Zamykam 10 dzień na 4+ za późne śniadanie. Na kolację okazało się, że nie ma mojego chleba, więc zjadłam 1 kajzerkę.
Jutro 11 dzień i jest już coraz trudniej, bo coraz więcej żarcia w domu. Mnie już kuszą pierniczki mamy, ale jem 1 dziennie. Dziś niedziela więc pozwoliłam sobie na 2 sztuki i do bułki łyżeczkę majonezu. To mój cheat day :P
tunrida, ja gotuję brukselkę według instrukcji mojej babci - z łyżeczką cukru i szczyptą soli. Nie mrożę jej, kupuję świeżą i taką wrzucam do wody. Bardzo mi smakuje, nie wiem o co chodzi ludziom z tą "gorzkością" brukselki 😉.
hm...to nie gorzkość...tylko jej taki..."duszny" posmak. Czasami jest za mocny. Ale w sumie...już tak długo jem brukselkę, że następnym razem spróbuję ją zrobić na żywca. 🙂 Ciekawa jestem swoich wrażeń
busch - dzieci ciągle chore, siedzę non stop z nimi sama, nawet przed kompem nie mam kiedy poćwiczyć, bo wieczorem jestem tak zmęczona, że masakra. Od nowego roku wracam na siłkę i nie ma zmiłuj.
Ja probuje się ogarnąć godzinowo z jedzeniem, od jutra mam urlop więc oszacuje jakie mam straty po tych kilku tygodniach. Waga 65 po jedzeniu i w kurtce zimowej wieczorem więc pewnie ok 62. Cieszę się że bardzo nie utylam ale wygladam okropnie (odrosty sine oczy i popsuta cera). Jutro się ogarniam i biorę za siebie.
Cierpienie- czy Ty chociaż raz w życiu jadłaś brukselkę? 😂 Jak Ty chcesz toto obierać na listki? Uda się zdjąć z wierzchu ze 2, 3, góra 4 sztuki, a reszta tak sklejona, że jakbym miała ją tak obierać, to zdechłabym z głodu i kurwica by mnie strzeliła. 😉
Nie zjadłam wczoraj w nocy. Wstałam szczuplejsza, weselsza i z nowym powerem do walki. Dziś kończę poradnię o 18😲0, a na 20😲0 mam dyżur w oddziale, więc jak o 18:30 wskoczę na bieżnię w robocie, to powinnam się wyrobić przed przejęciem dyżuru. Mam nadzieję, że biodro mi pozwoli biegać. Jeśli będę je czuła, to łyknę ketonal przed bieganiem. Jestem dorosła, jestem świadoma. Może jestem głupia, ale to moja prywatna głupota i nic na to nie poradzicie. Po prostu organizm mi się odzwyczaił od takiej dawki biegania, a ja chcę go jak najszybciej wprowadzić w prawidłowy tryb aktywności.
Tunrida - jak mam w zupie to nie obieram, ale często wtedy brukselka przesiąknie smakiem przypraw z zupy i jest smaczna. Jedna taką do drugiego dania obieram, bo jej nie lubię i bym nie przełknęła. :P Trochę męki jest nie powiem 😁
Dziś 11 dzień dietki, jutro w końcu ważenie i mierzenie, zobaczymy ile mnie ubyło. Na dworze znowu straszne wieje, gwiżdże w oknach. No, ale z domu nie wychodzę dziś, więc co mi tam 🙂 Dziś masowa produkcja rogalików 🙂
Weekend katastrofa. Na wadze dziś rano 52,5 🙁 Dzisiaj już biorę się konkretnie za siebie. Dodatkowo dziś mało kalorii wejdzie, a dużo wody i mięty. Czuję potrzebę oczyszczenia się od środka po tym weekendzie. Nawet nie było tak nie zdrowo, tylko za dużo i dodatkowo alkohol (impreza w sobotę). Trudny czas przede mną, bo święta idą....a wiadomo co się z tym wiąże. Postaram się być twarda. Miłego dnia dziewczyny, niech moc będzie z wami 😉
Biodro da radę i bez ketonalu. Za ok 40 minut zaczynam biec przed siebie. Chcę czuć moc. Na złość wszystkiemu.... pobiegnę i zrobię swoje. I niech się wszyscy walą. ( jestem zła...a bieganie mi pomaga znaleźć w sobie równowagę)
Wpadło pyyysznej czekolady za 400 kcal ( u mnie już święta i słodycze na stole) , ale raz że wybiegam, dwa, że uciełam z obiadu, utnę jeszcze z kolacji. Będzie ok.
Widzę, że macie traumę związaną z brukselką, bo pisałam, że mi bardzo smakuje i szukam nowych połączeń, a zamiast tego dostałam dwa nowe sposoby, jak ugotować brukselkę, żeby była zjadliwa :P. Cierp1enie, myślałam że z tym obieraniem to jakiś myk typu że obieramy górną część z powodów zdrowotnych :P. Sposobów na usunięcie goryczki nie potrzebuję, bo moim zdaniem brukselka wcale nie jest gorzka, tylko smakowita 😀
bush, a nie myślałaś może o zrobieniu czegoś w stylu zapiekanki z makaronem i brukselką? Plus np. sos beszamelowy, ale ie wiem jak z sosem (bo w sumie mąka, masło, mleko - może jakaś fit wersja jest? :???🙂.
madmaddie, słownik mnie nie poprawił! A to świnia! 😉 busch,madmaddie, banalnie proste, najpierw gotujecie brukselkę - sposób dowolny, tak jak lubicie, z mlekiem i/lub cukrem co kto woli, albo po prostu w osolonej wodzie, następnie na patelnie łyżkę miodu z łyżką oleju i brukselkę trzeba smażyć na średnim ogniu aż do zarumienienia i tak, żeby się nie spaliła. Można na końcu dorzucić skórkę pomarańczową, sok ze świeżej pomarańczy, garść żurawiny czy rodzynek - opcjonalnie. Ja tam uwielbiam rzeczy w miodzie, bardzo często robię tak na przykład kurczaka. Ja zawsze miód i olej dodaję na oko, w przepisie była łyżka, więc tak też wam orientacyjnie podaję 🙂
busch, ale co ma się spalić? Miód pod wpływem gorąca robi się bardziej płynny, wszystko ładnie miesza się na patelni, musisz olej i mód rozgrzać i na to wrzucić co tam chcesz smażyć - w tym wypadku brukselkę 🙂
Fajnie się czyta, że jesteście w formie 🙂 Ja chwilowo dużo mniej się ruszam, ale spektakularnych wtop żywieniowych nie zaliczam 😉 A propos brukselki, to ja mam swoje dwa ulubione przepisy, uwaga, są z mojego bloga, więc jak kogoś w oczy kłuje moja pisanina, to polecam nie klikać 😁
Ten z orzechami to mój ostatni hit, jest u nas niemal codziennie, bo mój facet wpada do domu z brukselką i orzechami i albo sam się zabiera do roboty albo ja przejmuję stery 😁 Jemy z ryżem brązowym, a mój syn patrzy na nas jak na wariatów, aczkolwiek tę z miodem spróbował i uznał, że nawet może być. Ale zjadłby całą porcję dopiero wtedy, kiedy miałby kontrakt z Real Madryt i ich dietetyk kazałby mu to zjeść 😁