Chyba nadszedł czas na mój powrót do tego wątku. Ogólnie jest dobrze, efektem zeszłojesiennej pracy było -6kg, potem trochę przystopowałam ćwiczenia, ale waga została mniej więcej w tym samym miejscu (+/-kg). Co mnie bardzo ucieszyło - wcześniej żywiłam się głównie fast foodami, obecnie uwielbiam serki, zieloną sałatę i generalnie jem dużo zdrowiej, nie odczuwam takiego pociągu do słodkości, jak kiedyś. Nauczyłam się też jeść 5 posiłków dziennie, choć zdarza się, że czasem mam między nimi przerwy dłuższe niż 3,5 godziny. Przestałam w ogóle ćwiczyć w czerwcu, z powodu zabiegu, który przechodziłam. O dziwo przybrałam na wadze tylko ok. kilograma 🙂 Teraz blizna się już sporo podgoiła i mogę zacząć znów większą aktywność. Mój cel to jeszcze 3 kg w dół - to będzie moja waga idealna, do tego chciałabym wznowić basen, jak tylko będzie to możliwe, i zacząć znów popylać na orbitreku. Myślę, że będzie mi się łatwiej zmotywować do pracy, jak dostanę tutaj jeszcze dodatkowego kopa w tyłek 🙂
Przepraszam za tak długiego posta, chciałam się podzielić swoją radością, że nie jest ze mną źle, że dałam radę nawet kiedy prawie nie mogłam się ruszać 🙂
Dodofon a to nie było w tiki-takach? czy tam innych kasztankach.. Livia 3 kg to nie dużo, dasz rade spokojnie 😀 nie bolą Cię kolana od orbitreka? jak dla mnie strasznie je obciąża
U mnie póki co dzień na 5, właśnie jestem po II śniadaniu i to zjadłam go trochę na siłę bo nie byłam głodna🙂 4 dni temu się ważyłam, było 57,5 dziś 56,5 ale w talii nic się nie zmienia:< Chcę dobić do 55, przy moim wzroście ok. 165 i krótkich nóżkach, to będzie idalnie żeby pozbyć się tych *%#$%% boczków:/ + a6w, dzień 4, zaczynają się 3 serie 😵
nie wytrzymałam i zjadłam moje pełnoziarniste naleśniki z nutella, dżemem śliwkowym i polewą karmelową 😵 no trzymajcie mnie! 😵 co prawda, było to niebo w gębie, ale dziś spisany na 1
nie mam kiedy poćwiczyć niestety, więc nawet jak będę na samej diecie do wieczora, a jeszcze nic nie jadłam od tamtej pory, to jednak za dużo cukru jak na dzień mi wyszło i tłuszczu.... byle do września
Cierp tylko, że ja nie ćwiczę, bo nie mam kiedy, a jak mam to zdycham - czasem siadam na konia i w teren jadę tylko. A co do diety hehe - dziś na obiad frytki 😉 Jem zupełnie poza zasadami wątku teraz i właśnie teraz chudnę chociaż z przestojami długimi, skokowo znaczy - rano owoce ile wlezie i nie na posiłek tylko co chwilę przez kilka godz, popołudniu gigantyczny obiad bez pyrtolenia się z kaloriami i lekka kolacja - zupa czy coś. ALE jem zboża raz na tydzień za to ile chcę i to one mi nie służą zdecydowanie, widzę to wyraźnie - jem dla smaka tylko. Podstawą moich węgli są ziemniaki. Kalorycznie podejrzewam, że jem 2000-2500 kcal. Jak bym do tego ćwiczyła to bym pewnie leciała z wagi teraz ale nie ma jak. Wczorajszy spadek wziął się podejrzewam właśnie z ćwiczeń niespodziewanych tzn. teren na koniu + rozładowanie 3 przyczep słomy 😉 Każdy organizm inny 😉 Fotek poszukam zaraz.
no @ to okres, a coś czuję, że chyba się zbliża, bo jak cały miesiąc nie ciągnęło mnie do słodkości, tak teraz 😵 cienka fujara jestem i tyle... muszę przeczekać złą passę, najwyżej na warsztatach będę ze spuchniętą twarzą i wielkim ciążowym brzuchem 😀
aaaa to dobrze się domyślałam! hah, mi też się zbliża ale sobie go przesunę na przyszły miesiąc😉
Cierp najlepiej to pooddawaj te wszystkie nutelle i inne słodycze znajomym:p ja z zaciśniętymi zębami wyniosłam wczoraj z kuchni wszystkie ciastka😉 wydrukowałam sobie też zdjęcie przepięknie umięśnionego brzucha, napisałam na tym "dasz radę!" i zawiesiłam na lodówce. Jeśli mi się uda nie podjadać i nie opuszczać ćwiczeń, każdego dnia stawiam + pod tym tekstem, nawet pomaga hahah 🤣
Ja sie trzymam, ale dobrze nie jest. Mam problem z za mala iloscia kalorii, nie za duza 😵 dzis bylo tak: Sn.- pomidor z jogurtem nat., 1,5 jajka na miekko. Ob.- warxywa na pat. z papryka i ziolami. Pod.- baton Grzeski bez czekolady(tylko 135kcal a ile nieba w gebie! 😍 ), cappucino z kawalkami Milki. Pod. II- ogorek malosolny, miska kapusty pekinskiej.
I to wszystko(ze slodyczami!!!)... ma 750kcal 😵 ni jak nie zjem 450 na kolacje. Dobije do 1000... :/
Nie ma czego zazdroscic, bo jak tak dalej pojdzie to metabolizm mi calkiem nawali... :/ A do warzyw sie przyzwyczailam. Na poczatku tez przez pierwsze 1-2 miesiace caly czas wsciekle glodna chodzilam, bo warzywa w ogole mnie nie sycily... ale w koncu zaczely. Duzo miety zlopie i pomaga 😁
Zacznę robić fotki w ubraniach, bo nie mam żywcem nic porównawczego nie w bieliźnie - może się kiedyś odważę, ale jak skończę odchudzanie to polecę szokiem 😉 tymczasem wrzucę to co się da w ogóle. Zdjęcie pierwsze nie jest jak miałam max czyli 72,2kg tylko 66kg drugie z dziś 62kg. Zdjęcia tylko z tyłu bo z przodu nie odszukałam nic ale spodnie te same przynajmniej to pogląd jest 😉
ja za dużo kcal, czarownica porcje głodowe, no jak żyć. Ciężkie to odchudzanie :P
W ogóle stwierdzam, że matki i żony mają gorzej! Ooo! Bo takie matki np częściej zaglądają do lodówki, niż nie matki :P np moja Jula "dasz mi coś do jedzenia" za 30 min Michał "am am" po 1,5 godz Jula "zjadłabym" a w między czasie zrób jedzenie dla siebie, kanapki do pracy dla męża i tak naprawdę to ja co chwilę otwieram tą lodówkę 😀
CzarownicaSa, nie martw się, ja też mam permanentnie ten problem 😀. Zawsze mi się wydaje, że zjadłam taaaak dużo, a potem liczę kalorie i wychodzi biednie 😉. No chyba, że akurat dorwę coś słodkiego, wtedy nie ma litości i znowu wpadam w drugą skrajność :P
kasia-pala, dużo widać po tych spodniach, na drugim zdjęciu wyglądają na totalnie za duże i luźne 🙂
Cierp dokladnie! Rozmowa z dzis: Ja- To co jutro jemy? K- Hm... chinczyka? - Nie, ja nie moge. - Kluski z kielbaska? - Nie moge. - A ziemniaki, kielbasa i jajko? Ile ziemniakow i kielby mozesz zjesc? - Dwa i pol kielby. - To moze zwyczajnie talarki? - ........
Czasem mam takie marzatko, zeby na okres odchudzania mieszkac samej...
Czarownica nie marudź, ja robię na każdy posiłek każdemu w domu coś innego, bo dziecko mam jedyne mięsożerne w rodzinie, chłopa co musi zjeść dużo i kalorycznie, ale bez mięsa i ja bez zbóż, bez mięsa i z minimalną ilością nabiału, a już samo bez zbóż jest trudne 😵 i daje radę 😉 no i do tego pracuję i jeszcze zamiast zamknąć miesiąc teraz to siedzę na RV 😜
Hehe ja też dziś jadłam frytki - dlatego ciężko tu mówić o diecie 😉 znalazłam jeszcze stare zdjęcie od tyłu jak ważyłam 72kg co prawda potem schudłam trochę i znowu przytyłam, ale kilogramowo tyle samo więc można uznać że w styczniu wyglądałam podobnie
wczoraj wieczorem byłam na domowym (=porcje nieograniczone) "sushi" (bo bez ryby to już chyba nie jest prawdziwe sushi?), dzisiaj w pracy imieniny koleżanki (=więcej niż jeden kawałek ciasta), a teraz zajadłam wkurzenie dwoma kajzerkami. Od dwóch miesięcy nie miałam aż tak złej doby. Czuję niemoc 🙄 🙁
Miałam dziś dwie ogromne Milki. Jedną oddałam w stajni, drugą mam w torbie. I nie zjem, o. Jutro dam koleżance. U mnie po odstawieniu cukru (nie tylko słodyczy) waga leci jak szalona. A na siłowni nie byłam miesiąc. Wracam we wrześniu. No czad jest.