Kurczę, a ja nie mogę pić dużo wody, jak sobie ćwiczę w domu (a też się pocę jak mysz). Biorę małe łyki, takie na zwilżenie ust dosłownie. Bo jak piję, to mi się odbija tą wodą później, robi niedobrze i kłuje w żołądku...
Widocznie za mało intensywnie ćwiczysz, ja chłonę wodę jak gąbka, ale jak mam lżejszy trening i wypiję wodę, to mam dokładnie tak jak Ty. Woda mi skacze w żołądku 😀
Ja się pocę bardzo różnie. Na rowerku- jak szczur- schodzi całe 1,5 litra. Zeszłoby więcej, jak bym miała więcej. Na orbitreku, gdzie niby łatwiej utrzymać wyższe tętno- pocę się bardzo mało, mogę pić mało. Na bieżni- pocę się jak ostatnia świnia, ale nie mam takiej potrzeby picia wody jak na rowerku. Piję dużo, ale nie tak dużo jak na rowerku.
Jeśli dochodzą ćwiczenia z trenerem, to jest bardzo różnie i zależy od tego co robimy. Spadam na swoje aeroby, bo dziś z grafiku wypada mi prawdziwe wolne. Muszę się spieszyć, bo za 3 godziny jadę na dyżur, więc nie mam zbyt dużo czasu.
zen A może! 😀 W sumie nie poznałam jeszcze prawdziwego wycisku, bo nie ma na to możliwości jak się ćwiczy samemu. Tzn. nie obijam się, ale łatwiej pokonuję słabości, jak ktoś stoi nade mną.
Dziewczyny, wracam do was jak brat marnotrawny 🙁 Ważę jakoś rekordowo, nie chcę nawet pisać ile, mimo że nie jem bardzo dużo - nie wiem co jest... Pilnuję się, nie piję piwska, nie jem słodyczy w ogóle... Chyba woda mi się tak zebrała, bo cycki mi zaraz wybuchną, ale tłuszcz też widzę.
Wrzucę dzisiaj zdjęcia do albumu i będę walczyć, dzisiaj jadę do pracy na rowerze.
Dziewczyny, poradźcie proszę... Z reguły ze względu na napięty plan dnia, w tygodniu ćwiczę/ biegam wieczorami. Dosyć intensywnie, bo są to albo 2 godz fitnessu, albo bieganie + fitness albo samo bieganie. Jak wracam do domu jest z reguły 20-21 lub później... Przy założeniu, że wychodzę na ten trening o 17-18, a obiad jem 16-17, więc do rana byłaby to za długa przerwa w jedzeniu. Ale czasami wieczorem wracam z treningu tak zmęczona, że biore tylko prysznic i 22-22.30 jestem w łózku. Czy powinnam zatem jeszcze jeść po powrocie? Godzinę przed snem? Jeśli tak, to co? Tylko białko wchodzi w grę? 😁 Albo jakieś warzywko?
I jeszcze jedno z innej beczki: znacie i stosujecie tzw. cheat meal? 👀
Juliaaa, a Ty w ogóle odchudzasz czy rzeźbisz się z nami? Nie wiem szczerze czemu ma służyć Twój post akurat w tym wątku.
Jak to czemu. To jest to, co Tania lubi. Zakładamy wątek - nie mogę spać. I mamy odpowiedzi - a ja mogę, a ja nie mam problemu, a to można mieć taki problem. Czyli pisać, żeby coś napisać.
Ja policzyłam wczorajszy dzień i jednak 150 kalorii było mniej, czyli "tylko" 1650. To już trochę lepiej. Dzisiaj się pilnuję!
Ja wczoraj jakieś 1450 kcal w tym lody jogurtowe 🙄 Ale dziś bedzie lepiej ! Na wadze kolejne 0,5 kg mniej i po 0,5 cm lub 1 cm w obwodach mniej 🙂 Tylko te uda 👿
Juliaaa, to jest wątek dla jednostek zdeterminowanych 😉
Laski, ale mmiałam sen - pierwszy raz w trakcie odchudzania się śniło mi się, że weszłam do cukierni. Chciałam kupić jakąś posypkę do dekoracji muffinów czy coś w ten deseń. No ale posypek nie było za to były babeczki śmietankowe... i tak kminiłam we śnie, że przecież jedną babeczkę to mogę zjeść, że nic się nie stanie - no ale dieta... na szczęście obudziłam się zanim zjadłam 😉))
Mnie od poniedziałku codziennie schodzi o jakieś 0.2 - 0.3 kilo. Dobrze. Pilnuję się w 100% i jestem dumna! 😉
znamy i stosujemy 🤣 tylko nie częsciej niz raz w tygodniu. ja mam w dzien, w ktorym mam najciezszy trening- u mnie trening silowy nog (najwieksza partia miesni) w ten dzien pozwalam sobie na wiekszy posilek/cos slodkiego np loda bez wyrzutow sumienia 🤣
u mnie zalezy tez od psychicznego nastawienia do diety. jezeli dobrze mi idzie, nie mam kryzysu ani nic, to cheat meal robie sobie raz na 2-3 tygodnie
[quote author=zen link=topic=89332.msg1758884#msg1758884 date=1366885648] Juliaaa, a Ty w ogóle odchudzasz czy rzeźbisz się z nami? Nie wiem szczerze czemu ma służyć Twój post akurat w tym wątku.
Jak to czemu. To jest to, co Tania lubi. Zakładamy wątek - nie mogę spać. I mamy odpowiedzi - a ja mogę, a ja nie mam problemu, a to można mieć taki problem. Czyli pisać, żeby coś napisać. [/quote]
ojej, w takim razie większość Twoich postów powinna ulegać samo zniszczeniu.
jeeeeść 🤔 Dlaczego jestem ciągle głodna i ciągle myślę o jedzeniu? O 15:30 zjadłam normalny, porządny, zdrowy obiadek. 17;17 a ja napycham się już drugą z kolei Inką z mlekiem, żeby nie zeżreć podwieczorku za wcześnie. Idę po 3-cią Inkę. 😵
tunrida, bo jesteś przed okresem. I pewnie to też efekt tego pofolgowania wcześniejszego. U mnie dalej katorga z żołądkiem. Mam ochotę siąść i zapłakać.
Ja jednak zjadłam podwieczorek wcześniej niż planowałam i powinnam się zamknąć w 1500-1600. Ale godzina aerobów dziś była, więc jak najbardziej ok. To jesteśmy dziś głodne we dwie. 😉
Ja nie jestem głodna, trzymam się. Ale wczoraj miałam taką rzeźnię, jak Wy. Jeszcze mój żołądek jest nastawiony na to, że trzeba żreć po przyjeździe z pracy.
Zaraz policzę kalorie na dziś 🙂 Jest! Mam 1006. Czyli przysługuje mi oprócz obiadu jedna czekoladka 👀
Przyłączam się do gangu głodnych 😁 Na obiad zjadłam trochę mięso, zieleninę i głodomorek.
Zauważyłam taką zależność, że od razu jak zaczynam dietę to mam ochotę na coś bardzo złego typu pizza, kebab czy cokolwiek. Jak nie odchudzam się, to mnie tak nie ciągnie. Ale jestem silna, już (no.. DOPIERO) 5 ładny dzień, dieta 100% bez grzeszków.
Czas na Chodakowską. Też miałyście tak, że na początku po kilku pierwszych minutach już serce wali, z oddychaniem się prawie nie nadąża? Czy tylko ja taki cienias? 😉
Ja dzieki Wam trzymam sie w ryzach, to znaczy nie zre jak prosie, od jakiego tygodnia i moze nie ma spektakularnych wynikow, ale moje dzinsy leza lepiej 😅 A jak mi sie chce jesc bez umiaru, to lece tutaj i czytam, ze Zen by nie zjadla i ostro cwiczy , Tunrida liczy kalorie i cwiczy, reszta tez dzielna i od razu mi sie odechciewa obzarstwa 😎 😀