A nie zmieniono czasami przepisów odnośnie wypadków z i do pracy? Coś mi się zdaje, że w moim zakładzie pracy znaczenie ma teraz już tylko wypadek w pracy.
Miałam szkolenie z tego zaledwie 3 miesiące temu i nadal można ubiegać się o 100% pensji w czasie zwolnienia L4, jeśli miałaś wypadek w drodze do pracy/w drodze z pracy. Uwarunkowania są takie, że to musi być najwygodniejsza droga dla pracownika - w tym sensie, że nie musi być koniecznie najkrótsza, jeśli np. na najkrótszej są duże korki czy cokolwiek rozsądnego, ale pracownik nie może też specjalnie nadkładać drogi. Ponadto, dozwolone są postoje i jak wyskoczysz do sklepu w drodze z pracy i w tym sklepie będziesz mieć wypadek, to nadal to się kwalifikuje jako droga z pracy, o ile ten sklep był ewidentnie ci po drodze i nie byłoby sensu wracać do domu i dopiero z domu do niego jechać. Ogólnie prawo w tej kwestii nie jest bardzo sztywne i dużo zależy od interpretacji tego, co było dla danej osoby "najwygodniejszą drogą", "sklepem po drodze" itd., ale spróbować warto, najwyżej odrzucą wniosek.
Było to też szkolenie typowo od HR-ów dużej firmy, więc nie że coś sobie jakaś Halinka z kadr wymyśliła i opowiada głupoty - ci ludzie, którzy nam organizowali szkolenie, z racji wielkości firmy sami rozpatrują dużo takich wniosków w roku. Odszkodowania dotyczą tylko wypadków w pracy.
tunrida, ona musi przytyć żeby w ogóle kwalifikować się na terapię? Nie do końca to rozumiem... po co takie uwarunkowania w przypadku zaburzeń odżywiania? W sensie - jeśli ktoś jest bardzo chudy z powodu anoreksji, to chyba właśnie terapia powinna mu pomóc przytyć, a nie że rodzina powinna się siłować z pacjentem, żeby przytył bo inaczej nie będzie terapii...
Dzieki dziewczyny :kwiatek: Wypytam o wszystko u nas, ale tez pamiętam ze szkolenia o tej drodze z pracy. Akurat u mnie ewidentnie najkrotsza, dodatkowo nie zatrzymywalam sie nigdzie po drodze.
zen, jadlam dzis 'Twoje' sniadanie 😀 pycha
Wyslalam mężowi zdjęcie w kołnierzu. 'Still sexy' brzmiała odpowiedz 🤣
bush-Na terapię stacjonarną do kliniki przyjmują anorektyczki od BMI 15. Poniżej tego BMI nie chcą brać, bo zwykle są to takie stany niedożywienia, które mogą zagrażać życiu i wymagają intensywnego nadzoru lekarskiego. Na terapii, jak sama nazwa wskazuje, zajmują się głównie terapią ( plus oczywiście karmią i tuczą), ale nie ma tam zwykle odpowiedniego zaplecza internistycznego, kontraktów na masę badań, które powinny mieć wykonywane, możliwości odpowiedniego monitorowania stanu somatycznego. "Moja" anorektyczka przyszła z BMI 13. Musi dojść do BMI 15, by nadawać się na terapię.
Ale już z tego linku "anoreksja i bulimia" http://www.ctzo.org/kategoria/223/test-na-zaburzenia-odzywiania większość odpowiedzi mam "nie". Na 20 pytań, tylko 6 odpowiedzi mam na "tak". Za to poniżej jest test na "kompulsywne objadanie się" i tu już wychodzi, że mam problem. I z tym się zgadzam. Bo mam problemy z jedzeniem. Natrętnym. Kocham żreć, zawsze kochałam. A zarazem nie chcę być gruba. Nie toleruję siebie grubej. Stąd poczucie winy i stała konieczność kontroli. Ale ja to wiem. 🙂 I dlatego napisałam, że mam problemy z odżywianiem się. Jakieś. Dokładnie to takie, że nie jestem szczęśliwa w pełni i zadowolona z siebie i życia, kiedy jestem gruba. 🙂 Mam iść na terapię w wieku 41 lat i nauczyć się kochać siebie grubą???? 😉 NIGDY. Nie chcę być gruba. I nie jestem. 😉 ps - moje BMI to 23,5 😉
tunrida, Zrobiłam tak dla jaj i wyszło mi "Odpowiedzi wskazują na nadmierną koncentrację uwagi na wyglądzie i wadze. Warto to przewartościować. Nie daj się owładnąć chorobie." 😁 Taaa... ja akurat jestem ostatnią osobą na świecie, której grozi bycie szczupłą, a co dopiero anoreksja.. Jedyne punkty w których zaznaczyłam "tak", to te dwa: 3. Martwisz się o to, co będziesz jeść. 4. Jeżeli przybierasz na wadze czujesz lęk, a twój nastrój pogarsza się. W sumie ten 4 na wyrost, bo nie czuję lęku, tylko pogorszenie nastroju jak tyję.
Mam w tej chwili BMI 25,08. Jest dużo lepiej, ale nie jestem usatysfakcjonowana. Ruszam ze zrzuceniem jeszcze 3-5 kg! 🏇
Bo to wiesz...takie guciowate testy. Jak ktoś ma rozum i odrobinę krytycyzmu, to sam wie, czy grozi mu anoreksja czy nie. Jakoś chyba w czasach ogólniaka ocierałam się o bulimię. Bo jak się napchałam, to potrafiłam się przeczyszczać. I np jak miałam ochotę się napchać pyszności, to potrafiłam robić to, zakładając że "nic się nie stanie, bo się zaraz przeczyszczę". Ale poczytałam o bulimii, przestraszyłam się i dałam sobie spokój z takimi zachowaniami. Po prostu. Jakby mi wypalić kubki smakowe, to zniknęłyby wszelkie moje problemy z tym wszystkim związane. Z jedzeniem, odchudzaniem, kontrolowaniem. 😉
A BMI to jednak sprawa względna. Sportowcy z dużą ilością mięśni zawsze będą mieć większe BMI. A jeszcze jak ktoś ma ciężkie kości...
Ale julie nigdzie nie powiedziała, że zaburzenia odżywiania to tylko anoreksja. Gadamy o anoreksji i sobie dla jaj zrobiła test. I napisała, że jest ostatnią osobą, której grozi bycie za szczupłą.
edit- pokemon...to umawiam nam wizytę u psychologa z powodu zagrażającej nam anoreksji. Ja stawiam. 😁
A to nie jest w ogóle jakiś mit z tymi "ciężkimi kośćmi"?
Ja myślę, że Tobie nic nie grozi, choćby z racji wiedzy związanej z wykonywanym zawodem. Super jest to, że jesteś świadoma i że masz do siebie dystans, umiesz sama z siebie żartować. Ja np. kiedyś nie umiałam myśleć ani rozmawiać o niczym poza końmi. Poważnie. Moja praca i hobby były tym samym. Czy to też można było podciągnąć pod rodzaj obsesji...? 😁
jujkasek, Wiem. Myślę, że żadne z zaburzeń mi nie grozi. W najgorszym wypadku trochę nadwagi. 😉
Julie...nie wiem, ale wiem, że od dzieciństwa ważyłam dużo. Nawet wtedy kiedy nie miałam tylu mięśni co teraz, a akurat byłam w okresie gdy byłam szczuplejsza. Po prostu...od zawsze byłam cięższa niż wyglądałam. A kościec na pewno mam mocny, nie drobny.
Moja przygoda z byciem fit zaczęła się w lipcu 2015 roku, kiedy to podjęłam decyzję o startach w biegach survivalowych. W październiku miałam pierwszy start, który zakończył się zwichnięciem barku i uszkodzeniem struktur mięśni i paroma innymi rzeczami 😉 Żeby było zabawniej, bark wybiłam w połowie trasy i nie zrezygnowałam, dopiero kilaset metrów przed metą, na kolejnej przeszkodzie, zwichnęłam go, a mimo to nadal nie chciałam podjąć decyzji o zejściu z trasy - efekt tego był taki, że przekroczyłam metę - z ratownikiem i ortopedą u boku 🤔wirek:
W usztywnieniu spędziłam ponad 6 tygodni, a rekonwalescencja też mi trochę zajęła. Gdy już udało mi się wrócić na siłownię, to w marcu złapała mnie taka grypa, że do tej pory borykam się z jej powikłaniami 😉
Zostawiam zdjęcie chyba z zeszłego miesiąca, jakość taka, jakbym je robiła cegłówką... Waga stoi, ale skład ciała się zmienia. Teraz brzuch jest mocniej wyrzeźbiony, a łapki, głównie barki, zaczęły nabierać kształtów i mięśnie się uwidoczniły.
Cel treningowy? Siła, masa...i zdolność utrzymania motocykla na prędkościach zerowych oraz brak kolejnych zwichnięć przy następnych startach.
Czytałam Was cały czas, ale się nie odzywałam, bo nie chciałam się tak wciskać 😉 teraz czuję, że wracam na lepsze tory, mam mnóstwo codziennego ruchu (jak za te 3 tygodnie nie zdechnę, to wrócę z mocarnymi nogami i tyłkiem od tego wiecznego latania pod górę 🤣 ), z jedzeniem nie jest tak, jakbym chciała, ale nie przejadam się i nie podjadam, bo mnie nie stać 😁 postanowiłam już, że jak wrócę, to od razu kupuję karnet na siłkę, który tak odkładałam w czasie. Podglądam też cały czas na snapie zen, dziękuję za ogrom motywacji i wskazówek, jakie być może nawet nieświadomie przekazujesz :kwiatek:
sienka, tak jak dziewczyny piszą, walcz o odszkodowanie i rehabilitację (!). Ja za jakieś lipne ubezpieczenie w InterRisku dostałam marne grosze, ale naprawdę wiele zawdzięczam świetnemu lekarzowi, który wiele razy przedłużał mi rehabilitację. Na dłuższą metę to wiele daje, nawet jak zdaje się, że nie, trzeba tylko się przemóc i korzystać, jak dają! Trzymam kciuki za powrót do zdrowia :kwiatek:
Wrocilam z treningu, zrobilam dzisiaj na maksa maksow, zdazylam popsuc dwa wyciagi w ciagu 2 minut, zaciely sie i coz..koksy naprawiaja 😡 😉 Interwaly zrobione na calego, wciaz utrzymane podniesienie biezni, dzisiaj to sie ze mnie lalo (ale tez mega duchota jest).
Zjadlam cos przepysznego, cos, co na stale zawita do mojej letniej kuchni 😜 💃
safie, zrobilas ogromny pgores, zobaczysz, ze lada chwila i twoj brzuch bedzie odsloniety :kwiatek:
maiiaF, nawet nie wiesz jakie to mile! Trzymaj sie i jak cos, to odzywaj sie, na snapie tez czasem odpisuje :kwiatek: A za chwile koncze prace i bede miec jeszcze wiecej czasu 🙂
Moj chlopak uznal, ze on sie zabierze za moj trening i wytnie mnie tak, jak chce wygladac 😁 Tylko napierw musialabym sobie drugie serce gdzies zamowic, bo ja umieram po 10 min interwalow, a robie jego tempo, a on nie dosc, ze ma takie tempo, to jeszcze biega to z obciazeniem i pod gore na maksa plus robi to 25 minut, a czasem jak ma fantazje to chwile odpocznie i jedzie drugie tyle.. Dzisiaj sobie pod koniec moich interwalow pomyslalam, czy dalabym rade drugie tyle zrobic i coz. Nie. Nie dalabym rady.
Zatem wrzucam. Chciałam klasyczny, czarny, ale potem ten drugi wpadł mi w oko. I teraz mam dylemat bo w jednym bardziej podobają mi się majtki a w drugim góra.. brakuje mi milionów monet bo wzięłabym oba 😁
gavi super! Ja uwielbiam barki bo po nich szybko widać jak ciało się zmienia 🙂
maiiaF o co Ty, przecież to wątek dla wszystkich, "wciskaj się" do woli 😉
Moim zdaniem góra dużo lepsza w różowym. I majtki też wcale nie takie złe. Góra w czarnym zupełnie niedopasowana do twojego biustu. Ja bym brała różowy, jeśli już bym musiała któryś z tych dwóch. Albo poczekala i pomierzyła jeszcze inne, jeśli majtki w różowym cię nie satysfakcjonują
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 04 czerwca 2016 12:29
smarcik, różowy 😉
zen , nooo w styczniu nie uwierzyłabym, że tak będę wyglądać 😁
smarcik, a sprzedaja komplet czy oddzielnie? Mi sie podoba tylko gora rozowego :kwiatek: a dol bym wziela jakis wyciety, ale bez wiazan po bokach :kwiatek:
zen, :kwiatek: jak widzę te Twoje snapy z treningów, mając teraz problem ze zorganizowaniem konkretniejszego ruchu, to trochę mi smutno. Ale nadrabiam sobie bieganiem do pociągów i metra, pierwszego dnia wszystko mi uciekało, a tu po prostu jak podjeżdża metro to widać, że kolejka już stoi. I tak uskuteczniam sprinty 🤣 albo idę sobie z domu i słyszę dzwoneczek zamykania szlabanów, wtedy to dopiero sprinter mi się włącza jak słyszę pociąg 😂 już nie mówiąc o tym, że zbieganie ze schodów mega dobrze robi na ogólną koordynację 🤣
smarcik, no tak, ale jak moja dieta opierała się na pierogach ruskich i czekoladach to jakoś nie miałam o czym pisać 😀 co do stroju, to faktycznie różowy lepiej wygląda, zwłaszcza góra! Mimo że różu nie trawię 😉
Ehh, a mi ten czarny bardzo się podoba. No nic, wezmę zatem różowy. Góra i dół są osobno, ale nie ma innych dołów do wyboru, które pasowałyby fakturą. Ogólnie to zależy mi na kupieniu czarnego stroju ale dotychczas nie znalazłam żadnego super ładnego, a już nie chce mi się szukać 😉 Dziękuję za opinie :kwiatek:
Może gdybyś biustonosz w tym czarnym podciągnęła do góry i ciaśniej związała na szyi leżałby lepiej? I zamiast kokardek na majtkach zawiązała zwykłe supełki. I na solarę bym poszła na twoim miejscu, żeby brać ten czarny.
Wyżej już się nie da bo mi cycki dołem wypadną 😡 on jest prawie nie usztywniany a ja prawie nie mam biustu, ale myślałam,że dobrze wygląda 😂 😡 Dobra, biorę różowy zatem.
Choć znając mnie i tak pewnie będę jeszcze w te wakacje szukać czarnego 😡