ja kocham jaglankę, szczególnie na słodko. Mama najbardziej lubi gryczaną🙂 ja jeszcze lubię pęczak i jęczmienną perłową🙂 Dziś zakupiłam amarantus. Jutro na śniadanie owsianka z amarantusem i owocami leśnymi.
Kurczę przed kinem udało mi się tylko zjeść połowę ogórka zielonego na szybko 😡 a po kinie czyli tak o 21.15 zjadłam 70g twarogu chudego. Dziś za mało kalorii, ale miałam zabiegany dzień....powinnam więcej wrzucić do brzuszka.
Cierp1enie jaką masz odżywkę białkową? Chyba (na pewno) muszę jakąś nabyć. U Nas w klubie są do nabycia jakieś smakowe....ale to takie słodkie jest że aż mdłe.
u mnie chwilowo lepiej, wczoraj wieczorem umarłam dosłownie. wisiałam głową w dół i próbowałam oddychać ale się nie dało. gorączki jakotakiej nie mam, ale coś poniżej gardła zawalone ostro... dziś juz coś zaczynam wykrztuszać więc chyba idzie w dobrą stronę, ale nadal przejście 50m jest dla mnie niemal niemożliwe... ale co tam, zaraz wycieczka na poczte, potem trzeba ruszyc konia, potem do pracy i tak ściągnę do domu przy dobrych wiatrach o 18. jutro tak samo. facet też chory ale jemu rzuciło się na nos.
wczoraj zjadłam owsiankę, banana, sałatkę żydowską, maślankę i mleko z miodem. choć ubogo w warzywa to chociaż kalorycznie znośnie bo jakieś 1400. waga stoi koło 63, do tego mam mega bóle brzucha wieczorami i wzdęcia. coś jest nie tak z trawieniem u mnie.
escada spróbuj może jakieś koktajle oczyszczające🙂 mi na takie ,,pełne dni'' pomagały🙂 a z łyżką miodu to i na chorobę są pyszne. Ja uwielbiam miksować kiwi, brokułki, szpinak, ogórka zielonego i łyżeczkę miodu. Wracaj do zdrowia i do ,,żywych'' i więcej siedź w domu 🤬 chociaż sama jak jestem chora to nie usiedzę w miejscu.
ja dziś na śniadanie troszkę inaczej niż planowałam🙂 płaska łyżka siemienia lnianego zagotowanego na wodzie z 3 łyżkami płatków górskich owsianych i łyżeczką czarnuszki i jagodami goji. Do Tego później ugotowałam jedno małe jabłko i 7 jeżyn. Pyszne kwaskowate śniadanko🙂
A i już nabyłam nowy Women's health 😜 Z aktywności to godzinny poranny spacer z psem. Od 16-16.45 bieżnia...na spokojnie, trochę biegu 10,5 km/h i chodzenie pod górkę (10% nachylenia, tępo 7,5km/h) 17-18 pump 😍
Wiecie co jest najfajniejsze w odchudzaniu? To, że muszę wymienić absolutnie CAŁĄ szafę. Wszystko na mnie wisi i jest o kilka rozmiarów za duże. W sumie to nie mam w czym chodzić, portfel pusty...
Cariotka to raczej nie kwestia toksyn tylko znów przestałam coś tolerować i obawiam się ze nabiał. ten zastój i bóle brzucha za tym przemawiają. a takich koktaili nie cierpię i nikt mnie do tego nie przekona 😉 ja bym chętnie w domu posiedziała i się wyleczyła ale niestety nie mam takiej możliwości, bo bez pracy nie będę miała za co zapłacic rachunków a koń po kontuzji musi chodzić codziennie 😉
escada, może przynajmniej konia spróbuj komuś "sprzedać", żebyś nie szarpała organizmu wysiłkiem fizycznym. "Pociąg do pracy" rozumiem. 😉
U mnie wczoraj jednak nie wyszło tak źle - 1240 kcal. Dzisiaj plan jest połowiczny i znowu będzie łatanie. - rano owsianka - ok. 280kcal (nie mam przy sobie wyliczeń) , - na II śniadanie wzięłam serek wiejski - 146kcal - na obiad zupa pomidorowa z makaronem - tu muszę na oko kalorie policzyć, bo to zupa "spadkowa", no ale ile ma 200g? 300 kcal? - na ostatni posiłek mam łososia wędzonego, dołożę do niego jakieś warzywa, może pieczywko - czyli coś ok. 250kcal? Czyli coś ok. 1000kcal Ale po południu umówiłam się na tzw. kawę i w sumie nie wiem co to dokładnie będzie. Pewnie zamówimy cappucino, a takie barowe to dość kaloryczne jest. Może wpadnie to tego jakieś ciastko (wolałabym, bo dla mnie kawa na pusty żołądek to zabójstwo). To chyba 1300 dobiję... chyba...
Cierp1enie innych nie piłam, to jest bardzo smaczne. W dodatku na miejscu mają fajny sprzęt, który extra miksuje białko z wodą/mlekiem i robi się z tego super deser 🙂 Blenderem czy mikserem niestety nie da się tego tak fajnie zrobić.
escada z tą pracą bardzo Ci współczuję i rozumiem. Ja zazwyczaj jestem chora późną jesienią i mam takie dni że w pracy umieram ale w domu wariuję... Jolaa serio? właśnie oddałam mamie ostatnią parę spodni 😵 zostały mi już tylko jeansy, które kupowałam niedawno...i dresy 😕 jestem trochę podłamana...bo nie mam ŻADNYCH spodni. A te co dziś oddałam były w rozm 36....
Cariotka ja teraz poluję na wszystko w rozmiarze 36 🙂 wczoraj kupiłam w używanej odzieży piękną koszulę, więc mam jedną koszulę w moim rozmiarze, jeden sweterek, jedną spódnicę, za duże dżinsy. No i kilka za dużych koszulek/bluzek. Ze dwie sukienki. To wszystko co mam :P
Balansowanie pomiędzy chęcią chudnięcia, zdrowiem ogólnym, reakcjami organizmu i upodobaniami smakowymi to szalony projekt. 😉 Aaa, jeszcze czasami wchodzą w grę możliwości finansowe. Jem zgodnie ze swoim smakiem, odczucie sytości, nieco straciłam na wadze i w obwodach, finansowo ok. Zdrowie ogólne pół na pół, bo włosy mi chyba mniej wypadają, ale za to podziębiłam się z niczego. Za to od strony układu pokarmowego coś nie-halo. 🙁 Za dużo surowizn? Zioła? (piję pokrzywkę na regulację nawodnienia i dla włosów + co drugi dzień Verdin na polepszenie metabolizmu)
Jolaa to kup jak już schudniesz tyle ile będziesz chciała 🙂 Bo ja nie noszone rzeczy już porozdawałam. Zawsze marzyłam o rozmiarze 36...a teraz mam 34. Ascaia dobrze gadasz.
Dla mnie problemem nie jest jako takie schudnięcie tylko utrzymanie wagi i dalej nie chudnięcie. Mam chyba jakiś problem psychiczny 😵 boję się że przytyje, ale nie chcę dalej chudnąć. Dziś z ciekawości rano się zważyłam i 54,3 kg mnie dobiło. Bo nie chce być chuda tylko szczupła... dlatego bardzo mnie to denerwuję jak słyszę ,,jesteś chuda''. Ludzie może myślą że to przyjemne ale bardziej mi to przeszkadza niż kiedyś przeszkadzało ,,jesteś za gruba''. Nie chodzę głodna i nie jestem przemęczona fizycznie. Celowałam do 58kg...te 56kg mogło zostać.
escada wiem. Muszę zacząć więcej jeść...albo bardziej kalorycznie. Tylko ciągle widzę siebie rok temu i wtedy odechciewa mi się jeść. Zdaję sobie sprawę że jestem trochę ułomna tak myśląc... Ale dziś mam wieczorek z przyjaciółką🙂 Wypijemy winko, pojemy krewetek i trochę kalorii tych niekoniecznie zdrowych wpadnie.
escada dzielnie dążę do Tego żeby znaleźć tą równowagę🙂 Dużo osób mnie wspiera i to jest dla mnie bardzo ważne...bo ja potrzebuje dużo ludu do życia 😀 Jolaa jutro jadę do sklepu po spodnie garniturowe i po jakieś rurki koloru buraczkowego. I wydam ostatnie pieniądze na karcie...a wypłatę dostanę dopiero jak skończę robić to co mam zrobić.
Cariotka ja miałam niedawno urodziny, kasę wydałam na ciuchy, które już właściwie nie pasują... Teraz ubieram się wyłącznie w używanej odzieży, bo wiem, że to ciuchy "przejściowe". Ale nawet w używanej odzieży w Wawie ceny są dość wysokie 🙁
ja dziś odpuściłam bieżnie. 2h dobrej zabawy i treningu siłowego czyli 1h pump-u i 1h stepu z tbc (total body condition). Łapki trochę bolą ale jestem pozytywnie naładowana. Później pojechałam w nagrodę po moje buraczkowe spodnie.
Na obiad dziś był super warzywny mix: burak ćwikłowy, brokułki, pomidor, troszku papryczki, dorsz na parze + 15g makaronu orkiszowego. kolacja: serek wiejski chudy http://piatnica.com.pl/p/pl/serek-wiejski-lekki-150g.html i troszku zmiksowanej cieciorki z czosnkiem. Zaraz przychodzi przyjaciółka i może winko ruszę a jak nie winko to coś innego 😁
Cariotka, z ciekawości - wagę makaronu podjesz przed czy po ugotowaniu?
Mówiłam, że dziś plan-bezplan? 😁 Z wyjścia do kawiarni nici. Więc łosoś na pieczywku, z dodatkiem ogórka kiszonego i marynowanych opieniek zjedzony o 17. A przed chwilą skończyłam inkę z mlekiem i prażone orzechy laskowe z odrobiną miodu. Trochę za dużo obrałam orzechów z rozpędu, mogłam jakieś 10g mniej. Dzień zamknięty w 1330 kcal (chyba, bo zupa przeliczana "na oko"😉.
No, jednak rzeczywiście rehabilitacja rusza od nowa kontuzję. Dzisiaj po zabiegach ścięgno dobrze dawało mi się we znaki. No to nadal z truchtania nici. 🙁
wpadam z linkiem, mega fajna strona. Nie wiem czy macie już wiedzę na poruszane tam tematy czy nie, ale polecam wszystkim lekturę (szczególnie post o liczeniu kcal) 🙂
przed🙂 Kiedyś byłam zajawiona Inką🙂 zajawiłam też tatę piciem kawki zbożowej. Tak się zajawiliśmy że dziś nie potrafimy Tego pić🙂 A pijesz tą Inke inkową czy jakąś inną?
Piję inkę Inkową, inkę z magnezem, inkę z błonnikiem. Jedyne słuszne czyli ze Skawiny. U mnie ma to dodatkowy "smaczek", bo z tej miejscowości pochodzi mój ojciec, tam mam rodzinę. I to jest zapach wakacji, bo wieczorami po Skawinie rozchodzi się zapach inki (szczególnie przed deszczem).
Jakby ktoś miał ochotę na lekko słodką przegryzkę to polecam prażone orzechy. Dobre to i bardzo sycące. Spokojnie najadłabym się 25g czyli jakieś 160 kcal.