Forum konie »

UWAGA ! Konie wyłudzone do adopcji zaginęły bez śladu !

stillgrey, nie warto psuć sobie krwi.. pan Arkadiusz ma bardzo małe... "ego".  😁  🤔wirek: 

W mojej umowie również było ,że koń nie może być uśpiony bez naszej zgody, a jeżeli jest taka konieczność, np wypadek i nie ma z nami kontaktu a koń cierpi to ma być wystawiony odpowiedni dokument że ten koń został uśpiony.
W umowie było wszystko co jest na moją i konia korzyść.
Skaner - A skoro nie pamiętasz komu sprzedałeś takiego świetnego konia Jałtę to za dużo sentymentu do koni to Ty nie masz.

edytuj posty
wrrr. to co się tu dzieje to istna komedia  🤔 Tak arkady broń się rękami i nogami i bruźdź na rv.. Jak już się lepiej poczujesz to może napisz wreszcie coś sensownego  🤔wirek:
junior, kojarze osobe ale nie pamietam gdzie poszła, wiele koni wtedy sprzedałem gdzie zawoziłem to pamiętam a jak ktoś sam zabierał to nie pamietam
Witam, jestem jedną z tych frajerek co też się nabrała na pana Ratyńskiego i oddała mu konia - proszę wszystkie osoby, które są zainteresowane sprawą bezpośrednio i chcą działać w celu odzyskania koni o kontakt ze mną na weracowera@wp.eu.

Pozdrawiam
Skaner ale z pewnością masz umowę, a na niej dane nowej właścicielki...

Nie potrafię pojąć jak ludzie są naiwni oddając konia w zupełnie obce ręce. I też zastanawia mnie dlaczego do tej pory nikt sprawy nie nagłośnił?  🤔wirek:
a i mam jeszcze  jedna prośbę do wszystkich którzy chcą pomóc chociaż poprzez klikanie - czy możecie proszę zrobić report konta jego stajni? tego:
https://www.facebook.com/klubjazdykonnej.grom/photos

jak zrobi kilka osób to fb na dłuższy czas zablokuje mu konto - trochę mu to uprzykrzy życie.będę wdzięczna.
Wszyscy oszukani przez Pana Marcina Ratyńskiego oraz Ci, którzy mają jakieś konkretne informacje na temat tego Pana proszę o kontakt ze mną.
clifort@interia.pl  533 215 560
Co i w ktorym miejscu w paszporcie należy wpisać aby koń nie mógł zostac sprzedany do rzeźni?
Jak już się lepiej poczujesz to może napisz wreszcie coś sensownego  🤔wirek:

i ty tez. bo jak na razie to w tym watku tylko nabijasz posty.
Co i w ktorym miejscu w paszporcie należy wpisać aby koń nie mógł zostac sprzedany do rzeźni?

na czole mu nalezy napisac.
katija - a tobie na d..ie
moze i tam 😀 co pewnie i tak nie zabezpieczy mnie przed ubojem. ale ja to wiem bo umiem czytac i przeczytalam co zostalo tu napisane juz parokrotnie. 😀
nie twierdzę ze wpois w paszporcie zabezpieczy konia przed ubojem ale napewno nie zaszkodzi, a ponadto nie da sie tego paszportu już wykorzytsać do takiego celu
nie zapominajmy bowiem, ze aby koń mógł trafic do rzeźni potrzebny jest paszport
wiem ... można go podrobić ....
nie mniej uważam, że lepiej zrobic coś niż nie robic nic i narzekać
Klaudyna1983, dostajesz Nagrodę Tygodnia za Ripostę Wątku.
Wybaczcie mi, jakoś całkiem już jestem pogubiona, ale nie rozumiem:
- do tego pana R. oddaje się konia, jak piszecie "do domu adopcyjnego" ?
Co to znaczy? To pensjonat ? Taki na emeryturę? Płaci się panu ?
I on konie z pensjonatu posprzedawał ludziom?  👀
Czy jak to jest? Wciąż o to pytam-jakiej treści jest taka umowa?
Jakiej usługi dotyczy?
Skaner ale z pewnością masz umowę, a na niej dane nowej właścicielki...


W mojej umowie również było ,że koń nie może być uśpiony bez naszej zgody, a jeżeli jest taka konieczność, np wypadek i nie ma z nami kontaktu a koń cierpi to ma być wystawiony odpowiedni dokument że ten koń został uśpiony.
W umowie było wszystko co jest na moją i konia korzyść.
Skaner - A skoro nie pamiętasz komu sprzedałeś takiego świetnego konia Jałtę to za dużo sentymentu do koni to Ty nie masz.




nie znam i nie bronię Skaner (choć jego nick mnie wkurza, bo kojarzy mi się z pewnym ogierem, którego ... nie wazne)
ale ludzie, ogarnijcie się!!! Czy Skaner to panienka z jednym ukochanym konisiem czy hodowca?
Sory, ale chyba normalne, ze jak hodowca sprzedaje kilka koni rocznie, to nie pamięta adresu gdzie trafiła klacz 5 lat temu!
Konia pamięta, bo jest z nim związany, pewnie pamięta w jaki rejon, województwo, czy do sportu czy hodowli itp, ale nie nazwisko czy adres!!!
A umowę na co ma trzymać przez 5 lat? Przecież nie jest mu do szczęścia potrzebna!


W mojej umowie również było ,że koń nie może być uśpiony bez naszej zgody, a jeżeli jest taka konieczność, np wypadek i nie ma z nami kontaktu a koń cierpi to ma być wystawiony odpowiedni dokument że ten koń został uśpiony.
W umowie było wszystko co jest na moją i konia korzyść.



[quote author=arkady]

umowa kupna sprzedaży to przeniesienie własnosci z osoby A na osbobę B
umowy takie nie są dla osób trzecich które nie mają prawa ich upubliczniać
osoba która oddaje konia przenosiy prawa własności i nie ma juz żadnych praw do tego konia
adopcja jest łatwa do podważenie ponieważ nie przenosi prawa własności a przenosi tylko koszty utrzymania co jest to niezgodne z prawem polskim ponieważ nawet przy adopcji dzieci prawo własności wraz kosztami jest przeniesione na rodziców .... inaczej taka umowa jest niezgodna z prawem stanowionym bo przenosi tylko obowiazki bez praw i jest rażąca w stosunku do osoby adoptującej ...

koń jest zwierzeciem gopodarskim i jako takie podlega ubojowi a w razie padnięcia utylizacji ... amen[/quote]

arkady, co ty za przeproszeniem pier****sz?!?
skoro ktos sie godzi na adopcje/dzierzawe i podpisuje stosowna umowe to chyba wie co robi?? (...)

jesli adopcje sa sprzeczne z prawem wedlug ciebie to kazdy kto adoptuje konia z fundacji ma prawo dysponowac nim wedlug wlasnego widzimisie i rownie dobrze moze konia wykupionego przez fundacje z transportu na rzez wyslac tam z powrotem przy okazji inkasujac stosowna sume?


niestety ale arkady ma rację!
według prawa taką umowę można bardzo łatwo podważyć! co z tego, że fundacje takie umowy dają? można podważyć i już!

tak samo było z ogierami sprzedawanymi z SO
Stado Ogierów by nie robić "konkurencji" sobie, wyprzedawało stare ogiery za bezcen, ale z klauzulą w umowie, że ogier nie ma prawa być użytkowany rozpłodowo, nie może kryć i nie mogą mu zostać wydane świadectwa.
Kupującemu dawano paszport, umowę, która zawierała w sobie jakąś karę, bodajże tysiać czy dwa tysiące od każdej pokrytej klaczy w razie czego i koń wyjeżdżał.  Licencja zostawała w Stadzie do zniszczenia.
I co? I umowa też była totalnie nie zgodna z prawem! Nowy właściciel wykonywał tel do Związku Hodowców i Zwiazek MUSIAŁ wydać duplikat licencji i świadectwa!!! A Stado nie miało prawa nic rościć, bo umowa sprzeczna z prawem!
Więc po co tak? Bo 90% kupujących o tym nie wiedziało, że umowa nie zgodna z prawem... tak jak 90% adoptujących nie wie...  i tak to działa 😉
Dyskutant arkady66 jest zbanowany na tym forum. I ja nie mam życzenia czytać jego mądrości.
Może nie cytuj go, co? Ban to ban.
Tania, nie ma problemu, dyskusja przeniosla sie juz do odpowiedniego watku na ŚK.
I ja zignorowałam osobę cytującą. Bo na hasło pan a. dostaję wysypki.
A możesz mi wyjaśnić jak to z tymi umowami jest?
Czego dotyczy usługa takich panów R.?
:kwiatek:
Dzieki całej sytuacji można się ciekawych rzeczy dowiedziec.. Prawda ,nieświadomość wielu co adoptuja.
Ja zawsze myślałam,że jest inaczej ..Ze mimo tego ze jestem formalnie osobą która zgodziła się na dożywotnią adopcję to mogę tego konia stracić jak się ,,odwidzi,, coś poprzednim właścielom tym bardziej że nie jest On na mnie.(takie są chyba zasady w fundacjach)Prawda że się łoży na utrzymanie ,dba i pielęgnuje i co najważniejsze -zżywa jak z członkiem rodziny dlatego tak bardzo drugiego chciałam mieć na siebie .Co prawda ktoś z ,,forum,, powiedział mi ,że wpis w paszporcie to nie wszystko i musi być umowa na papierze a my mamy umowę słowną i moją własność w paszporcie.. Troszkę się pogubiłam
To znaczy że moge spać spokojnie bo wedle prawa koń należy do tego kto tak naprawdę go utrzymuje i pielęgnuje? I umowa na papierze nie jest ważna aż tak bardzo? Chciała bym wiedzieć na przyszłość jak zdecyduję się jeszcze na jakiegoś konia bo teraz wiem ,że nie będę się godzić na pewne warunki które w jakiejś formie ograniczają moją własność tym bardziej że biorę te konie na ich dożywocie..To tak potem w sercu boli i jakiś strach się wkrada.. no ale może dlatego że ja wogóle jestem bardzo uczuciowa .Rozumieją mnie chyba Ci dla ktorych konie to ich życie
Czyli to się do adopcji oddaje? Komuś, kto lubi konie? I ten ktoś utrzymuje? Tak?
Bo ma np. dużo łąk etc.?
Odniose sie jeszcze do tego co napisala Normiss. Podpisujac umowe dzierzawy albo adopcyjna stajemy sie posiadaczem konia, nie rowna sie to jednak w swietle prawa z zostaniem wlascicielem! Mamy wiec prawo dysponowac danym koniem tylko w zakresie jaki reguluje umowa, nie wolno nam go odsprzedac, poniewaz nie posiadamy do niego prawa wlasnosci!!! Nie wiem co tu jest do podwazania. To moze rownie dobrze jesli wynajmujemy mieszkanie stajac sie jego posiadaczem, wnoszac oplaty, remontujac mamy prawo to mieszkanie sprzedac?!?

Tania, Pan R. zgodzil sie na podobne warunki, na jakie godza sie osoby adoptujace konia czy inne zwierze z fundacji. Innymi slowy, dostal konia za darmo, w zamian zobowiazal sie do utrzymywania go. Zyskal tez mozliwosc uzytkowania go pod siodlem, jednak nie zarobkowo. Kon nie stal sie jego wlasnoscia i nie mial prawa go sprzedawac. Czyniac to sfalszowal umowe kupna-sprzedazy, ktorej z zadna z dziewczyn nigdy nie podpisywal.

Angela ja takze adoptowalam/wydzierzawilam konia od osoby prywatnej na dozywocie, ale tak naprawde nie mam do konia zadnych praw i nie moge nim dowolnie dysponowac. Kon w kazdej chwili moze zostac mi odebrany. Wlascicielka konia chciala go przepisac na mnie, jednak po przeanalizowaniu sytuacji doszlam do wniosku, ze forma adopcji jest dla mnie duzo korzystniejsza i zdejmuje z moich barkow spory ciezar. Mam swiadomosc, ze jesli zmieni mi sie sytuacja zyciowa kon ma swojego wlasciciela, do ktorego bedzie mogl wrocic, w razie jego smierci koszt utylizacji nie spadnie na mnie, w razie ciezkiej choroby i koniecznosci kosztownej operacji nie zostane z tym sama. Kocham tego konia niesamowicie, ale staram sie myslec rozsadnie. A poniewaz ja akurat trafilam na super ludzi, od ktorych konia dzierzawie nie mam obawy, ze zostanie mi odebrany. Pod warunkiem oczywiscie, ze bede sie wywiazywac z warunkow umowy.
Czyli to się do adopcji oddaje? Komuś, kto lubi konie? I ten ktoś utrzymuje? Tak?
Bo ma np. dużo łąk etc.?


Generalnie tak.

Jak widać ludzie chcą zjeść ciastko i mieć ciastko.

Czyli Oddać komuś konia na radosną emeryturę (proponuję zapoznać się ze znaczeniem słowa"oddawać"😉 oczywiście nie płacąć NIC za tego konia (bo przecież "oddany"😉 i jeszcze rościć sobie jakiekolwiek prawa do tego oddanego konia.

Już rozumiem. Oddajemy konia w dobre ręce, spokojni o jego los. I umowa zabezpiecza konia przed sprzedażą czy ubojem.
A ktoś opiekujący się, dobry i kochający zwierzaki ma przyjemność i sobie jeździ na ile zdrowie konia pozwala.
I taki pan.R udawał taką miłą osobę wiele razy, wyłudzał konie i nimi handlował?
Już pojmuję. Dziękuję.  :kwiatek:
ElaPe, a czym sie rozni adopcja od umowy dzierzawy? Tym, ze dzierzawiac konia niejednokrotnie sie za to jeszcze wlascicielowi placi. I co, jak sobie wydzierzawie od kogos konia to moge sobie z nim robic co chce?

Fundacje tez chca zjesc ciastko i miec ciastko czy moze zabezpieczyc konie na tyle na ile jest to mozliwe?
Jesli oddaje sie konia do adopcji to nie robi sie tego tylko po to zeby pozbyc sie klopotu, bo jesli komus nie zalezy na koniu to go oddaje z przepisaniem prawa wlasnosci, a pozniej niech sie z nim dzieje co chce. Po to sie podpisuje umowe adopcyjna zeby zabezpieczyc konia przed pojsciem do rzezni lub w niewiadome rece.

Tania dokladnie tak!
co do dzierżawy racja, zapomniałam tego "wykreślić"  😉

Tania, wybacz  :kwiatek:
też aradego nie trawię, na ŚK nie bywam, a zacytowałam kogoś kto cytował wcześniej  😉
Oddam stary wysłuzony kożuch. Za rok się do obdarowanego zgłoszę i przeprowadzę śledztwo gdzie jest ten kożuch. Po przecież go oddałam.  🤔wirek:
co do dzierżawy racja, zapomniałam tego "wykreślić"  😉

Tania, wybacz  :kwiatek:
też aradego nie trawię, na ŚK nie bywam, a zacytowałam kogoś kto cytował wcześniej  😉

Wybaczam i ignora zdejmuję.  :kwiatek:
normiss ja tam na Skanera nie naskakuje, ale skoro wpada tu nagle, krzyczy jak "natrzaska panience po pysku", za "swojego" konia itd., a później nie wie nawet do kogo kieruje te groźby, to jakoś jego wypowiedzi zaczynają brzmieć śmiesznie. Hodowca hodowcy nie równy (nie twierdzę, że Skaner jest złym hodowcą, nie znam go), ale są tacy, którzy jednak pamiętają komu konia sprzedali, a posiadanie umowy, to dla mnie rzecz najzupełniej normalna, a nie zbędny balast jak Ty twierdzisz. A ogólnie wątek mimo, że przerażająco smutny, to nadaje się do czytania przy popcornie 😉
ElaPe, naprawde porownujesz konia do starego kozucha? 😉 Przyklad z przyslowiowej dupy.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się