Forum towarzyskie »

Powrót do natury, czyli z miasta na wieś...

Tylko czy wyprowadzka na wieś to koniecznie musi być "ucieczka"..? Nie mam poczucia, że uciekłem...
A dlaczego nie musi być?
Skoro ludziom błoby tak doskonale w mieście, to nie szukaliby domu takiego jak ja, że do najbliższych sąsiadów w linii prostej jest 400 metrów.
Bo jak to inaczej nazwać?
Lepszym życiem pośród bażantów  😁
Uczyniłbym rozróżnienie takie: przeprowadzka na wieś może być formą ucieczki, ale nie musi. Może, jeśli dla kogoś oczywiste niewygody wynikające z konieczności zapewnienia we własnym zakresie wszystkiego tego, co w mieście zapewniają "odpowiednie służby" (od ogrzewania i bieżącej wody po odśnieżanie...) są subiektywnie mniejsze od tłoku, ciasnoty, pośpiechu i innych, równie oczywistych niedogodności życia w mieście. Ale nie musi, jeśli ktoś przenosi się na wieś nie dlatego, że mu się w mieście nie podobało, tylko dlatego, że albo tak mu przypadkiem wypadło, albo dlatego, że zmusza go do tego jakaś inna niż kalkulacje życiowych wygód i niewygód przyczyna. Ja się przeniosłem ze względu na konie tylko i wyłącznie...
Ja też. Czyli uciekłam na wieś z powodu koni, bo nie mogłam ich trzymać pod blokiem.
Ty lubisz sobie filozofie życie utrudniać  🙂
Pewnie tak. Ale, jak wrócisz do linku, który podałem kilka postów wyżej - to ja tylko reaguję na traktowanie przeprowadzki z miasta na wieś jako jakiejś tołstojowskiej misji zbawiania świata.

A teraz idę powalić kobyłę... 😉
jkobus, na kolana?
Ja dosłownie uciekłam na typowe zadupie , by stworzyć swój własny kąt i przez wzgląd na konie..Nikt mi się nie wtrąca w moje psiaki i koty. Życie toczy się tu wolniej spokojniej, do sąsiadów daleko ja nikomu nie orzeszkadzam ,ani oni mnie.Wyprowadzka na wieś wcale nie musi być zbawieniem świata , lecz wyborem stylu życia.Prowadząc swój biznes jest to najlepszy sposób na izolację od świata zewnętrznego . 🤣
gradulka, wsiądź do tramwaju, to dopiero inny świat !
przestancie... z tramwajem to miałam niezły obciach.. nie umiałam skasowac biletu 🙇
jechałam tylko dwa przystanki
auto zaparkowałam tam gdzie było miejsce czyli dwa kilometry od celu 🤔

jak jade do warszawy to wyjezdzam pół godz wczesniej, zeby gdziekolwiek zaparkowac

kocham moje hektarowe podwórko 💃
ze tak wspomnę niedawne śniegi🙂
złota, ja to samo miałam w tramwaju, jeszcze mi się wydawało, że jestem najwyższa, a jak ruszał, stawał, to leciałam na pysk.

Piękne masz podwórko, u mnie to jeszcze z 10 lat minie, ja wreszcei urządzimy je po swojemu i wszystko urośnie, jak byśmy chcieli.
m4jek- zdjęcia sa ładne bo śniegu dużo
teraz wszystkie ''brudy'' są na wierzchu i psie kupy oo
gorzej ze sprzątaniem tego hektara.... no ale.. cos za cos
moge tirem wjechac i zaparkuje🙂
Jesli chodzi o tramwaj to mieszkałam 500 m od torowiska.Więc na ten temat nawet nie mam co się wypowiadać.Chyba rozumiecie?
Moja rada dla wszystkich przeprowadzających się z miasta na wieś:
utrzymujcie dobre kontakty z sąsiadami, przedstawiajcie się,  rozmawiajcie, a nawet zapraszajcie na "głaskanko konisi"- to Wam życie ułatwi

nic mnie tak nie denerwuje, jak przemądrzałe miastowe, co każdego, który mieszka na wsi uważa za prostackiego wieśniaka! brrr...!
jak tam u bywalców tego wątku?
ja cały czas czekam na pozwolenie na hodowlę konopi, len już wysiałam
i w sumie ciągle cos do roboty na wsi!
a na co będziesz przetwarzać te roślinki? 😎
a na co będziesz przetwarzać te roślinki? 😎

pewnie na linę konopną, chociaż podobno nie nadaje się do naturalu..
  🤣

Moja rada dla wszystkich przeprowadzających się z miasta na wieś:
utrzymujcie dobre kontakty z sąsiadami, przedstawiajcie się,  rozmawiajcie, a nawet zapraszajcie na "głaskanko konisi"- to Wam życie ułatwi

nic mnie tak nie denerwuje, jak przemądrzałe miastowe, co każdego, który mieszka na wsi uważa za prostackiego wieśniaka! brrr...!

to chyba podstawa. Gorzej tylko, że myślą, że się lepiej znają na koniach (no bo jak dziewczyna z miasta ma się znać?)
Krokus, w świetle prawa sama nie mogę ich przetwarzać, będę miała umowę na odbiór słomy z Instytutem Włókien Naturalnych i dostanę włókno

majek, nie wiem;] moze i się nie nadaje
ale może sobie powróz na chabetę skręcę?
Gorzej tylko, że myślą, że się lepiej znają na koniach (no bo jak dziewczyna z miasta ma się znać?)

Ja od urodzenia ze wsi jestem, a nie raz mi mówili tacy spece, że jakim cudem ja się na koniach znam, skoro u mnie od 20 lat (czyli zanim się urodziłam) żadnego nie było. Jak kiedyś opowiadałam coś o koleżankach, które kupują czapraki za 200 zł to dokładnie taką minkę robili: " 🤔 ". Jak jeździłam, ale konia u siebie nie miałam to troszkę niepoważnie mnie traktowali. Jak mówiłam, że niedługo przyprowadzę swojego wtedy 21 latka to ataku śmiechu dostawali, że "po co mi taki stary koń?! póki jeszcze żyje na rzeź trzeba dać to jeszcze się zarobi, bo jak zdechnie to tylko kłopot, bo dużą dziurę trzeba wykopać.". Jak konia przyprowadziłam to były żarciki, że mi padł staruszek i musiałam wstawić roczniaka. Jak zaczęłam jeździć to jakoś się i do mnie i do mojego rumaka przekonali. Teraz to nawet jak na targu ich spotkam to widzę, że dla nich każdy lekki koń to "koń jak Pauliny". 🙂 Także ex-mieszczuchy nie przejmujcie się, jeśli nie traktują Was i Waszych koni całkiem poważnie- 'wieśniaczki' też tak mogą mieć. Grunt to wkupić się w środowisko, a później to już samo poleci... 🙂
A ja powiem szczerze że nie mogę  się doczekać kiedy przeprowadzę się na wieś. Mieszkanie w mieście, chociaż duże nie jest mnie męczy. Mam okropnych sąsiadów, wścibskich, i bardzo zawistnych tylko myślą kiedy człowiekowi dopiec. Wprawdzie na razie same fundamenty są na wsi ale uwielbiam tam jeździć, być tam dla samego bycia. Błoga cisza i spokój.

Patataj - Dziwisz się że robili oczy na wiadomość o czapraku za 200zł? Dla większości tych ludzi to pewnie nie potrzebne 😉
Presja, nie dziwie mi się.

Nie wyobrażam sobie mieszkać w mieście...
Tak sobie czytam od początku cały wątek, nie które rzeczy o których piszecie są komiczne  😁 Ja mam z jednej strony sąsiada który też uciekł z miasta, ma nowy dom, widać że jakiś w miarę normalny, zawsze się wita, zagada, popyta co słychać. Z drugiej strony też cywilizowani ludzie, wyremontowany dom, hodują sobie warzywa na sprzedaż i kwiaty, na razie zachowują się jak surykatki. Z tyłu wolność i jeszcze raz wolność z przodu też, tak więc nie ma chyba większego bliskiego zagrożenia.
Ja to już chyba tutaj pisałam, ale są wieśniaki i "wieśniaki". Są całe wioski miłych wieśniaków i całe wioski - co tu dużo mówić - buraków, którzy poza swoją tępą mordą - niewiele widzieli, ale najwięcej wiedzą. Znam cały powiat swój od podszewki i wybrałam wioskę - niestety buraków. Liczyłam na to, że odległość prawie 0,5 km od sąsiadów wystarczy. Nie wystarczy...

Mi wieśniaki dawali szereg rad co do trzymania koni - po pierwsze szokiem dla nich było, że nie pożyczę konia do orki  😁 drugi szok - jak można po jedym koniu w takim wielkim boksie trzymać, przecież wejdą trzy. No i "une" taaaaaaaaakie chude, a buraka cukrowego nie jedzą.
U mnie to samo o czym pisze Pokemon.  Po co nam konie - skoro nic nie robią ? Po co im sprzątać - przeca obornik się przyda ?
Generalnie patrzą na nas jak na świrów....no ale cóż .... my na nich też  🙄
Myślę, że nie jesteśmy w stanie siebie zrozumieć !
No więc w tym tygodniu miałam, ogólne porządki na mojej "farmie". Generalnie domu jeszcze nie ma, ale porządek musi być. We wtorek grabiąc trawę przed domem, a właściwie przed ogrodzeniem zostałam ściągnięta wzrokiem Panów jadących traktorem, później znów jechali. Długo nie zeszło gdy naglę z oddali usłyszałam "Szczęść Boże", no tak to był jeden z tych co siedzieli na traktorze. Pan podjechał i pierwsze pytanie jakie mi zadał to czy kupię bryczkę. Pomyślałam sobie w duchu że wszystko juz cała wieś wie, konie będą ale nie wiadomo w jakim celu więc jak nie wiadomo to trzeba pododawać. Mówię do Pana z wąsem że bryczki nie potrzebuje, bo konie będę miała dla siebie. Nagle zobaczyłam zawiedzioną minę "Jak to nie będzie?  🤔 " po czym usłyszałam, a to ludzie we wsi gadają że tu ma coś być jakaś stadnina. W sumie musiało kiedyś do tego dojść, ze się dowiem że będę miała stadninę, cholera tylko ja nie wiedziałam . Tak czy owak dowiedziałam się kto ma we wsi konie, kto co robi, albo nie robi. Najciekawsze były opowieści o posiadanej przez niego 2 letniej klaczy ale nie zimnokrwistej bo takich nie lubi, która skacze metrowe przeszkody ale na razie sama, ale planuje "powoli" ją zajeżdżać. Dzień później gdy znów robiłam porządki, wyszła surykatka czyt. ukrywająca się dotąd sąsiadka. Oczywiście zrobiła wywiad środowiskowy, kto, co i kiedy. Ale w sumie wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, mam nadzieję że nie będzie jedno sezonową sąsiadką. Tak więc się dzieje  😉
Presja,  wynika z tego, ze masz bardzo milych sasiadow. Sam przyszedl, poopowiadal, bryczke zaproponowal. Serio, to milo. A ze wszyscy wszystko wiedza...coz wies po prostu.

Ps a to ze konie dla siebie i ze bryczki w takim razie niet, to w zasadzie zupelnie sie samo przez sie nie rozumie 😉 Mozna miec konie dla siebie do bryczki 😉.
Taaaaaaaak wieś wszystko wie... ale mam taką babcię sąsiadkę cerbera, że jak uważa, że nikogo nie ma w domu, to potrafi zatrzymać samochód jadący w moją stronę i powiedziec, że nikogo nie ma i żeby tam nie jechał.
A czasem ktoś jest  😉
Miłe zwracanie uwagi nie pomaga. Czuje się po prostu najważniejsza przy płocie.
poki, narzekasz... Wiesz ile się płaci za mieszkanie z monitoringiem całodobowym?  😁
Nie no, wiem można się wkurzyć, moja kumpelka ma taką znajomą, która potrafi do niej zadzwonić, jak widzi obcy samochód z pytaniem `kto przyjechał`...
No w sumie racja, miło sie zapowiada. Poczekamy aż się wprowadzę  😁

Pok - Jak będą jechać złodzieje to będą mieć 100% pewności że nie ma nikogo  😎
Mi jeszcze do przeprowadzki daleko, ale już mamy pierwsze pozytywne kontakty. Ja mam swoje prawie 3ha, sąsiadka już dogadana, że od niej w dzierżawę bierzemy 4ha. Trawę kobieta skosiła, wysuszyła, wpadliśmy wczoraj wieczorem na działkę i poinformowała nas, że mamy siano do zabrania. Jako, że taczką byśmy to tydzień wozili od rana kolejny sąsiad traktorem już obracał. Mamy 2 przyczepy siana luzem. Na wiosnę będzie jak znalazł, jak chabety przemelduję.
Owsa dostałam 2 beczki (jakieś 200kg). Już się pytają ludzie czy słomy nie chcę, bo oni nie zbierają.

Tylko do tubylców nie dociera, że 2 konie to nie stadnina. Oni wiedzą lepiej 😉
A czy chwilowy (konkretnie 8 dniowy) wyjazd na wieś, którą kocham też mnie do tego wątku kwalifikuje?  😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się