Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

tunrida, mam to samo, jestem głodna co jakieś 1,5 h. Zrobiłam sobie koktajl z mrożonych owoców i kefiru 0%, zamierzam go pić na każde ssanie, bo został mi już tylko jeden posiłek do zjedzenia. Rower odbębniony, ale trasa krótsza, bo mnie od tygodnia jakieś choróbsko rozkłada i nie ma co szaleć.
Ja właśnie pochłaniam serek wiejski + pomidor+ szynka z indyka + szczypiorek  🙂
Zjadłam trochę łososia sałatkowego  .Mój organizm domagał sie dzis czegoś słodkiego wiec wypiłam puszkę coli zero żeby go oszukać bo zazwyczaj pije tylko wode albo herbatę bez cukru.
Ja właśnie po kolacji- 1200-1300 wyszło.
śniadanie- mleko+ musli
II śniadanie- 3 wafle ryżowe+kawa z mlekiem
obiad- kalafiorowa i fasolka szparagowa
podwieczorek- jogurt +krakersy chlebowe ( konie zżarły mi pół paczki, ale niech im na zdrowie idzie!)
kolacja- serek wiejski+ciecierzyca+2 kromki chrupkiego

U koni byłam o 14 i szybko ( góra 10 minut z siodłaniem) czyściłam i wsiadałam pierwszego, drugiego , trzeciego, nie patrzyłam ile byłam na koniu, ale o 17.30 zeszłam z ostatniego. Nogi mam zemdlone z wysiłku.
ja trochę przesadziłam chyba z 4 posiłkiem - nie ważyłam...
i zjadłam ciut wędliny, troszkę łososia i troszkę serka. podejrzewam że ze 2 razy więcej niż moje ustawowe 50g 😉 no i jabłko, ale to w węglowodanowej normie, tylko z białkiem przesadziłam.
Czuję się napchana...
No ale może nie zaszkodzi...
A ja od jutra wracam do zapisywania co jem. Bo to jednak (oprócz zbliżającej się wizyty u dietetyczki) najlepszy sposób na trzymanie się w ryzach.
Przynajmniej dla mnie.
Na razie nie jest źle. Ale i tak wracam do zapisywania. Postanowione.
Ja to sobie wszystko zapisuje na stronie tabele-kalorii.pl. Jest tam dużo produktów , prawie wszystkie które jem a jak nie ma czegoś to wybieram odpowiednik tak aby po prostu miej więcej wiedzieć  🙂
ja własnie zrobiłam ćwiczenia w domu na brzuch 🏇 pierwszy raz chyba od 2 tygodni 😡
jestem z siebie zadowolona 😉

dzisiaj byłam w uczelnianej stołówce i czekoladka do mnie krzyczała. Ale pomyślałam sobie "NIE!! TAK NIE MOŻNA!" i nie kupiłam 😅
Gratuluję wytrwałości :kwiatek:

Ja nabieram wody, zaczynam się źle czuć. Ale wirusa pokonuję. Zjadłam dzisiaj, z wybryków, sushi, ale w sumie planowałam wysokie węgle w południe. Podwieczorek marny, garść orzechów, ale kolacja poprawna, grillowany filet piersi kurzej, dwie łyżki twarogu i 5 pomidorków koktajlowych. Teraz wmuszam w siebie herbatę. W ogóle wypiłam dzisiaj 5 litrów wody 😲
dzien na piateczke z minusem  😎

i znalazlam swietne filmy z pilatesem na YT  🙂

uzywacie masla czy podobnych? ja po zwazeniu i przeliczeniu na kcal calkowicie zrezygnowalam i jem chleb z szynka na sucho... przerazilam sie, ze polowa kcal szla na maslo  🤔wirek: stwierdzilam, pierd**le, nie jem wiecej masla  😁
Ja już wodę nabrałam. I brzuch mam duży.
Z tej złości chciałam poćwiczyć, ale nie dali, bo jestem w pracy. Tak więc musi zostać tak jak jest.  🤔
Hmm, generalnie nie jem zbyt dużo pieczywa, ale jak jem, to smaruję cienko masłem. Przyznam, że na kalorie nie patrzę wtedy, a na tłuszcz.

Czuję się jakaś rozbita, wypiłam fervex, herbatę..wiecie co, wypiłam tyle wody, a prawie nie sikam, tzn.nie jakoś szczególnie więcej i częściej niż zazwyczaj. Podrzemałam w ciągu dnia, lepiej mi się zrobiło, zaraz zresztą też się kładę. Zero pomysłów na jutrzejszy dzień, coś się zen psuje 🤔 Chyba rosół ugotuję.

A, no i oczywiście biceps się odezwał. Jestem na linii smsowej z trenerem, zobaczymy co będzie jutro..
Godzina bieżni, 15 min rowerka pionowego i 15min poziomego. Fajnie mi  😉
tunrida- trzeci raz @ na tym wątku będziemy obchodzić razem :P
Ech, maniaczki! 🙂
Zazdroszczę Wam tej wytrwałości, entuzjazmu i trochę czasu. Choć pewnie też niewiele go macie.

Ja sobie nadal powolutku chudnę. Też dzisiaj, tunrida, stwierdziłam, że od jutra zapisuję. To mi zawsze dawało do myślenia. Tęsknię za ćwiczeniami... Jeżdżę codziennie, dosyć intensywnie, ale mało mi  🙂 No nic, wracam do nauki...

Ale zaglądam do was regularnie! Jeszcze się pochwalę swoimi efektami 😉
Witam 😉 zaczynamy nowy dzień 🙂 idę walczyć 😜 jest fajnie, plus 26 stopni ma być, aż się wszystkiego chce (oprócz jedzenia  😁 ).


JEST  MOC  🏇
Witam : D po dzisiejszym koszmarze że rozbudowały mi się łydki trzeba wrócić do rzeczywistości  i się nie lękać. Tak więc dzisiaj w plamach wizyta u konia🙂
Mój biceps żyje, jednak porady trenera były pomocne 😅
Samopoczucie po siłowni też lepsze, zdrowieję! Właśnie kończę śniadanie i czuję, że to będzie dobry dzień. Dzisiaj mam do południa czas tylko dla siebie, będę pięknieć 😁
dzień dobry 😉
ja już po śniadaniu- owsiance. Przetrawię trochę i lecę na siłownie, bo na 10 na uczelnie muszę jechać.

zaczęłam dzień od zapisywania posiłków, pierś z kurczaka z ciemnym makaronem zapakowana na lunch także ruszam zmieniać swoje ciało 🏇 (prawie jak podbijać swiat 🤣 )
Ja tez po musli z jogurtem i kawie, chyba juz nie wyobrazam sobie innego sniadania typu chleb z serem/dzemem - jak kiedys. No i zapisywanie co sie zjadlo to fajna sprawa, nie do wiary, ile mozna zezrec bedac przekonanym, ze byla polowa z tego bo te wszystkie przekaski po prostu umykaly uwadze, a du..a rosla  😲 😤
Nareszcie udało mi się wrócić do ćwiczeń. Mam nadzieję, że żadne choróbsko juz  mnie nie dopadnie.
Wczoraj 40  minut bieżni, 20 minut rowerka i brzuch z piłką! Fajnie jest! Dziś zabieram konia w teren, a jutro znowu siłownia.
Nie odchudzam się! Zależy mi tylko na rzeźbieniu.
ostatnie dwa dni nie ćwiczyłam bo dużo nauki, wczoraj miałam chęć ale fizyczne zmęczenie wzięło górę, zaczęłam i nie skończyłam  🤔
za to wstałam dzisiaj godzinę wcześniej (co wydawało mi się niemożliwe bo jestem śpioch 😀) i zrobiłam całe turbo z Ewą 🏇
Trzymam się tych 3-4 ćwiczeń w tygodniu. Dietowo bywa różnie, wciąż są wpadki, ale trudno, nawet jeśli widocznie nie schudnę to na pewno trochę się wymodeluje i staram się podejść do ćwiczeń jako ogólnie do poprawy formy, która do tej pory była taka, że żadna.
10 maja zrobię zdjęcie porównawcze mam nadzieję, że będę miała czym się tutaj pochwalić  😀
Dziewczyny...skąd bierzecie taką motywację? Jesteście moimi guru, serio.
Ja wiem , że muszę, bo sama się źle czuję ze sobą, ale wpieprzam. Jak prosie.  Nie wiem jak sie zmotywować...

Wybaczcie tę dawkę pesymizmu, ale potrzebuję kopa. Mocnego...

BTW gratuluję wszystkim efektów, bo czytam na bieżąco 🙂
[quote author=Gienia-Pigwa link=topic=89332.msg1759477#msg1759477 date=1366917250]
uzywacie masla czy podobnych?
[/quote]
zamiast masła smaruję chleb musztardą 🙂
wizja- moc przychodzi po 3-4 dniu diety. Przynajmniej u mnie. Jeśli utrzymam się na diecie 4 dni, to potem dzieje się coś takiego, że zapieram się w sobie i bez większego problemu w tej diecie trwam.
ZACZNIJ ZAPISYWAĆ co jesz. Łatwiej wtedy wytrwać w diecie.

Ja dziś ok. Kibluję cały dzień w pracy, ale liczę na to, że po 20😲0 uda się skoczyć na aerobowe.
Wczoraj nagrzeszyłam podczas nauki mikrobiologii z przyjaciółkami, ale nie jest mi źle, potrzebowałam tego, pierwszy dzień okresu i bardzo stresujący dzień wymagał wyjątkowych środków. Wódka orzechowa + mleko smakuje jak monte!  😀

Ostatnio mam ogromną motywację do ćwiczeń. Życie prywatne mną trzęsie i bronię się przed stresem wszelkimi sposobami, póki co zajmowanie głowy ćwiczeniami wychodzi bardzo na plus. Dziś wracam do rodzinnego domu, pogoda nie dopisuje więc pewnie będę męczyć orbitreka na siłce.
Nie wiem, coś się dziwnego dzieje, mimo, że dużo piję to siku mało robię  🤔
Wczoraj byłam na treningu, @ nie mam ,  zdarza się komuś tak?

P.S. Polecam trening pośladeczków z Mel B:
ja po treningu 😅 co jak co, ale ja sama jestem dla siebie najlepszym katem! 🏇
robiłam plecy i biceps dzisiaj, minuta przerwy z zegarkiem w ręku pomiędzy powtórzeniami. Z rozgrzewką (5 min na bieżni) wyszło mi 50min. Całkiem ładnie 😉
Z siłowni śmierdząca pojechałam rowerkiem na uczelnie 🤣 więc 5km wpadlo 😉

jest moc! 🏇
Drugie śniadanko, jogurt naturalny z pomidorem, 2 plasterki szynki zawinięte w roladki z sałatą lodową.

Idę popatrzeć na jakieś fitnesy wieczorem, może popędzę. Jutro nie mogę, bo jadę do Czech, w niedzielę chyba pojadę na siłkę przed końmi :-)
dzień dobry! 🙂

ja wczoraj trochę poszalałam, bo co prawda nie jadłam, ale wypiłam z pół litra soku pomarańczowego... jak nie więcej... :/
Ale dziś już znowu dzielnie - na śniadanie płatki (45g) z mlekiem i łosoś wędzony.
Teraz popijam kawę a na lunch mam małe sushi.

Waga dziś rano pokazała szatańską cyfrę 66.6 😉 ale to bardzo dobrze, bo początek tygodnia był powyżej 67 - więc TRWAM w diecie 😀
Dawno mnie w wątku nie było 😉 Jestem z tego tygodnia baaaardzo zadowolona. (Zobaczymy jak na wadze  😁 ). Jem regularnie, po komentarzu zen o ubogich posiłkach ( :kwiatek: ) zaczęłam jeść więcej węgli = jestem bardziej syta = nie podjadam. Jak tylko mam 3 minuty wolne, to śmigam po schodach zamiast jeździć windą, na uczelnię tylko rowerem, na spotkanie ze znajomymi tylko na piechotę. Mała zmiana przyzwyczajeń, ale w głowie robi mi dużą zmianę 😉
Z grzeszków tego tygodnia - dwa razy na kolację piwo + serek (zamknęłam się w 350kcal), ale raz do meczu, a drugi raz ognisko przyjaciół (kolega się oświadczył! także jeszcze kilka łyków szampana wpadło) 😡 i wczoraj naleśnik na słodko na obiad (mamy w pracy takie coś do robienia cieniutkich naleśników. są pyszne).
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się