Ja tak na sekundę. Jest ciut lepiej, tzn biega, napił się wody z miski psa, zjadl 2 mniszki lekarskie i zrobil kilka mini-bobków. P odebral worek leków/zastrzyków i o 23 mam jeszcze dzwonic do Olgi jak jest to powie co podac na noc zeby nie zepsuc tego co uzyskałyśmy.
Poranny edit - szału nie ma, chyba że miałam się go nie spodziewać. Jakaś tam kupka jest , ciut więcej niż wczoraj, ale to jest nadal prawie nic. Poza tym królik leży na dywanie prawie cały czas, chyba że postępem jest że całkowicie rozciągnięty... Dostaje zastrzyki rozkurczowe co 8h, przecibólowe co 12h, poza tym parafinę, espumisan i rodicare akut. Oczywiście dopajam wodą i podaję rozmoczony granulat. Jeśli się nie poprawi do popołudnia to jedziemy do weta.
Agata-Kubuś - dawaj znać, trzymamy kciuki. Dziewczyny poradziły już co najlepiej robić. Od siebie dodam tylko, że w zatorowych sytuacjach sprawdzały mi się słoiczki gerbera - marchewka, jabłko, gruszka (Dudek dodatkowo gustował w jabłku z bananem i przy dwóch zatorach właśnie to go postawiło na nogi, banan niby zatyka, ale tu akurat sprawdzał się rewelacyjnie). Łatwo je podać strzykawką, wszystkie cztery moje miniaturki je lubiły i dzięki słoiczkom udawało się przełamać niejeden głodowy stupor - po nich pacjenci zaczynali jeść. Zawsze też dawałam kleik z siemienia lnianego, ale ja w ogóle jestem wyznawczynią siemienia, podawałam je każdemu kto mi się nawinął: psom, królikom, koniom, dziecku.
Wieści z frontu: Już siedziałam i ryczałam, i miałam jechac do weta, ale postanowiłam poczekać do 12-13. Coś ruszyło - wskoczył na kanapę, jest wyraźnie żywszy, sam podjada mniszek lekarski i babkę lanscetowatą, bardzo też entuzjastycznie zareagował na szeleszczenie opakowaniami z jedzeniem.
Co osiem godzin podaję zastrzyki rozkurczowe, przeciwbólowe co 12h 3x dziennie (8,16,22) - espumisan 20 kropli, parafina 2 ml, RodiCare Akut 1 ml, bio-lapis pół saszetki dokarmiam mocno rozwodnionym pokarmem co 2h, ok. 6 ml
Miałam królika 10 lat. Mam kota od 6. Ale nigdy nie miałam kota i królika naraz. Da się? Czy kot nie będzie atakował królika? Kot co prawda chudy i drobny ale na pewno bardzo łowny.. ale chyba niemożliwe by atakował królika? Ma ktoś taką parę?
Kurczę, jakaś czarna seria. Niech się nie wygłupiają te króliki... Kciuki za Mańkę.
udorka - da się (na dowód załączniki). 🙂 Ale jak to w życiu wiele zależy od kota i od królika. U nas akurat z racji gabarytów zachodziła obawa, że to królik stratuje kota, ale bardzo szybko się zaakceptowali i polubili (choć nie rozumieli się ni w ząb i ich próby wspólnej do zabawy były pocieszne). U znajomych był kot i królik miniaturowy, samczyk, który przed kastracją nabrał zwyczaju ganiania kota. Zwyczaj mu pozostał i kiedy był na swobodzie to kot się wynosił na półki i regały. Musisz obserwować, nigdy też nie zostawiaj królika wypuszczonego z klatki sam na sam z kotem. Teoretycznie dla drobnego kota królik powinien być zdobyczą zbyt dużą, ale bywają bardzo łowne bestie, nigdy nie wiadomo jaki instynkt się odezwie. Ale tak jak przebiegam pamięcią po menażeriach znajomych to nikt nie miał problemów z łączeniem królik-kot.
Mzimu dzięki, ona tak walczy ze swoją wątrobą od co najmniej dwóch lat. Są lepsze i gorsze okresy, ostatnio niestety cały czas te gorsze. Praktycznie cały czas na lekach, co chwilę jej coś albo nie działa albo tworzy sie stan zapalny. Dodatkowo ma słabą odporność, z płucami też miała problem, no i nabawiła się cuniculozy. W dodatku teraz tak potwornie linieje, że futra starczyłoby mi na drugą poduszkę. Do szczęścia by mi jeszcze brakowało, żeby się przytkała. 😵
Po dzisiejszej wizycie ma strasznia brudną od krwi nogę. Nie wiem, czy zostawić to, żeby sama sobie z tym poradziła, czy jednak jej przemyć? Rano lekko wytarłam samą wodą, ale to tak łatwo ze skóry i futra od samej wody nie schodzi.
flygirl, podawaj zapobiegawczo np 1 ml parafiny dziennie żeby się nie zatkała, ale nie wiem czy można przy chorej wątrobie, to jednak tłuszcz....
A u nas klęska, poddałam się i odwiozłam do kliniki Ogonek. Zostawiłam tam, niech płuczą i leczą, nie mam siły wstawać co 2h i dopajać i dokarmiać i robić zastrzyki, a postępy żadne. Żeby nie jeździć w tę i z powrotem podpisałam wszelkie możliwe zgody, łącznie z tą na operację, bo jeśli nie odetkają go farmakologicznie do południa to będą ciąć. Zrobiliśmy rtg, bo już koło 13 w domu podałam mu kontrast (czułam, że to się skończy koniecznością zrobienia zdjęć), cały żołądek zatkany, nieznaczne przesunięcie kontrastu do jelit (po 8h). Raczej bez operacji się nie obejdzie. Zostawiając go zastrzegłam jedynie, że mają mi go oddać żywego i zdrowego, a jak to zrobią to ich sprawa.
Agata-Kubuś - łomatko 🙁 Strach do wątku zaglądać, zaraz kciuków do trzymania zabraknie.
Muffinko - właściwie to zapytaj Manankę, nie nas 😉 Kuweta rzecz króliczego gustu, miałam króliki, które bojkotowały trójkątną (w tym jednego, który w niej rył i nie spoczął dopóki nie wywalił całego żwirku, a kuwety nie odwrócił do góry nogami, po wstawieniu prostokątnej przestał robić demolkę). Miałam też królika, który zdecydowanie preferował narożną - nie dogodzisz. Zapytaj może do jakiej jest przyzwyczajona i taką kup - żeby jej jak najmniej zmian fundować w tym stresującym czasie przeprowadzki.
Kontrast nadal siedzi w żołądku (rano miał kolejne rtg) ale trochę się też ruszyło do jelit. Zołądek jednak nadal pełniutki. Rano zrobił kilka bobków meeeeega zakłaczonych. To nie do końca sukces, bo to może schodzić z jelit (które są mega długie przecież) i nie oznacza, że schodzi z żołądka. Jest wesoły, dostaje leki, zjadł samodzielnie ogórka! Na chwilę obecną gdyby trzeba było podjąć decyzję to kwalifikuje się do operacji, ale jeszcze stają na głowie żeby go przepchnąć. Nadzieja jest, ale niewielka. Z plusów: - kupki oznaczają, że jelita pracują i nie umarły - jeśli operacja to wystarczy wyjąć z żołądka i teoretycznie wszystko działa.
Kuwata kocia i nie narożna, bo jest wyższa i wygodniejsza.
Ależ te króle chorują. Aż strach się bać. Ja już mam stresa po Trusi. I stąd moje kolejne pytanie o lekarza w Warszawie. Na forach polecają Ogonek lub dr Kubę z PulsVetu. Przyznaję że ta druga przychodnia jest dużo bliżej mnie więc bardzo by mi odpowiedała w razie W ( tfu tfu).
Pytałam o kuwetkę do jakiej załatwia się Mananka ale jakoś nie uzyskałam jednoznacznej informacji🙂 spytam jeszcze raz. Jest szansa że w niedzielę wyjedzie z Torunia do nas. Ale bym chciała 🙂
Agata-Kubuś Brzmi poważnie! trzymam kciuki, żeby zdołał przepchnąć jednak... niedawno polecono mi syropek odkłaczający dla królików http://ambulatoriumdrobnychssakow.blogspot.com/2014/09/ambulatorium-drobnych-ssakow-nasze.html Muffinka Bazyli uwielbiał kuwetę kocią, Pistacja w sumie tez się do niej załatwia razem z Chlebkiem 🙂 wygodniejsza jest, tak mi się wydaje 🙂 flygirl jak się czuje Mańka?
Mańka chcąca mnie zabić wzrokiem po zastrzyku: Ale chyba jej trochę przeszło, bo dostała brokuła. Rodzynki ani suszki nie podziałały, widocznie uważa, że jej się należą. 😀
flygirl śliczna jest a jaka twarda! Mam nadzieję, że będzie lepiej. Foch jest całkiem zrozumiały 😉 no jak tak można?? 😀 Pistacja tez miała dziś focha na mnie, bo torturowałam ją dając syropek 😡 Muffinka trzymam kciuki, żeby się udało w niedzielę.
Ryszard przeżył operację, kulka była duża, nie dałby rady jej wybobczyć. W żoładku zrobił się już wrzód ale 1, wet spodziewała się więcej. Żołądek po otwarciu był w kolorze jak u trupa... ale kolory odzyskał szybko. Ładnie się wybudził. Decydująca noc przed nim, ale wszyscy są po cichutku (żeby nie zapeszyć) dobrej myśli.
I chyba dopiero teraz zeszły ze mnie te emocje, bo jest mi tak przykro i tak go żal, a chyba najbardziej, że muszę leżec i ani do Niego nie pojadę, ani nie mogę go np zabrać do domu i podawać kroplówki sama albo jeździć z nim na nie, bo muszę leżeć...
Muffinka, leczę i Rysia, i poprzednią Zdzisię, tylko i wyłącznie w Ogonku. Niestety przerobiłam innych wetów i wiem, że "wet zza rogu" nie zna się na królikach. Trzeba wybrać takiego, który naprawdę się specjalizuje w gryzoniach i zajęczakach. Jaką w końcu klatkę kupiałaś?
Rysio przeżył noc, czuje się dobrze. Jest kroplówkowany (do soboty) i w sobotę mogę odebrać. Bedzie wtedy kilka dni jadł Gerbery, potem dolączymy siano i po około 10 dniach ma być jak nowy.
Na stronie SPK jest lista króliczych wetów http://www.kroliki.net/pl/weterynarze/weterynarze/lista-weterynarzy-majacych-doswiadczenie-w-leczeniu-krolikow Osobiście przetestowałam Ogonek - super opieka i doskonali weci oraz Annę Jałonicką - Rzepkę, kilka lat temu baaardzo mi pomogła z moją królicą, zdecydowanie zna się na rzeczy. Muffinka, dla Ciebie też coś blisko na liście jest: lek.wet. Agata Komor ul. Graniczna 37, 05-500 Piaseczno - Nowa Iwiczna tel. (22) 498 35 52 Nie znam, ale skoro SPK poleca, to coś musi w tym być.
Ooo ja mieszkam przy Granicznej. Muszę się o tej pani doktor więcej dowiedzieć. Choć jak się pyta zakróliczonych osób to polecała albo Ogonek albo PulsVet.
Anna Jałonicka - Rzepka teraz pracuje w Pulwecie, więc moge ją z czystym sumieniem polecić. Biorąc pod uwagę, że mi ratowała królika z 5 lat temu i zamiast się zepsuć jako fachowiec to się rozwinęła (to bardzo młoda osoba) to polecam tym bardziej jakby co (tfu tfu tfu). Chociaż uważam, że super robisz że patrzysz na wetów teraz jak ich nie potrebujesz, bo z królikami wszystko idzie tak szybko, że lepiej wiedzieć gdzie się jedzie i do kogo zanim wystąpi taka konieczność.
Agata-Kubuś całe szczęście, że już jest lepiej! Cieszę się bardzo! swoją drogą, załatwił się na medal 😵 wyhodował sobie niezłą kulkę! Muffinka hahahahahahhaha!!!!!!!!!!! Biedaki siedza tam za karę 😉? wielka ta klatka 🙂 małej będzie wygodnie 🙂