Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

A propos orzechow. Zjadlam dzisiaj w pracy najpyszniejszego kurczaka, zrobilam w domu na parze i jedna z kolezanek polala mi go oliwa z dodatkiem slodkich orzechow, o rany, mega dobre!
Ascaia, ja też lubię Inkę, próbowałam kiedyś Anatola ale jakoś mi nie smakuje specjalnie 😉 No i torebki są upierdliwe, jak się zalewa inkę mlekiem 😀

Ja orzechów nie polecam 😀. Są małe, więc można pochrupywać i pochrupywać, a są bardzo kaloryczne. Nie unikam ich, ale raczej po prostu wliczam je w różne posiłki niż używam jako przekąski. Za to melon jest spoko. Bardzo smaczny i słodki, ma bardzo mało kalorii i można dzięki temu zjeść go naprawdę dużo 🙂
Melon nie zgrosza rzecz. Ale jak pisałam, chyba za dużo surowizny (warzywa, owoce) i coś mi siadło na układzie pokarmowym. A poza tym nie potrzebuję jeść dużo na ilość. Same zauważałyście nie raz, że jadam małe porcje. Tą garstkę orzechów (40g - jakieś 20 orzeszków) pod koniec już nieco męczyłam.
Ascaia, to zazdroszczę, ja takie chrupadła potrafię jeść, jeść i jeść jeśli się nie kontroluję 😀
Oj, jakieś chrupadła typu kukurydziane, smażone, smakowe to lubię dużo bardziej niż słodkie. Ale zazwyczaj mnie przytyka w połowie. Dużej paczki nie dałam rady nigdy, czasem nawet średnia zostaje "na drugi dzień".
jeszcze nie do końca mogę oddychać ale jest jakby lepiej 😉 mam nadzieję ze nie uduszę się w pracy... na wadze 62,8, niby spada niby nie. ale sobie poczekam, w koncu się ruszy normalnie.
ruszy się ruszy. Ja przy 62 miałam 2 tygodniowy przestój.

U mnie dziś na śniadanie jak zawsze owsianka (łyżka siemienia, 3 łyżki płatków górskich owsianych, kilka jeżyn i malin, brzoskwinia ufo plus serek homogenizowany miss talia 200g)
Później zaliczyłam 4km i 1h brzuchomani.
o 11 wafel ryżowy błonnikowy, 50g sera białego chudego, pomidor, zielona cebulka.
Teraz jadę do stajni i zabieram kawę z 150 ml mleka sojowego alpro light.
U mnie wreeeszcie super tendencja! Podoba mi się to świadome żywienie - już mnie nawet nie kuszą 7 daysy i inne świństwa, nawet na nie nie patrzę w sklepie. Wczoraj super kolację zjadłam - serek wiejski (tak, wiem średnio to naturalne) z suszoną żurawiną, orzechami, borówkami amerykańskimi i łyżką miodu. Najadłam się na maxa, a dzisiaj waga w dół znów 🙂 Zaraz dojdę niepostrzenienie to moich standardowych 49-50 kg 😍 No i o dziwo - byłam na basenie i mi się podobało, dzisiaj znów idę. Fajny wycisk.
Cariotka, masz na myśli te ciasteczkowe brzoskwinie? Czy one się różnią w smaku od tych normalnych? Zawsze na nie podejrzliwie spoglądam jak jestem w sklepie, ale nigdy nie odważyłam się kupić 😀

Dzionka, kurczę, nigdy nie zrozumiem ludzi jedzących serek wiejski na słodko, mnie się te smaki kompletnie nie łączą 😀
Cariotka ja mam zastoje po 2 miesiące 😉
Dzionka uwielbiam serek wiejski w takiej postaci! zamiast żurawiny daje (nie suszoną) morelę🙂 Jaki serek wiejski jadasz? Ile masz wzrostu? bo dla mnie 49 kg to kosmos 😜 a no i gratuluję.
busch tak tak te 😁 nauczyłam się ich jadać jak kupowałam mojej chrześnicy. Ona normalnych brzoskwiń nie jada🙂 Są o wiele lepsze wg mnie w smaku. Te lidlowe nawet tak ciasteczkowo smakują. Dla mnie mają też o wiele lepszą konsystencję, nie są takie wodniste. No i jak poproszę mamę żeby mi je kupiła to nigdy nie kupi mi za dużych, bo jak kupuję normalne brzoskwinie to jakieś giganty wielkości melona.
escada nie śledziłam na bieżąco Tego wątku. Więc spytam się czemu masz takie zastoje? Robisz coś źle czy masz jakieś problemy zdrowotne?

ja dziś przyszalałam z ruchem. Rano tak jak pisałam cardio 4km plus 1h fitnessu. Później godzina jazdy konnej w terenie, no i spacer na busa 4km🙂
a moim zdaniem brzoskwinie ufo są bez smaku i zdecydowanie wole konsystencję tych normalnych  😁 😉

w tym tygodniu ciągle byłam głodna, ale udało mi się to jakoś przetrwać bez większych grzeszków. jest ok. jutro siłka 🙂
Te teraz są bez smaku, bo sezon się skończył chyba. Trafiają się albo kartoflowate w konsystencji, albo nie słodkie. Ale kilka tygodni temu...były zarąbiste. O wiele słodsze niż zwykłe, bardziej soczyste i w ogóle czad. Ja tylko takie jadłam.

Może i jestem tłustsza i nie trzymam diety, ale kondychę mam nadal. 45 minut orbitreka z interwałami, zaraz potem 10 km bizni z niezłym czasem 57 minut a na koniec zestaw na brzuch.
I jest moc. I kocham ten stan, kiedy jestem zaszmacona zna siłowni.  🙂
tunrida  👍 ja bym chyba nie podołała.

z Tymi brzoskwiniami też zależy gdzie się kupi. Rzeczywiście lepsze były kilka tygodni temu, ale mimo wszystko lubię czasami zjeść te lidlowe.
jutro jadę na wycieczkę na cały dzień. Jutro muszę wstać o 5 żeby pojemniczki sobie przyszykować.
Coś ciekawego - po wczorajszym dniu na 1350 kcal, z wyskokiem w postaci 70g sernika o godz. 17., poza tym zbilansowane żywienie - na wadze więcej, w obwodach mniej. Logiki w tym brak, bo przecież nie ćwiczę. No chyba, że tak przypakowałam od wczorajszego wieszania firanek, sprzątania i przesunięcia trzech mebli. 😉
a ja wczoraj świętowałam ostatni dzień wakacji z dzieciakami. Festyn i karuzela, potem galeria i Grycan mniam! Wieczorem chrupki i breezerki do TV 🙂
Dziś tak spuchłam, że skarpetki stopki mi się wrzynają w ciało :/
U mnie też wczoraj dzień słodkości, świętowałam zaległą imprezę urodzinową synka, był gigant tort, dzisiaj powtórka z przyjaciółmi, szał 😅

Zjadłam bez sensu śniadanie, zaraz idę się poratować kaszą pęczak z fasolką, bo później to już tylko mało zdrowe jedzenie mnie czeka 😉 Chyba, że przyjaciele uwzględnili fakt, że ja i mój facet to feat team 😁
Cariotka wszystko ze mną ok, nie tylko ja miałam takie zastoje. Taki mam organizm i mmoja nadwaga nie do końca wynikała z nadmiaru jedzenia. Wg mojego ciała waga należna to 78kg. Po roku diety się buntuje a i tak straciłam 15-17 kg. Nie mierz wszystkich swoją miarą 😉

Cheat day pomógł mi na chorobę i zaszkodził na brzuch okropnie :/
widzę, że wczoraj nie tylko ja przymknęłam oko na dietę, dziś też przymykam, bo znowu ciśniemy na festyn i czekają tam na mnie prażone orzechy mniam!
Escada, wzajemnie 🙂 mi już lepiej. 

Dopisuję się do wczorajszego cheat day. Cały dzień trzymałam się pięknie, ale na kolację zjadłam ze 3 kawałki pizzy. Małej pizzy. Wzięłam łyka piwa od A. I normalnie całą noc bekałam i piłam wodę. Normalnie bunt na pokładzie 🙂 chyba mój organizm się przyzwyczaił do innego pożywienia.  Całą chorobę jadłam to co mój roczny syn bo energii i chęci do gotowania nie było w narodzie. Nie mam wagi i nie wiem ile ważę. Raczej nie schudłam, ale też nie przytyłam. Po ostatniej utracie wagi póki co trzymam, nie chudnę i nie tyję.

Cierpienie ja też ż mam do wieczora cheata. Dopiero od kolacji wracam na dobre tory
[quote author=_kate link=topic=89332.msg2171817#msg2171817 date=1409478090]
.

Cierpienie ja też ż mam do wieczora cheata. Dopiero od kolacji wracam na dobre tory
[/quote]

no to miłego dnia, jutro poniedziałek i  01.09 więc fajna data do rozpoczęcia diety 😀
U mnie dzisiaj też będzie na luzie. Nie ważę, nie liczę kalorii, idę do rodziców na obiad, więc będzie dwudaniowo (obowiązkowy niedzielny rosołek 🙂 ), a po południu może jednak kawa ze znajomymi.

Ale coś się dzieje nie tak. Od 2 godzin męczą mnie zawroty głowy, takie porządne. Nic nie robiłam, tyle co zjadłam śniadanko i siedziałam przy kompie. I serducho mi się coś za mocno tłukło - miałam na siedząco-nic-nie-robiąco puls ok. 90. Pomyślałam, że może wysiłek fizyczny pomoże, więc zrobiłam 100 brzuszków, 50 nożyc, 25 pompek. Jest lepiej, ale dalej czuję się niepewnie. Dodatkowo dalej żołądek doskwiera. Wirus? 
Jak wyliczam sobie, że zjadłam 1200-1300kcal, wracam po pracy do domu to z z głodu,aż mi słabo i co wtedy zjeść coś czy nie? 🙄
incognito, zjedz coś, np jajko na twardo.

ascaia - oj oby nie wirus
a dziś jestem na dożynkach i jest tyle pyszności....słodkie drożdżówy, serniczki i ciasteczka.
escada ja nie oceniając....TYLKO się zapytałam.
Ascaia, nie wiem jak z bólami brzucha i tętnem, ale ja mam zawroty głowy jak za bardzo obetnę kalorie przez kilka dni  😡. Chociaż to u Ciebie pewnie nie to, bo masz dzień na luzie  😉. Trzymam kciuki, żeby to nie był wirus!
Pytasz czy robię coś źle..  Jakbym wiedziała co to bym nie robiła 😉
Chyba to meteopatia. O 14 pojawiły się znikąd chmury i teraz co kilkanaście minut pada bardziej lub mniej. Jak skończy padać to mój świat się robi zdecydowanie bardziej "trzeźwy".
1250-1350 kcal to dla mnie nie takie nagłe ucięcie energii - ile razy dopytywałyście się tutaj czy nie za mało jem. Aczkolwiek żołądek dokucza. Trudno się mówi i żyje się dalej. 🙂
byłam na siłce i się zważyłam
-2,2kg przez ostatnie 2 tyg  💃
bardzo powolutku, ale idzie w stronę celu, więc się cieszę 🙂

i przez to mam jeszcze większe wyrzuty sumienia przez wczorajszo-dzisiejsze podjadanie. naszło mnie na masło orzechowe  🙄
ja dziś spacer 5km 🙂 jedzenie - ekhm, typowo nadmorskie, więc się nie będę chwalić 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się