Zrobione 45 minut orbitreka plus brzuchy. Nie zdążyłam więcej, bo ..zamknęli mi siłkę. Godziny mi się pomerdały. Trzeci dzień na 5. Bo nie sądzę bym go dzisiaj jakoś popsuła. Czuję moc.
wilczyk, ty tak poważnie? Nie musisz dbać o "pływalność" czyli odpowiedni procent (lekkiego) tłuszczu? Ani od trenera nie masz wskazówek jak się odżywiać? Gdy pływałam miałam takie... sobie wyniki - ale byłam kurczak. Na studiach wszystkie czasy się poprawiły, bo masa była. Przecież tego nie da się przeskoczyć? Praw fizyki? Że kości są najcięższe, potem mięśnie, a najlżejszy tłuszcz? I że właściwe proporcje dają pływalność? Ale chciałam powiedzieć, że nieważne jak u mnie było, bo nigdy super nie byłam, ale ci, którzy się liczyli wpylali po 4000 kcal minimum. Gdy zobaczyłam dietę późniejszej medalistki IO to zrobiłam oczy jak spodki. Górnik na przodku tyle nie jadał.
A u mnie regres znowu :/ Już było 61 kg na przedzie i się cafło... ale miałam złe dni i nawalałam świadomie na każdym kroku i nie to że diety nie trzymam, bo jak mówiłam nie mam diety 😉 tylko dojadam bez celu i sensu i juz widać i czuć po smalczyku. JAk sie obrobię z robotą za miesiąc czy dwa to jade na rajd na 2-4 dni a potem wracam na orbitreka - już się doczekać nie mogę 🤣
Cierp1enie, że co? 😉 Już znalazłam - radosna żółta koparka. A koleżance przekaż gratulacje! Dodatkowo realizacja filmu świetna!
Zamykam dzień inką z mlekiem i 1260 kcal.
edit. Mam dywan! Kupiłam, rozłożyłam, mam! Co oznacza, że poprawiają się warunki do ćwiczeń. Teraz proooooszę niech ktoś cudownie doprowadzi moje ścięgno do pełnej sprawności!
wilczyk, to jak dla mnie przy takim treningu jesz strasznie mało... 😉 warto wspomóc organizm - wielka szkoda, że nie macie dietetyka 🙁
edit: ja dziś na 5 mimo niespodziewanej wizyty w maku (sałatka z grillowanym kurczakiem mi wpadła). Jeszcze kolacja mi została - pewnie jakąś sałatkę zjem i może tuńczyka kawałek 🙂 i jeździłam na moim koniu!!! 😅 pierwszy raz od roku 😀 i jest super!
zasiedziałam się. ćwiczyć nie zaczynam. wstałam o 5 i chyba padnę. świadomie zawalam, chociaż pewnie normalnie bym się zebrała 😉 jutro odrobię dzisiejszy trening z insanity :P
A mnie wkurzyła dietetyczka mojej siostry-siostra od miesiąca na diecie (dieta fajna, rozsądna) plus 4 razy na tydzień spędza około 2 godzin na siłowni. Na podsumowaniu straciła 2 kg tłuszczu i zyskała 2 kg mięśni, wizualnie zeszczuplała, ale dostała ochrzan od dietetyczki, bo przecież waga nie drgnęła... 🙄
Żeby nie było: ja wpieprzam jak głupia, w dni treningowe bardzo dużo jem. Nie dałabym rady inaczej, rzecz w tym co jem. Halo miałam trochę tłuszczyku: nie było wyników, nie ma: są wyniki i lepiej mi się pływa i trenuje, mam więcej siły 😉 poza tym mam jeszcze taką przemianę materii, że nie jestem w stanie przytyć przy takim wysiłku, choćbym nie wiem ile jadła. W poniedziałek w dzień treningowy policzę ile mniej więcej kalorii zjadam, myślę, że sporo. Między posiłkami non stop coś mamlę.
+ trenera zmieniłam 2 tygodnie temu, nie bardzo była okazja o niczym porozmawiać, za dużo nas tu jest. A pogadanek żadnych nie było, może będą. Ze starym trenerem mieliśmy. Wiem, że muszę dużo jeść, ale niekoniecznie wszystkie słodycze, które znajdę w internacie. O godzinie 23.
wilczyk, no właśnie my (trenujący) wszyscy mieliśmy taki problem, oprócz tych very-special zadbanych, typu kadra, że dopychaliśmy słodyczami 🙁 I nikt nam się nie zająknął o żywieniu 🙁 jakby tabletka multiwitaminy, sok pomarańczowy i czekolada miały wszystko załatwić (tabletki codziennie, "reszta" z okazji zawodów :lol🙂 Ale to nie od ilości/braku tłuszczu zależy siła. Od masy mięśni raczej. Standardowo trzeba masę mięśni mieć po byku (w twoim przypadku tych dłuuugich) a NA TO ciut tłuszczu. Który pływakowi daje pływalność, pewną opływowość i... izolację termiczną, też nie bez znaczenia (wydatki energetyczne). Trenując nie miałam o tym pojęcia, dopiero na studium na AWF spotkałam pływaków - trenerów, którzy mnie uświadomili, bo dociekałam po starym zainteresowaniu. Fajne, australijskie?, opracowania mieli do nauki. Trochę porażona byłam, gdy dowiedziałam się np. że kandydatom do poważnego pływania "gdzieś tam" sprawdza się... gęstość kości. I dopiero wtedy dotarło do mnie, czemu nie miałam szans na lepsze wyniki.
Cierp1enie, wow, ile oni w takich warunkach pracują dziennie? Dla mnie to jakiś kosmos, nie wiem jak to wytrzymują 😉
przy takich warunkach pracują 6 godzin, ostatnio mój mąż potrzebował zmiennika, bo prawie zasłabł. Nie dało się oddychać. Przy temp ok 35-40' pracują normalnie po 8 godzin. Obecnie mój mąż robi na 6 godzin.
Zaczynam 4-ty dzień na 5 i wiem, że będzie dobry. Kibluję w pracy do 20😲0, a po pracy muszę iść na chwilę w jedno miejsce, gdzie nie mogę mieć bebecha, więc nawet gdybym zechciała się nagle nażreć, to się nie nażrę. A że niedziela, sklepik i bar pozamykane, to w pracy zjem tylko to co mam ze sobą. A mam...samą dietę. 🙂
Busch bardziej się skupiam na delfinie 🙂 Halo rany, nie wiedziałam, że to wszystko jest aż tak skomplikowane. Tak jak patrzyłam z życia to każdy woli inaczej, ale nie wiem, dziwne to w sumie w takim razie. Jak będzie chwila wybiorę się do naszej pani Dzidki, sprawdzić jaki mam skład ciała i pogadać z nią, może mnie jakoś oświeci bardziej.
dziewczyny, macie pomysły na jakiś smaczny, niskokaloryczny sos do jajek w koszulkach? chciałabym zrobić na śniadanie, ale kurde, ten holenderski ma dużo masła 🙁
jak dla mnie jajko w koszulce można jeść bez sosu 😉 i tak jest pyszne 😀 imo możesz zrobić holenderski, ale po prostu malutko 😉
edit - ja cisnę kolejny dzień na 5! śniadanie poteżne bo 500kcal 😉 ale jak się wstaje o 11 to hm... 😉 jest się głodnym 😉 i odkryłam pudding z nasion chia - jest obłędny 🙂
hm... no ale z tego wychodzi jakieś mnóstwo sosu, nie? 😉 ja bym po prostu zmniejszyła porcję - zresztą masło to dobro a nie zło - byle nie zeżreć 100g naraz 😉 jak zrobisz małą porcję i podzielisz na ileś tam osób to będzie git 🙂
jakoś tak żaden jogurtowy sos mi się nie widzi do jajek... o - może koperkowy? na bazie jogurtu?
dziewczyny, macie pomysły na jakiś smaczny, niskokaloryczny sos do jajek w koszulkach? chciałabym zrobić na śniadanie, ale kurde, ten holenderski ma dużo masła 🙁
u mnie czosnkowy nr 1 na bazie jogurtu naturalnego greckiego, lub tzatziki, to samo, tylko trzeba zetrzeć ogórka zielonego.
wilczyk - o super, że ktoś tu trenuje pływanie. 😀 Ja zastanawiam się czy nie wrócić i np. nie wystartować w aquathlonie (pływanie 1km i bieg 5km), ale brak czasu. Jakim stylem pływasz i na jakie dystansy? I w sumie, poruszyłaś temat dlaczego nie śpieszę się powrócić do pływania.... jem jak opętana, mąż nie nadążyłby lodówki zapełniać. Wszytko co w zasięgu wzroku i reki. Jak biegam to tego nie robię, nie wiem o co w tym chodzi.
Swoją drogą, to podglądam od czasu do czasu wątek ale chyba pora uciekać bo zawartość tłuszczu spadła mi do poniżej 17%, czyli profi athlete, ale nie uważam bym tak wyglądała. Może to wina pozostałości skóry na brzuchu od ciąży czy wielkich umięśnionych łydek. Cały czas uważam, że to nie to ale więcej spaść z tłuszczu nie powinnam, a mięśni nie chcę budować. Dzisiaj zjadłam lody, ciasto czekoladowe a teraz szykuję się na popcorn 😵. Uznałam, że po wczorajszych 20 rekreacyjnych km na dworze z rodzinką i dzisiejszym półmaratonie należy mi się. Jutro wracam do zdrowego jedzenia bo jakoś lepiej się z tym czuję. I tym co są na etapie redukcji to tunrida ma rację, bieganie to jest to. Sam sport może nie jest bardzo hm.. ambitny, ale ciężko o coś porównywalnego i nie czasochłonnego do spalanie nadmiaru kalorii.