Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Ja też mam jakieś kremy z Avonu, z tej najlepszej kolekcji i co, leżą...
wczoraj posmarowałam się próbką (mam 30 szt) Evenline, bo stwierdziłam, że muszę je zużyć, bo brzydko wyglądają w koszyku, a nie dlatego, żeby smarować brzuch i tyłek  😁
Ja znów celowo kupiłam drogie licząc, że jak drogie, to będę używać, bo szkoda będzie zmarnować kasy. A jak zobaczyłam, że stopniowo jest lepiej, to już nie zastanawiałam się, tylko kupiłam jeszcze raz. Drogie, ale jednak baardzo wydajne i na bardzo długo starcza.
z drogich dobra jest Clarena - miałam trochę próbek ich "push up cream" i muszę przyznać, że było dużo lepsze niż eveline 😉
Kopnijcie mnie w tyłek bo mi się nie chce iść dziś na siłownie  😕
Ja odpadam na 2 dni. Mam katar, gorączkę, głowa mnie napitala, rano nażarłam się jak świnia kanapek z polędwicą i grzanek z serem i... tyle. Od 12 nic nie jadłam. W dodatku jutro idę na 8-10h na sprzątanie... i pewnie będę jechała na energetykach i może ze 2óch kanapkach, bo czasu nie będzie. Masakra...
Już prawie 5 kg  🏇
ale dzisiaj się obżarłam jak świnka
Yoga Meltdown Jillian zrobiona, plus 300 brzuszków różnych. Dietowo gorzej, bo zjadłam 4 delicje, ale miałam spadek cukru i delirke mimo ze jem kalorycznie ok 1800 więc sporo  🤔
Dzisiaj usłyszałam od pierwszego kolegi z pracy że teraz  mam tyle w biodrach ile kiedyś w pasie  😵 ...  i że kiedyś to mi się  mega wylewało. Teraz jeszcze  wyrzeźbić i będę najładniejsza  na wydziale. 😜
A drugi mówi ze jak jeszcze nad tyłkiem popracuję to on pierwszy się pisze na romans  😁
Głupie te moje chłopaki ale miło słyszeć takie słowa. 😎

Poza tym @, 1600 kcal ( nie bić ale przegięłam ).
żabeczka - 1600 kcal to nie jest źle, serioo
jakbyś zjadła 2500 kalorii to już gorzej  😉
niby tak ... ale zjadłam jedną parówkę - dopiero teraz przestała za mną chodzić kiełbasa z  ogniska :P
U mnie takie rzeczy są surowo zakazane.
No ale.
W każdym bądź razie mam 13.11.2013 ostatnią w tym roku wizytę lekarską
Myślę że będzie dobrze.
A ja chyba uzależniłam się od biegania🙂 Biegam 5-6 razy w tygodniu po ok 70 minut, średnio jakieś 9-10 km🙂 I czuję się cudownie z tym. Wciągam wszystkie koleżanki z pracy, niedługo nikt nie będzie w przerwie siedział na kanapie. Wszystkie będziemy śmigać na bieżni🙂
od jednej parówki Ci nic nie będzie, lepsze to niż batoniki, czipsy czy fast foody 🙂
3mam kciuki za wizytę
Parówki są bleeee... Jakiś miesiąc temu się skusiłam i do wieczora mi się nią odbijało i stała na żołądku. Nigdy więcej! 🙂

U mnie dzisiaj dzień na 5! W pracy uhandlowałam tyle ile miałam, 12h zleciało błyskawicnie. O 17 nie miałam już nic do picia! Zawsze biorę do pracy 1,5l wody. I tak cały dzień ją piję. Dzisiaj jak skończyłam butlę i zobaczyłam godzinę to myślałam, że na zawał zejdę. Jakoś wytrwałam ale nigdy więcej!
Parówki to moje ulubione (byłe ) śniadanie  🤔
Dzisiaj dzień na 4 (przez tą kanapkę z rana z żabki i energetyka) ale tak to ogólnie super, poćwiczyłam , 1300kcal przyjęłam , idę spać .
Jutro cały dzień na koniu i hubertus  🏇
Ja z parówek też zrezygnowałam, a uwielbiałam. Próbowałam jeść sojowe, ale się nie dało...
Miałam być dzisiaj we WRocławiu, z przyczyn niezależnych ode mnie jadę dopiero jutro.
Przyczyna niezależna była taka, że ja do auta, a tu koń leży na wybiegu. Zrobiła mi franca numer i zakolkowała.
Na szczęście obyło się biovetalginem, wydarciem kupska z dupy i krótką oprowadzanką  🙄
Tak, że będę dopiero jutro i do hanoverki nie pojedziemy  🙁
jeeeeść
Wytrzymam, nie zjem, ale aż mnie skręca.  🤔 A widzę, że spać jeszcze nie pójdę jakiś czas.
Dobra, kopnęłam się sama i poszłam na siłkę. W końcu po chyba miesiącu dzień na 5  🤣 ale to tylko dlatego, że nie mam nic w domu do jedzenia, boszzz jak bym coś wcięła na noc. Idę spać..
Parówki są bleeee... Jakiś miesiąc temu się skusiłam i do wieczora mi się nią odbijało i stała na żołądku. Nigdy więcej! 🙂



zależy jakie jesz, ja jem tylko te z szynki i to raz na miesiąc i wg mnie są bardzo dobre
Ja również lubię parówki, ale jednak nie dotykam, zbyt dużo kalorii, zbyt mało radości w jedzeniu. Lubię Berlinki i Paryżanki. Lubię też suszona kiełbasę, taką "surową" i suszoną. Tyle, że jem bardzo rzadko, bo tłuste oka w niej są non stop- prawie jak w salami.
No...widać, że głodna jestem. O jedzeniu bym gadała.
Umyta w zlewie, z torbami na siłkę. Czekam na zmiennika i jadę. A samochodzie śniadanie. Dojeżdżam na siłkę i mam wizytę u dietetyczki na 9😲0, a potem idę poćwiczyć swoje. I może mi się uda nagrać ćwiczenia na skośnej, które chcę wam polecić. Jak nie będzie rano nikogo, to nagram. A jak ktoś już będzie...to zobaczę. Może pojeżdżę z ławeczką po siłowni i poszukam kącika dla siebie?
Ej chyba chudne bo całą noc śniło mi się czekoladowe brownie  😵 😵 wczoraj 1300 wliczając wieczorne piwo 😉
Ja też uwielbiam parówki! Jadam tylko Berlinki. I dopóki nie pójdę do dietetyczki, to z nich nie zrezygnuję (przynajmniej te 2 razy w tygodniu). To jest jedyne danie na ciepło na śniadanie, które robi się samo i szybko, no i syci na długo. Kiedyś jedząc parówki na śniadanie schudłam, więc mam nadzieję, że i tym razem tak będzie 😉

Ogarnę się trochę, pojadę do księgarni, a później prosto na siłkę, bo wreszcie odebrałam FitProfit 😀 Przez pierwszy miesiąc chcę robić w miarę możliwości codziennie aeroby (bieżnia, orbitrek, rowerek, ewentualnie jakiś fitness), a później dorzucę coś na mięśnie 🙂
Ja też jem tylko parówki z szynki i niezbyt lubię, ale czasami jest to coś, co da się na szybko zjeść (zjadam np. 1 parówkę, warzywa i 2 kromki chleba chrupkiego).

A wczoraj popłynęłam - mama przywiozła ciasto i klops. Za to udało mi się na youtube odszukać Skalpel, który u  mnie działał, nie zacinał się i zrobiłam bez problemu prawie całość. Wymiękłam w okolicach mięśni brzucha - najbardziej oczywiście bolała mnie szyja i uwaga - żuchwa. Nie byłam w stanie trzymać tej głowy w górze, to są ćwiczenia na mięśnie karku kurna, czy jak? Potem często już nie nadążałam za prowadzącą, opuszczałam ćwiczenia i gdzieś przed 40 minutą dałam sobie spokój. W niektórych momentach strasznie waliło mi serce (przy leżeniu na brzuchu i unoszeniu obu nóg na przykład), a potem przez jakieś 40 minut było mi niedobrze, mdliło mnie - to normalne? Przy jeździe konnej nie uzyskuję takiej tachykardii...
Ja też baaaardzo lubię parówki! 🙂 Jadłam tylko Berlinki, inne mi nie smakowały. Ale od ostatniego razu unikam. No coś nie zagrało w żołądku.

Dzisiaj będzie dzień na 5. Wieczorem idziemy do znajomych na urodziny. NIE POPŁYNĘ. Ostatnio zuważyłam, że łatwo mi się trzymać w ryzach gdy u kogoś jestem. A jutro... Jadę do rodziców, więc będzie maminy obiad! Doczekać się nie mogę!

Coś mi wlazło w bark prawy i okropnie boli od wczoraj... 🙁
Mam filmiki z siłki, ale się wgrywają, masakrycznie powoli, więc się zejdzie.
Po dietetyczce. Wnioski
- nadal mam za dużo wody, a nawet jeszcze więcej! ( a specjalnie od kilku dni mniej piłam) Ale nigdzie nie jestem spuchnięta, czuję się świetnie, nie wyglądam na opuchniętą
- przez tą znów większą wodę niż ostatnio, znów zaburzone wyniki. Na wadze wyszło, że mam 20,3 %tłuszczu, czyli PONIŻEJ normy. A same widziałyście wczoraj na fotach, że NIE wyglądam na osobą z tłuszczem poniżej normy. Tak więc, sama waga to nie wszystko! Potrzebny jeszcze ktoś, kto to będzie umiał zinterpretować
- mięśnie w górę
- obwody w dół

Dietetyczka się martwi tą wodą, ze względu na moje nerki. Aczkolwiek ostatnio robiłam znów badania i wyniki mam ok. Stwierdziła, że może być to spowodowane zjadaniem zbyt dużej ilości białka. Na śniadanie, na drugie śniadanie jem nabiał. Na obiad mięso, na podwieczorek nabiał i na kolacje i nabiał i mięso. ( oczywiście jem też węgle i warzywa, tyle, że to białko jest w każdym posiłku) Mimo tego, że to kocham, mam jeść mniej nabiału. A zamiast niego.... warzywa.  🤔 Czyli mam się zamienić w królika.  🤔
Do kitu taka zabawa.
Ale zrobię to, bo wkurzają mnie te zaburzone procenty, bo już zupełnie pokazują jakieś dziwactwa i już sama nie wiem na co mam patrzeć i czemu ufać.
O...a tu na dowód, że nie kłamię.





1) Ćwiczenie angażuje mocno mięśnie brzucha, ale i mięśnie krzyża, więc do tego ćwiczenia trzeba już mieć dość silną lędźwiówkę ( zwłaszcza kiedy nie mamy zdrowego kręgosłupa i może nam "pierdyknąć"😉 Na ławce skośnej, podnosimy najpierw ręce do góry, odrywamy lędźwiówkę. Potem przesuwamy ręce jak najdalej w tył, za głowę, co powoduje, że przesuwa nam się środek ciężkości. Wytrzymujemy tak chwilę i opadamy na dól, starając się, by opadać bardzo powoli, kręg po kręgu kręgosłupa.

2) Na skośnej kładziemy się na plecach, rękoma chwytamy się mocno. Nogi w górę, odrywamy tyłek, prawie jak do świecy. Po czym proste nogi, staramy się opuszczać powoli w dól, ale tak, by to NIE tyłek leciał pierwszy, tylko stopy. Tyłek staramy się jak najdłużej utrzymać w powietrzu, a to stopy nas mają ciągnąć do ziemi. Po iluś tam powtórzeniach zaczynają mnie tu boleć ramiona i barki. Brzuch wytrzymuje, a barki bolą. Kokoszę się tymi dłońmi, zmieniam ułożenie, wyżej, niżej, staram się je mniej napinać, żeby wytrwać.
tunrida, dasz radę, ja w ogóle warzyw nie jadłam, a teraz bez sałaty lodowej nie wyobrażam sobie dnia, jest przepyszna 🙂

pokemon, dobrze że z koniem wszystko już w porządku!

Dołączam do klubu wielbicieli Berlinek - uwielbiam je! Choć odkąd wiem, ile mają kalorii, to rzadziej sobie na nie pozwalam 🙂
Livia- ale ja jem dużo warzyw. Na śniadanie zawsze ze 4 liście pekińskiej, na drugie śniadanie to samo. Na obiad zawsze albo surówka, albo leczo z warzyw. Na kolację często mam warzywa na parze.
No..dam radę...w końcu to w moim interesie. Nie chcę mieć górnej granicy wody. Ale czuję się już jak królik.  😵

edit- i taki sobie z kawałka bieżni.  🙂 Byłam rano sama, to mogłam polatać z aparatem.  🙂

przypominam, że dziś sobota, proszę o wysyłanie do mnie danych do tabelki z wagą
A to nie jest co miesiąc? Nie zrozumiałam. Niestety dziś się nie zaważyłam  😎
I ja wróciłam z siłowni... moja kondycja z okolic lipca poszła się... no wyszła gdzieś, ale nic dziwnego, skoro wróciłam do palenia i od połowy sierpnia nie miałam ŻADNEGO ruchu.... (dyżury 12h siedzenia na dupsku robią swoje). Ustawiłam trening na pośladki, przebiegłam łącznie może max 10 minut, a pozostałe 20 walczyłam o każdy oddech 😉 Ale nadrobię zaległości. Mała ta moja siłownia, ale znalazłam skośną i maszynę na pośladki, więc nie ma tragedii 🙂


Tunrida, szacun, jakbym Cię zobaczyła na siłowni, to bym pomyślała, że jesteś instruktorką!!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się