zabeczka17, nie no tabelka daje radę 😉 ale wiesz, skoro my się odchudzamy i jakoś idzie w dół, a tu naleśnik, tu batonik, tu burger king - to jak musimy się nie pilnować nie będąc na diecie 😉))
Chyba spaliłam tego kurczaka z sosem. Właśnie wróciłam z biegania po lesie z mężem. Ja biegłam prawie 30 minut z krótkimi wstawkami marszu, a on za mną...jechał samochodem po lesie. 😁 Potem doćwiczyłam kolejne 30 minut i pierdzielę. Leżę już do wieczora. ( gdyby nie wątek, to bym nie ruszyła dupy z kanapy) Ale dzięki temu bieganiu zassał mi się żołądek i w ogóle straciłam apetyt na dalszą część dnia. Z podwieczorku rezygnuję, ale na kolację mam jeszcze sałatkę, tak więc nie jest źle.
Ja nie wiem na ile ja dzisiaj, wszystko mi się rozregulowało. Rano wypiłam tylko kawę, o 17 dopiero zjadłam zupę pomidorową, potem loda z jedną gałką, a jak wróciłam do domu dwa małe mielone kotlety z tzatzikami. I przez to, że rano nie zjadłam nic porządnego jestem potwornie głodna.
Ja takie wyskoki od diety staram sie racjonalizowac. Przeciez nie bede sobie cale zycie wszystkiego odmawiac 😉 ale bardzo bym chciala zmienic moj odwieczny nawyk jedzenia wieczorami...udalo mi sie od roku wprowadzic 5 posilkow i bardzo mnie to cieszy, ze jednak zdecydowana wiekszosc dni opiewa wlasnie w taka ilosc. Teraz dolozylam duzo wiecej cwiczen i czuje, ze metabolizm przyspiesza.
Ale to prawda, mnie ten watek mega mobilizuje! :kwiatek:
Wróciłam z weekandu i puchnę z dumy 😀 Fajnie trzymałam się diety i tak: zamiast piwa piłam wodę niegazowaną, zamiast pierogów z jagodami, o których marzyłam kilka miesięcy wybrałam sałatkę, zamiast naleśników wybrałam rybę z zestawem surówek. Dla mnie to sukces, bo pokus było wiele. Być może moja determinacja ma źródło w piątkowej wizycie w second-handzie, lustra w przymierzalni działają na mnie jak płachta na byka i zawszę wychodzę z niej zła na siebie 😤 Co prawda ruchu było trochę mało, ale nie było to zależne ode mnie. Mam tylko wielką nadzieję, że moje starania mają pozytywny wpływ na moją wagę - jutro rano się zważe, chwila prawdy..
A ja mam nie mały zgryz.. Od jutra chciałam wyostrzyć dietę, a mąż mnie zabiera na uroczystą kolacje- Mamy pierwszą rocznicę ślubu. 😡 Mam nadzieje że będą jakieś dostępne sałatki itp 😜
hmm ja na rocznicę chyba bym sobie pozwoliła na małe odstępstwo od diety 😉 . wczoraj mieliśmy imprezkę urodzinową naszego synka i powiem szczerze, że pozwoliłam sobie na 2 kawałki ulubionego ciasta. oczywiście miałam dzisiaj masakryczne wyrzuty sumienia, ale wolę już to, niż gdybym miała siedzieć cały wieczór i patrzeć spode łba na to nieszczęsne ciasto. ja jestem niesamowicie uzależniona od jedzenia i przed dietą pochłaniałam ogromne ilości, więc i tak jest dla mnie sukcesem to, że zjadłam tylko łyżeczkę sałatki warzywnej z majonezem, a nie tak jak kiedyś cały talerz 😉 dziś za to dzień na 5, dużo aktywności, mało kalorii. jestem z siebie zadowolona.
Wczoraj 15km po górach - ale potem placek po zbójnicku - dzisiaj natomiast 45km rowerem - ale w międzyczasie schaboszczak i ziemniory, a po powrocie parę Bushmillsów z colą... biorąc pod uwagę, że okres się zbliża wielkimi krokami - pier@olę, nie ważę się 🙂
Dieta utrzymana pomimo pachnącej goframi, watą cukrową, popcornem i hotdożkami wycieczki do ZOO. Ponadto lekki obiadek, mała kolacja o 18.00 i dwa razy aktywność fizyczna: rower z psem i rolki przed chwilą zamiast wieczornego spaceru.
W ogóle mam wrażenie, że najbardziej z mojej diety, to się pies cieszy 😁
Może przez te moje żale w wątku sercowym? Nt wagi oraz uwag nt wagi? 😉
Ale oczywiście bardzo dziękuje. :kwiatek: To strasznie fajnie wiedzieć, że ktoś mi kibicuje. 😡 Zwłaszcza, że w domu nie mam takiego wsparcia. A M jak zwykle udaje, że tematu nie ma 😉
Hiacynta, before bardzo fajnie 😉 (chociaż wiem, że to "niepoprawne politycznie" w tym wątku 😉)
A ja od jutra rana zaczynam... ciekawe czy wynik na wadze mnie załamie (ostatni raz ważyłam się w marcu bodajże). jeśli mnie ten wątek nie zmotywuje to ja już nie wiem co może 😵
wendetta - Heh, szczerze mówiąc, to zdjęcie jest dobre - bo niedobre były od razu kasowane 😉 - w każdym razie, nie widać na nim cellulitu i opony 😉 Ale widać kawał ciałka. Jakby nie było - jest prawie 8kg różnicy-wówczas moje BMI było w normie acz wysokie - after zaś normalne, 'zdrowe'. Obecnie brakuje mi ok 2kg do stanu 'after'.
Dla mnie tak naprawde jedyną porządną motywacją była cotygodniowa wizyta u dietetyczki, co się wiązało z konkretnym wydatkiem. Dlatego też tym bardziej kibicuję dziewczynom, które same z siebie potrafią się zmobilizować! Bo to jest w gruncie rzeczy bardzo proste - ale przed samym sobą bardzo łatwo jest się usprawiedliwić 🙁
Dałam ciała 🙁 Na kolację zamiast razowego z jajkiem zjadłam dwa kawałki pizzy. pocieszam się, że bez sera i na tak cieniutkim cieście że prawie jakby go nie było. Ale pizza to pizza 🙁
Dałam ciała 🙁 Na kolację zamiast razowego z jajkiem zjadłam dwa kawałki pizzy. pocieszam się, że bez sera i na tak cieniutkim cieście że prawie jakby go nie było. Ale pizza to pizza 🙁
Haj fajf. Ja też pizza. Niby mini-mini - ale pizza 🙂
Ale dzisiaj zawaliłam. Miałam poskakać na skakance- nie poskakałam, ale za to przed chwilą dojadłam kaszę jaglaną z selerem, która została mi z wczorajszych kotletów, a wcześniej masę innych rzeczy. 😵
Fatalnie działa na mnie brak konkretnych reguł, od jutra robię rozpiskę co i o której jem, bo taka samowolka szybko mnie utuczy. 🙄
fin, wagę elektroniczną, taką najzwyklejszą, kupowałam w Media Markt za ok 35 zł. 🙂
a ja jestem z siebie dumna bo oprócz tych winogron dziś idealny dzień 🙂 więc 5 z małym minusem 😉 na jutro mam już gotowy obiad (i na pojutrze pewnie też) więc powinno być dobrze. Mnie w ogóle jest łatwiej w tygodniu bo w pracy jakoś nie ma nic do podjadania i nic nie kusi 😉
poza tym plan na jutro - 1.5h agilitowania z psem a potem może zumba? albo pilates? 😀
Ładnie proszę o dopisanie mnie do tabeli: 68 kg 😵 (były dwa ważenia: jedno pokazało 68, drugie 67,9, więc wolę zaakceptować gorszy wynik). Przy wzroście 170 cm. Tak źle jeszcze nie było odkąd 2 lata temu zjechałam z wagi 75 na 61 kg. Co jeść dziwne, bo ja zawsze staram się pilnować diety, nie jem fast foodów, słodyczy, mięsa, smażonych rzeczy, białego pieczywa... eh.... Gdzie popełniam błąd? Mam nadzieję, że to ta kwestia podjadania wieczorami. Może to również tego, że od 4 miesięcy nie siedziałam na koniu (mój jest kontuzjowany), chociaż biegam regularnie.
Przykładowe śniadanie, które właśnie konsumuję (może ktoś pomoże i powie czy jest OK i co powinnam zmienić? :kwiatek🙂: musli (2 garści płatków jęczmiennych, garść musli biedronkowego, garść granulowanych otrębów z truskawkami, szczypta łuskanych ziaren słonecznika), z 3 łyżeczkami jogurtu naturalnego, 1/4 szklanki jogurtu pitnego owocowego, 1/2 łyżeczki miodu. Kubek czarnej kawy bez cukru czy słodzika.
Do pracy zapewne wezmę 2-3 ciemnego pieczywa z pastą wegetariańską, sałatą i zapewne jakimś serem 😉 Będę spożywać dużej ilości kawy, wody, yerba mate i zielonej herbaty.
Po powrocie do domu- to jeszcze jedna wielka tajemnica, wyspowiadam się popołudniu 😉
Dziś zaczynam bardzo rygorystycznie, ale będzie dobrze, bo zaraz pierwsze zajęcia i ze stresu nie jestem w stanie zjeść serka wiejskiego 🤣 Zamelduję się wieczorem. Uwielbiam ten stan, kiedy wróciłam na studia, a w lodówce jest tylko to co kupiłam, a więc same legalne rzeczy, nie to co w domu, gdzie kalorie czają się na każdym kroku 🤣
A ja jestem w małym szoku 😀 Z soboty na niedzielę wyprawiałam 18-stkę, więc wiadomo- myślałam o wszystkim, tylko nie o diecie. Zjadłam kawałek tortu - pierwszą słodycz od 3 tygodni, dewolaje, paszteciki, kotlety, nuggetsy, alkohol i gazowane, słodkie napoje, czyli dużo, dużo kalorii. Ale jednocześnie dużo tańczyłam, praktycznie nie schodziłam z parkietu. Dziś weszłam na wagę z ciężkim sercem, spodziewając się +2kg i co? I -1kg 💃 Trochę rozregulowały mi się pory jedzenia, ale ogólnie cieszę się strasznie 😀