PonPon, a jaki antybiotyk dostałaś? Mnie ostatnio szybko pomógł ten z penicyliną, nazwa mi wyleciała z głowy, zaraz poszukam w swoich postach nazwy. Kosztował grosze, nigdy go nie miałam, szybko sobie poradził. Jeśli nie masz poprawy po 24 godzinach od podania pierwszej dawki, to faktycznie coś może być nie tak 🙁
teraz mam Fromilid Uno, poprzednio Dalacin zadziałał, wcześniej nie było reakcji na Augmentin. problem w tym, że wszystko dostaję w bardzo krótkich odstępach czasu i nie mogę się doprosić wymazu. kicha z tym i tyle. we wtorek najwcześniej mogę pójść do lekarza 🙁
Mi laryngolog powiedziała, że powinnam zrobić wymaz jak jestem zdrowa i wtedy zobaczyć, czy coś sobie czuwa w gardle. I spróbować wtedy to wybić. Może tak spróbuj? Ja wprawdzie nie mogę się wybrać, a taką radę usłyszałam dwa lata temu. Wstyd.. 😡 Nawet zapomniałam już nazwisko lekarki, ale to akurat da się odtworzyć, byłam prywatnie, to wiedzą u kogo. Może mi te leki na tarczycę też coś poradzą na nawracające infekcje gardła..? No oby. Na razie posmyrało, ale dzisiaj już wstałam z czystym gardłem.
Zjadłam dwa kawałki czekoladowca, fajny jest! Specyficzny smak dały powidła śliwkowe, lekko kwaskowy posmak jest. Ciasto jest wilgotne, naprawdę super alternatywa dla mącznej wersji, chociaż oczywiście w smaku są różnice 🙂
A ja mam syndrom tunridy 😁 tydzień ok, weekend taka klapa,że ten tydzień w ostatecznym rozrachunku na jakieś 4- szału nie robi, bo na konieć tygodnia włączając weekend to wychodzi pała z minusm 🙄 Tyle fajnie, że wczoraj był spacer około 8km, a dziś idziemy na Ślęże i obiecałam sobie pilnowac jedzenia, do tego dużo pije, a jednak ciągle chodze spuchnięta, przypuszczam, że przez to, że 2 się zbliża...
Jestem przerazona,jak was czytam ile antybiotykow przyjmujecie i z jakiego powodu 😲 Normalnie szok. Ja w swoim prawie 30letnim zyciu bralam antybiotyk dokladnie dwa razy. Raz jako dziecko i raz jako nastolatka i koniec. Mama zawsze chronila i mnie i mojego brata przed tym i jak widac dobrze na tm wyszlismy. Bardziej nas hartowano, niz wtykano chemie. Ogladalam ostatnio jakas rozmowe z fachowcami w niemieckiej TV i poruszali problem naduzywania antybiotykow wlasnie w Polsce. Moze warto byloby zbudowac odpornosc jednak laski? Nie, ze cos wam zarzucam, ale sie bardzo dziwie stanem rzeczy.
Dzisiaj moj ostatni dzien powiedzmy treningowy przed minimum tygodniowym banem na wysilek fizyczny, a tym bardziej na wiszenie glowa w dol. Buuu.. Zaraz biegne 10km do nastepnej wiochy i spowrotem pomimo deszczu. Joga juz za mna jak zwykle. Moze jeszcze basen i sauna wieczorem.. 😉
Pandurska, czasem się po prostu nie da. Ja trzykrotnie próbowałam się bronić przed antybiotykiem w czasie anginy. Raz uczyniła to moja mama, skończyło się hospitalizacją kilkudniową, bezskutecznej próbie zbicia gorączki, wtedy lekarz jej powiedział, że czasem po prostu się nie da bez antybiotyku. Drugi raz sama sobie postanowiłam wyleczyć gardło ziołami ( 😁 ), efekt prawie podobny do pierwszego, z tym, że już wiedziałam, że jeśli mimo brania leków, gorączkę mam ponad 40 st, to nie jest dobrze. Za trzecim razem nie zaszłam tak daleko, po 3 dniach ściągania ropy, płukania, poszłam do lekarza. Teraz już po prostu nie kombinuję i staram się nie dopuścić do zaognienia- jak teraz. Pierwsze oznaki ze strony gardła i tym razem udało mi się na tyle szybko zareagować, że się nic nie wykluło. Kolejny antybiotyk pewnie dostanę w październiku. Lub też szczepionka mi pomoże i może uda się podnieść odporność górnych dróg oddechowych.
Ponpon u mnie wszelkie anginy itp wybija Zinnat połączony z Metronidazolem z tym że to drugie ro mocno niebezpieczny lek.
Pandruska też miałam super odporność aż dentysta wyrwał mi zęba z ropniem pod nim co spowodowało szerokiego spektrum zakażenie organizmu bakteriami beztlenowymi. Od tego czasu cierpię regularnie na anginy migreny i luszczyce. Anginy są takie że jeśli nie dostanę w ciągu 12 h od pierwszych objawów antybiotyku to wymagam intubacji. Dzięki bogu w moim przypadku zakażenia ominęły organy wewnętrzne jak np serce. OOberwaly tylko nerki ale lekko. Odpukać ostatnią angine miałam ponad rok temu, a wcześniej regularnie co 6 mcy przez 5 lat... Niestety nie każdy może sobie poprostu zbudować odporność.
u mnie to jest kwestia ostatnich 2 miesięcy - wcześniej też unikałam (mama unikała 😉 ) antybiotyków jak tylko się dało.
jak już jesteśmy w anginowych tematach - mam nadzieję, że nie będę zbyt "obrzydliwa" - jak jest z tym ściąganiem ropy? ściągać? i czym? raz dziennie? częściej?
Bierzesz coś długiego- ja np. posiłkuję się pałeczką do jedzenia (jednorazową, wywalam po anginie) - okręcam sobie dokładnie watą (musisz mieć taką watę-watę, a nie wacik kosmetyczny), moczę sobie to w płynie do płukania jamy ustnej, biorę lusterko, idę do okna, i gmeram tym wacikiem ruchem dość zdecydowanym, 'zagarniającym', na granicy odruchu wymiotnego (niestety mam bardzo silny, pan badający mi krtań uznał, że kariery w porno branży bym nie zrobiła 😁 )- i tak zmieniam wacik aż wyczyszczę ten syf. Gorzej się ma sprawa jak trzeba powyciskać ropnie, wtedy już zabieg robi się zgoła obleśny i wymagający sporej wprawy 😡 Ale mi to ściąganie ropy bardzo, ale to bardzo dużo daje. Po wyjęciu wszystkiego, płuczę gardło płynem lub solą, zapsikuję propolisem i już. Ściągam jak tylko czuję, że znowu się pojawiają.
Moze za bardzo interesuje sie alternatywnymi terapiami, ale nie krotkofalowymi, tylko takimi przeprowadzonymi od A do Z i dociekliwym szukaniem przyczyn wystepujacych u nas chorob, zeby twierdzic, ze nie da rady zbudowac sobie odpornosci. Choroby sa oznaka braku rownowagi w organizmie i tyle, a nawracjace choroby tym bardziej. I znowu nie chce was przekonywac, czy oceniac, bo rozumiem, ze nie kazdy ma ochote na zaglebienie sie w temat, czy zmiane myslenia o ciele, inni nie maja czasu na poswiecenie powiedzmy 2 lat na kompletna zmiane diety (np. wciaz niedoceniona bezglutenowa), rytmu dnia, konkretnej aktwnosci fizycznej, higieny psychicznej. Tylko ja widze po sobie, ze to absolutnie dziala. Podstawa jednak jest oddanie swojej osoby w rece bardzo dobrego specjalisty, ktory pokieruje procesem wychodzenia z nierownowagi, gdyz takie powierzchowne dzialanie na wlasna reke moze-no coz- byc jak w przypadku zen powodem do zaognienia naszych przypadlosci. Ja bywam chora dwa razy w roku najwyzej i polega to na jakims bolu gardla, goraczce 38stopni i sladowym katarze. Finito. To, co robie, to nie przeszkadzam. Nie mam w domu aspiryny nawet, tylko pije wtedy zielone soki/smoothie i biore uderzeniowa dawke wit. C najczesciej z aceroli plus staram sie mocno wypocic podczas praktyki jogi (podgrzewam pokoj do 25stopni i wiecej). Moje chorobska trwaja 4-5 dni.
Dla posiadajacych czas i troche otwarta glowe na nowosci polecam chociaz obejrzenie tego materialu w ramach pomyslenia "ok, inni robia to inaczej, niz ogolnie przyjete":
Koniec OT. Btw. na marginesie, to ubylo mnie 2 kg nie wiedziec kiedy. Fajnie 🙂 Uda powoli, powoli zaczynaja wspolpracowac za to brzuch naprawde daje czadu i schodza mi stare zastoje. Lubie taka wspolprace 😀
Panduruska - akurat ja sobie wypraszam 😉 "siekło" mnie w wyniku stresu i historii organizmu (i w grudniu i teraz). Ciężko budować odporność, skoro jest się ciągle chorym. i niestety zgodzę się z escadą - Twoja wypowiedź ma dość niefortunny wydźwięk nie żeby zgadzanie się z escadą było złe!
Cześć moje lachony! Sorki, że wczoraj nie dodałam foto, ale było już takie zamieszanie, więc wybaczcie. Wstawiam tutaj 2, jedna cała sukienka, druga makijaż.
Wybawiłam się, oooo masakra! Tańczyłam non stop od 20😲0 do 5😲0 😁 z małymi przerwami na wodę. Kupiliśmy sobie wejściówki VIP, bo na dole z alkoholu było tylko piwo. Wypiłam 2 drinki, 50tka wódki i sok jabłkowy i 2 whisky z colą. Ja jako od 2 lat nie pijąca, dziś mam bolącą głowę. hehe Za to piękny widok na wadze 65,6kg 🙂
Muszę wam powiedzieć, że tylu facetów to chyba nigdy do mnie nie podchodziło. Nawet jeden podszedł i powiedział, że się we mnie zakochał, ale powiedziałam, że tu stoi mój mąż, to on podszedł do mojego męża i zaczął mu gratulować i coś mu gadał, że ma piękną żonę. A takich sytuacji było naprawdę dużo haha Najlepsi też byli kolesie, co podchodzili i chcieli sobie ze mną fotkę zrobię :P Ogólnie impreza kozak, byliśmy w domu po 6😲0 🙂
Ale co zrobić, wracamy do świata 🙂 Zaraz zjem jakiś jogurt z otrębami Na obiad mamy rosół u moich rodziców, ziemniaki, surówki i mielone na parze. Nogi bolą, mięśnie bolą, ale wieczorem czeka mnie trening.
Libeerte - podejrzewam, że Pandurusce nie chodziło o typowych lekarzy a bardziej o specjalistów medycyny chińskiej/kuchni pięciu przemian itd. (Panduruska - popraw mnie jeśli się mylę 😉 )
Ogólnie - zgadzam się, że lepiej zapobiegać niż leczyć i (cytat z mojego pradziadka 😉 ) "lepiej włożyć do garnka niż wydać na lekarza". Sposobem odżywiania, tym co, jak i kiedy jemy jest się w stanie dużo zmienić. Niestety czasami coś wytrąci organizm z równowagi i dupa :/
Cierpienie szlifuj szlifuj, jestes piękna i możesz byc bardziej!
Co do chorób powiem wam ze odkąd mało zjadam słodyczy i dupereli, nie jem zbyt tłusto,odstawiali pieczywo białe, jade tylko na pumperniklach,i to tez od czasu do czasu, nie jestem chora! A nawet jak czuje ze mnie cos łapie wystarczy mleko z miodem i czosnkiem albo kanapka z czosnkiem i gra gitara, Jakieś 2 lata temu kiedy to jadłam wszystko w nieograniczonej ilości, miałam non stop grypy, przeziębienie gardła i zapalenie pęcherza.
Moje obserwacje: kiedy jestem wyspana, najedzona, jest mi ciepło i nie mam stresów, to NIC mnie nie złapie. Mimo iż siedzę w NPL-u całą dobę i masa drobonoustrojów lata wokół mniee24 godziny na dobę. Starczy, że jestem niewyspana lub głodna.... wtedy mnie pacjenci zarażają.
Cierp1enie, właśnie weszłam do wątku, żeby krzyczeć o fotki! 😉 Wyglądasz rewelacyjnie. Piękna, młoda, bardzo seksowna kobieta! Kociczka! 🙂 Szczerze mówiąc to ja bym Cię już hamowała z dużym odchudzaniem. Ale to ja i mój gust, który nie do końca jest w pełni "fit".
A'propos migdałów i gardła (ale off top robimy 😁 ). Na szczęście do angin skłonności nie mam. (tfu, tfu, odpukać w niemalowane😉 ) Mimo to migdałki mam w tragicznym stanie (moja Mam ma to samo) - pełne kraterów, wieczne czopy retencyjne. Szczerze mówiąc przestałam się przejmować, chociaż stale coś tam na nich czy w nich jest. Czasem po prostu odkaszlnę (przepraszam za dosadność opisu), czasem usunę łyżeczką. Najgorzej, że moje migdałki "pączkują", szczególnie prawy się mocno rozbudował , mam zabudowany praktycznie cały łuk gronem bąbelków. I co! I to się dzieje bez względu na to jak jem, co jem, ile ważę, i jakie jest moje zdrowie ogólne. Ten typ tak ma i już. Moja specjalność to zapalenia krtani - głośnia, nagłośnia itd. Kilka razy do roku musi być. Ale to poniekąd "choroba zawodowa".
PS. Kto ze mną śpiewa tuńczykowi "stolatkę"? Za wczorajsze urodziny. Tzn. ja już odśpiewałam przerywając Jej pompki na siłowni. 😁
Ascaia- i dobrze z w sumie zrobiłaś. Mój trener wyjechał i zostawił mi rozpisane treningi. Jak dzwoniłaś, to miałam pompki. 5 x16 powtórzeń!! Najpierw męskie ile dam radę, potem takie, że opadam po męsku a podnoszę sie po damsku i na koniec, jak już będę umierać, to wszystko po damsku. O mało nie umarłam !!!! Dzięki za telefon. Uratowałaś mi nim życie. :kwiatek: