Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Cholera, jedna bułeczka, a na wadze od razu +1,4kg. Nie wiem jak to możliwe, ale u mnie tak działa. Dziś nie ma, że spać. Killer i to chyba najlepiej dwa razy pod rząd!
Ja na wadze w dół. W końcu coś rusza.  🏇 Idę odpalić killera, bo wieczorem będę miała gości i nie da rady. Mam zakwasy i nie chce mi się, ale cóż....Ewa kazała systematycznie. To ruszam.
czy któraś z Was pali nałogowo od lat i daję radę killera? Mnie to po prostu kondycyjnie wykańcza...  😵
Jak paliłam nałogowo ( po 1,5 paczki dziennie) to nie byłam w stanie przebiec 50 metrów, bo plułam płucami. Więc wcale ci się nie dziwię, że nie dajesz rady.

Killer zrobiony. Od kardio bolą mnie łydki.  🤔 A ćwiczeń zasadniczych niektórych nie daję rady dorobić do końca i muszę przerywać. I pewno też n9ie napinam świadomie tych wszystkich mięśni izolowanie, które napiąć należy. I pewno napina mi się sporo innych mięśni "przy okazji", żeby utrzymać daną pozycję.
Tak czy inaczej- kończę mokra jak szczur. Ale szczęśliwa.  🙂
efeemeryda, ja nie palę w ogóle i z killera ledwo daję radę zrobić rozgrzewkę 😉 Mało jeżdżę samochodem, ale prowadzę raczej siedzący tryb życia i wypluwam płuca, jak muszę przebiec 100 metrów do autobusu.
Dzień na 4. W jedzeniu minimalnie minęłam się z planem. Ćwiczyć ćwiczyłam, ale zrobiłam tylko 2/3 Killera, musiałam przerwać po cardio przed III cyklem. Chociaż może za chwilę siądę jeszcze na rowerek.

A ja mam gości i pękłam i się najadłam. Ciastka i inne pierdy.  🤔 Niedobrze, niedobrze. Jak wy dajecie radę na takich spotkaniach?
a ja dziś znowu grzecznie 😉 no, jedyne co to soku jabłkowego szklankę wypiłam 😉 niach niach niach 😉
Jako osoba zajmujaca sie dobrowolna edukacja psychofizyczna (czyt. nauczyciel jogi 😉 ) powiem w odpowiedzi na te killerowe zwierzenia jedno, a mianowicie ze autentycznie przykro mi sie robi, iz poziom sprawnosci fizycznej (takiej na poziomie rekreacyjnym, aby utrzymac cialo w zdrowiu) jest w dzisiejszych czasach tak fatalny, ze nie wiem w jakim stanie beda trafiac do mnie na zajecia ludzie z obecnego szkolnego pokolenia, kiedy sie zorientuja ok 40-tki, ze trzeba byloby sie ruszyc.

Naprawde jestem totalnie zalamana majac powiedzmy 14-20-letnie dziewczyny niemogace podniesc wyprostowanej nogi na wysokosc kolana, podczas gdy jeszcze jako tako zadbane "czterdziestki" podnosza owa noge z relatywna lekkoscia na wysokosc brzucha. Jest to tak gigantyczna przepasc sprawnosciowa miedzy pokoleniami, ze sie autentycznie obawiam o kilometrowe kolejki do lekarzy specjalistow wynikajace z zaniedbania wlasnej osoby 🙁

I nie ma czym sie chwalic, ze nie mozecie wytrzymac rozgrzewki trwajacej 2-3 minuty, tylko brac sie do roboty w te pedy, dopoki cialo mlode, umysl elastyczny i gotowy jeszcze zmienic przyzwyczajenia. A z dobrymi przyzwyczajeniami spadnie tez waga i wszyscy beda szczesliwi 😉)  :kwiatek:

(To byl post mobilizujacy, zeby nie bylo  🙂 )
Pandurska masz rację w 100 %. Mi sie teraz chce smiac z moich koleżanek z jakimi wypiekami na twarzy opowiadaja jak to kupiły karnet na aerobik.basen/zumbę/siłownię, a w szkole przez cały czas zwolnienie z wfu 😜
Naprawde jestem totalnie zalamana majac powiedzmy 14-20-letnie dziewczyny niemogace podniesc wyprostowanej nogi na wysokosc kolana, podczas gdy jeszcze jako tako zadbane "czterdziestki" podnosza owa noge z relatywna lekkoscia na wysokosc brzucha. Jest to tak gigantyczna przepasc sprawnosciowa miedzy pokoleniami, ze sie autentycznie obawiam o kilometrowe kolejki do lekarzy specjalistow wynikajace z zaniedbania wlasnej osoby 🙁


nie mogę sobie wyobrazić tego, możesz mi objaśnić o jakie ćwiczenie chodzi ?  😉

ja się nie chwalę, że nie jestem w stanie zrobić tylko się żalę, a robić próbuję inne rzeczy bo już prawie dwa miesiące regularnie skalpel co najmniej trzy razy w tyg  😉

hanoverka
nie ma tu z czego się śmiać, ja też przez większość życia miałam zwolnienie z wfu, fajnie jest się śmiać kiedy wszystko wychodzi, gorzej kiedy nie potrafisz odbić piłki,a nauczyciel robi z Ciebie pośmiewisko, nie wiem czy też byłoby Ci tak do śmiechu.
Może zabrzmiało dramatycznie i kogoś to rozbawi, ale mnie całą podstawówkę już dwie godziny lekcyjne przed wfem bolał brzuch ze strachu  🤔
[quote author=Pandurska link=topic=89332.msg1608942#msg1608942 date=1354997160]
Naprawde jestem totalnie zalamana majac powiedzmy 14-20-letnie dziewczyny niemogace podniesc wyprostowanej nogi na wysokosc kolana, podczas gdy jeszcze jako tako zadbane "czterdziestki" podnosza owa noge z relatywna lekkoscia na wysokosc brzucha. Jest to tak gigantyczna przepasc sprawnosciowa miedzy pokoleniami, ze sie autentycznie obawiam o kilometrowe kolejki do lekarzy specjalistow wynikajace z zaniedbania wlasnej osoby 🙁

nie mogę sobie wyobrazić tego, możesz mi objaśnić o jakie ćwiczenie chodzi ?  😉
[/quote]
Też mam problem z wizualizacją. 😉

Z wf-ami niestety jest problem. To znaczy był, bo w sumie nie wiem dokładnie jak to wygląda teraz. Ale dla mnie te naście lat temu to była trauma. Chodziłam grzecznie całą podstawówkę, przeżywałam strasznie. W 8 klasie dostałam całkowicie uczciwe zwolnienie ze względu na problemy z kolanami. Przez całe liceum oficjalnie nie chodziłam na zajęcia, ale w praktyce przychodziłam kiedy były ćwiczenia nie sprawiające mi bólu. Ale w liceum mieliśmy bardzo sympatyczną i myślącą nauczycielkę - a to chyba jakiś ewenement.
ja też miałam w gimnazjum przez jedno półroczne super nauczyciela, zaczęłam wtedy nawet chodzić na SKS - ja - totalna łamaga, bo on chciał żeby to była dla nas zabawa i frajda, a nie niekończąca się rywalizacja...
Ja nie znam tego problemu, ani nie widziałam, żeby ów problem istniał w szkołach w moim mieście. Od 4 klasy podstawówki chodziłam do klasy sportowej, więc w pewnym momencie sport stał się moim zyciem, ciągłe wyjazdy, prawie nie było mnie w szkole ani w domu. Mówiąc, że śmieję się z koleżanek, chodzi mi o to, że ja dobrze wiem czemu te koleżanki nie ćwiczyły (nie miały traumy, nikt ich nie prześladował, nie krzyczał) im się po prostu nie chciało, wolały gadać o pierdołach siedząc na ławce. Żadna do tej pory nie mówiła nigdy o tym, żeby lekcje wf-u napawały je strachem, a po tylu latach na pewno by już przemówiły. Do tej pory twierdzą, że nie lubiły wf-u bo nie, bo nie chciało się nosić stroju, bo mozna się spocić, bo włosy się rozwalą itd itp.
Ja przez całą swoją edukację od podstawówki po liceum a nawet i studia miałam świetną ekipę nauczycieli od w-fu, naprawdę do tej pory darzę ich sympatią, a z jednym nawet mam dziecko  😜

I to nie jest moja subiektywna opinia, naprawdę gro moich znajomych ma podobne odczucia, nawet ostatnio rozmawialismy na ten temat.
Dodam jeszcze odnosnie tego zdania Mi sie teraz chce smiac z moich koleżanek z jakimi wypiekami na twarzy opowiadaja jak to kupiły karnet na aerobik.basen/zumbę/siłownię, a w szkole przez cały czas zwolnienie z wfu, że te osoby które za późno dostały w tej kwestii głowę na kark, same przyznają się do tego, że jednak można było ten tyłek ruszyć, a nie teraz płacić za godziny aerobiku/siłowni itp.
Także ja mówię o takich sytuacjach, nie oceniam tych którzy mieli faktycznie problemy ze zdrowiem lub mieli nie takiego pedagoga jak powinni i przez to nie lubili wf-u. Bo sama wiem, jak można się bać jakiegoś przedmiotu i mieć traumę (u mnie matematyka).
czy któraś z Was pali nałogowo od lat i daję radę killera? Mnie to po prostu kondycyjnie wykańcza...   😵


kwestia przyzwyczajenia pluc 😉 robie o wiele ciezsze treningi i jakos daje rade🙂
hanowerka
w porządku  :kwiatek:
no po postu ubodło mnie to w jakiś sposób, bo na samo wspomnienie robi mi się źle, chociaż teraz to odczuwam głównie złość, ta kobieta powinna ponieść spore sankcje za to co mi zafundowała! Gdyby nie ona, być może moja obecna sprawność była lepsza, gdybym przez te wszystkie lata nie unikała wszelkiego sportu jak ognia, bo znowu się zbłaźnie, bo mi źle pójdzie bo mnie ktoś wyśmieje...

margaritka
to super, znaczy, że mam szansę i nie jestem jeszcze stracona, będę ćwiczyć i dam w końcu radę !  😅
Pandurska, czuję, że to o mnie chodziło 🙂 Jestem wystarczająco rozciągnięta, skalpel nie jest dla mnie problemem (oprócz wypadów), mogę przejść 2 km szybkim marszem bez zadyszki, "biegać" godzinę na orbitreku ze średnią prędkością 15km/h i nie zmęczyć się zbytnio. Jednak ze względu na chore kolano jest mi ciężko biegać po nierównym podłożu oraz chodniku (na siłownię mnie nie stać, na bieżnię również- a na niej biegało mi się rewelacyjnie), a poskoki, pajacyki i przysiady bez opaski stabilizującej to dla mnie koszmar. Trudno, nie każdy musi być idealny, ale ja jestem zadowolona ze swojego ciała i ze swojej sprawności ruchowej. Ewa Chodakowska nie jest rozciągnięta, natomiast ma dobrą kondycję- u mnie jest na odwrót i nie zamierzam z tego powodu płakać 🙂
WF to odrębna sprawa. Ja do 4 klasy chodziłam regularnie. Potem miałam bardzo ciężkie zapalenie płuc, po którym pozostała mi niewydolność oddechowa. Bieg sprintem skończył się omdleniem. Dostałam od lekarza zaświadczenie, w którym było napisane, że nie wszystkie ćwiczenia wolno mi wykonywać. Efekt był taki, że nauczycielka zaniżała mi oceny z tych ćwiczeń, których nie mogłam wykonywać, bo kazała mi wykonywać je "na tyle ile mogę". Kiepska ocena z WF nie motywowała mnie do uczestniczenia w zajęciach i podczas wizyty u lekarza dostałam całkowite zwolnienie z WF. Co nie przeszkadzało mi w regularnym pływaniu, jeździe konnej i woltyżerce.
W LO miałam pęknięty kręg w kręgosłupie, 9 miesięcy w gorsecie i też nie ćwiczyłam. Choć w LO z uwagi na brak miejsca do ćwiczeń najczęściej chodziliśmy na spacer po prostu.

Jeśli chodzi o problem pocenia się, który podniosłaś hanoverka, , to nie wiem jakie były możliwości u Ciebie w szkole, ale u nas przebieraliśmy się w WC. Nie było za bardzo możliwości umyć się. Jak WF był jako jedna z pierwszych lekcji to faktycznie kiepsko śmierdzieć przez kolejne godziny. A antyperspirantów wówczas jeszcze nie było. Można było próbować zabić smród konwaliowym czy różanym dezodorantem, ale efekt był koszmarny. To jest problem, zwłaszcza jeśli ktoś poci się ponad normę.

A wracając do tematu odchudzania. W piątek niewiele jadłam, ale po 18h pracy nie odpalałam nawet ćwiczeń. A w sobotę mnie rozłożyło i leżę w łóżku. Do wagi nie podchodzę nawet 🙁
pociągnę OFF-a, w siatkówkę nie umiem grać i jeśli nie odbiję piłki dostaję dwa ciosy: jedynkę od nauczyciela i wyśmianie przez znajomych. Problem w tym, że ja tej piłki w ogóle nie widzę, mam wrażenie, że nie widzę przestrzennie, bo często wchodzę w ściany etc. W dodatku już od dłuższego czasu po większym wysiłku kolano daje mi wyraźnie o sobie znać, czy mogę z takimi objawami iść do lekarza i poprosić o zwolnienie z gry w siatkówkę i innych ćwiczeń obciążających to kolano?
Jeżeli już w temacie zwolnień to zacznij od wizyty u chirurga- ortopedy. On zrobi badania, skieruje do rehabilitanta by zlecił ćwiczenia bądź zabiegi i jeżeli stwierdzi, że potrzebne jest zminimalizowanie ruchu, da zwolnienie. U mnie tak było ale powiem szczerze, że już mnie tyłek boli od siedzenia na ławce i tęsknie nawet za tym bezsensownym odbijaniem piłki 😉
Mam od wczoraj zakwasy w łydkach od tego podskakiwania. W związku z tym odpalam zaraz skalpel, żeby już dziś nie skakać.
Kurde- to NAPRAWDĘ uzależnia.
Poza tym- odnoszę wrażenie, że znikają mi boczki i poprawia się tułów, mimo iż to niemożliwe chyba, żebym miała efekty po tak krótkim czasie.  🤔
Scottie absolutnie nie chodzilo o Ciebie, tylko o generalny "ton podniecenia" w watku wlasnie programami Ewy, ktore sa tak naprawde dosc latwe, jesli tylko trzyma sie jakis tam poziom kultury fizycznej. Z WF-em was rozumiem, bo i ja mialam 2 nieciekawych nauczycieli w LO, ale caly czas robilam cos sama.

To, o czym mowie, to a) zdanie sobie sprawy z tego co oznacza fakt, iz organizm jest zdrowy i jak jes to odczuwalne oraz b) zauwazenie faktu, iz jesli sie nie ruszamy/ruszamy w sposob jednostronny (tak jak Scottie zauwazyla Ewa jest spieta jak decha, ale ma dobra kondycje, do czego zaraz wroce) lub jemy w okreslony sposob, to nasze cialo reaguje w sposob absolutnie fizjologiczny na nasze zachowania, czyli: (odnosnie tematu watku) gromadzi tluszcz i zle rodukty przemiany materii nie mogac sobie poradzic z ich wydaleniem; na poziomie miesni jest albo slabe, albo skrocone/spiete.

Jestescie (jestesmy, bo ja tez 🙂😉 ) mlode, piekne, wartosciowe i warto zadbac o nasze "opakowanie" fizyczne, aby przekazywac te wartosci dalej w swiat. To jest piekna motywacja, a niekoniecznie szesciopak na brzuchu, ktory moze byc cool, ale przegrywa z reszta argumentow. I do roboty trza sie brac juz teraz, aby zrobic o tak:
(to pozycja, o ktorej pisalyscie).

Wracajac do treningu Ewy, to tak, jak bylo wspomniane jest on bardzo jednostronny i tak dluga oferowana przez nia praca na srodek ciala nie jest absolutnie wystarczajaco zrownowazona przez oferowane cwiczenia rozciagajace i powoduje i owszem powstanie "fajnych" miesni i spala kalorie, ale tez prowadzi do skrocenia kluczowych miesni utrzymujacych chocby miesnie w obrebie miednicy i tylow nog w zdrowiu (czyt. w rownowadze pomiedzy ich sila i rozciagnieciem ew. ich wplywem na struktury kostno-stawowe). 

Niemniej jednak lepiej robic taki program niz nic, warto kiedys sie skontaktowac z kims madrym (nawet kolega fizjoterapeuta),aby krytycznie przyjrzal sie programowi,  ktory tak pilujemy w domowym zaciszu 😉 Trzymam za Was bardzo kciuki i za motywacje i w ogole  :kwiatek:
Pandurska- a tak po polsku, to czego brakuje w tym programie ćwiczeniowym? Za mało ćwiczeń rozciągających na nogi? Bo tyle tylko zrozumiałam z tego wywodu.  😉
Dawno się nie meldowałam. Nadrabiam. Było raz lepiej, raz gorzej. Na przykład wczoraj była rodzinna impreza, więc zjadłam bezczelnie dużo niestety. 🤣 Ale ogólnie jest na plus, zapięłam się w spodniach na dalszy guzik i w końcu na wadze mam poniżej 70. 💃
flygirl, gratki 🙂

Odnośnie WF-u, w gimnazjum nie lubiłam go i unikałam jak się dało, bo miałam kiepskich nauczycieli. W LO jest całkowicie inaczej, mam świetnego profesora i żałuję, że mamy lekcje tylko 2x w tygodniu. Jak byłam kiepska w sportach tak jestem, ale się staram. I nie miałabym nic przeciw codziennym WF-om 😉

Chyba w końcu kliknęło u mnie "chcę być szczupła". Jeszcze 5 kilo, dam radę!
Pandurska, wczoraj mnie na tyle zaintrygowałaś, że zaczęłam podnoszenia nóg w różny sposób - z wykopu, spokojnie, uginając lekko tę stojąc i nie. W końcu zaraziłam tymi próbami rodziców (obydwoje 60 lat) - gdyby ktoś popatrzył zza okna musiałby mieć wesoły widok. 😉
Ale tak jak na tym zdjęciu to nie podniosę. W ogóle mało giętka jestem i chociaż staram się dbać o elastyczność to chyba też trochę taka moja uroda, bo ogólnie jestem grubostrukturalna i sztywna. Np. palce w dloniach też mam sztywne. W Killerze Chodakowskiej bardzo brakuje mi pożądnego rozciągania, ale nauczyłam się że trzeba je robić po programach Jillian Michaels i callaneticsie z Bojarską i teraz mam już nawyk robienia takiego zakończenia.

Ja rozwinę swą myśl głównie do Pandurskiej.
Pandurska- ty jesteś, z tego co kojarzę, sama trenerką, prawda? Więc dla ciebie i twoich podopiecznych ćwiczenia proponowane przez Ewę, to rozumiem coś prostego.
Tu jest wątek osób odchudzających się. Jest tu kilka dziewczyn, które się rzeźbią. Ale chyba większość jednak ma mniejszy lub większy problem z otyłością, nadwagą. Taka nadwaga skądś się bierze, prawda? Z trybu życia, odżywiania, itp. I próbujemy tu z tym walczyć. Między innymi wdrażając ćwiczenia fizyczne w nasze życie. Ja np nie znam się na tym, więc ćwiczę co dają. Bo tak jak napisałaś, swój cel osiągnę pewno ćwicząc cokolwiek.
Program Ewy mi pasuje, bo jest: krótki ( 45 minut), Ewa jest zgrabna i miło mi się z nią ćwiczy, ma fajny głos i jak do mnie mówi, to mi łatwiej ćwiczyć.
Jeśli uważasz jednak, że ćwiczenia są nie do końca właściwie opracowane, to podaj proszę konkretne przykłady co jest niedostatecznie rozwijane.
Kiedy piszesz do mnie, że skrócą mi się mięśnie miednicy, to mi to nic nie mówi i nie widzę w tym nic złego.  😉
Gdyby ktoś podlinkował inny program, to możliwe, że ćwiczyłabym co innego. Jest Ewa, to jest. odpalam youtuba i lecę.

ps- wzmocniłam sobie mięśnie przez te ćwiczenia i faktycznie. Teraz skalpel wydaje się dużo prostszy. Nie spociłam się jak świnia. Kontroluję to co robię i jestem w stanie dużo precyzyjniej wykonywać ćwiczenia. I nie odpadam.  😅 Jest fajnie. Będę robić skalpel w dniach , kiedy będę czuła że potrzeba mi więcej odpoczynku.
tunrida nie jestem trenerka, lecz nauczycielem jogi i to z polozeniem nacisku nie tylko na fizyczne aspekty takiej formy rozwoju 😉 Moze masz racje, ze troche pojechalam zbyt fachowymi zagadnieniami 😉 Nie bylo to moim zamiarem, tylko sie jakos tak rozlazlam w dzialce, ktora mnie zajmuje bardzo na codzien i zwrocilam dodatkowo uwage na jednostronnosc treningu. I tez przyznaje racje, ze najwazniejsze, to ruszyc tylek i to jak najpredzej. Wlasciwie to bylo celem moich postow 😀

A specjalnie dla Ciebie i innych zainteresowanych calkiem lightowa i przyjemna sesja jogi vinyasa, czyli dynamicznej tutaj z naciskiem skierowanym na rozciaganie tego, co po Ewie sie skraca 😉))

Niestety tylko po ang.

Pozdr!
Dziewczyny, ostatni dzwonek na przesłanie mi wagi - reszcie wpisuję BRAK i publikuję🙂
W Killerze Chodakowskiej bardzo brakuje mi pożądnego rozciągania, ale nauczyłam się że trzeba je robić po programach Jillian Michaels i callaneticsie z Bojarską i teraz mam już nawyk robienia takiego zakończenia.


Ewa Chodakowska uważa, że rozciąganie mięśni osłabia je i właśnie dlatego sama nie jest dobrze rozciągnięta (tzn. dotyka rękoma podłogi przy wyprostowanych nogach i tyle jej wystarcza). Pisała o tym na swoim facebooku jakiś czas temu, jak się podniósł szum, że czegoś tam nie potrafiła zrobić w programie na żywo na TVP.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się