Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Burczy mi już w brzuchu, jest pora zarcia a ja w korku stoję... :/

U mnie dziś waga w dół, ale dzień okropny! Rano 2 naleśniki z nutellą, potem trening, potem jogurt naturalny z borówkami (takimi świeżymi) i teraz mnie naszło na nutellę znów grr! Ale zajrzałam tu i ją odstawiam, biorę się za obiad (kurczak pieczony i sałata lodowa z pomidorem). Wieczorem bieganie.
Też tak macie, że jak macie okres to MUSICIE jeść czekoladę 🙂? Mnie tak złapało, że nie mogłam się powstrzymać, mózg mi się wyłączył normalnie.
też tak miałam, ale ten okres udało mi się wytrwać bez, zjadłam kilka żelków i tictacami się ratowałam 🙂

u mnie jeszcze 45 min do podwieczorku buuu
podziwiam Was laski bo wiem że ciężko zrzucić parę kilo a w niektórych przypadkach jeszcze ciężej utrzymać 😁
ja się odzywam znowu bo na wadzę pojawiła się liczba do której dążyłam czyli 58 kg. Już widnieje od miesiąca więc osiągnęłam swój cel 😅
już nie mówię że jestem na diecie, bo musiałabym mówić tak całe życie. Ja już chce tak żyć. Już mi dobrze i wolę żyć z mniejszą ilością kilogramów niż z czekoladą.
Nie ma dnia bez aktywności fizycznej🙂 5-6 dni w tygodniu biegam i uzupełniam to 4-5 dni w tygodniu treningami wzmacniającymi i siłowymi.
1 wsze zdj 74 kg (nie mam innych zdjęć z tego okresu)
2 gie zdj 58 kg
Oczywiście rzeźbie się dalej. I chce mieć bardziej wysportowaną sylwetkę. Ale teraz już na spokojnie.....
Cariotka - wielkie gratulacje, cudowna metamorfoza!  👍


200g chudego twarogu, kromka razowca i 50g jogurtu naturalnego

Dzień zakończony na 5 🏇
Cierp1enie teraz tylko liczę na to że się nie poddam 😁 że kiedyś nie przyjdą gorsze dni. Niestety mam sylwetkę, tendencję i chyba geny do szybkiego przybierania na wadze.
Super że dzień na 5!!! Oby same takie🙂 a jak nawet gorsze będą to ważne żeby się nie poddawać.
Jest mi teraz o wiele lepiej...
Cariotka  super !!!  😜
Cierp1enie jak Ty to robisz że nie ulegasz pokusom ?  jakieś czary stosujesz haha  😉
ja mam teraz jakieś dziwne wahania nastroju, mimo że okres wypada mi na 15 sierpnia (Wniebowzięcie NMP  😁 )
i tak do 14 było super,  zawaliłam trochę obiad bo czasu nie było i po tym się wszystko posypało  😫 wciągnęłam kilka babeczek czekoladowych  🤬

dziewczyny czy jak odpadają mnie ataki na słodkie,  jako alternatywę mogę sięgać po galatetkę owocową?
drey - jak wpadnę w trans to już leci 🙂
ale motywację mam, 15.08 jadę na imprezę Electrocity a 16,17.08 wesele 🙂
Cariotka, ale super !  😍

Dzionka, mi na przedokresowe i okresowe napady czekoladowe pomaga chrom.  🙂  no dobra, czasem takiego dłuższego, pojedynczego jeżyka skubne  😁 😜 ale 'normalnie' to potrafiłam dziennie po całej czekoladzie zjeść.  😵
desire - jednego jeżyka?? ja całą paczkę mogę zjeść!!
Cierp1enie, przez to ja kupuje te pakowane pojedynczo  😂 - są dłuższe, troszke większe niż te w paczce. Przynajmniej człowieka nie kusi, a na smak i poprawę humoru są w sam raz.  😜
Cariotka, świetnie! Gratulacje!
Możesz zdradzić ile masz wzrostu?

Mi dzisiaj coś nie wyszło z jedzeniem, bo niespodziewanie przedłużył mi się wyjazd do sklepów. Poza tym muszę wyjadać zapasy z lodówki i zamrażalnika, które moja Mam umieściła jeszcze dobrze ponad miesiąc temu. Więc dziś:
- na śniadanie były odsączone szprotki karo z 3 chrupkimi pieczywkami
- na drugi posiłek 2 pieczywka z jednym jajkiem na twardo
- na obiedzie byłam u rodziców - pół chochli barszczu z kilkoma talarkami buraczków (mniam!) i 1,5 małego gołąbka z mięskiem i ryżem, na deser 1 piegusek
- później zrobiła się przeeeeeeerwa 5,5 godziny i niecałą godzinę temu zjadłam 3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej z kilkoma oliwkami, niestety po oliwkach zrobiło mi się dziwnie mdło i musiałam zagryźć 1 chrupkim pieczywkiem (nadal mi w sumie mdło, ale przecież już więcej nic nie powinnam jeść)

Ile ty tam masz kalorii? Wygląda że masakrycznie malo

Ja dalej jestem cienias. Tym razem pokonana przez piwo i orzeszki... No nie mogę wziąć się w garść...
Eeeee... nie wiem?  🤔 No ale pewnie z 1300 co najmniej będzie.
Jak policzyć szprotki karo? Odcedziłam z zalewy, odsączyłam co mogłam na ręcznikach papierowych. Tak samo nie wiem dokładnie jakie proporcje były w farszu do gołąbków. Mięso było chude, delikatnie, bo mama na diecie alergicznej.
drey  desire bardzo dziękuję :kwiatek:
Ascaia dzięks :kwiatek: Mam tak z 170cm no może 169cm 😁

ja omijam chrupkie pieczywo...jak już jem to chleb z mąki żytniej, orkiszowej...albo sama robię albo kupuję specjalny, sprawdzony chlebuś.
Masaker. Tak mi ładnie szło, w robocie od 8 do 18, więc miałam ze sobą posiłki, nawet nie chciało mi się jeść, ale jadłam z rozsądku. Po czym.... Poszłam na randkę, wypilam sex on the beach, zjadłam duże nacho z serem i zagryzlam kawałkiem babki cytrynowej.
Obzartuchem się chyba zostaje na całe życie...
Ascaia - mi wyszło u Ciebie max 900kcal


desire - nawet nie wiedziałam, że można kupić w takiej wersji  🤬 po coś mi mówiła haha
Niby mało, a na wadze i w obwodach znowu w górę. :/ Woda, woda... może i woda, ale dlaczego? Matko, jak mnie to wkurza!

No dobrze, dzisiaj ważę i liczę w takim razie.
Śniadanie - 2 pieczywka, 4 plastry szynki szwarcwaldzkiej, pomidor (gotowce z opisami kalorycznymi, pomidor ważony, więc wyliczenie dokładne) - 159 kcal


moim zdaniem przez to ze raz jesz za mało, raz za dużo, potem robisz diete na jogurtach, potem na pieczywie chrupkim. Ale to moje zdanie z którym podejrzewam, że się nie zgodzisz i znajdziesz milion 'argumentów'. Więc z góry uprzedzam, że to moje zdanie i nie mam na celu czepiania się czy złośliwości. Zwyczajnie wydaje mi się, że ostro mieszasz swojemu organizmowi i na podstawie moich własnych doświadczeń nie dziwi mnie taka reakcja ciała.

Ramires - ja mam to samo, czuje się cienias, bo do 18-19 dietę trzymam na 6. a potem się zaczyna ruszanie mordą... 😉
Kurde, czemu mnie tak nie znosicie? Co wam złego zrobiłam? Że poza wypowiedziami zen, Cierp i tunridą od razu musi być komentarz, od razu musi być szpila wbita.
🙁

Policzyłam wczorajsze jedzenie, proszę bardzo - 1265 kcal. Mało? (może minimalnie mniej jeśli uznać, że udało mi się ze szprotek wyciągnąć trochę tłuszczu)
I dlaczego raz na jakiś czas nie mogę zjeść pieczywa chrupkiego? http://vitalia.pl/artykul6510_Obnazamy-chleb-chrupki.html Za dwa dni kupię sobie bułkę pełnoziarnistą, a za kolejne chleb razowy. A później znowu może sięgnę po deseczki. To taka zbrodnia?
Kiedy niby jadłam tak bardzo "za dużo"? Owszem wpadki mi się zdarzają jak każdej osobie w tym wątku.
Co do "diety"
Nie mam zamiaru wchodzić w "diety", w takim sensie konkretnego programu przez kogoś tam opracowanego, który ma w ciągu tygodnia zbić 6kg. 😉 Wiesz co mam na myśli?
Może lepiej używać słowa menu czy jadłospis kiedy mam po prostu na myśli to co zjadam w ciągu dnia.

Cierp pisałam w poprzednich postach co jadłam w ostatnich dniach, to nie będę się już powtarzać, ale to nie tak, że tylko jogurt naturalny 3% tłuszczu. 😉 Bardziej to, że właściwie to każdego posiłku było coś jogurtowo-serkowatego, bo taki nabiał daje przyjemny chłód.

Ascaia, eeee, czemu od razu nie znosicie? Faktycznie jesz bez ładu i składu, bez trzymania się zasad, nie mówię, że jesz niezdrowo, po prostu odżywiasz się w taki sposób, że organizm jest nastawiony na magazynowanie, więc magazynuje. Stąd nie puszcza np.wody i waga z obwodami stoją. Nie ma się co boczyć, trzeba usiąść i z kartką w ręku ustalić sobie menu, na bazie tego, co masz w domu, żeby się nie marnowało i się trzymać z zegarkiem w ręku pór posiłków. Tylko tyle i aż tyle :kwiatek:

Ascaia, witaj w moim świecie, oczywiście z przymrużeniem oka 🙂 na poprzedniej stronie napisałam, że schudłam 17, słownie siedemnaście kg (od 16 maja, melduje się tu czasem, bo bardzo mi ten wątek pomaga w motywowaniu się i pomysłach na jedzenie) i jedyna reakcja wątku jaka była to, że dziwne połączenie szpinak z lubczykiem. I to Twoja reakcja. No nie ma to jak dostać mega wsparcie, nie? Nie czytam Twojej sytuacji jakoś długo i nie znam jej ale jak postronny napiszę, że może za mocno odbierasz te komentarze dziewczyn, bo ja w nich widzę tylko troskę. TYLKO.
Kurde, czemu mnie tak nie znosicie? Co wam złego zrobiłam? 



no kurde czytać nie umiesz? no nie mogę, piszę totalnie zachowawczo zeby cię nie urazić, piszę ze nie chcę być złośliwa ani się czepiać, a ty od razu z takimi żalami, co jest z tobą? mówisz ze nie wiesz skąd wahania wagi, to piszę skąd moim zdaniem, PODKREŚLAM MOIM ZDANIEM BEZ ZŁOŚLIWOŚCI CZY CZEPIANIA. chcesz sobie dalej robic kuku? proszę bardzo, mi już nic do tego, bo nawet jak się próbuje do ciebie napisac przyjaźnie to odbierasz to jako atak. od teraz mam to w de i to głęboko. może teraz poczujesz się lepiej. i dodawaj do swoich postów adnotację, że oczekujesz jedynie pochwał, kfiatuszków i głaskania po główce jaka to ascaia biedna. jakoś nikt inny na negatywne opinie o swojej diecie nie reaguje dramatyzowaniem i użalaniem się nad sobą, tylko normalnie przedstawia swoje racje, odbywa się normalna dyskusja. ale z tobą się faktycznie chyba nie da.


Cejloniara - ogromne gratulacje! i sory za nie napisanie pochwały wcześniej, to pewnie przez zazdrość i złośliwość 😉 (żart, żeby  nie było)
escada, absolutnie nie ma za co 🙂 i dziękuję  :kwiatek:
Tam może chwileczkę było mi przykro ale po pierwsze pępkiem świata to ja nie jestem, 2. schodzę z takiej wagi, że moje 17 to jak Twoje 3 a po 3. ja tu mało piszę, mogę być w sumie niewiarygodna 🙂
Cejloniara, ja również Ci gratuluję, wstawiałaś jakieś swoje zdjęcia?

Ja Wam na pocieszenie powiem, że wstałam wczoraj z zapuchniętym okiem, a dzisiaj go prawie nie otwieram, a miałam jechać w trasę. No way, z jednym okiem się nie wybieram. Plus okres. Plus wczoraj do północy w moim facetem oklejaliśmy biuro mojej mamy, ponad 100 m2, dzisiaj wchodzi ekipa remontowa. Nie mam siły rąk podnosić.

Dietę trzymam, ale mi tak w krew weszło systematyczne, sensowne jedzenie, że mechanicznie po prostu jem, organizm się dopomina sam.
Ascaia, czy ty w każdym wątku musisz być Królową Dramatu?
Cejloniara - to nie prawda, że przy większej wadze taka ilośc zrzuconych kg to pikuś. ja gratuluję mojej mamie każdego kilograma, DOSŁOWNIE KAŻDEGO. bo zawsze jest ciężko, nie ważne skąd się zaczyna. 🙂
Cejloniara, zaczepiłam, czekałam z niecierpliwością, aż rozwiniesz, może przepis, może coś o przyprawach. Użyłam słowa CIEKAWE, a nie dziwne.

Pffff... ok, jasne, że coś muszę robić źle, skoro efekt nie jest taki jak zamierzony. Piszę tu po to, żeby usłyszeć komentarz. Tylko no... jak to napisać... niech będzie jakaś logika w tym. Jakieś uzasadnienia.
No bo jak się nie zdenerwować na "raz jesz za mało, raz za dużo, potem robisz diete na jogurtach, potem na pieczywie chrupkim" - gdzie te sformułowania nie są zgodne z prawdą, nie mają poparcia argumentami?
Co to znaczy "bez ładu i składu"? Co to znaczy bez "zasad"? Konkretnie.

Np. wczoraj pierwszy raz od ponad dwóch tygodni miałam przerwę dłuższą niż 4 godziny. Poprzedni dzień z większą przerwą?... jakoś 22 czerwca. I to jest to moje nieregularne jedzenie?


Ok, jestem Królową Dramatu, miejcie mnie w de, bo głaskania po główce akurat nie lubię. Potrzebuję konkretów, argumentów. Nie umiem nie denerwować się i nie umiem rozmawiać w stylu "nie bo nie". Bo tak odbieram Twój post escada. Podałaś cztery czynniki, żaden nie jest prawdziwy. Podałam fakty, które je zbijają. Czekam na kontrargumenty. Na merytoryczną dyskusję, z uzasadnieniami.
Cariotka, świetnie! Gratulacje!
Możesz zdradzić ile masz wzrostu?

Mi dzisiaj coś nie wyszło z jedzeniem, bo niespodziewanie przedłużył mi się wyjazd do sklepów. Poza tym muszę wyjadać zapasy z lodówki i zamrażalnika, które moja Mam umieściła jeszcze dobrze ponad miesiąc temu. Więc dziś:
- na śniadanie były odsączone szprotki karo z 3 chrupkimi pieczywkami
- na drugi posiłek 2 pieczywka z jednym jajkiem na twardo
- na obiedzie byłam u rodziców - pół chochli barszczu z kilkoma talarkami buraczków (mniam!) i 1,5 małego gołąbka z mięskiem i ryżem, na deser 1 piegusek
- później zrobiła się przeeeeeeerwa 5,5 godziny i niecałą godzinę temu zjadłam 3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej z kilkoma oliwkami, niestety po oliwkach zrobiło mi się dziwnie mdło i musiałam zagryźć 1 chrupkim pieczywkiem (nadal mi w sumie mdło, ale przecież już więcej nic nie powinnam jeść)




Śniadanie bez potrzebnego paliwa, zabrakło warzyw chociażby i nabiału. Drugie śniadanie ok, chociaż też bym chociaż pomidora dorzuciła. Obiad ok. Ale do gołąbka też bym dorzuciła jakąś furę warzyw, burak super, że był w zupie. Kolacja słaba, pomijam przerwę.
Ile płynów przyjęłaś wczoraj?

Dla mnie taka dieta nie ma ładu i składu, bo brakuje regularności i rozłożenia składników odżywczych.
O tym właśnie mówiłam - wyprowadzają cię z równowagi internetowe posty i potem na każdy musisz odpisać stronę A4 wyjaśnienia - ze szczegółowym opisem swojego życia. Przykro mi, ale jednak większość ludzi ma dystans i takie elaboraty omija, bo ich mało interesuje cudze życie i szukają merytorycznych wypowiedzi.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się