u mnie środa, czwartek, piątek, sobota -siłownia w niedzielę 3 urodziny chrześnicy męża.... ciasta, torty, oj będzie grubo... myślałam sobie, że odpuszczę, ale jednak nie. Nie zjem i tyle. Tylko jakieś duszone mięso, ryby.
Tunrida - nie daj się!!
Ja dziś śniadanie - owsianka z żurawiną i orzechami - 280 kcal 2 śniadanie w aucie, bo dostałam migreny z mdłościami :/ mieliśmy prowiant z pracy akurat.. 2 plastry żółtego sera i kawałek kiełbasy.. 😤 280 kcal obiad zupa krem z kurek 150 kcal i gruszka 70 kcal, dojadłam kromką razowca z masłem 85 kcal podwieczorek - kromka razowca z masłem 85 kcal źle się czuję
Rany co za dzień... Wyszłam z pracy o 19 po 11 godzinach, wracam z zakupow a tu telefon że sie pali budynek gdzie mam salon. Na szvzescie poszły tylko piwnice ale to nie był koniec bo jakiś buc z administracji odlaczyl mój lokal od prądu twierdząc że mi spalilo instalację (czego nawet nie sprawdził). Poszłam sama do spalonej części i okazało się że sciana z moimi kablami jest nietknieta. Musiałam po znajomości ściągnąć pogotowie na cito żeby to sprawdzili. Oczywiście prąd mi zalaczyli bo nie było przeciwskazan. A przez tego buca miałabym najbardziej obłożony dzień w tym tygodniu do poodwolywania. Ciśnienie mi skoczyło, kalorie też niestety.
Cierp1enie ja ten tydzień mam taki okazjonalny. Dziś urodziny chłopaka i zarezerwowałam miejscówkę w jego ulubionej restauracji, wypadałoby coś zjeść, więc robiąc rezerwację poprosiłam żeby przygotowali się na chłodnik dietetyczny (oczywiście nie ma problemu). A w sobotę grill imieninowy 😁 szaszłyczki, ciasta, ciasteczka, sałatunie z majonezem i ludzie pytający ,,co tak mało jesz? nie smakuję Ci moje ciasto?''. A później urodziny koleżanki i pyszny tort z musem czekoladowo truskawkowym w marcepanie🙂
Ja dziś w ramach planu utrzymania wagi owsianka ,,tłusta'' z 3 łyżkami siemienia lnianego, 3 łyżki płatków żytnich, orzechy, jagody. Dziś mam dzień bieganiny. Teraz kończę projekt, zaraz jadę go oddać. Później jadę w ramach pracy pozałatwiać dużo spraw na mieście. Później kawka z przyjaciółką w coffeczymś i kupno sukienki na wieczór. Teraz nie muszę ukrywać boczków, wałeczków i cellulitu, tylko grube ramiona 😁 więc wybór sukienki jest o tyle łatwiejszy.
Wczorajszy dzień w plecy. Poza domem od 8.30 do 20.00, tzn. poza swoim domem, bo przez ten czas wpadłam-wypadłam do rodziców. Trzy posiłki planowane, dwa spontaniczne u rodziców. A tam oczywiście "jak u mamy" 😉 Tym bardziej, że przedwczoraj mieli znajomych na kolacji, więc zostały różne pyszności - np. tempura czy sałatka z tuńczyka (taka tradycyjna z jogurtem i majonezem), a z dietetycznych to jajka nadziewane i reszta pasty jajeczno-pieczarkowej. I musiałam skomponować sobie z tego posiłki. Źle nie jest bo waga pokazała tylko +0,5kg. Co to jest przy moich możliwościach skoku o 2kg w ciągu doby. 😉 Fajnie, bo to oznacza, że organizm jednak przyśpieszył i lepiej sobie radzi ze spalaniem. Ale czuję się gorzej, czuję jak "siedzi we mnie".
Wieczorem zrobiłam tabatę "boks", żeby ruszyć tętno. Dzisiaj zaczęłam dzień od brzuszków, rowerków i nożyc. Może to dodatkowo wspomoże perystaltykę. Dzisiaj menu kombinowane, bo dostałam oczywiście jeszcze dobrocie na wynos. Nie mam jak policzyć kalorii, ale spróbuję na rozum sobie to posplatać w jedną całość. Rano 1,5 łyżki sałatki z tuńczyka, z pieczywkiem chrupkim (2 listki) i pomidorem, do pracy dwie marchewki i pewnie kawa z mlekiem, ok. 13.30 naleśniki ze szpinakiem, 16.30 i 20 coś nabiałowego, pewnie wykorzystam pastę jajeczną, jakiś ser biały, a jako dodatki papryka marynowana i ogórek kiszony.
U mnie +2 na wadze (ja chyba nigdy już nie schudnę :mad🙂, mięśnie po 2 dniach zapitalania na siłce mega zakwaszone... ledwo wstałam z łózka, do tego spałam tylko 3 godziny, czuję się styrana i zjadłam czekoladę. Dobrze, że spalę to na siłce, bo normalnie bym sobie włosy z głowy rwała. Mam ochotę usiąść i się upić.
Ja dziś ubiegałam przed dyżurem swoje 10 km, ale za to teraz w pracy...spadłam z parapetu i coś sobie uszkodziłam w kolanie. Chyba nie poważnie, bo boleć zaczęło dopiero po czasie, ale jednak na tyle mocno, że na razie odpadam z aerobów. 😤 Kuleję bardzo wyraźnie w stępie i znaczę na prawą. Zachciało mi się naprawiać żaluzje.
Ja to też się tak czuję średniawo, Aga coś smarko-kicha też.
A ja się zastanawiam ile musiałabym ćwiczyć na siłce i ile "dźwigać", żeby to poczuć na drugi dzień. Czasem czuję, czasem mięśnie "mówią", ale nie mam zakwasów. Trenejro już mi przytyka, że jestem cyborg 😎 że ile mi naładuje, tyle zrobię. I biegam już z zamkniętą buzią, nawet mi tętno nie przyspiesza.
Jeszcze byłoby fajnie, jakby waga szybciej spadała, ale jest już dobrze!
Właśnie na kolację zjadam palmiery 😁 (wliczone w kalorie)
Trzymajcie się! Ja w ogóle nie mam ostatnio czasu napisać, zbieram się, zbieram, i ciągle coś mi wypada. Wróciłam do treningów. Za to z dietą nie mogę się ostatnio wpasować, za mało jem, nie mam ochoty wieczorem na kolacje, często skubię coś z doskoku wtedy i czuję, że to nie jest dobre wyjście. No nic, pozdrawiam Was ciepło i wrzucam fotę potreningową, selfie pod windą 😁
Cierpienie, dziękuję! Jestem chyba jedyną kobietą na silowni, która nie ma makijażu na sobie 😁
Nie zazdroszczę infekcji 🙁 u mnie w pracy już się zaczęło kichanie, prychanie. Zapalenie ucha i grypa. I takie zafaflunione dzieci przyprowadzają rodzice, ja je odsyłam do pielęgniarki, pielęgniarka do domu i następnego dnia zabawa się zaczyna od nowa 🤔
Odkąd mam gębę zjaraną na solarze i sztuczne rzęsy na metr, to też nie muszę mieć makijażu. 😀iabeł: (no...lekka kredka rozmazana na dolnej powiece..bo tak mi ładnie) Boli to kolano..naprawdę po moich aerobach na razie. Zostaje..ostra dieta. Masakra jak dla mnie..
Ja 4 dni trzymałam się ok, chociaż czw już był na -4, za to wczoraj taki cheat..tyle ciasta...masakra. Dziś dwie małe bułeczki z dodatkami-350kcal oby dalej było dobrze.
no ja zakończyłam na jednym:P a jeszcze dużo było w miseczce🙂 jakoś mnie już nie ciągnie do słodyczy. dziś o 6.30 na śniadanko owsianka🙂 o 10 michałek plus mała marchewka o 13 kawa z 100ml mleka alpro soya light i małe jabłko. o 16 filet z dorsza na parze, 1/3 brokułu, pomidor, 1/4 zielonego ogórka plus serek wiejski chudy 150g o 20 bieluch lekki i brzoskwinia.
Kibluję 3-ci dzień w oddziale. Ale ma to i swoje dobre strony. Trzymam dietę! Jest ok. Kolano dużo lepiej. Chłodzenie szmatami i NLPZ w maści swoje zrobiły. Na pewno jeszcze jeszcze kilka/kilkanaście dni nie pobiegam, ale calanetics dziś sobie wieczorkiem spróbuję zrobić. A jutro może na orbitreku dam radę?
Na razie druga poranna kawka i jakieś spóźnione śniadanko.
nie celowo...zapomniałam pudełeczka z kaszą wziąć🙂
dziś kolejna rozpusta kawałek ciasta z kremem 😎 z racji Tego że na wadzę po treningu było 53,1 kg. Do Tego póki co syta owsianka rano, expresso, pomidor i pozostałość opakowania miksu sałat pokrojonych (bez sosów itp.) Na obiad pierś z kurczaka na parze, trochę dyni i brokułu, kasza jęczmienna. Kolacja serek wiejski lekki, 1/3 papryki, 1/3 ogórka zielonego. Ruch: 5km beigu, 1h abt, spacer z busa do stajni 1h plus 1h terenu🙂
Póki co jestem zasłodzona kawałkiem ciasta z kremem.
Powiedzciemi dziewczyny po jakim czasie średnio trzymania diety bez odstępstw zaczynacie zauważać efekty?Wiem, że to kwestia indywidualana, ale na pewno mozna to zamknąć w jakichś orientacyjnych ramach czasowych?
zalezy jakie efekty. w wadze, w obwodach, w wygladzie? mi po 2 tyg diety spadlo 6 kg, ale to glownie woda. teraz jestem 4 miesiac na diecie (plus treningi), ludzie mowia, ze widac badzo, ja roznicy w lustrze nie widze. roznice widze w wadze, obwodach, rozmiarach ubran.
Jolaa no ja mam podobnie🙂 dla mnie to mój wygląd szału nie robi a wszyscy się o mnie martwią 😁 widzę po ubraniach i na wadzę. Wczoraj kupiłam sobie super sztruksy przecenione z 129 na 30 zł tylko dlatego że był ostatni rozmiar 34🙂
Dziś bez wyrzutów sumienia zjadłam kremówkę i się pochwalę Tym mojej mamie jak do mnie zadzwoni.
Jolaa, serio nie widzisz różnicy w lustrze po tak dużym spadku wagi w tak krótkim czasie? to nie brzmi dobrze. myślałaś o konsultacji z psychologiem? żebyś sobie krzywdy nie zrobiła...