smarcik, ja w takich sytuacjach po prostu biore wyciskany sok, wkladam kolorowa slomke i sobie sacze 😉 Albo wode z cytryna. Tego sposobu nauczyl mnie moj facet, ktory musi byc trzezwy na 'zakrapianych' imprezach, wiec czesto pije gin z tonikiem (1-2 drinki), a potem przechodzi na wode z cytryna.
No to ja wpadam powiedzieć że odkąd wróciłam to przytyłam 1 kg. Celuję że to woda i może mięśnie trochę. Rok temu było podobnie, co prawda nie przytyłam ale stałam w miejscu dłuuuugo, a dziś mnie tak nogi nachrzaniały i grzały na orbitreku że koszmar, ale swoje minimum ubiegłam.
Ja jestem już prawie miesiąc po wyprowadzeniu z diety. Jem wszystko, aczkolwiek staram się jeść zdrowo (nie zawsze mi to jednak wychodzi 😉 ). Niestety mam przerwę w treningach, ale za 2 miesiące wracam i chcę zrobić rzeźbę 🙂 Waga stabilna, trochę jeszcze spada, ale to chyba przez stres...
Wklejam moją ostateczną metamorfozę, zdjęcie po lewej z maja, zdjęcia po prawej z grudnia.
Jakby któraś z was szukała butów do biegania/fitnessu z Nike'a - w ich sklepie firmowym są teraz spore przeceny, np cena Pegasusów (31) spadła z 450 zł na 230 🙂
Przyjmiecie do swojego grona jeszcze jednego obżartucha, który jest zdeterminowany żeby coś w końcu na stałe zmienić w swoim stylu życia? 😉 Bo potrzebuję wsparcia i od czasu do czasu solidnego kopa, a wiadomo że w kupie raźniej.
Otóź od zawsze byłam większa. Może nie gruba, ale większa. Jestem dosyć wysoka, więc w ogóle zawsze byłam duża. Dokładnie rok temu zawzięłam się i wzięłam za siebie na poważnie. W ciągu 7 miesięcy schudłam 16kg. I wreszcie czułam się szczupło, wreszcie wyglądałam tak jak zawsze chciałam. Tylko, że od jesieni przestałam się pilnować, a że kocham słodycze, placki i naleśniki miłością wielką wszystko poszło bardzo szybko. W chwili obecnej ważę może nie tyle co rok temu, ale prawie tyle samo. I źle mi z tym 🙁 Bardzo źle 🙁 Ciężko mi ostatnimi czasy znaleźć motywację, a ciuchy wcale nie robią się luźniejsze. Z Wami mam nadzieję znowu mi się uda, a zrzucone kg już nigdy nie wrócą. Także słodyczom mówię stanowcze out, a placki tylko w wersji zdrowej. Nie wiem ile chcę zrzucić. Chcę się dobrze ze sobą czuć. Może nie będę dążyła do tego jak wyglądałam latem, bo wtedy chyba przesadziłam w tę drugą stronę. Po zdjęciach widzę, że nie byłam szczupła. Byłam wychodzona. Wręcz bardzo wychudzona. Teraz chcę wyglądać zdrowo, a nie jak patyczak.
Tak więc od jutra startuję na nowo 😉 Do wiosny jeszcze trochę zostało, a ja się wtedy muszę wbić w ulubione bryki 🙂
Ja w końcu znalazłam sposób na siebie jako okropnego słodyczożercę.. otóż nie kupuję słodyczy 😉 Nie mogę sobie powiedzieć, że "nie jem słodyczy" bo to dla mnie za trudne na dłuższą metę - ale nie kupuję 😉 Jak ktoś mnie poczęstuje to od czasu do czasu coś zjem (ale to jest np czekoladka raz na kilka dni a nie kilka dziennie) czy jak mama ciasto upiecze to też zjem.. (ale bywam w domu raz na pół roku) 😉 Od razu lepiej się czuję psychicznie wiedząc, że nie mam konkretnego zakazu, po prostu omijam półki ze słodyczami w sklepie 😉 Tylko miód jem, do kawy czy płatków jaglanych na śniadanie, ale to chyba nie tak źle? 👀
Na facebooku jest wydarzenie na luty 28 days squat challenge, dołączyłam i zamierzam robić, zastanawiam się tylko co w takim razie z treningiem nóg na siłowni - robić, nie robić? Nie chcę przesadzić i zrobić sobie krzywdy.
Ja w końcu znalazłam sposób na siebie jako okropnego słodyczożercę.. otóż nie kupuję słodyczy 😉 Nie mogę sobie powiedzieć, że "nie jem słodyczy" bo to dla mnie za trudne na dłuższą metę - ale nie kupuję 😉 Jak ktoś mnie poczęstuje to od czasu do czasu coś zjem (ale to jest np czekoladka raz na kilka dni a nie kilka dziennie) czy jak mama ciasto upiecze to też zjem.. (ale bywam w domu raz na pół roku) 😉 Od razu lepiej się czuję psychicznie wiedząc, że nie mam konkretnego zakazu, po prostu omijam półki ze słodyczami w sklepie 😉 Tylko miód jem, do kawy czy płatków jaglanych na śniadanie, ale to chyba nie tak źle? 👀
ja też mam taki tryb i sporo schudłam. kupuję owoce i gorzką czekoladę, jak ktoś częstuje to zjem, ale też nie zawsze. da się żyć i nie ma spiny 🙂
Ja chyba też muszę wrócić na dobre tory. Wahania wagi przez ostatnie pół roku +/- 10 kg.. A było tak dobrze! Pierwszy raz zrozumiałam, że fizyczność bardzo łączy się z psychiką. Tak się nie da żyć 😵 Tym bardziej, że ja lubię zdrowo ale też i smacznie. Obecnie chyba przechodzę na połowiczny wegetarianizm bo ewidentnie nie trawię mięs i ryb. I w tym celu poszukuję dobrych i smacznych, bogatych w smaki przepisów. Czy któraś z was ma doświadczenie z takimi potrawami? Albo jakoś naprowadzić na polecaną stronę czy bloga. Bardzo, bardzo proszę :kwiatek:
Potrzebuję pomocy bo powoli zamieniam się w tłustą i nieszczęśliwą fokę. Sama niestety nie dam rady 🙁
Muszę jedynie znaleźć jakiś hinduski/arabski sklep z przyprawami tutaj bo niestety w zwykłych supermarketach przypraw jest co kot napłakał. Hiszpańska kuchnia odcina się od wschodnich wpływów jak może. Od początku pobytu tutaj byłam ciekawa czy to posthistoryczne zaprzeczenie udziału kultury arabskiej na ich ziemię czy tylko gust podniebienia. Znając ich charakter i tak się do niczego nie przyznają więc pozostaje mi pogrzebać w esejach historycznych 😁
Zjadłam dziś 2 kawałki pieczonego łososia. Niestety to dzwonki, nakłute ośćmi. Przyprawione fajnie, samymi ziołami, ale po zjedzonych 300g dziś, jak czuję go w domu (piecze się na jutro), to mam ochotę iść i wszystko zwrócić 🙁
No i jeszcze, jak jeść surowy szpinak, żeby tak nie chrupał? Mam liściasty, baby i ma więcej ości i haceli niż ten nieszczęsny łosoś