Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

CzarownicaSa dokładnie- ja też zawsze miałam zadyszkę po paru metrach, a za pierwszym i drugim razem przebiegłam po 2 kilometry bez przerw, chwila odpoczynku i znów 2 km  😀 dumna chodziłam jak paw przez 3 dni  😂 (i z zakwasami przez 4 dni  😎 )
dzisiaj minimalnie więcej marszu, bo biegałyśmy z psem i sie tłuścioch męczył szybko  😁
Czarownica, nie mam pojęcia, ja zrobiłam ten program kilka razy i głównie pośladek czuję. I czworogłowy uda. Hmm.. nawet przy podnoszeniu nogi w górę nie czujesz pośladka..?

Do odchudzania musi się w głowie przestawić klapka, jak przy rzucaniu palenia, co? Żadnej motywacji, żadnego myślenia "zacznę!" chociaż patrzę w lustro i aż mi niedobrze. I tak wstanę w nocy i zjem kawałek czekolady.

Wróciło mi wszystko, co zrzuciłam w tamtym roku. Jeszcze (niech to szlag) siadło mi biodro i najlepiej, jakbym leżała.

Zen właśnie nie :/ Piecze mnie straszliwie zewnętrzny mięsień uda i łydka, pośladek nic. Zero. W ogóle go nie czuję, choć próbuję napinać cały czas :/ Nie mam pojęcia co robię źle. Jutro spróbuję nagrać, może to coś da.
wistra niby zdowe odzywianie czy to na redukcji czy tez nie powinno byc z Toba na cale zycie ale nie wiem kto z nas potrafi caly czas odmawiac sobie przyjemnosci 🙁 ale fakt, ja tez mam taka 'klapke', poniewaz czasami po prpstu nie potrafie sobie wmowic tego odchudzania i zaczac od teraz. Na szczescie od dawna juz sie trzymam na diecie i licze na to, ze nawyki zostana juz na dluzej ale nie wiem na ile to mozliwe u takiego lakomczucha jak ja. Trzymam kciuki za Twoja walke!
właśnie odkryłam ,że mój kolega z klasy (z podstawówki) jest freeganem , prowadzi bardzo fajny blog http://freedajnia.blogspot.com/ i o dziwo , mój chłopak popiera tą ideę . Myślałam ,że to ja jestem bardziej elastyczna.

No i teraz robi sobie wielką bułe i mówi do mnie ,że on woli teraz jeść , bo ja będzie wojna to może trzeba będzie głodować a jak ja chce się głodzić to moja sprawa  😁 dom wariatów  🤔wirek:
wistra niby zdowe odzywianie czy to na redukcji czy tez nie powinno byc z Toba na cale zycie ale nie wiem kto z nas potrafi caly czas odmawiac sobie przyjemnosci 🙁 ale fakt, ja tez mam taka 'klapke', poniewaz czasami po prpstu nie potrafie sobie wmowic tego odchudzania i zaczac od teraz. Na szczescie od dawna juz sie trzymam na diecie i licze na to, ze nawyki zostana juz na dluzej ale nie wiem na ile to mozliwe u takiego lakomczucha jak ja. Trzymam kciuki za Twoja walke!


Ale zdrowe odżywianie przecież nie musi trwać 365 dni w roku 😉. Instytucja cheat daya jest bardzo zacna i potrzebna 😀. Większość ludzi jednak potrzebuje od czasu do czasu zjeść coś paskudnie niezdrowego - ważne jest tylko, by podstawowy sposób jedzenia był jednak zdrowy, a te wszystkie super kaloryczne rzeczy były traktowane jako wyjątek.

Poza tym - warto jest szukać swoich smaków w tym zdrowym odżywianiu. Ja nie lubiłam jajecznicy, ale zaczęłam ją jeść bo jest zdrowa i to dobre źródło białka. I sobie znalazłam takie połączenia smaków i przyprawy, które powodują że jajecznica mi smakuje 🙂
U mnie dziś

Kuskus z kakao i kawa 300
Jabłko 100
Kawałek wolowiny sałata pomidor i lazania 600
Dwa wafle ryzowe z serkiem 80
Dwa wafle ryzowe z tunczykiem serem lazur i pomidorem i gorący kubek 180

Czyli 1260, jest na 5 i sporo wegli. Zauważyłam że bardziej chce mi się pić i nie jestem oslabiona. A zjedzenie tak dużego obiadu powoduje że nie chce mi się jeść później 🙂 jest dobrze!
Jestem zaprzeczeniem kobiecości .. Dzisiaj zrobiłyśmy pomiary u dietetyczki po dwóch tygodniach. Cóż, jestem kobiecym wyjątkiem od reguły ... tkanka tłuszczowa spada baaaaaardzo wolno, natomiast tkanka mięśniowa leci do góry bardzo szybko. Przynajmniej na razie. I cóż, waga też do góry. 😁 W obwodach spadki  💃 talia -1 cm, "oponka" -1 cm, biodra -0,5 cm, udo stoi.  👀 Póki co wychodzi, że mam bardzo szybką tendencję do umięśniania się, ale do spadku tłuszczu ... cóż .. wolną.  😁
Mysle, ze cale moje odzywianie wola o pomste do nieba, az wstyd to tutaj pisac.
Mam diete, rozpisana z tamtego roku, ale nie moge sie zmusic, zeby zaczac. Nie mam kopa, zeby chciec.

Beben wielki, w udzie ponad 60cm. A przy tym 150cm wzrostu. No jestem malym potworkiem, tusza mnie nie postarza, ciagle daja mi 15 lat. No coz 😉

Narazie czekam na rezonans biodra, potem zobaczymy co i jak bede mogla cwiczyc. Chyba, ze wyladuje na krojeniu.

Marzy mi sie moja waga sprzed tych wszystkich problemow zdrowotnych, czyli z 2006r. Ale nic nie robie, zeby ja osiagnac. I nie moge sie zmusic, zeby zaczac.
busch, fajnie napisane 🙂

Ja mam tak, że dla mnie zdrowe, racjonalne odżywianie, to po prostu norma. Nie jestem w sumie ani jednego dnia na diecie 😉 Jeśli na to popatrzę z tej strony, to jest to naprawdę super. Podobnie mam już teraz z ćwiczeniami, ruchem, lubię wysiłek, robię go dla siebie, lepiej się po tym czuję. Ale ja generalnie egoistka jestem, wiele robię dla siebie. Hmm, chociaż..są sytuacje w życiu, kiedy spojrzenie mojego faceta wiele mi mówi i lubię to jego spojrzenie 😁 Więc może poniekąd robię to też dla niego? 😉

Znowu jestem głodna, co jest kurde..?! Muszę przysiąść nad bilansem kalorycznym, chyba za bardzo na minusie jadę 🤔

Czarownica, a może masz słabsze mięśnie nóg i dlatego je mocniej czujesz?
busch gdyby to tylko bylo takie proste... Dla mnie np cheat day wiaze sie z okrutnymi wyrzutami sumienia a kiedy przestaje tak to postrzegac - cheat day zamienia sie w cheat year
Nie wiem, czy ktoś już wrzucał - bardzo mądry post, zresztą jak każdy na tej stronie:
http://www.tlustezycie.pl/2014/03/potrzeba-odchudzania.html
chociaż..są sytuacje w życiu, kiedy spojrzenie mojego faceta wiele mi mówi i lubię to jego spojrzenie 😁 Więc może poniekąd robię to też dla niego? 😉


Robisz to dla siebie, bo kręci Cię i podoba Ci się uczucie jak się wtedy czujesz, kiedy on tak na Ciebie patrzy. Nadal robisz to dla siebie.  🙂


Ja też głodna, ale ja mam prawo.. jestem na minusie...ale muszę tak pozostać. W sumie i ta zjadłam więcej, ale po odjęciu kalorii wychodzi mi że to 1300 mam dziś. Idę po Inkę.  ( zapomniałam na śmierć o tym imbirze)
Tuńczyku, co ja bym bez Ciebie zrobiła! Uwielbiam jak się wspiera mój egoizm! 😁 Serio  🙂 No, to napiję się z Tobą Inki, ale nie mam mleka, więc będzie ciężko 😀
Cierp a jak smakuje w porównaniu do jogobelli light pieczone jabłko? Jak podobny to się przejdę bo mi biedronki nie po drodze 😉


ten jest bardziej serkowy, bo to "serek homogenizowany", bardziej mi smakuje od jogobelli, którą jak jem to czuję tłuszcz, nie wiem czemu.

Gienia Pigwa! brawo
Lotnaa przeczytałam i wiesz co? Też jedzie fanatyzmem. Nie wiem jak inne dziewczyny ale ja dąże do niskiej wagi bo czuje sie tak lepiej a nie dlatego że taki jest teraz trend. Wg tego artykułu powinnam pozwolić sobie ważyć 78 kg bo do takiej wagi dąży mój organizm od zawsze. A wtedy nie czuje się dobrze. I nie jest prawdą że trzeba rzrec jak koń żeby zapewnić sobie wszystkie składniki odżywcze. Ładnie napisany psychobelkot jak polubić siebie tylko argumenty nie trzymają się kupy. I jednego nie rozumiem. Wpadasz tu co jakiś czas pokazać jakas nową prawdę objawiona i nie wiem... Chcesz nawracac? Nawracać tym razem kobiety które chcą być fit na miłość do tlustego tylka? Bez sensu. Jeśli tobie to służy no to super ale wkurza mnie takie głoszenie prawd objawionych, jak kilka stron temu iridilla która stwierdziła że wąskie spodnie powodują celulit bo jej zniknął jak założyła luzniejsze zaczęła pić wodę i ćwiczyć. To napewno zniknął przez zmianę spodni....

Poza tym - warto jest szukać swoich smaków w tym zdrowym odżywianiu. Ja nie lubiłam jajecznicy, ale zaczęłam ją jeść bo jest zdrowa i to dobre źródło białka. I sobie znalazłam takie połączenia smaków i przyprawy, które powodują że jajecznica mi smakuje 🙂

Ja tak miałam z owsianką  😁 pamiętają niektórzy, jak co chwilę narzekałam i zarzekałam, że fuj, że ble i w ogóle  😁
A teraz jest na stałym podorędziu w gabinecie.
Baff, ja też dzisiaj pobiegałam, 7,2 km  😜 jutro o 8 pobudka i zapierdzielam na silke, bo popołudniu taki ścisk że nie miało sie gdzie mordki wsadzić- dlatego jak sie dorwałam do bieżni to spędziłam na niej wiekszosc treningu  😂

Boże, jak ja puchnęęęę, niech te @ nadchodzi szybciej!
a ja oglądałam ostatnio dokument ,,Zrozumieć grubasa'' i wydaję mi się że jest w Tym trochę prawdy że osoby otyłe mogą sobie i innym wmawiać że jest im dobrze ale jest to nie prawda. Tak w wielkim skrócie bo wróciłam z siłowni i padam ze zmęczenia.
Odżywiam się zdrowo i ćwiczę systematycznie nie tylko po to żeby jako tako wyglądać ale też po to żeby być zdrowszym człowiekiem. I czuję się coraz lepiej psychicznie....i to jest dla mnie najważniejsze.
chyba pora, żebym i ja do Was dołączyła  😡

od początku stycznia przeszłam na zdrowsze jedzenie- bardzo dużo wody, 5 posiłków a nie 2, biały chleb fuj a czarne bardzo ograniczone , zero fast foodów, zero słodyczy, raczej gotowane i pieczone a nie smażone. na wadze (o dziwo!) -5kg. tylko mam zdecydowanie problem z... ruchem  🙄 co byście poleciły na samiuteńki początek...? mam orbitreka, ale po 10/15 min nie mam juz kompletnie siły... od czego zaczynałyście ruch?

zdj nie będzie bo się wstydzę  😡
Od marszobiegów 🙂 godzinny wypad, trochę truchtu, trochę marszu, znowu trucht, marsz, stopniowe zwiększanie ilości truchtu, aż któregoś dnia pękły 2 km, potem 3, potem 4, teraz na luzie mogę śmignąć pewnie z 15, tylko czasu nigdy nie mam 😵
Busch bardzo fajnie tu piszesz, pisz więcej :-)
U mnie na 5, nie zdążyłam na siłkę, dopiero teraz się położyłam, wcześniej gonitwa, ale regularne jedzenie. I strzeliłam sobie 20 min z bańkami.
tez macie kolezanki, które są grubsze i cały czas wam powtarzają żebyście juz nie chudły? 😵 kota można dostac.
dobrej nocy i wtorku na 5 wszystkim Lachonom życzę 😀
ozzy_bb mam mam...ale tez mam mamę która wypomina mi wszystko co słodkie i niezdrowe, ale ostatnio nie ma co wypominać 😁

edit: mam mam ale nie grubsze ale chudsze 😀
ja tam mam kolezanki,ktore zmotywowalam do lepszego odzywiania sie 🙂

dzieki zen za podpowiedz, bede musiala sprobowac! a jak czesto te marszobiegi?codziennie? :kwiatek:
mery, najlepiej codziennie 🙂 Ale jeśli znajdziesz czas 3-4 dni w tygodniu, to też będzie super :kwiatek: Poprawisz sobie szybko kondycję, wydolność i będziesz mogła na luzie zacząć robić jakiś program z ćwiczeniami - połączeniem wysiłku kardio z siłowym. I już po miesiącu zobaczysz, że jesteś coraz lepsza :kwiatek:
Lotnaa, ten post mi się kojarzy z takim wiejskim "Nie odchudzaj się, znam taką co się odchudzała, a potem zachorowała i zmarła". Sama czytuję tłuste życie, ale akurat z tym postem trudno mi się zgodzić - przynajmniej z tą częścią o akceptacji swojej wagi, którą podpowiada nam organizm. Prawda jest taka, że można przyzwyczaić organizm do dużej ilości kalorii i będzie się ich potem domagał, przez co nasz "punkt wagowy" będzie za granicą zdrowego BMI. Można też zmienić swoje przyzwyczajenia - ostatnio przeczytałam fajny artykuł na Po Treningu o tym "jedzeniu mało": http://potreningu.pl/diety/artykuly/2678/jem-malo-a-mimo-to-nie-chudne--dlaczego. To pokazuje, jak bardzo nasze przyzwyczajenia mogą rzutować na naszą wagę - niekoniecznie w zdrowy sposób.
To prawda, że są osoby, które przesadzają i odchudzają się bez żadnego opamiętania, ale nie można popadać w drugą skrajność - uważam, że schudnięcie i utrzymanie wagi to nie jest aż taka niewyobrażalna sprawa i doprowadzi do trądziku, bezsenności i innych plag egipskich 😉

Ramires, uważam, że odrobina akceptacji siebie bardzo by Ci pomogła 😉. Ja patrzę na to całe dietetyczno-ćwiczeniowe zamieszanie jak na fajny sposób utrzymania siebie w dobrym zdrowiu. Może to dlatego, że nie jestem na redukcji, może dlatego, że jestem typem osoby, która pozbywa się stresów najlepiej przez intensywny wysiłek.

W każdym razie - poczucie winy to fatalny doradca. Zwłaszcza że jest sporo osób nieasertywnych wobec samych siebie. Stawiających sobie wymagania, które są nieosiągalne i karających się, kiedy zgodnie z logiką nie są w stanie ich wykonać. Z jedzeniem jest szczególnie niefajnie, bo towarzyszy nam na każdym kroku, więc łatwo wpaść w obsesję, zaburzenia odżywiania itd. Ja proponuję zmienić podejście i pomyśleć o tym, dlaczego odżywiam się tak, jak się odżywiam. Robię to dla siebie - dla swojego zdrowia, lepszego samopoczucia. Dlatego nie tylko kaloryczność posiłków jest ważna, ale też to, czy mi pasują smakiem. Paleta "zdrowych rzeczy" jest na tyle szeroka, że naprawdę wystarczy trochę potestować i można sobie skomponować smakowite menu. Wtedy nie ma się poczucia bycia w dietowym kagańcu, z poczuciem że jem coś paskudnego i bardzo się poświęcam, a przy tym tak bardzo chciałabym jeść coś innego. Nic dziwnego, że zdjęcie na chwilę kagańca powoduje "wielkie żarcie" - przecież nadrabiam te wszystkie 'krzywdy' 😉. Z kolei kiedy smakuje mi moje zdrowe jedzenie, to nie mam poczucia, że jestem w jakimś codziennym przykrym kieracie, tylko po prostu wcinam kolejne posiłki z zadowoleniem 😉. Kiedy przyjdzie coś niezdrowego, to będzie to po prostu kolejna smaczna rzecz - tym razem super smakowita  💘. Ale ponieważ dotąd też jadłam smacznie, to po prostu bez zbytnej euforii zjem to ciastko, czy cokolwiek innego i będę żyć w spokoju dalej  😉

Podobnie z tymi cheatami. Naprawdę nic się nie stanie, jeśli czasem się zgrzeszy. Jesteśmy tylko ludźmi, których życie nie polega tylko na dążeniu do idealnej wagi. Moja waga może być nie do końca idealna, jeśli dzięki temu od czasu do czasu mogę zjeść ciasteczko :P
Bry lachony dziś będzie  czwarty dzień na 5! Ps: znów wstalam bez opuchlizny 💃
Bry,bry...  U mnie też będzie 4-ty dzień na 5.  Z wysiłku planuję i konia i aeroby. Z dietą muszę uważać, bo możliwe, że dziś organizm będzie chciał sobie odbić straty i się odkarmić. Ale nie dam się.
Niech moc będzie z nami!  😉
U mnie też mam nadzieję 5 dzień na 5 🙂

Właśnie zjadam Jogobelle light z Czokapikami orzechowym niom niom - całe 200 kcal.
Mam jeszcze dwie kromki chleba razowego z polędwicą drobiową (250kcal)
Makrele w sosie pomidorowoym (205kcal)

i kupilam sobie dżemik Łowicza morelowy 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się