Odnośnie hodowanego łososia norwqeskiego to oglądałam na discovery dokument, w którym przedstawiono proceder jego hodowli . Wnioski niezaciekawe dla smakoszy takiej ryby. W skrócie: chodziło nawet nie o antybiotyki , ale o toksyczność obecnych w rybach dioxin (z konserwantów paszy) i fakt , ze one przenikają barierę krew mózg i kumulują się w organizmie . Badania w tym zakresie robiła jakaś profesor pracująca w instytucie norweskim. Po zakończeniu tych badan i stwierdzonych przez nią wynikach kobieta została usunięta z instytutu . Blokowano publikowanie jej pracy. Ja samą zastraszano... Osoba odpowiedzialna za nadzór produkcji łososia (z państwowej instytucji) była współwłaścicielem farm gdzie hoduje się łososie więc wyniki tych badań nie mogły być obiektywne. Normy zaniżano, nie mówiono o zawartych realnie w rybach dioxinach. Mówiono też o toksyczności ryb bałtyckich wynikającej z faktu , iż Bałtyk jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz m.in. przez nagromadzone po II wojnie odpady i z uwagi słabej wymiany wód . Islandczycy tez nie jadają łososia norweskiego...Chyba jest cos na rzeczy...
Oczywiście raz na jakis czas taka rybka jak najbardziej, ale jednak dziki łosoś wydaje sie byc lepsza alternatywą.
Co do kurczaków. Znajomy ma duzą fermę. I on i jego rodzina kurczaków nie jada.
Co do czystości wód i wpływu na zdrowotność poławianych ryb... ja się zawsze zastanawiam bardzo mocno co np z Fukushimą, tym ogromem wody używanej do chłodzenia itd.
cranberry, dziki łosoś też nie bardzo ze względów ekologicznych, tzn. populacja dzikiego łososia jest już tak przetrzebiona, że kupowanie takiego mięsa to wg mnie barbarzyństwo takie, jak kupowanie mięsa każdego innego zagrożonego wyginięciem gatunku. Podobnie zresztą jak kupowanie tuńczyka.
Ja sama nie wiem co z tym robić, piję tran z dorsza codziennie i widzę naprawdę pozytywny wpływ na moje zdrowie od tego, a z drugiej strony są te rewelacje właśnie o tłustych rybach z Bałtyku. Podobnie łososia dość często jem ze względu na omegę 3, mając nadzieję że jednak nie jest tak źle.
amnestria niestety naprawdę jestem strasznie zalana 🤔 W skały bardzo chętnie bym pojechała ale mam wesele przyjaciółki 😉 Następnym razem bardzo chętnie, dziękuję :kwiatek:
wg mnie warto kupować świadomie, z drugiej strony nie dać się zwariować. nie sądzę by miejski smog szkodził mniej 😉
zgadzam się w pełni, nie dać się zwariować i zapędzić w kozi róg w tej zdrowotności, a zarazem kupować i wybierać świadomie, unikając zbędnego nadmiaru syfu
busch, wszystko jest tak zatrute, że czas odżywiać się energią słoneczną 😀iabeł:
wg mnie warto kupować świadomie, z drugiej strony nie dać się zwariować. nie sądzę by miejski smog szkodził mniej 😉
Mam to samo zdanie ale problem z nim jest taki, że jest to jednocześnie taki śliski ogólnik, który nic konkretnego nie oznacza. Trzeba mieć dużo zaufania do własnego rozeznania, by nie kwestionować co jakiś czas swoich wyborów co do tego, co jest świadomym wyborem, co jest "daniem się zwariować", a co jest wyborem niespecjalnie przemyślanym i szkodliwym na dłuższą metę. Zwłaszcza jak naprawdę miliona godzin nie spędzasz nad upewnianiem się, że znasz dobrze temat, a przynajmniej w stopniu akceptowalnym do podejmowania decyzji.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 18 sierpnia 2016 21:29
Coś pech z kolanami 😵 wczoraj się kładłam to coś czułam, a dzisiaj tak średnio jest 😵 opuchlizny brak, siniaków brak, a uczucie hmm... nawet nie, że boli, ale taki ucisk czuję tak jakby pod rzepką, nad kością piszczelową. jak siedzę to nie przeszkadza, przy bieganiu też się "rozchodziło", ale chodzenie jest nieprzyjemne 😲
Wracam do walki, we wtorek kończę brać hormony, które mi dość mocno dały w kość fizycznie i psychicznie. Muszę niestety zacząć brać nowe, ale teraz będą to standardowe anty, więc może uda mi się coś dobrać pod siebie.
W związku z tym może przestanę tyć od powietrza, nie spać po nocach i wyć po kątach i uda mi się ruszyć tyłek do ćwiczeń, a silną wolę do porządnej diety.
Chciałabym bardzo. Jestem wykończona i chcę wyjść z tego stanu.
Ja mówię o zafiksowaniu tego typu: Ryby. Część ryb zatruta, nie wolno ich jeść. Wędzone, niezdrowe, bo rakotwórcze. Smażone niezdrowe, bo rakotwórcze. Mięso- kurczaki be, bo hormony. Wieprzowina- nie polecają, bo tłusta ( a my się odchudzamy, więc ostrożnie z ilością, jak ktoś liczy te kalorie) Wołowina- ok, ale droga. Niektórzy twierdzą, że nadmiar czerwonego mięsa, niezdrowy. Mięso zakwasza organizm. Mleko i nabiał- podobno be i w ogóle sam syf. Nawet jeśli nie masz nietolerancji, to zaśluzowuje organizm i część osób puchnie po nim. Be, nabiał be. Wszak w naturze tylko cielaki piją mleko, odstawić! Owoce- niby się odchudzamy, a to cukier. I będą niepotrzebne wyrzuty insuliny i będziemy ciągle głodne. Nie zalecany jest nadmiar, każdy dietetyk to powie. Warzywa- zdrowe. Ufff. Ale tylko te ekologiczne, bo z marketów są sztuczne i pełne chemii ( patrz biedronkowe marchewki) więc na ryneczek do babci ze straganikiem marsz. I coś tam z tą soją było nie tak. I pamiętajmy o GMO. I o modyfikacji genowej.. bo kto to słyszał dłubać w genomie i o bezpestkowych winogronach Gluten- moda że gluten be. Więc wiele osób się zastanawia " a może i ja bym odstawiła i zobaczyła co będzie?" Nie jeść wysoce przetworzonego, bo sama chemia, więc wszystkie gotowce odpadają. Cukier...hm...sama śmierć. A wsadzają cukier wszędzie! Dosłownie wszędzie! Odstawić to wszystko, bo to śmierć Sól- niezdrowa w nadmiarze. Używajmy tylko ziółek Poza tym uwaga na grzyby w p. pokarmowym. Może by się tak przeczyścić i przeleczyć? Uwaga na osobnicze ewentualne nietolerancje pewnych produktów, to na pewno do odstawienia.
I co zostaje? Warzywa ekologiczne, jajka ( najlepiej bez żółtka, bo nie wiadomo jak z tym cholesterolem, co chwila inne wyniki badań), wołowina, orzechy i mąka bezglutenowa do naleśników z farszem ze szpinaku? A mam w swoim otoczeniu takie osoby. Co tylko przeczytają jakiś artykuł o szkodliwości czegoś tam, to od razu panika. Odstawiają co chwila jakieś produkty, nie wiem nawet czym te organizmy żyją. A potem panika, że organizm źle funkcjonuje. ( no bo JAK ma funkcjonować dobrze??? No jak?) Przy czym osoby te mieszkają w wielkich miastach, jeżdżą samochodami, używają telefonów, nieszczelnych starych mikrofalówek, porysowanych patelń teflonowych, wpychają w siebie sztuczne witaminki i różne suplementy diety, palą papierosy. I CIĄGŁE zastanawianie się i szukanie u siebie wszelakich niedoborów. A może mam niedobór chromu? A może wit D3, a może cynk i selen? Dobrać kreatynę, bo jak to tak ćwiczyć bez. I co się przeczyta artykuł, to się okazuje, że KONIECZNIE trzeba coś suplementować, bo z pewnością moje niedomagania to efekt niedoboru a to tego a to tamtego. I jeszcze te modne makra. Hm..białko obciąża nerki, tłuszcz obciąża trzustkę. Po węglach się tyje. Jak żyć? No jak żyć? A jak ćwiczyć? Czy biegać na czczo? Czy jednak nie wolno? Rozbieżne artykuły. Dlaczego są rozbieżne artykuły? Wszak to takie istotne, czy wolno mi pobiec bez jedzenia, czy nie! Bo jak źle pobiegnę, to szlag trafi cały mój wysiłek! I uszkodzę sobie organizm!
Ale wracamy do żywienia. Wchodzisz do sklepu, patrzysz po półkach, a tam... same śmiertelne produkty!!! Ewidentnie ktoś chce nas zabić! Kto? I leci proces podejrzeniowy. No tak..żydzi, masoni, unia, spiski, korporacje farmaceutyczne, itd itp. Zagalopowałam się OSTRO, sorki, ale mam uczulenie na takie coś. 😉
Wytrwałości tym co walczą U mnie od 15 maja 20 w dół, jeszcze 4-6 i będzie waga z przed 20 lat, jak na prawie 50 na karku to piękny wyczyn zważywszy że ja leń jestem !!!
Kurczę, tunrida... W punkt! Chciałam podobnie napisać, ale pewnie połowa nie zrozumiałaby o co mi chodzi, a pisać więcej zwyczajnie mi się nie chciało. A przy takim popadaniu w skrajności, to zaraz nawet woda będzie be, bo ta ma za mało minerałów, a tamta za dużo 😉 co mielibyśmy jeść? 🤣 zresztą duża część z nas tutaj obecna odchudza się z nadwagi, której nabawiła się bynajmniej nie przez jedzenie ryb czy kurczaków. Jak mam do wyboru umrzeć od przepakowanych chemią słodyczy i fastfoodów, których jeszcze jakiś czas temu jadłam mnóstwo, albo od toksycznych ryb i napakowanych hormonami kurczaków, sztucznie nawożonych warzyw i morderczej fruktozy, to wybieram to drugie 😂 🤣
tunrida O to, to. Dokładnie. Straszliwie mnie wkurzają te wszelkie artykuły, moja mama i dziadkowie małża wszystko co przeczytają biorą sobie do serca i za chwilę nie będą spożywać żadnych produktów, bo niewiele już "niezatrutych" zostało.
Wczoraj dzień na -bdb: rano: serek wiejski + kromka chlebka pełnoziarnistego 300 kcal gruszka: 60 kcal lunch: zupa z biedry szparagowa + 100g makreli wędzonej (taa 😀) + sezamek 500 kcal obiadokolacja: kebab w picie, małe piwo 😡 600 kcal (ano byliśmy wybierać z dziećmi materace i łóżka w sklepie meblowym, po czym miałam kompletnie dość, a obok tylko kababo-pizzeria 😵 ) Razem jakieś 1500 kcal
I znowu wycieczka rowerowa i siłka ogródkowa 😂
Gavi wczoraj nie wzięłam, ale dziś są gołąbki z ryżem i kaszą gryczaną z sosem pomidorowym za 600 kcal, bierę 😜
M. Indira łaaał pokazuj się 👍 Będę w Radawie 26-28 to sprawdzę 😀iabeł:
Atea jestem z Tobą, powodzenia. Moja waga niestety ma baterie i po wakacjach lekko się podłamałam 👀
Wczorajszy dzień na 5! W ramach kalorii extra zjadłam loda i jak się w sklepie okazało... ciężko znaleźć takiego, który ma w sobie aż 250 kcal 🤣 Byłam też na tabacie i po 1,5 miesiąca nieobecności na zajęciach nie było tak najgorzej, ale rewelacji też nie było. Fajnie sobie przypomnieć, jak to jest, kiedy endorfiny zaczną buzować 🙂
Dziś przede mną jeszcze jeden posiłek i znowu zakończę dzień na 5. Niby w jednym posiłku mam tylko 350 kcal, ale posiłki wychodzą objętościowo duże i czasem są nie do przejedzenia. Przykładowo, dziś końcówkę śniadania ("pizza" z patelni) ledwo w siebie wmusiłam.
Dzięki dziewczyny, jak to miło jest czuć sie docenionym hehe W czwartek byłam w robocie do wieczora, po 7 tyg przerwy kopytowej trzeba było podziałać, wiec wpadam a właścicielka tak sie na mnie patrzy patrzy i mówi no kobito ale dałaś ognia Heh, żona pracownika co mnie w lutym widziała wchodzi do stajni i sie wita i nagle staje zamurowana, i słyszę tekst, musiałam wejść do stajni by zobaczyć kto to nowy do kopyt przyjechał bo pani nie poznałam ... Takie teksty najbardziej cieszą, ba muszę zakupić bryczesy bo wszystkie mi na dupie wiszą i przez biodra spadają zapięte A tajemnica żadna, od 15 maja rower(średnio20-30 km) i wioślarz ketlera(300-500 pociągnięć na serii 2 razy w tyg), zero cukru, soki tłoczone, woda, i odstawienie leków, z jedzenia wyrzucone ziemniaki, i w moim przypadku kalorii mniej niż tysiąc dziennie, ale więcej mój organizm nie potrzebuje, z jedzeń zakazanych, macwrap pewnie z 3 na miesiąc, lody tak samo, słodkie- zjadłam w tym tyg drożdżówkę bo miałam ochotę... Skurczył mi sie żołądek, jem mniej, więcej piję, z powodów problemów z nerkami wspomagam moczopędnie 2 razy w tyg, z zalet po rozwalonym antybiotykoterapią wielotygodniową przewodzie pokarmowym(7 miesięcy problemów) zostało tylko wspomnienie, ogólnie duzo sałatek z fetą oliwą i warzywa plus np grillowane mięsa chuda wędlina suche kabanosy... Cała tajemnica hehe Nie liczę kalorii, jadam duzo owoców na przekąski, jadam mega nieregularnie, i zależy co w danym dniu robię, np śniadanie o 7 lub o 11 kolacja o 18 lub o 22 nie ma to dla mnie znaczenia, waga w dół leci Kocham rower tylko siodełko mus zmienić bo zabije moją c... na amen heheh Dziś mija 4 tyg jak mi pękła miednica i tylko 5 dni przerwy w rowerze bo padało i poszła opona, twarda jestem hehe, a rower ostatnio kocha górki i swietnie sobie z nimi radzi !!!
M.indira, super wynik, gratuluję! Ja mało piszę ale czytam sobie cichutko cały czas. Zarznieta pracą nie mam czasu na zajęcie się sobą, ale to chyba mi służy bo się wysmuklilam, chyba mi niekończące się dead line'y spadają to czego nie chce mieć na sobie. 🤔 Chyba czas zmienić pracę...
waga 63,9 kg (25% tłuszczu i 54% wody) obwód talii 70,5 cm obwód bioder 100,5 cm obwód klatki piersiowej 90 cm obwód ramienia: lewe 27 cm, prawe 28 cm obwód uda: lewe 56,5 cm, prawe 57 cm
Ostatni raz ważyłam się 2 lipca, a później zaczęłam okres niekontrolowanego obżarstwa i od tamtej pory: przytyłam 1,5kg, doszło mi w talii: 3,5 cm, w biodrach: 2,5 cm, w klatce piersiowej 3 cm (u mnie "tyje" najpierw biust 😁 ), obwód ramion bez zmian, w udach (lewe) 2 cm i (prawe) 1 cm. Ogólnie nie ma tragedii.
Mam równo miesiąc, żeby zejść do wagi 60 kg, a później się zobaczy. Póki co dzisiejszy dzień na 5 🙂
Scottie Mam praktycznie takie samie wymiary 😎 Mam 64kg i tylko w pasie mam wiecej bo 76cm, a reszta prawie identyczna. /W pelni przyszykowana na bieganie w upale A to moja "forma"
i w moim przypadku kalorii mniej niż tysiąc dziennie, ale więcej mój organizm nie potrzebuje, z jedzeń zakazanych, macwrap pewnie z 3 na miesiąc, lody tak samo, słodkie- zjadłam w tym tyg drożdżówkę bo miałam ochotę... Skurczył mi sie żołądek, jem mniej, więcej piję, z powodów problemów z nerkami wspomagam moczopędnie 2 razy w tyg, z zalet po rozwalonym antybiotykoterapią wielotygodniową przewodzie pokarmowym(7 miesięcy problemów) zostało tylko wspomnienie, ogólnie duzo sałatek z fetą oliwą i warzywa plus np grillowane mięsa chuda wędlina suche kabanosy... Cała tajemnica hehe!
Powiedz, że żartujesz, albo ja źle czytam. 1000 kcal dziennie?
Merka dobrze czytasz, co prawda te tysiąc mniej to nie codziennie ale np na śniadanie pół bułki z ziarnami i do tego sałatka z warzyw na oliwie powiedzmy 2-3 łyżki, 200 ml soku pomarańczowego, cały dzień w pracy na butelce wody, wieczorem (18-20 w zależności o której wracam) kolacja czyli sałatka plus dwa-trzy kabanosy ultra cienkie z sokolowa, szklanka soku, jak sie uda to w międzyczasie wrzucę dwie brzoskwinie UFO Jak myślisz przekroczyłam 1000? Tak mam 2-3 razy w tyg, jak ciężki tydzień to i 4 do tego w tych dniach stały wysiłek (rower(średnio koło 600-700kal) plus kopyta) to wychodzę mocno na minus Co najdziwniejsze morfologia w normie Heheh
Wczoraj zjadłam 1 czekoladkę tydzień temu tez Hehehe
m.indira, nikt nie wątpi, że się da. Da się też jeść 0kcal dziennie, nic. Chodzi o zdrowie, i fizyczne, i psychiczne.
U mnie ostatnio trochę w górę z wagą, znów pojawiły się problemy i się przełożyło :/ teraz już mam nadzieję, że wszystko wróci do normy, wczoraj doładowałam węglami i poskakałam na skakance a na dziś planów brak.