ja wracam do walki. cel: do października uporać się z brzuszkiem. wczoraj skończyłam brać antybiotyk, więc mam nadzieję, że mnie jakoś nie osłabił i dam radę dzisiaj z planami na bieganie i Shauna T. 🙂
madmaddie, haj fajv, ja też wracam 😉 po wakacjach i pełna energii.
na razie na liczniku 450kcal, spacer z psem + 3 piętra po schodach. Stwierdziłam, że zamieniam windę na schody 🙂 Wieczorem trening z sfd.pl siłowy + może jakiś fitness blender.
byłam na siłce i wracając do domu wstąpiłam do sklepu do jabłka i mleko sojowe, a wyszłam z niego z czekoladą (milka z kukurydzą, nie mogłam nie spróbować!) :/
U mnie ok. Trzymam dietę z małymi wtopami 🤬 czuję się w miarę. Mam doła, ale póki co go nie zajadam. Dziś po śniadaniu dwa jaja plus bekon. Niestety smażone. Na obiad chyba raviolli. Zupełnie nie mam polotu co ugotować i szczerze to jakoś chęci do garów nie ma. Na kolacje kefir z czarnymi jagodami. Coś w międzyczasie trzeba dosztukować...
U mnie zachwianie na minus. Przez spontaniczne zakupy, robotę w domu, itd. Poza tym w Lbn teraz Europejski Festiwal Smaku. Czyli wędliny, sery, pieczywo, nalewki, wino, oleje, suszone owoce, przyprawy... z wielu stron Europy. Całe Stare Miasto paaaaachnie. Sprzedają produkty na tradycyjnych recepturach, przygotowywane ekologicznie, naturalnie. Wszystko pyszne, mało dietetyczne, pyszne, (cholerycznie) drogie, pysze, w wielu odmianach, pyszne!!! No i weź tu nie kup. Moja mam to oczywiście mogłaby tam pół jarmarku wykupić. 😉 Ja zdecydowanie skromniej, ale też się skusiłam na kilka produktów. Na szczęście bez problemu sprzedają małe porcje. Więc mam plaster owczego sera długodojrzewającego, podsuszaną kiełbasę, butelkę kwasu chlebowego, prawie już zjedzony 😡 chlebek na zakwasie żytnim, a na kolację w piątek jadłam rewelacyjnego wędzonego łososia. Cud, miód i poezja! Chlebek oczywiście mi od razu wyłazi opuchnięciem, ale co mam kłamać - warto było. 😉
A tam sie nie da, wszystko sie da, tylko trzeba chciec. Ja dzisiaj zaliczylam dozynki pod Jasna Gora. Wrocilam w przyprawami, orzechami, chlebem z ziarnami, suszonymi owocami, nasionami goji, naturalnymi serami, prawdziwym sokiem z owocow. Naprawde mozna wybrac smacznie i zdrowo. A moglam wrocic z czekoladami, cukierkami, slodkimi wypiekami, wata cukrowa, smazonymi ziemniakami, tlusciutkim smalcem (uwielbiam!) etc.
Poza tym poza wspomnianymi cukiniami, dyniami, ziemniakami i pomidorami, dorwalam na wsi babke i kupilam od niej jajka, o losie jakie pyszne!! U babci wlazlam na drzewo i narwalam pierwszych orzechow laskowych.
I teraz ja potrzebuje porady, czy jest w necie jakis dobry program na posladki, moze byc z ciezarami? Musze cos zmodyfikowac i nie wiem jeszcze co mi zgrzyta, musze sie zainspirowac.
jednak jestem osłabiona :/ i jakoś apetytu mi brak, nawet połowy mojej standardowej porcji obiadu nie zjadłam. dzisiaj skromnie: 40min biegania (pójść do lasu, to głupi pomysł był, musiałam zasuwać co by mnie komary nie zeżarły), 30 min shaunowego abs i nogi baleriny by Tiffany. śmieszny workout, "feel your beauty", what beauty? 🤣 ale będę sobie z nią ćwiczyć na koniec, jeden czy dwa filmiki, bo odprężające 🙂
A mnie znowu coś staw biodrowy pobolewa... :/ Chyba sobie daruję ćwiczenie, zobaczę jak jutro. Mam nadzieję, że się obędzie bez ortopedy, bo założę się że zakaże mi wszystkich ćwiczeń i zwariuję bez nich :P
Ja odpadłam, pokonał mnie stres związany z egzaminami poprawkowymi, problemami w rodzinie i do tego jeszcze cholerna kontuzja konia 😕 tak więc zawaliłam na całej linii, ale od października mam weekendowe wejściówki na siłownie, póki co staram sie wrócić do jakiegokolwiek jedzenia, bo jak otwieram lodówke robi mi się niedobrze na widok czegokolwiek:/
nie piszę, ale cały czas się trzymam, jakieś 3-4 kg mniej ale na wagę nie zwracam aż takiej uwagi, wyznacznikiem są raczej ubrania, wchodzę już w moje stare spodnie 😀
madmaddie miałam przymusowy przestój przez tę moją łydkę nie byłam w stanie skakać 🙁 , jutro zaczynam 16 dzień, jestem po 2 fit teście i zanotowałam poprawę 😅 niewielką ale zawsze 🙂
o to super 🙂 ja przy zero :P na wyjazd przerwałam, no i cóż, wyjazd jak wyjazd, jadłam mnóstwo, piłam, paliłam i właśnie kończę detoks 😁 zacznę znów od początku, porządnie i dokładnie z dodatkowym bieganiem i Tiffany 😉
ja na przestrzeni kilku lat tańczyłam trzy razy, raz wychodziło lepiej, raz gorzej, zależnie od poziomu upojenia alkoholowego :P więc na początku nie ogarniałam, ale pozytywne to takie i szybko ogarnęłam 🙂
jak mnie wszyscy dziś wkur...ją 🙄 🙄 :icon_rolleyes
menu marne, ale bez cukru. No prawie, inkę piłam z cukrem. jajka z bekonem raviolli marchewka w ilości sporej parę wafli podpłomyków bez cukru i batonik pseudo zdrowy- z płatków oswianych, ale paskudnie zlepiony jakąś słodką mazią.
A tam sie nie da, wszystko sie da, tylko trzeba chciec. Ja dzisiaj zaliczylam dozynki pod Jasna Gora. Wrocilam w przyprawami, orzechami, chlebem z ziarnami, suszonymi owocami, nasionami goji, naturalnymi serami, prawdziwym sokiem z owocow. Naprawde mozna wybrac smacznie i zdrowo. A moglam wrocic z czekoladami, cukierkami, slodkimi wypiekami, wata cukrowa, smazonymi ziemniakami, tlusciutkim smalcem (uwielbiam!) etc.
Ale że co się da albo nie da, tylko chcieć? Potwierdzam - u mnie zakupy pojarmarkowe również smaczne i zdrowe. Chociaż niekoniecznie nisko kaloryczne. 😉 Nie napisałam jeszcze o suszonych owocach bez cukru. Mam ananasa, żurawinę i mieszkanę (żurawina, goja, wiśnia, morwa i coś jeszcze).
Ascaia, da sie nie zjesc czegos spoza diety, o ile sie bardzo tego chce dokonac (tego nie zjedzenia). Napisalam ogolnie, nie pijac do nikogo, bo nie ma do kogo ani o co. Mnie po prostu dziwia wpisy, ze nie moglam nie zjesc, nie moglam nie kupic etc. Jesli zjadlam/kupilam, to znaczy, ze chcialam, bez przymusu, z pelna odpowiedzialoscia. Dieta to nie jakis rezim, przynajmniej dla mnie 😉
ja jadłam śniadanie z pyszną czekoladą leżącą obok. ah te babcie 😵 jeszcze nie wiem co wieczorem, chyba poskładam sobie shaunowe abs z insanity, hip hop abs i Tiffany 🙂
Escada oby było coraz mniej i lżej 😉 zen uważam identycznie. Trzeba to pić wodę:-) a przyjemności kulinarne to Nasz wybór i kwestia naszej silnej woli odgrywa tu ważną rolę. Jak potraktujemy dietę jak katorgę to są duże szanse że się nie uda...a jak zmienimy sposób życia to nie tylko szczupłą sylwetkę uzyskamy.
_kate, a co się tobie dzieje? Skąd ten dół i wkuw?
Cariotka, pytałaś o moje 49 kg 😉 Niska jestem, 160 cm mam. I przez to każdy dodatkowy kilogram od razu u mnie widać - nie ma się gdzie ten tłuszczyk rozchodzić 😉
Obecnie najchętniej niczego bym nie jadła ze dwa dni. Kac połączony z pierwszym dniem hardkorowego okresu dał mi wczoraj tak popalić żołądkowo, że seryjnie chciałam się tylko położyć i umrzeć 😵 Za to kupiłam "mleko" orzechowe i mogę bez strachu pić kawę 🙂
Yyyy... nigdy nie używacie w rozmowach takiego zwrotu "no normalnie nie mogłam się oprzeć"??? 🤔 Dobra, znowu nie rozumiem, ale nie chce mi się drążyć. 😎