Forum towarzyskie »

Powrót do natury, czyli z miasta na wieś...

raaany, te sery!! ja na razie mam kozy, robilam twarozek, ale nie zawsze wychodzil. skad sie bierze podpuszczke??
BASZNIA,  z allegro;]
a da się zrobić ser bez podpuszczki? Bo pamiętam że jak byłam mała to robiło się twaróg z takiego zwykłego mleka, no i chyba nie było podpuszczki bo i skąd..
gwash, mozna zakwasic sokiem z cytryny ale żaden niesamowity ser z tego nie wyjdzie
gwash, da się
musisz mieś zsiadłe mleko
wlewasz  na gazę i zakręcasz.
Najlepiej zawieś nad zlewem żeby odciekała serwatka.
po 1 dobie serek można już jeść 😀

ps. oczywiście to będzie biały ser 😉
sznurka, thx , w lekkim szoku jestem 😉

W&W,  no wlasnie ja robilam ze zsiadlego mleka, ale podgrzewalam je. Po ostudzeniu odlewalam serwatke. Ten etap zawsze byl ok, tylko nie zawsze wlasciwie sie kwasilo....
zakwasic mozna tez chlebem.Wrzuca sie kromke i przyspiesza kwaszenie mleka
No właśnie możliwe że to z kwaśnego mleka było, potem się gotowało i wrzucało na sitko i wychodził taki słodkawy biały serek, mniam pyszny, podobny trochę do bundzu tylko mniej galaretowaty a słodszy.
No, tylko zagotowac nie wolno, bo te granulki sie zrobia strasznie twarde 😉.
dobrze ogrzać ser nie każdy umie , jak to zawsze powtarza moja mama , ser od "baby" musi się łupać w płaty , nie kruszyć , i musi być kwaśno słodkawy , nie za suchy ...
nie wyobrażacie ile kobiet potrafię przelecieć na straganach by dopaść ten właściwy ser o odpowiednim smaku i konsystencji ...
a w domu zawsze czekam aż mleko się skwasi , niestety nasze sklepowe to nie takie z kartonu lub butelki z przedłużonym okresem ważności tylko najlepiej to z worka , najświeższe , lub też tłuste kupione od baby właśnie , i takie skwaszone mleko , ja (mam kuchnie z blatem ceramicznym ) stawiam na pół (przed 1) czas zależy od ilości mleka , wielkości garnka itd , nigdy nie doprowadzam do zagotowania , raczej do 50 stopni , raz czy dwa delikatnie wolno mieszam by ciepło dotarło wszędzie(zapobiega to też właśnie temu przeprażeniu , tzn twardym grudkom), staram się nie przerywać dużych kawałków , to one bowiem będą się tak fajnie łupać potem , odstawiam do ostudzenia , dopiero potem gęste sito lub gaza na sito lub cedzak i niech sobie cieknie ...
a smak , hmm niech się baby schowają
kuka dam sobie rękę odciąć ze załozyłam kiedys wątek o domowych serach i wędlinach ale nie mogę go znaleźć
tez mi sie wydaje ze byl...tez nie znalazlam...
  Jest taki specjalny grzybek co zakwasza mleko 🙂  Rozmnażany i przekazywany między gospodyniami domowymi (coś na zasadzie alg). Fajna sprawa tylko mleko najlepiej z bazarku od rolnika. Z pasteryzowanego nic nie wyjdzie. Należy trzymać mleko w glinianym naczyniu (szkło też ujdzie) przykryte chusteczką i nie mieszać metalowymi sztućcami. Łyżeczka plastikowa najlepsza. Zostawia się na dobę i pyyycha  😀 Grzybki od zsiadłego mleka odcedza się za pomocą małego sitka i odkłada w nowe mleko. Nie należy przelewać wodą z kranu bo tracie swoje właściwości. Mają one kształt granulek i biały kolor.
  Odnoście robienia sera białego moja ciocia na wsi przelewała zsiadłe mleko przez nogawkę od białych cienkich rajstop po czym wyciskała ją  i wieszała do ścieknięcia. Mleko musi być tłuuste!
To sie zwie grzybek tybetanski,w polsce mowia na niego kefirek,i on własnie go produkuje
Faktycznie to on🙂 Mam identyczny jaki jest dostępny na allegro.
a czy wiara próbowała kiedyś zielonej wiśniówki?
niby jak może być zielona , skoro owoce są krwisto czerwone?
a może , jednak tylko od późnej wiosny do końca lata , a jest to spowodowane podstawowym składnikiem , jakim są liście wiśni , te bowiem , wczesniej umyte , zalewa się spirytusem i odstawia na kilka dni(2-3) w chłodne miejsce , potem "wywar" się zlewa , rozmaja przegotowaną wodą , dosładza i gotowe , ręczę , że wiele osób zaskoczy zielony kolor oraz smak ... im wiecej lisci tym kolor intensywniejszy
jedna uwaga , gotowy produkt musi być przechowywany w ciemnym miejscu , inaczej straci intensywność koloru na rzecz barwy żółtej , którą i tak osiąga po miesiącu czasem dwóch
m.indira,  przejdz prosze do szczegolow 😉
e no jakie szczegóły 🙂 garść liści dobra , pół litry 99% a potem juz wg własnego uznania , im wiecej wody tym mniej procentów ...
im mniej procentów tym mniej daje w czachę
powiem inaczej , nie truje
retoryczne pytanie do kogoś na kacu i w tym samym tonie odpowiedź;
-dlaczego piłeś tak wiele?
-bo małe dawki są śmiertelne !!!!

w temacie nalewek,
moja mamunia pod wplywem jednej degustacji zrobila miesiac temu imbirowo-cytrynowa, dodala laske wanilii i %. ponoc 12 miesiecy trzeba czekac, zeby sie "przegryzlo".
ja pilam (raczej troszke probowalam) niedawno z mirabelek, z pigwy, jablek. ta z pigwy najlepsza, ale moze dlatego, ze najstarsza. te pozostale mialy chyba po 3 mies. i osobno bylo czuc spiryt, osobno owoce, bleh.
ponoc 12 miesiecy trzeba czekac, zeby sie "przegryzlo"


rok to ładna ilosc czasu.
ale moj tata wstawił miód rok po moich urodzinach, z zamiarem otworzenia go na moim weselu 🙂
i zamiar wykonał.
miód był niepowtarzalny.....
(przyznac trzeba że trzy dziesiątki lat dojrzewał)
ciekawska, nasza mirabelka była idealna po 3 latach

a z kolei ratafia dobra jest dosć szybko no i dość szybko znika
agrestówki tez juz nie ma

namiętnie robimy nalewki;]
Szlachcic, jak mu się rodziła córka, zakopywał gdzieś beczkę gdańskiej starki - i nią potem zdrowie młodej pary na weselu tejże córki wznosił. Więc, dempsey, to było bardzo tradycyjne ze strony Twojego ojca...

Jak już stopnieje to białe paskudztwo, zamierzam wsadzić w Boskiej Woli trochę drzewek owocowych. Właśnie na nalewki i inne przetwory. Bo na razie to tylko nalewkę na jałowcu możemy robić: surowiec sam rośnie.
hihi
dlatego warto robic w duzych ilosciach i sru do piwnicy, zeby nie kusilo, a i tak chyba nie ma bata, zeby nie sprobowac wczesniej😉
no albo tez tak myslalysmy, zeby robic zapasy na biezaco, bo co, bedziemy rok czy dwa czekac, wypijemy, a potem co?
a miod pitny jest pyyyycha, dempsey, zazdroszcze.

a w nalewkach super jest to, ze mozna zrobic je z...wszystkiego😉
tak wlasnie, to mial byc odpowiednik starki
tyle ze moj ojciec bardziej miodownik niz bimbrownik (chociaz to drugie troche tez.. 😉 )
dempsey, ciiicho sza!
A właśnie - ma ktoś przepis na nalewkę z pigwy i cytryny?
Piłam taką niedawno, pyszna okropnie, a nie wiem jak zrobić 🙁
hmm, mam osobno na pigwowke: kg owocu, kg cukru, litr spirytusu, oczyszczone z nasion i pokrojone owoce zasypac cukrem na 6-10 dni, syrop zlac, polaczyc ze spirytusem. Powinna stac minimum 3 miesiace.
ekspresowa cytrynowka-3 duze cytryny z guba skorka, 1 szklanka cujru, pol litra wodki. wyszorowane i sparzone cytryny otrzec ze skorki, wymieszac ja z cukrem i wlozyc do emaliowanego garnka, zalac wodka, garnek szczelnie przykryc i podgrzewac az cukier sie rozpusci-okolo godziny. odstawic na 3 godz, przecedzic, zabutelkowac, spozywac dnia nastepnego 😉.
BASZNIA, dzięki 🙂

Jeszcze ktoś? 😉
Wplątałem się w dyskusję: [url=http://kresowazagroda.blogspot.com/2010/03/ekonomia-i-rolnictwo.html#comments]http://kresowazagroda.blogspot.com/2010/03/ekonomia-i-rolnictwo.html#comments[/url]

Ciekaw jestem, co Re-voltowicze na to. Bo kwestia, przynajmniej w tym wątku, wydaje się dość fundamentalna.

Co do mnie, mieszkam na wsi dlatego, że moje konie lubią trawę. Gdyby lubiły asfalt, mieszkałbym z nimi w centrum Warszawy.

Jak widać jednak, duch Lwa Tołstoja pozostaje żywy i ciągle są ludzie, dla których przeprowadzka na wieś to nie tylko zmiana otoczenia i sposobu życia, ale też i rodzaj moralnej krucjaty.

Nie mam przekonania do krucjat. Zwłaszcza - moralnych. Ale to może tylko mój osobisty brak wrażliwości winien..?
Ja też uciekłam z wielkiej aglomeracji miejskiej na wieś.powiem Wam ze początki były trudne ,lecz teraz nie mogę się odnależć w mieście pełnym ruchu, hałasu.Nie wyobrazam sobie powrotu do blokowiska. Fakt czuję się tu wśród mieszkańców trochę jak z innego świata. 🤣
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się