Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Skondensowanego już nauczyłam się NIE kupować. Też zbyt często popełniałam ten błąd. Że niby do mleka dla męża. Taaa... jaaasne.
Ja w o ogóle nabiał wpieprzam jak małpa kit.  😲
zen, kurde, jak Ty to robisz, że po przerwie od aktywności fizycznej łykasz dychę w godzinę?! Ja myślałam, że mam dobrą kondycję, ale z biegania na bieganie jest coraz gorzej. Teraz to chyba nawet nie jestem w stanie przebiec kilometra ciągiem, a po 3km marszobiegu jestem cała czerwona, pot się ze mnie leje strumieniami i sapię jak stary zboczeniec.

Chyba muszę odkopać te treningi "5km w 30 min" czy jakoś tak i zamiast z Endomondo- biegać z zegarkiem :/
Scottie, nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie w jakiś racjonalny sposób. Taki mam organizm (i to chyba paradoksalnie jest najlepsze wytłumaczenie..), jest wytrenowany i bardzo łatwo mi go wrzucić z powrotem na właściwe tory. Myślę, że dużo mi daje też to, że jestem niemal kompletnym abstynentem alkoholowym (ostatnio tylko tego desperadosa zaliczyłam), nie palę, nie jem słodyczy i dość rygorystycznie podchodzę do siebie. Nie umiem inaczej wytłumaczyć...
Może narzuciłaś sobie za szybkie tempo? Ja tak naprawdę to dość powoli biegam, truchtam właściwie, średnia nie jest imponująca. I dla mnie wieczór to idealna pora na bieganie, rano biegnę 20 minut i umieram.
O właśnie zen, miałam pytać Ciebie doświadczonego biegacza. Mam problem z tempem, zaczynam za szybko i muszę się na siłę zwalniać bo zwyczajnie nie daję rady. Z kolei jak staram się spokojnie truchtać, w równym tempie to aż mnie korci, żeby przyśpieszyć. Kiedy biegam z trenerką jest ok - ona dyktuje tempo, ja się dostosowuję. Tak samo jak biegam z każdą inną osobą. Jeśli biegam sama, ale z interwałami to automatycznie nie daję w gaz bo zdaję sobie sprawę, że cisnę w interwałach i nie ma co wychodzić poza swoje możliwości. Dzisiaj np wystartowałam jak chora i dopiero po kilometrze zorientowałam się, że biegnę za szybko i nie dociągnę do końca. To zwolniłam. Do końca już ciężko było mi trzymać tempo - więc z dwojga złego wybrałam opcję: truchtam prawie w miejscu, biegnę swoim tempem i tak naprzemiennie. Na siłę się zwalniać ? Chyba to jedyne rozwiązanie. Jakaś szalona ambicja mnie dopada  😁
Na siłę zwalniać, nie ma innej rady. Dlatego tak uwielbiam bieżnię, nie muszę niczego pilnować, tylko sobie zerkam na tętno od czasu do czasu.
tulipan Nie zgadzam się. Jesteś ładniejsza niż Justyna Kowalczyk.  😎
Tulipan - to raczej Scarlett Johanson 🙂
zen tak myślałam. Pewnie z czasem odpowiednie tempo samo mi przyjdzie  🙂 Na bieżni nie mam tego problemu, ale z kolei szybciej się nudzę i mimo chodem odliczam do końca  😡

sandrita bardzo dziękuję, miło mi to czytać  🙂 Takie komentarze działają wyjątkowo motywująco !

dodofon kiedyś facet koniecznie chciał sobie ze mną zrobić zdjęcie i twardo upierał się, że ja to Scarlett i on chcę fotke na pamiątkę  🤔wirek:  🤣 mi się ona baaardzo podoba, więc tym bardziej mi miło  🙂
i ja postanowiłam w końcu napisać, po miesiącu ciągłego obserwowania 🙂

Jestem jeszcze całkiem młoda (dopiero niedługo będę pełnoletnia 🙂 ) a już zaliczylam w swoim życiu pierwsze poważne odchudzanie. Przy wzroście 1,63 ważyłam w listopadzie 2011r. 70 kg, wyglądałam strasznie i czulam się okropnie przy moich chudziutkich koleżankach, dlatego postanowiłam schudnąć. W 2,5 miesiąca zrzuciłam w sumie 12 kg, tylko dzięki diecie i bardzo silnej woli, ponieważ nie uznawałam żadnego ruchu poza jazdą konną, której i tak w tamtym czasie miałam niewiele. Od tamtego czasu staram sie racjonalnie odżywiać i nie przekraczać dawki 1800 kcal dziennie, chociaż jest z tym trudno, bo ja jeść kocham i mogę w każdej chwili, a największą moją miłością jest mięso w każdej postaci, które mogę spożywać wręcz na kilogramy 👀. Przytyłam jednak do 60 kg i czuję się z tym źle, bo wiem, że bez tych dodatkowych 3 kg wyglądam o wiele lepiej.. Moim największym kompleksem są uda i biodra (mam biodra szerokości rodowitej Kubanki, znajomi śmieją się że są idealne do rodzenia dzieci, dla przykładu powiem, że w przejściu między siedzeniami w samolocie muszę chodzić bokiem  :zemdlal🙂 oraz brzuch (dwa razy w życiu udało mi się ukończyć a6w, jednak na dłuższa metę jest to strasznie monotonne).

Moim celem jest zrzucenie tych 3 kg i wyrzeźbienie swojej kondycji i ciała do sierpnia-wtedy powiem wraca mój koń z zajazdki, a ja postanowiłam się trochę przygotować, bo wcześniej ruchu miałam 0. Od 15 maja biegam trzy razy w tygodniu na bieżni, staram się też ćwiczyć z Tiffany Rothe na yt, chociaż to idzie mi już gorzej. Mam nadzieję, ze pisząc w tym wątku zmotywuję się do ruchu i ograniczenia jedzenia, a do sierpnia uda mi się choć trochę wylaszczyć jak tunridzie, zen, sandricie czy dodofon. Więc proszę bardzo o silną motywację!

A i dzisiejszy sukces, z którego jestem tak dumna, jakbym conajmniej przebiegła maraton- 5,340 km w 36 minut, moje pierwsze 5 km w życiu! 😜 a jedzeniowo oceniam się na 4-...
Ja Was przeglądam od początku, sama robiłam kilka podejść ale jakoś się poddawałam. Ostatnio dużo motywatorow zebrało sie na raz i od dłuższego czasu sie dzielnie trzymam. Natomiast dziś poszłam... Pobiegac  😲 Ja, totalna du...pa sportowa, trójkowiczka z wfu biegalam i tak mi skoczyły endorfiny, ze leże w łóżku i zastanawiam sie co by tu porobic  😜 . Szaleństwo, chyba siłowni tez spróbuje 😁
Witaj Wiedźmo, trzymam kciuki za ciebie, daj z siebie wszystko!  :kwiatek:

tulipan wiesz co, ty to powinnaś dostac lanie. Jedziesz sobie do moich wymarzonych stanów do NYC 😍 I masz problem, co ty tam będziesz jeść i czy nie utyjesz. Rany błagam cię, powinnaś myśleć o tym gdzie zapchasz te wszystkie buty i ciuchy które przywieziesz z powrotem  😜 Błagam przywieź mi jakieś piękne maxy których nie ma w Polsce!  😁 Wyglądasz super, w NYC będą cię zaczepiać :kwiatek:

Ja dziś również, a właściwie przed chwilą zrobiłam 10 km, nie wiem co się ze mną dzieje. To moje pierwsze 10 km, łyknęłam je jak bocian żabę, mogłabym biec dalej gdyby nie to, że zrobiło się całkiem ciemno na mojej trasie. Kurna i zrobiłam głupotę, zahaczył mi się paznokieć o palec u stopy i dorobiłam się pięknej rany. Pół skarpety we krwi, coś tam czułam podczas biegu, ale nie jakoś mocno, a tu taka niefajna niespodzianka.
Mój organizm mnie zaskakuje z każdym dniem, oczywiście pozytywnie, gdyby udało mi się rzucić całkiem te fajki to może bym mogła wziąć udział w jakimś pół maratonie? Marzy mi się coś takiego, może na przyszły sezon jak dalej będę taka zarażona, to uda mi się przygotować.

Idę spać, jutro w planie koń a potem TBC, będzie super! Dobranoc!
wiedźma Witaj! 😀 Miło mi! Będę trzymała za Ciebie kciuki! BĄDŹ DZIELNA!  🏇

Dziewczęta! Wpadam tylko szybko się pożegnać, już gotowa do wyjazdu! Ale mamy rzeczy do zabrania....  😵 Strój sportowy, plaetki, skakanka zapakowane, wiec wypoczynek będzie bardzo aktywny!

TRZYMAJCIE SIĘ (I DIETĘ), bo jak wrócę to chcę widzieć same pozytywne wpisy i piękne ciała!  😅

Tymczasem żegnam Was w moich za dużych spodniach, które wczoraj zsunęły mi się z tyłka do kolan...  🙇 Ale tam. Ściśnięte paskiem dają radę! BUZIAKI!!!
Pa sandrita- kup tam sobie na miejscu jakieś mniejsze spodenki, bo te wiszą na tobie jak worek i to są spodenki dla dużo, dużo większej osoby. Widać to!

Ja wstałam z bólem pleców. ( na CT wyszło, że mam w kręgosłupie: skrzywienie, spłyconą lordozę, 2 wypukliny, 1 przepuklinę modelującą nie tylko worek oponowy, ale i prawy korzeń nerwowy, kręgzomyk i zaburzenia rozwojowe kości krzyżowej). Przynajmniej wiem, co mnie tak napierdziela po nocy w plecach.  Cieszę się, że mięśnie pleców mam bardzo silne. Chyba tylko one jakoś trzymają ten syf w całości.
I najprawdopodobniej to co mnie bolało w brzuchu, to był nerw od kręgosłupa, który promieniował do brzucha właśnie.

Twarz i dłonie mam napuchnięte po wczorajszym żarciu. Woda się zebrała. Dobrze mi tak! Kopa se sama dowalę w dupę. Dziś dzień na 5!  Zaraz jadę do stajni. Potem trening. Zamierzam dziś spalić ponad 1000 kcal. KOCHAM PONIEDZIAŁKI.  😀
Wypoczywaj sandrita! :kwiatek:

hanoverka, też miałam coś podobnego, ale miałam zwyczajnie za długie paznokcie, jeden mi się wbijał bokiem w opuszek drugiego, nie mogłam później już żadnych butów nosić..a w ogóle to moje buty biegowe zrobiły się na mnie za ciasne, nie wiem jak to możliwe 🤔 Gratuluję dystansu, to super sprawa tak się wybiegać 👍

tunrida, po tym ulepku woda stanęła? Fajnie, że dzisiaj będziesz miała super dzień, zazdroszczę!! Ja znowu biuro, później niestety zero czasu na bieganie..

Zu, endrofiny to fantastyczna sprawa, cieszę się, że Ci się spodobało to uczucie 🙂

Witaj wiedźmo :kwiatek:
Mam już drugi pomysł na swoją pazerność.
Pierwszy- wypalenie kubków smakowych- nie do zrealizowania.  😀iabeł:
Drugi- ma większe szansę na realizację. Kupię sobie na allegro takie kajdanki z futerkiem, jak w sex szopach, założę około 19😲0 na łapki z tyłu i .. po kłopocie. Aż do pójścia spać. Samą mordą nie dam rady wziąć sobie żarcia i zjeść. A na pewno będę miała spore utrudnienie.

Poza tym wszyscy zdrowi, jak mawia mój szef.  😀iabeł:
JARA, tak Cię ktoś wymęczył czy jak mi jeżdżenie Ci nie wychodzi na zdrowie?  😁 Mnie wszystko boli po piątkowej glebie  :/ Poobijałam sobie cały tłuszcz  😁

Tak mnie wymęczył Hubert, tak mnie przeciągnął w dwa dni, że mi się żyć odechciało.  😁
Relację zdam po pracy. Mam nawet zdjęcia Huberta i tych jego 66kg  😁


W ogóle wczoraj odkryłam jaki drób jest pysznościowy w tym papirusie. Nie znoszę kurczaka, a zwłaszcza piersi, ale te z papierka są takie soczyste. Teściowa mnie wczoraj uraczyła, dziś też robię  😍

Odkryłam też wczoraj Powerida Zero, 0,5l ma tylko 6kcal, a gasi pragnienie jak nic innego.  😜
Tunrida a kto pisał o lizaniu językiem mleka z miseczki?
To po co Ci kajdanki na rękach?

Ja byłam wczoraj na grilu. Zeżarłam kaszanki za 586 kalorii. Ale celowo z ręką na pulsie. Cały dzień zamknęłam w 1290. Więc nie jest źle.
Dzisiaj siłownia. I wiecie co - idzie ze mną koleżanka, bo się na mnie napatrzyła i stwierdziła, że też chce.
A i mój gupi mąż (chyba go z powrotem polubię i się nie rozwiodę) powiedział, że chyba już ważysz z 63/64 kilo  😁 Jak siedzę i się schylam, to nie widzę brzucha pod cyckami (oczywiście żaden to wyznacznik przy rozmiarze biustu 75F). No ale.
Więc nowy tydzień, nowe wyzwania. Dzisiaj siłownia  😅
2 tygodnie byłam na urlopie (w domu, ale w zasadzie nie zaglądałam). Widzę, że mam co nadrabiać 😉 przyznam się szczerze, że pofolgowałam sobie trochę na urlopie (trochę) a i tak jakoś wymiary znowu pospadały. Jadłam ciut więcej, ale i więcej ćwiczyłam, więc zapewne się wyrównało. Niestety, po upadku z konia mam nieczynne kolano....nie ćwiczę od 4 dni i mnie nosi 🙁 dzisiaj wizyta u lekarza, mam nadzieję że usłyszę dobre wiadomości....
JARA, smakuje Ci ten poweride? Ja lubię wszystkie smaki akurat oprócz tego jednego 🙁
JARA, smakuje Ci ten poweride? Ja lubię wszystkie smaki akurat oprócz tego jednego 🙁

Nie smakuje, mi żaden nie smakuje. Wszystkie mają smak rozpuszczonego Pluszaa. Po takiej jeździe jestem w stanie wypić 1,5l wodu na raz co zdrowe nie jest. A po PR szybko gaszę pragnienie. Nie piłam do tej pory, bo to kalorie, wolałam je zjeść niż wypić. No a te 6kcal jestem w stanie przełknąć ten smak 😉
Niestety, po upadku z konia mam nieczynne kolano....nie ćwiczę od 4 dni i mnie nosi 🙁 dzisiaj wizyta u lekarza, mam nadzieję że usłyszę dobre wiadomości....

No, u mnie też będzie ten tydzień do nadrobienia, bo po całym dniu lekcji na prawko nie nadawałam się, żeby coś ćwiczyć ani w sobotę ani w niedzielę... Dzisiaj i jutro przerwa to chociaż pobiegam sobie wieczorem, a może pojadę do pracy rowerem, bo chilowo mój mózg już nie przyswaja i nie ma ochoty na spotkanie z pojazdami mechanicznymi 😉 .
Co do poweradów, to są obleśnie wszystkie imho...
Ja myślę, że warto obczaić jakieś elektrolity apteczne. Coś, co się daje przy sraczkach. Takie bez recepty na pewno nie będą miały jakichś dziwnych dodatków.
A na pewno będą zdrowsze niż milionowocukrowe syfy ze sklepu.
pokemon, uwielbiam Twoje teksty 👍

Ja nie polecam tych wszystkich izotoników, są słodzone jakimś syfem, chociaż nie widziałam składu tego zero. Natomiast ich kolorki nie biorą aię z naturalnych składników 😉 poza tym NIC nie nawadnia lepiej niż woda.
Ja dla odmiany próbuję się odwodnić jak najszybciej. Sprzątam chałupę jak głupia, ścierą podłogi na mokro, kibel i te sprawy i chyba woda zaczyna ze mnie schodzić. Palce mogę zginać i oczy się pojawiły na twarzy.  😉
Hura
No nie jest to sok domowej roboty z marchwi, kolory nie są naturalne. A skoro woda taka zdrowa i najlepsza to dlaczego żaden sportowiec jej nie pije? Wszyscy stosują Iso Stary itp?

Powerade Zero
Wartość energetyczna 4.0KJ, 1.0 Kcal
Białko 0g
Węglowodany 0g
w tym cukry 0g
Tłuszcze 0g
w tym tłuszcze nasycone 0g
Błonnik 0g
Sód 50mg

A tej skład szczegółowy tj woda, regulator kwaśności itp no świecić po nim można  😁


Mleczko w tubce zjadam na 3 wciągi  😎
Człowiek wraz z potem traci elektrolity. I jeśli bardzo się poci i często, warto by te elektrolity uzupełniać. Woda mineralna może ich mieć zbyt mało. A te napoje izotoniczne podejrzewam, że zawierają ich więcej.
Dodatkowo niektóre "cuda do picia" zawierają inne związki- a to tę L-karnitynę, a to jakieś inne.
Te, które mają nieco "odżywić" zawierają cukier. To dla tych, którym energii zaczyna brakować podczas treningu.
Masa tego jest. Ja na razie nie korzystam, bo nie widzę potrzeby na siłowni. Ale jak ktoś daleko odbiegnie/odjedzie od domu w ciemny las, to chyba warto mieć ze sobą coś co podniesie cukier w razie czego.


Odkryłam też wczoraj Powerida Zero, 0,5l ma tylko 6kcal, a gasi pragnienie jak nic innego.  😜


jest jeszcze taki napój Oshoo czy jakoś tak, on ma 0 kalorii i sponsoruje Real Madryt
moim zdaniem lepszy od tego Powerida Zero
JARA, sportowcy piją to, co mają zakontraktowane lub to, co sponsoruje występ 😉 Wiadomo, że elektrolity należy uzupełniać, woda ich nie pokryje. Ale w kwestii nawadniania, to woda nie ma sobie równych. Do wyrównania gospodarki 'elektrolitowej' są potrzebne suplementy. Wybór należy do nas po co sięgniemy. Na temat aspartamu czy suklarozy zdania są podzielone, a nie chce mi się wierzyć, że powerade zero nie jest dosładzany którymś cudem chemicznym. Ja ryzykować nie zamierzam. Poza tym skoro izotonik, to powinien mieć węgle, żeby odżywić, a skoro ich nie ma, to po go pić..?
Ja myślę, że warto obczaić jakieś elektrolity apteczne. Coś, co się daje przy sraczkach. Takie bez recepty na pewno nie będą miały jakichś dziwnych dodatków.
A na pewno będą zdrowsze niż milionowocukrowe syfy ze sklepu.


Ja mam takie elektrolity, zostały mi po ostatniej grypie żołądkowej. Fakt, żadnej chemii tam nie ma ale jakie to paskudne w smaku 😉
hanoverka problem dietowy pojawił się jak już sprawdziłam ile będę musiała dopłacić za nadbagaż  😎 W pierwszej kolejności atakuję Abercrombie i Hollistera, potem Nike'a  😁 Już postanowione - będę jeść normalnie i ewentualne nadmiary wypalę po powrocie  :kwiatek:

Myślicie, że takie normalne ludzie jak ja czy Wy potrzebują uzupełniać elektrolity ? Wydaje mi się, że przy takich treningach nie trzeba. Nawadniam się wodą i karmię racjonalnie  😉 Te wszystkie pałerejdy są dla mnie obrzydliwe w smaku, a to skutecznie mnie odciąga od sięgania po izotoniki  😉

Dopiero 2h w robocie, a ja odliczam czas do wyjścia i biegania dzisiejszego. Starcie z ciastkami wygrywam, ale idę zrobić sobie kawę do tej nieszczęsnej kuchni  🤔
Ja nie uzupełniam elektrolitów.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się