Mysle ze kazda tak ma... Ja jak wpadam w szał i znajde czekolade...to zachowuje sie jak narkoman na głodzie i nie jesrtem w stanie sie powstrzymac,ale jak np nie jestem do konca przekonana czy bardzo mi sie chce czegos zakazanego to nie jem,
Czesto mam tak ze mam smaka nie wiem na co i nie potrafie zdecydowac-wtedy za kare nie kupuje nic,bo skoro nie mam planu to nie bede jadla bezsensu...tak samo z ciastami, nalozylam sobie limit i np nie dotykam ciast z kokosem,te sa przez moje prywatne 'zalozenia' zakazane i odpadly mi calkowicie z menu Tymczasem zawital jakis miesiac temu do mnie taki brzuch i bardzo,ale to bardzo go lubie, i staram sie go utrzymac
Staram sie staram,chcialalbym jeszce troche go wyrzezbic,ale jestem leniem.....i nie moge sie zmobilizowac-wiec nie moge jesc, no bo nazrec sie i lezec? Bladosc tez mnie wkurza,ale znalazlam solarke o krok od mojego szkolenia bede chodzic, myslicie ze ile razy w tygodniu wystarczy mi sesji? zeby go podpiec a potem utrzymac efekt?
Ja dla utrzymania efektu muszę łazić 2 razy w tygodniu. I tak łażę. Opalałam 3- 4 razy w tygodniu. Latem nawet częściej. Ale ja z natury blada jak córka młynarza, ciężko się opalam.
Kurde...takie to niesprawiedliwe. Ja mogę ćwiczyć non stop, a nie mogę zapanować nad żarciem. Już to mówiłam- żebym umiała być dla siebie taka suką w sprawach jedzenia, jaką jestem w sprawach ćwiczeń, to ja bym naprawdę trenerkę na gorszej siłce mogła udawać. 😉
tunrida, współczuję strasznie tego żarcia dostępnego w domu. Ja mam ten luksus, że mogę nie mieć NIC! Jak zadbam, żeby nic nie mieć, to nic nie zżeram wieczorem. Przykład ostatni - przyjechała mama z ciastem, wieczorem zostały dwa wielkie kawały i dwa wpierniczyłam. Zrobiłam wprawdzie później prawie-że Skalpel, ale mogłam go zrobić i bez ciasta hehe Mam potwornie słabą silną wolę 😉 Chociaż... mam na przykład w szafce czekoladę i jakoś mi ona nie wchodzi. Czasami zjadam 1 kostkę i jest mi tak słodko, że aż do obrzygu... dziwne.
A słuchajcie. Robiłam dziś 2gi raz skalpel i nastawiałam się, że będzie mi dużo łatwiej. Guzik. Było dużo ciężej, ale miałam silne postanowienie, że będę rzetelnie robić ćwiczenia, mocno napinać mięśnie, najwyżej opuszczę 1 czy 2 powtórzenia, ale będę robić do końca. W połowie (w momencie robienia unoszenia nogi z pozycji kolankowo-łokciowej) zaczęło robić mi się słabo, bolały mnie ręce (tak jakby z powodu zbytniego przepełnienia żył), szumiało w uszach, mdliło. Pomogło uniesienie rąk do góry i wyprostowanie się na chwilę. Czy tak ma prawo się dziać? To jest normalne, a w miarę treningu mija? Czy to może być coś z sercem etc?... Potem wróciłam do ćwiczeń i znów problem miałam przy ćwiczeniach na brzuch - nie jestem w stanie ich zrobić bez podtrzymywania głowy, tak strasznie mnie mięśnie szyi (głównie mostkowo-obojczykowo-sutkowe) bolą i żuchwa. Ale opuszczając gdzieniegdzie zrobiłam do końca i faktycznie, jak na koniec powiedziała, że gratuluje dotrwania do końca, byłam z siebie mega dumna 😀 Zrobiłam jeszcze na koniec 3x po 5 damskich pompek (to jest max dla mnie na razie), bo jakoś czułam niedopracowanie ramion. Oczywiście potem chwycił mnie mega głód, ale zjadłam sobie sałatę lodową z kukurydzą i plasterkiem szynki konserwowej z jogurtem naturalnym, więc niewiele kcal.
Czy tez odnosicie wrazenie, ze ledwo ogarniecie sie po @ i juz- juz cieszycie sie, ze jest tak fajnie to znowu zaczyna sie kolejny Wielki Tydzien przed @ z tym calym puchnieciem, zarciem, bolesnoscia i cala reszta ? 🙄 I tak na okraglo, od jednej @ do drugiej, prawie bez wytchnienia :-( Mam nadzieje, ze jutro to juz ja bede decydowala co i jak jem a nie moje hormony 😤
tunrida, a to nie jest tak, że do wszystkiego podchodzisz z pełnym zaangażowaniem, na maksa? To do jedzenia też 🙂 (w końcu jedna z najważniejszych rzeczy w życiu - być sytym). Może nie napiszę, o czym jeszcze myślę 😁 Tak mi się nasunęło, oglądając twoje "high dedicated" ćwiczenia 😀
sanna ja też tak mam, ostatnio ze 3 dni czułam się napuchnieta od wody, a to połowa cyklu,dziś zeszło, no masakra jakaś, a tu wielkimi krokami zbliża się właśnie @
nie-halo- nie do wszystkiego podchodzę z pełnym zaangażowaniem. Wiele innych rzeczy robię po łebkach i na odpierdziel. A o czym jeszcze myślisz? Pisz...najwyżej ci odpiszę, że "jesteś gupia" i tyle. 😉 Moje sposoby na nie jedzenie: wyjść i pobiec tam i z powrotem, iść do łazienki na wieczór piękności, poprzymierzać różne za małe ciuchy (kiedyś mi to bardzo pomagało!) iść na górę, gdzie nie ma nikogo i porobić brzuszki na piłce, poprosić męża żeby mnie opierdzielił, przypomnieć sobie, że trener i dietetyczka się starają dla mnie a ja nic, przypomnieć sobie, że siłowniane ciacho głoduje i żyje, przypomnieć sobie, że niedługo nasz zjazd, przypomnieć sobie, że jara ma gorzej, przypomnieć sobie, że mieliśmy zrobić na złość dodofon i wygrać ( tak, to głupie, ale wiele rzeczy w życiu jest głupich 😉), szybko utarkować sobie marchewki z jabłkiem i zjeść, umyć zęby mocną pastą, wypić 2 szklanki wody. I to wszystko co wymyśliłam. Dziś z powodu święta nadal siedzę w domu. Spróbuję to wdrożyć! ps- aha- i nigdy więcej nie kupie sobie nic "na czarną godzinę" typu landrynki, tic taci, żelki ( na stawy!- taa.....jaasne), bo od tego się zaczyna.
Jak brzuch boli podczas biegania to moze to byc bieganie na sztywno, jak cale cialo jest napiete, albo slabe miesnie brzucha, ktore nie trzymaja flamow.
O tym jak zyc, a raczej jak nie tyc mowia ponizsze zdjecia mojej lodowki. Rosol, udka, ciasto, kielbasy, golonki, serki, smalce z gesi, jogurty, platki, karkowki, kanapki. Moje to.tylko serki wiejskoe, pomidoryi ola zero. I jak nie tyc? 😉
Otworzyłam swoją lodówkę a tam..wczoraj kupiony wielki kalafior i brokuły. To tak w ramach zmniejszania białka. I mnie oświeciło. Musze mieć przygotowane warzywa ZANIM przyjdzie wieczór i zanim dopadnie mnie chęć na coś dobrego. Bo zanim ja wtedy ugotuję kalafiora, to już nażrę się czegoś. A tak...może jak już będzie stało gotowe do zjedzenia, to może się uda? Dziś przyszykuję sobie wcześniej warzywa.
kenna, z mięśniami szyi przy Skalpelu niedawno Anaa o to pytała, mnie tez początkowo bardzo bolały i musiałam głowę podpierać, ale po jakimś czasie to mija. Natomiast nigdy nie było mi słabo przy Skalpelu, nawet przy pierwszych razach...
Ja dziś też od rana aktywnie, zmarzłam w stajni, ale koń pojeżdżony, teraz jak się rozgrzeję nieco to wsiadam na orbitreka 🙂 Będzie dzień na 5 🙂
A u mnie zapał poszedł sobie... jak kolano z chondromalacją w sobotę "powiedziało, że nie działa" 🙄. Orteza wyciągnięta, narazie przerzucam się na statyczne ćwiczenia plus ćwiczenia rehabilitacyjne na kolana. Ktoś zna jakieś dobre ćwiczenia rehabilitacyjne na kolana z chondromalacją do robienia w domu?
Spitoliłam się z konia w galopie. Galopowałam za motocyklem, jedną ręką nagrywałam aparatem. W lesie piłowali drzewo i nagle włączyli piłę. Chyba tego faktu koń się przestraszył i uskoczył w bok. Zleciałam elegancko. Nawalają mnie plecy, że ledwo oddycham. raczej odpadam z treningów w najbliższym czasie. Zaraz zgram filmik, to się pochwalę swoją mądrością.
Kot fajny brzuszek 😎 Tunrida dobrze, ze na poobijaniu sie skonczylo, bo jak znam zycie to kamizelki nie mialas? mam nadzieje, ze chociaz w kasku jezdzisz..? Wracaj szybko do pelnej sprawnosci! A poki co, zadbaj o siebie! :kwiatek:
Nic mi nie jest. Po glebie, wsiadłam i pojechaliśmy dalej w las. Dopiero po powrocie do domu zaczęło mocno nawalać. Nasmarowałam się ketonalem z żelu, łyknęłam ibuprom. Najlepiej mi robi, jak mnie mąż masuje. Tyle, że na krótko starcza. Jak by nie było, środowy trening raczej odwołam, bo nie sądzę bym doszła do siebie do tego czasu.
Żarciowo się trzymam. I mam mocne postanowienie wytrwać.
Wiem, że nie ma z czego, współczuję stłuczeń, ale uśmiałam się okrutnie oglądając ten film, fajnie zrobiony. Tunrida- mistrzostwo. 🤣 I nawet się ładnie uśmiechałaś do kamery 😁
No bo wiecie....wiocha.. i wstyd. Ja tu opowiadam jaki to super bezpieczny koń, że można mu zwisać z boku itd itp, a on mi taki numer odwala zaraz następnego dnia. 😡 😉
tunrida filmik genialny , choć nie zazdroszczę całowania ziemi , myślałam z początku że razem z koniem poleciałaś a tu wyszło że ty sama . Szybkiego powrotu do zdrowia :kwiatek:
tunrida, cóż, miałam bardzo seksualne myśli 😜 (a jestem totalnie hetero, niestety) Klasyka z koniem: wystarczy porządnie pochwalić i diupa 🤣 Na drugi raz nie chwal 🤬 A kask... myśleć wszak umiesz.