapis, że mogą konia odebrać bez przyczyny, jeśli na przykład okaże się potrzebny w fundacji


Met, jesteś pewna, iż nie masz tam zapisu o płaceniu za 3 miesiące jeśli dojdzie do rozwiązania umowy z Twojej winy? Mi się wydaje , że taki zapis dotyczył własnie przyadku, gdy F. sama Ci odbiera zwierzę za nieprzestrzeganie zasad.
Co do odebrania bez przyczyny - jakiś czas temu wertowałam tą nową umowę i nie znalazłam nic takiego...owszem, było coś podobnie brzmiącego, ale to odnosiło się do tego załącznika o hipoterapii. Chyba, że się mylę.

Jeśli chodzi o Centaurusa - ja z ich strony nie zaznałam żadnych przykrości, wręcz samej pomocy...ja jestm za. Personel był bardzo miły, przez telefon jak i na żywo, kontakt super, na każdy mail odpisano i odebrano każdy telefon. Gdyby nie Centaurus nie miałabym teraz najwpanialszego konia pod sloncem.
Aż nie mogę i muszę to napisać, tragedia tragedią , pożar pożarem to straszne i bolesne ...niezależnie kogo dotknęło. Ale -  jak na litość boską pałac mógł być domem dla 200 koni??? Boksy tam w środku planowali???

Zabytek to zabytek - zgodnie z prawem właściciel ma obowiązek o niego dbać . A skoro zbierają fundusze na odbudowę marzeń... to poczekamy zobaczymy... I niestety wydaje mi się że za pół roku nikt nie będzie pamiętał na co zbierali, a pałac zamieni się w ruinę.
Pojawi się krótka notka, ze funduszy nie starczyło i koniec.


coloseum, najpierw może zeksploruj temat, później sie wypowiadaj
pałac to CZĘŚĆ zabudowań
jak każdy majątek ziemski - składa sie z pierdyliarda zabudowań typu stajnie, obory, i inne budynki, oraz grunty + pałac
gdybyś wnikliwie zgłębiła temat - wiedziałabyś, że najpierw odnowiono i zagospodarowano właśnie te budynki dla 200 koni, a  w "pałac" nie inwestowano, gdyż priorytetem były boxy dla koni

tu masz budynki:
http://dolny-slask.org.pl/624920,foto.html?idEntity=517730
http://dolny-slask.org.pl/624919,foto.html?idEntity=517730
coloseum tak,  po remoncie chcieli  je trzymać na strychu w spalonym kominie.  😵
Pomyśl jak cholernie absurdalny jest twój post. Poznaj łaskawie temat zanim zaczniesz sie wypowiadać
coloseum tak,  po remoncie chcieli  je trzymać na strychu w spalonym kominie.  😵
Pomyśl jak cholernie absurdalny jest twój post. Poznaj łaskawie temat zanim zaczniesz sie wypowiadać

Gdybyś oglądnęła dokładnie filmik nie napisałabyś Ty tak absurdalnego postu.
W treści filmu było wyraźnie, że pałac był schronieniem dla 200 koni.
Tempesta, nie, nie są te zapisy związane z hipoterapią 🙂
Ja ogólnie: nie rozumiem i nie akceptuję tego przewijającego się tonu cichej satysfakcji, że Fundacja poniosła stratę.
Stracą zwierzęta. A niby na tym forum tylu ich miłośników.
Sama wpłacałam na konia, który nie był tym z obrazka i się złościłam.
Jednak pożar to zawsze nieszczęście.
Tania, dokładnie... nie trzeba lubić... zawsze można obojętnie przejść obok. ale radość z tego, że komuś źle się stało? straszne!!!
Gdybyś oglądnęła dokładnie filmik nie napisałabyś Ty tak absurdalnego postu.
W treści filmu było wyraźnie, że pałac był schronieniem dla 200 koni.


Nie bądź świetsza od inkwizycji, przejezyczenie i tyle. Albo ,,uogólnianie tematu" ciężko to pojąć?
Od samego poczatku pisano tutaj jak i również na stronce FC-> PGR na którym znajdują się obiekty - stajnie, ,,pałac" + pełno terenu mogącego służyć jako padoki dla zwierząt.
Ja nie akceptuje wszechobecnej tu nadinterpretacji.
Nie zauważyłam nigdzie radości z tragedii (ale przyznam nie czytam słowo w słowo).
Tragedia jest to niewątpliwa. Pytanie tylko czy każdy chce pomagać akurat im. O tym tu dyskutujemy. Chyba ze ja coś nie dointerpretowuje znów.....
Nie bądź świetsza od inkwizycji, przejezyczenie i tyle. Albo ,,uogólnianie tematu" ciężko to pojąć?
Wyluzuj zabeczka17, a to przejęzyczenie czy uogólnienie to z pewnością niechcący  🙄
Nie widzę tu radości. Prędzej wątpliwości, masę wątpliwości i co najwyżej obaw o to, co będzie dalej. Zbiórka na odbudowę pałacu - materiały, pieniądze, siła robocza.
Fundacja kupując zabytkowy obiekt musiała liczyć się z tym, że będzie za niego odpowiadać. Jak ktoś sobie dwudziestoletni dom do ruiny doprowadza, to nikt na to uwagi nie zwraca, ale kupując zabytek trzeba liczyć się z tym, że nie wolno pozwolić mu niszczeć. Po wszystkich przekrętach tej fundacji nie potrafię pozbyć się myśli, że im to zwyczajnie na rękę. Po kolejnych łzawych apelach kasa się sypnie, pałac wyremontują, siedziba będzie jak się patrzy.
byłam, widziałam, zawiozłam podarki.
Uwija się tam ostro kilku silnych panów, ale bardziej przy koniach, przy pałacyku nie widziałam żeby cokolwiek było robione. Na podwórku pełno stert cegieł, dech - widać że zastało ich to w samym środku robót remontowych w stajniach. Gdzieś z wioski tymczasową rurą ciągną wodę dla koni - to chociaż dobre bo wyobraźcie sobie poić tyle koni bez wody na miejscu! Ale martwię się co będzie jak na dniach przyjdzie mróz :/
Sam pałacyk mnie trochę zaskoczył- w realu wydaje się być mniejszy i skromniejszy niż na fotkach. Jakby odciąć te przybudówki na bokach to może taki jak moja buda... Wszystkich co sobie wyobrażają wersal serio zachęcam do odwiedzin na żywo - w szczególności widać ile tam się już wydarzyło w związku z przystosowywaniem ośrodka dla koni (stajnie, padoki, jakieś wiaty nowo pobudowane) a ile w związku z pałacem (nic?). Do środka rzecz jasna się nie ładowałam, ale wyglądało na to że okna od frontu na parterze i piętrze są całe. Ciekawe jak stropy nad piętrem, zapewne przemoczone ale może nie będzie trzeba wymieniać? Za to dachu nie ma wcale, zero. Sterczą tylko osmolone ściany szczytowe, reszta zwęglona i zawalona, strasznie 🙁 I deszcz dziś siąpi cały dzień...

Dworcika, specjalistko od konserwacji zabytków, pozwolisz że twój poprzedni post skierowany do mnie zignoruję bo nawet nie wiem o co w nim chodzi.

EDIT: Trafiony zatopiony!! Byłam pewna na 100% że rosek zajmie głos po tym jak ktoś się powołał na autorytet weta 😉
Artykuł na wp.pl

KLIK
Z WP:

Jednak poza pieniędzmi, których na to potrzeba, na przeszkodzie stoją również formalności. Jak mówi Agnieszka Spionek, mimo, że legnicka policja oficjalnie ustaliła przyczynę pożaru, na razie nie można wykonać żadnych prac zabezpieczających dach. Wszystko dlatego, że aby zamknąć sprawę pożaru, policja potrzebuje planów technicznych budynku z 1885 roku, a tych fundacja niestety nie posiada. W tej chwili każda ingerencja czy prace na dachu z perspektywy policji byłyby zacieraniem śladów, w związku z tym nic nie można zrobić i sprawa stoi w miejscu.

😵
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się