Forum towarzyskie »

Króliki oraz gryzonie

Zaraz pewnie mnie zaatakujecie, bo fakt to egoistyczne..., ale chyba nie potrafiłabym wypuścić zwierzaka, któremu matkowałam kilka tygodni. Musiałby zostać ze mną.

Wieści z frontu Zdzichy: Czuje się dobrze, od operacji minęły prawie 2 tyg. Co miesiąc jeździmy na kontrolne usg (i tak do końca zycia), bo są 2 inne guzy - przy wątrobie i w klatce piersiowej. Rosną powoli, nie bolą jej (lub totalnie nie pokazuje), mam Metacam w zastrzykach na "w razie czego". Usg bedę robić, bo chcę wyprzedzić cierpienie, gdy guzy się rozrosną. Rokowania jak dla każdej zywej istoty - może żyć kilka miesięcy, może kilka lat, a może nagle guzy zaczną rosnąć i za kilka tygodni (tfu tfu i mało prawdopodobne) urosną tak, że ją uśpię... Wolałabym usłyszeć, że jest zdrowa i długo zaklinałam rzeczywistość, żeby tak było, no ale ciesze się każdego dnia, że jest, że dobrze się czuje i tyle.
No my jestesmy w sumie juz nastawienie na to ze zostanie z nami. Ogródek jest,  stary spory kojec do rpzerobienia na woliere też jest.
Mój Padre by chyba wypuszczenia młodego nie zdzierżył, biorąc pod uwagę fakt ( wczoraj się dowiedziałam) że siedzi z nim na kanapie i razem Eurosport oglądają).
jeśli go zatrzymacie to może warto by zaadoptować dorosłego królika dla towarzystwa? Tzn nie wiem czy takie międzygatunkowe towarzystwo się sprawdzi, zające w sumie nie żyją w stadach. Ktoś mądry się wypowie 🙂 ?
a ja mam pytanie - czy jest normalne że młode króliki traktują kota jak swoją 2 mamę?  😁 Pytam całkiem serio.
Rul

Z tego co wyczytałam zające są raczej samotnikami i tworzą pary tylko 3-4 razy w roku w celu bara-bara, a tak to sa tuto alain.
u zajęcy rzadkością jest, że da się udomowić. jako małe i owszem. lepiej jak znajdzie się ośrodek, nawet podawałam jaki, która odchowa i wypuści. dla tych zwierząt tak na prawdę będzie lepiej
No subaru dzwoniłam do twojej Wet. Niestety jej nie złapałam. Będę próbować później jeszcze.
Ja jej jeszcze dzisiaj przypomniałam 😉 Być może mieli jakiś zabieg czy cuś 😉
Subaru już po rozmowie jestem. Szukamy transportu. 🙂

Drugie śniadanie G.:

http://s31.photobucket.com/user/asds2000/media/20140413_123242_zps3b5d881e.mp4.html
Super, że udało Wam się skontaktować 🙂 Jeśli chodzi o transport możesz uderzać na forum królicze, które dziewczyny podały, na pewno będzie łatwiej 🙂
No i masz o tyle pewność, że nikt cię nie podkabluje i nie będziesz musiała wypuszczać małego nagle, znienacka na pewną śmierć :/ do lasu. Tak jak to miało raz miejsce na forum innym :/
Jaki słodziak  😍 a co to za białe kwiatki  👀
subaru2009

Byłabym wdizeczna jakbys mogła napisac na forum króliczym i podac do kontaktu mojego maila. Ja nie chcę zakładac tam konta tylko po to.

Czekam jeszcze na info od Pani Wet bo ma podobno znajomych co często jeżdżą na trasie Sląsk-Warszawa.

Kami

białe kwiatki to pąki czereśni.

Czyli jednak pojedzie na odchów i zostanie wypuszczony?
Na razie jest nadal na odchowie u mnie. Po wyjeździe do Mikołowa zadecydują czy można go wypuścić czy zostanie na ogrodzonym  leśnym terenie ośrodka.

Z innych wiadomości to maluch zrobił się  żarty jak nie wiem co. Dzisiejsza kolacja to około 80-90 ml mleka plus przez cały dzień dogryza do tego świeżą trawkę, mniszka lekarskiego i pąki czereśni. Jutro musze przed praca wpaść do zoologicznego kupić nowego opakowanie mleka, bo przez te 2 tygodnie poszło całe 200g opakowanie. 🤔
OJESU jaki on malutki 😍 . Tyle te położone uszka sprawiają wrażenie,, jakby ciągle się bał. Świetnie, że jest szansa dla maluszka 🙂 !
Położone uszka to u niego chyba stan alertu jest, aby jakby co się schować. Specjalnie daje mu w różnych miejscach przegryzki aby trochę ćwiczył refleks.

Co do bania się...Uwierz mi to ja się zaczynam bać momentów karmienia z butelki. Od momentu wybicia godziny zero jestem najpierw namierzana z klatki, potem po wyjęciu jest namiętne szukanie cycka od butelki ( nie wiem czemu ale do takich miejsc najwidoczniej zaliczają się moje uszy i szyja), a kiedy już mleko jest gotowe do jedzenia to następuje moment zassania i tutaj znów trzeba mocno butle trzymać aby mały mi jej nie wyciągnął.

Zasadniczo po karmieniu z butli to mam wrażenie że nie mam w rękach zająca a balon z wodą pokryty futrem.

Najlepsze jest to że po wsadzeniu do klatki mały zazwyczaj idzie najpierw do kuwety zrobić siku, a potem zaczyna....jeść!!!Tak dopycha się jeszcze zieleniną. W klatce w tej chwili sprzątam codziennie lub co dwa dni. Dostał chłopak przemiany materii.
Przepraszam że post pod postem ale robię update.

Dziękuje wszystkim za pomoc w imieniu swoim, mojej rodziny i Gustava.  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: 🙇 🙇 🙇

Pan Zając ( nadal będę obstawiać że to chłopak jest 🙂😉  w czwartek rano opuszcza moje skromne progi i jedzie do Bytomia/Mikołowa.
super i trzymamy kciuki żeby dalej też się mu dobrze układało 🙂 ! Wetka z Bytomia jest specem od królików także będzie dobrze 🙂
Super, że w końcu się udało  😅
Łezka  z jednej strony sie w oku kręci bo mały spędził z nami prawie pełne 3 tygodnie, ale wiemy że w Mikołowie będzie mu lepiej.  Sama depresję łapię jak patrzę jak siedzi na parapecie po jedzeniu i przez okno wygląda. Natura wzywa...

Zając odjechał. Łezka się w oku kreci trochę.

Będzie dobrze  :kwiatek: 🙂 Fajnie, że się wszystko udało załatwić
Wpadam w sprawie żywienia. Poczytałam jeszcze raz stronę, ale nie znalazłam informacji ile tak naprawdę powinien zjadać królik  👀
Oczywiście wiem, że to raczej indywidualna sprawa, ale jakieś standardy na pewno są??  Szynszyl według opakowania powinien mieć dostęp do jedzenia cały czas, jednak u nas się to nie sprawdziło (przez te 12 lat u nas teraz chyba byłby kwadratowy  :hihi🙂 dlatego on dostaje jedzenie na noc kiedy szaleje, no i ma poza tym sianko cały czas i jakieś tam przekąski typu jabłko, marchewka. Z królikiem tak łatwo nie poszło.
Od jakichś 3 dni (chyba kwestia zaklimatyzowania robi swoje, królik dostał swój wykusz odgrodzony kratką dzięki czemu ma cały czas otwartą klatkę)
je wszystko. Cały czas ma sianko, do tego gałęzie brzozy zazwyczaj, zawsze na wieczór daje jej suchą karmę (tę cuni complete) do tego dostaje całą marchewkę i np selera naciowego, brokuła... Rano zawsze jest wyjedzone wszystko  🤔  więc dostaje drugi raz taką samą porcję.
Czy to nie jest dużo jak na królika??  Wydaje mi się, że ona cały czas je  😵 i teraz nie wiem, czy ograniczać coś, żeby nie jej nie utuczyć??
agnesix najlepiej, jeśli rano dasz jej pełną łyżkę Cuni Complete lub pół garści - jesli to dorosły królik, bo już mi się te króliki tu mylą  😁 na wieczór dawaj same warzywa marchew, burak, seler, jeżeli masz  ceramiczną miskę, to tak żeby ta miska nie była kopiasta 😉

I będzie ok 🙂 jeśli masz suche zioła dla królików to w ciągu dnia może dostać, siano 24h i cacy 🙂
Od wczoraj mieszka z nami Czerwony Wiewiór.
Uciekał przed kotem i wpadł mężowi do garażu, między nogi. Miał rozkrwawiony nos i ledwo zipał. Dziś już je jabłko i gania po domu i po klatce. Nie boi się ludzi, tuli się, dużo śpi. Jest jeszcze mały. Zostanie u nas.







ojaaaaaaa... jaki czad  😜
tunrida, a to na pewno krew, nie porfiryna?
A co to jest porfiryna? Wczoraj miał jakby czerwone, zaschnięte wokół noska... No..jakby skrzepłą krew.
A że uciekał przed kotem i po wpadnięciu do garażu rozpłaszczył się na betonie,  przednie łapy wysunął do przpdu, tylne na boki, łeb do góry i paczał na męża jak kot ze szreka i dał się wziąć na ręce, to uznaliśmy, że może przywalił głową w drzwi jak uciekał.. albo coś...
Dyszał, był przerażony i zastanawialiśmy się czy jest cały w środku, czy też ma coś pourywane i zaraz zdechnie..
Ale po kilkunastu minutach zaczął się ruszać i łazić po łóżku.
A dziś rano już, tak jak mówiłam.. bryka, je i zaraz idzie spać. Jak dziecko. Widać jeszcze potrzebuje dużo snu. Ząbki ma takie malutkie szpileczki. Nie ma szansy, żeby zjadł orzecha. Nawet obranego.
Ale mleka też nie chciał. Do jabłka się dorwał i jabłko podjada dziś przez cały dzień.

edit- poczytałam o tej porfirynie. Może być objawem stresu. Pasowałoby. Jeśli będzie nawracać, na pewno wyląduje o weterynarza. Dzięki  🙂
No to była to porfiryna, nie żadna krew. Jest to wydzielina pojawiająca się w okolicach nosa i oczu w sytuacjach stresowych lub podczas osłabienia organizmu. Maluchowi najprawdopodobniej nic nie jest, tylko najadł się trochę strachu. Wiewiórki wcale nie żywią się orzechami, jedzą owoce, nasiona, owady, to zwierzaki generalnie wszystkożerne. Nie uważam wcięcia malucha do domu za dobry pomysł. To dzikie zwierzę, w dodatku znajdujące się POD ŚCISŁĄ OCHRONĄ, więc jego miejsce jest na wolności.
chyba jestem zmuszona przygarnąć świnkę morską 😉 słyszałam, że to fajne i przesympatyczne zwierzaki. Powiedzcie czy są one bardzo problematyczne i potrzebują dużo uwagi, tak jak np. psy? Z takich "klatkowych potworów" miałam tylko dwa chomiki 😉 czyli raczej bez porównania. Nie pomyślcie sobie że chcę sobie wziąć zwierzaka tak o i w ogóle się nim nie interesować tylko zastanawiam się czy nie wezmę sobie zbyt dużego problemu na głowę a że w gronie znajomych nie mam żadnego posiadacza świnki także pozwolę sobie zapytać tutaj 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się