Dzionka - wkręciłam się w rower i basen, wspólne wieczorne pedałowanie z koleżankami po okolicznych polach i lasach to super reset dla mojej duszy,a tu teraz nie mogę 🙁
15 dzień na 5
śniadanie owsianka z bananem i łyżka słonecznika, na mleku
owsianka z mlekiem i kawa 250 marchewka z dipem czosnkowym na jogurcie 150 gulasz wołowy z kaszą gryczaną, surówka 600 jabłko 100 i na kolację chyba arbuz z fetą wg zen 🙂 300
1400 i nie dam się. czuję tą tak zwaną MOC i teraz musi się udać 🏇
Gdyby nie wczorajsze 2 kawałki ciasta, batonik i hotdog o 2 w nocy, to byłby dzień na 5! 😁 Ale waga i tak poszła troszkę w dół, więc ewidentnie tona warzyw i owoców działa cuda. Właśnie wcięłam sałatę z kiełkami, pomidorem i sosem czosnkowym przegryzając paskami papryki, do tego pół małej puszki kukurydzy i pół ciemnej bułki, nomnom
I tak się mówi, że przez tydzień normalnego (dla wszystkich towarzyszy wyjazdu) jedzenia nie da się przytyć niewiadomo ile, a jak własnie odpaliłam zdjęcia brzucha z najlepszego momentu, to aż mi szczena opadła - taka jest różnica. Przybrałam sporo tłuszczyku... chociaż facet nie marudzi, bo trochę w cycki poszło 🤣
Ja dzisiaj śniadanie szarpane, rano złapałam jogurt i musiałam podjechać szybko do mojego ukochanego serwisu samochodowego, wróciłam i zjadłam kanapkę z mozarellą i pomidorem, zapijam właśnie kawą. Zaraz ruszam w trasę, więc reszta posiłków będzie do kitu.
U mnie utrzymuje się tendencja spadkowa. No ale dłużej takiego jogurtowego jedzenia nie pociągnę. Zaczynam czuć spadek energii. Za mało i za nabiałowo. Poza tym muszę też wykorzystać to, co jest w lodówce. Szkoda by było wyrzucać jedzenie.
Więc na śniadanie jajecznica z dwóch jajek z dodatkiem oscypka. Do tego 2 kromki chrupkiego pieczywa ozdobione po jednym płatku suszonego pomidora. Zielona herbata, szklanka wody z cytryną. Na II posiłek jogurt naturalny, później połówka nadziewanej małej cukinii. Na wieczór jeszcze nie mam planów.
Ramires, można przytyć w tak krótkim czasie oj można...ja w dwa tyg z 63 wskoczyłam na 69 i tak tą wagę trzymam. Ale nie trzymam diety. Za dwa tyg się przeprowadzamy , nie będę miała kuchni jakiś miesiąc? Za to będę miała ciężkie prace fizyczne np wykucie drzwi 😁 No i codziennie będę dojeżdzać rowerem do pracy. No i skomplikuje mi się dojazd do konia. Teraz będe cisnąć na rolkach 3km do busa potem 5 km od busa do stajni.Więc mam szczerą nadzieję ,że coś schudnę , a jak tylko będę miała już kuchnię , to wracam pełną parą do diety. Calą jesień, zimę i wiosnę zamierzam walczyć 🏇
Nie mam zamiaru wchodzić w "diety", w takim sensie konkretnego programu przez kogoś tam opracowanego, który ma w ciągu tygodnia zbić 6kg. 😉 Wiesz co mam na myśli? Może lepiej używać słowa menu czy jadłospis kiedy mam po prostu na myśli to co zjadam w ciągu dnia. (Czyli: ) Menu jogurtowe wychodzi mi z miłości do takiego jedzenia, szczególnie w upały. To co na ciepło źle mi wchodzi, to co trzeba "międlić" w ustach tak samo. Wiem, że pewnie mało kalorii wychodzi. A z drugiej strony wcale nie czuję się głodna. Dobrze mi na żołądku, w jelitach. Nawet mnie nie ciągnie do czekolady. No i wygląd też zyskuje. Poczułam spadek energii wczoraj, więc dołożyłam trochę węglowodanów i tłuszczy. Dzisiaj jest zupełnie ok. Może słuchanie własnego organizmu, własnych potrzeba ma jakiś sens?
aha skojarzyłam dieta, bo pisałaś, że kilka dni jesz tak te jogurty, a jak wiadomo jogurty mają mało kalorii, no chyba, że zjadasz takie owocowe, co mają od groma cukru. Ja już nawet tych 0% nie jem, jedynie jogurt naturalny i do tego dodatki.
Dla mnie ma sens tylko dobrze zbilansowana dieta! Wiem jak źle na mnie wychodzi dzień jak zjem jednego dnia mało kalorii, drugiego dnia normalnie, trzeciego więcej, a czwartego znowu mało. Mój organizm szaleje, "mówi" "nic z tego nie rozumiem, więc zacznę magazynować, bo jakieś dziwne te spadki kalorii" Mój organizm lubi stabilizację, czyli te 1200 kcal minimum, kiedy tylko siedzę i pachnę. No, ale 1200 kcal jest tak rozłożone, by były węgle, tłuszcze i białko w 3 głównych posiłkach. Wtedy chudnę, czuję się dobrze, nie mam spadku energii. Przy aktywności ta kaloryczność jest większa oczywiście, bo inaczej znowu bym po tygodniu zaliczyła spadek energii i rzuciła się na żarcie. Dziękuję też za mądre rady Zen, Tunridy, Tulipan, Hanoverki. :kwiatek: Nie chcę się wymądrzać i narzucać coś komuś, mówię tylko jak było ze mną, sama do tego doszłam metodą prób i błędów. Sama nauczyłam się jak postępować, jak żyć i jeść. Dla mnie kiedyś niepojęte było bym układała posiłki pod tłuszcze (jakie tłuszcze o rany boskie, przecież to kaloriie - tak myślałam), węgle (o niee, znowu kaloriee) i białko.
Cierp pisałam w poprzednich postach co jadłam w ostatnich dniach, to nie będę się już powtarzać, ale to nie tak, że tylko jogurt naturalny 3% tłuszczu. 😉 Bardziej to, że właściwie to każdego posiłku było coś jogurtowo-serkowatego, bo taki nabiał daje przyjemny chłód. Byłam na Dukanie, świadomie, ale zgodnie z przykazaniem twórcy nie mam zamiaru powtarzać tej diety. Po raz kolejny napiszę, że mi nie zaszkodziła, wręcz bardzo mi służyła, ale to tylko dlatego, że ściśle trzymałam się zaleceń. Nie przeginałam w żadną stronę, nie przymykałam oka na wpadki, ale też nie zaostrzałam diety. A tak "na życie" jak najbardziej jestem za spożywaniem tłuszczy i węglowodanów, nawet tych w postaci czekolady. Miałam silną potrzebę jedzenia "na zimno" i takiego, które da efekt "oczyszczenia", bo ostatnie miesiące miałam niefajne jeśli chodzi o dbanie o siebie. Mam takie poczucie nagromadzenia "syfu" fizycznego i psychicznego. Ale już czuję zmiany w każdej sferze. Jestem na początku nowego etapu życia, więc i styl żywienia będzie się dopiero tworzył. Ogólne zasady mamy takie same, jak większość osób w tym wątku. Chociaż niezmiennie będę zwolennikiem teorii, że nie da się wrzucić wszystkich do jednego worka i trzeba szukać własnej ścieżki.
Niniejszym idę spożyć połówkę cukinii nadziewanej mięskiem i ryżem.
1 śn. - tradycyjnie twarożek, jogurt, łyżka dżemu Łowicz 100% i łyżka otrąb, 2 śn. - razowy z paskami pieczonej piersi kuraka i ogórkiem, kawa z mlekiem obiad - kasza jęczmienna 50 gram, szpinak dusozny ze starkowaną cukinią, jogurtem, twarogiem (ale mało, dla smaku bardziej), lubczykiem, pieprzem i czosnkiem i do tego jeszcze cały popieprzony i posolony odrobinę pomidor kolacja - 50 gram ryżu z duszonym tartym jabłkiem z cynamonem, imbirem, to wymieszane z 3 łyżkami jogurtu naturalnego i posypane prażonymi migdałami
wody wypiłam chyba z 3 l przez cały dzień, ufff gorąco 🙂
dziś mam już za sobą takie 1 śn. jak wczoraj a na drugiem śn. mam chleb orkiszowy z wędzonką taty i warzywami różnymi 🙂
Graba. szybko zajmij się czymś zajmującym... weź się za pisanie listu albo wyjdź na spacer 😉
Tunrida, Ty laszczurko!! 🙂 Cierp, bo co tu innego napisać 👍 👍 👍
A ja kurde nie ćwiczę tylko sztajniuje. Na orbiteku byłam 4 razy. Ale prędzej czy później będę musiała ćwiczyć, bo jak mam jeszcze tyyyle do zwalenia z siebie to sama dieta daje radę ale dzień sądu nadejdzie 🙂
Dzień dobry po wczasach i siedzeniu w domu z chorym dzieckiem 😉
O dziwo po 10 dniach żarcia czeskiego mega kalorycznego jedzenia i popijaniu piwkiem (duuużo) jakoś udało mi się nie przytyć na urlopie 😲 Dziwne, dziwne. A po wczasach jeszcze - 1 kg a teraz wróciłam do pracy, wracam do treningów capo i będzie już całkiem super 🙂
Został mi -1 kg do osiągnięcia prawidłowego BMI co przy moim typie figury - grubokościstym i nabitym, będzie super osiągnięciem 🙂
od dzisiaj zaczynam od nowa dni na 5 dzisiaj: śniadanie : 4 łyżki płatków owsianych na mleku, 1 jabłko obiad: 1 ziemniak, 2 kiszone ogórki, kompot wiśniowy, udko z kurczaka małe kolacja: jakieś warzywa : kalafior i co tam jeszcze znajdę
miał ktoś styczność z dietą modułową ? znalazłam książkę, o której całkowicie zapomniałam " Dieta modułowa "
Już się czuje źle, jakakolwiek stabilizacja nie może być powrotem do dawnych nawyków...nie wiem skąd u mnie taki głupi pomysł.
9.00-owsianka i kawa myślę, że z 350kcal 12😲0-talerz grochówki 200-250kcal 15😲0-dwa jabłka 140kcal 18😲0-myślę, że gotowane udko 300kcal 21😲0- jogurt 210kcal 1250kcal
I nie dam się. Nie jest super hiper ten plan dnia, ale mieszcze się w kaloriach i tak ma być...od swojej "stabilizacji" nabawiłam się złego samopoczucia i problemów trawiennych. Do tego spacer dziś za 4-5km dla rozruchu.
śniadanie owsianka na mleku z suszoną żurawiną i słonecznikiem 248 kcal 2 śniadanie - serek wiejski lekki 120kcal guma mamba 20 kcal 2 żelki 19 kcal obiad - sałatka z kurczakiem z sosem vinegrette(? kcal, z 200) i deser Paula (112 kcal)
dziś nie wychodzę z domu, więc 1200 kcal planuję zjeść i ani kalorii więcej 😀