Nie wiem czy to jest zdrowe. Myślę, że nie mniej zdrowe niż białko w proszku, albo witaminy w tabletkach. Ja nie mam ciśnienia na super maksi zdrowe żywienie. Mam ciśnienie na schudnięcie i zbudowanie nowego ciała. Jem produkty wysoko przetworzone, kupuję kurczaki w Biedronce faszerowane sterydami i antybiotykami i w ogóle w nosie mam przesadne dbanie o żywienie, zakwaszanie, nie zakwaszanie organizmu i inne pierdy. Mogę jeść wszystko, strawię nawet zardzewiałe śruby. Mleko, zboża mi nie straszne, ani żadna inna żywność. Dla mnie ważne jest to, żeby sobie nie narobić niedoborów. A taki proszek zastępujący posiłek, to DLA MNIE dobra opcja.
escada to był żart, równie dobrze mogłabym napisać z wielkimi cyckami albo dużym rozmiarem stopy. Chodziło mi tylko i wyłącznie o mięśnie pleców nieadekwatne do wagi ciała, czyli za słabe.
Akurat tyłek mam duży, to prawda, ale to moja ulubiona część mojego ciała 😁 Po prostu wagowo jestem za gruba, jak miałam na siłowni taką maszynę do podciągania z podpórką to podciągałam się z -15kg, niestety teraz takiej nie mam 🙁
Buuu, kilka dni jedzenia mniej regularnego, mniej myślenia i pilnowania - 3kg w dół. Jeden dzień jedzenia według planu - waga do góry... To taka na skróty podana myśl. Anaa może zrozumie.
Mam odwrotnie niż tunrida - przestało mi zależeć jakoś obsesyjnie na schudnięciu, za to mocno się wkręciłam w zdrowe jedzenie 🙂 Cały tydzień sobie gotowałam - kasze, ryże, warzywa, kurczak gotowany w sałatce 😁 No jak nie ja. Dopiero teraz widzę, jaki syf kiedyś jadłam. Teraz mnie odrzuca od mocno przetworzonego żarcia, w stronę fast foodów nawet nie patrzę. No i codziennie staram się ruszać, jak nie koń to bieganie. Trochę dzięki temu wątkowi na pewno 🙂
wendetta, dochodzi jeszcze brak równowagi hormonalnej... Momentami mam ochotę napisać tutaj - ok, to teraz układacie mi dietę na 1600kcal czy 2000kcal (bo "tak powinno się"😉 i zobaczymy Tylko się boję. Przyznaję się bez bicia, boję się jakie mogą być efekty.
Dzionka- ja miałam taką fazę na zdrowe jedzenie, jak już byłam schudnięta i podrzeźbiona i czułam się jak lachon. Wtedy miałam mega fazę na zdrowe-niezdrowe. Ale teraz jestem za tłusta i mam faze na zrzut nadmiaru. Możliwe, że też mi wróci faza na "zdrowie". Nie jest tak, że jem same śmieci. Odkąd zabrałam się za siebie, już chyba ze 2- 3 lata, jem inaczej. Jem właśnie kasze, dużo warzyw, jem ryby, zmniejszyłam bezmyślne tłuszcze i ciastka z tłuszczami trans i inne takie. Ale nie jest to priorytetem w moim życiu. Zjem i sztuczny syf, jeśli mam akurat pod ręką imam na niego ochotę. na razie...bardziej na luzie podchodzę do problemu zdrowe- niezdrowe.
słuchajcie, a czy ktoś ma fajne ćwiczenia na wewnętrzną stronę ud? bo coś mi tam wisi i drży niczym galareta 👀 wolałabym takie ćwiczenia do wykonywania "w domu", bez osprzętu rodem z siłowni :kwiatek: 🙇
tunrida, rozumiem, różne fazy po prostu mamy 🙂 Nigdy się jakoś porządnie nie odchudzałam, bo nie musiałam, ale zapewne wszystko przede mną i twoja opcja również 🙂 Na razie fajnie mi ze zdrowym jedzeniem, bo i twarz mi się poprawiła, w sensie syfów, i metabolizm jak w zegarku - żadnych bólów brzucha i skurczów w końcu!
Dziewczyny, to i ja chciałam prosić o pomoc :kwiatek: Mam 163 cm wzrostu i ważę ok 50 kg, jednak nie wyglądam ok(niedawno przytyłam- ważyłam 43 kg jeszcze we wrześniu) Chodzi mi o pupę 😡 ponieważ zrobiły mi się pod nim faldki tłuszczu 🙄 jak z tym walczyć? :kwiatek:
Waga wadze nierówna. Sylwia Pawlak niedawno wstawiła post ze zdjęciem na którym wazy tyle co ja, a jakoś podobnie nie wyglądamy 🤣 Także Monix rozumiem Cię. 7 kg to duża przepaść. Zacznij więcej się ruszać na orbitrekach + przysiady/wykroki/unoszenie bioder (wszystko znajdziesz na youtubie)
dlatego, że 50 kg tłuszczu zajmuje dużo więcej miejsca niż 50 kg mięśni 😉 ja np. całe życie ważyłam 48 kg, a ostatnio ważę 53 w porywach do 55, i niby nie widać tak "ogólnie", ale jakby zapytać spodni, to już by nie podzieliły tej opinii 😂
ja tak m(iał)am fabrycznie wbudowane 😎 tylko teraz jak w USA nie jeżdże konno to na tych ich OKROPNYM plastikowym jedzeniu trochę mi się waga fabryczna zmieniła.
ludzie mnie nienawidzą, ale ja nic na to nie poradzę. nawet jakbym żarła samą czekoladę, NIGDY w życiu nie ważyłam więcej niż 56 kg. Na pocieszenie mogę tylko powiedzieć Wam, że wszystkie macie lepszą kondycję, rozciągliwość i więcej mięśni ode mnie :kwiatek:
Ale 48kg to już przecież spora niedowaga, dobrze, że ważysz teraz więcej. Odnośnie jedzenia w USA - znajoma mieszka od jakichś 10 lat i jest przerażona. Mówi, że musi szukać bardzo drogiego "eko" jedzenia żeby dostać produkty jak z polskiej Biedronki. Faktycznie jest tam aż tak źle?