Zen - zależy, jak po treningu, to lubię sobie zjeść makaron pełnoziarnisty 50g z białym serem 100g i pękam w szwach z najedzenia a tak to twaróg z pomidorami, albo z rzodkiewką i szczypiorkiem
mam mega głoda na słodycze i zajadam mentosa owocowego, zjadłam prawie całego w ciągu całego dnia. Na szczęście jeden pastylek to tylko 12 kcal
kolacja - 2 kromki pełnoziarnistego chleba z wędliną i małe monte - 300 kcal
koń solidnie rozruszany, kilometry z psem zrobione 🙂
minus, bo jestem skazana na obiady mamy/babci a te wiadomo jakie są :/ , staram się nie jeść tych "złych rzeczy " 😉 ale czasami nie wychodzi 😡 , dziś wpadła cukinia w panierce 🤬
U mnie dzisiaj z jedzeniem od sasa do lasa - jak to na wyjazdach do rodziny. Tym bardziej, że dziś imieniny i urodziny kuzynki. A znowu jak pojechaliśmy na wycieczkę to restauracja na miejscu była zamknięta. Więc na II śniadanie, po dłuuuugiej przerwie wpadło zszabrowane z przydrożnej jabłonki jabłko. 😉 Za to z niewinnego wyjazdu na zamek w Pieskowej Skale "posiedzimy sobie na dziedzińcu" zrobił się spacer szlakiem. Trochę dał mi niestety w kość, bo kostka to odczuła. Pierwszy dłuższy spacer po skręceniu i to jednak nie po prostej drodze. Ale stabilizator zdecydowanie wspomagał. Głupio mi było psuć rodzeństwu wyjazd, więc jak spontanicznie weszli na szlak nie chciałam wszystkich stopować. I tak musiałam jednak przyhamować zapędy i całej trasy nie pokonaliśmy. Ale przeszliśmy w sumie ok.7 km
Cierpik, widziałam na fb Twoje włosy, to jakiś koszmar 😕 Nie wiem co bym zrobiła zakładowi fryzjerskiemu, ale rozważałabym sprawę w sądzie. A nie jest tak, że zakład usługowy musi mieć OC wykupione? Przecież masz kompletnie zniszczone włosy, ja bym tego tak nie zostawiła.
U mnie przez upał jakiś żywieniowy dramat. Śniadanie spore- jajecznica, warzywa, bułka. Od tamtej pory tylko kawa, garść daktyli i lemoniada. Teraz czekam na łososia z pary z groszkiem i marchewką (też z pary), ale żebym była jakaś super głodna, to nie powiem 🤔 Wyszliśmy na spacer, ale po 3 km byliśmy w domu, nie da się żyć w tej duchocie..
desire, cieszę się i trzymam nadal kciuki! :kwiatek:
My właśnie siedzimy na kanapie, druga połowa wykonała trening, ja asystowałam myślami 🤔wirek: Nie jestem w stanie jeszcze nic zrobić. Pozdrawiamy Was i mój facet mówi, że nie ma co stękać jak ja ( 😤 ), że upał, że duszno, tylko lekki trening należy zrobić. Nie mam wyjścia, na bank dzisiaj biegam 🙂 O, taki motywator z niego. Przyznam jednak, że lubię to u nas, że jesteśmy w stanie się ciągnąć w górę 😉
Wczoraj wieczorem biegaliśmy i mój facet nagle mówi, że ma dość biegania po chodniku, skoro mieszka pod Warszawą i ma las pod nosem- i skręcił do lasu. Nie ma to jak najpierw wziąć mnie do kina na 'Zbaw nas ode złego', a potem wziąć na bieganie po lesie, kiedy zmierzcha 🤔 Szczytem był nietoperz, który na nas wyleciał i szybko odbił nad nasze głowy, myślałam, że na zawał zejdę. Ale sam przyznał, że faktycznie trochę nieswojo się czuł, że pora nie była najlepsza, jak wybiegliśmy z lasu, to właściwie zapadł już zmierzch, dobiegliśmy pod dom i było już tak:
Cierpienie, dziękuję 🙂 Czasem nas pytają czy jesteśmy rodzeństwem 😎 A znajomi mówią, że my to jak Ronaldo i Irina- średnio mojemu pasuje to porównanie, a mi bardzo- uwielbiam i Ronaldo i Irinę 😁
Jem właśnie jedną z pyszniejszych sałatek 😜 Arbuz, feta i prażone na suchej patelni płatki migdała, bardzo mi smakuje!
zen Ta Twoja sałatka tak za mną chodzi, że już nie mogę!!! Czekam aż się przeprowadzę, żeby ją sobie zrobić, mam nadzieję że sezonu na arbuzy nie przegapię. 😁 Ale jesteście śliczni! A historia z bieganiem mnie lekko zmroziła. 👀
Cierp Ja też widziałam na fb... STRASZNE. Bardzo Ci współczuję! :przytul: Walcz, trzymam kciuki!
sandrita, myślę, że spokojnie się załapiesz na arbuza jeszcze 🙂 Ta wersja z prażonymi płatkami migdała jest dla mnie genialna. Miałam wrzucić w pierwszej chwili miętę i orzechy pistacjowe, ale uznałam, że szkoda kasy 😉 I złapałam tylko płatki migdała w sklepie, mięta mi wyleciała z głowy, tzn. myślałam, że jest jeszcze w domu, ale wyszła 😉 Dziękuję za miłe słowa :kwiatek:
Cierpienie, mi kiedyś na pokazie przypaliła babka włosy. Pamiętam, że moja agencja zrobiła niesamowity dym i włosy mi jakoś ratowano, tzn. ratowano, no po prostu nakładano na te spalone jakieś oleje- nie po to, żeby odżywić, bo nie było czego, tylko żeby jako tako wyglądały 😫 I stopniowo podcinałam. Ale zapach palonych włosów do dzisiaj czuję.
po dwóch dniach jedzenia ciestek i torta wracam z podkulonym ogonem. Ciężka niestrawność, ciężkość żołądka. No dramat jakiś 🙄 od jutra wracam na 10000%
Zen - sałatka brzmi nieźle! Ja kupiłam sobie łososia, warzywa na parze i jogurt naturalny. Zrobię łososia w warzywach na parze z sosem jogurtowo czosnkowym. Mało kcal a zapycha i pyszne 🙂
ehh no ja chcę ściąć i po prostu pielęgnować te co będą odrastać.
eskada, kate - kurujcie swoje żołądki
sandrita - dzięki, będziemy walczyć ile się da, mam nadzieję że kasy starczy na sądy.
mimo , że niedziele przeznaczyłam sobie na ten "lajtowy" dzień, to dziś zasługuję na porządne lanie 🤬 2 kiełby z grilla i boczek + ciastka
co do biegania po lasach, też przeżyłam 2 przygody , tylko że z dzikami raz jak biegałam wcześnie rano 4-5 , biegnąc leśną ścieżką wydeptaną przez zwierzęta z pod krzaka jakieś 1,5 metra ode mnie wyskoczyły dwa wielkie dziki, chyba spały a ja je zbudziłam. do dziś pamiętam, że nie mogłam się ruszyć a serce chyba mi stanęło. na szczęści pobiegły w przeciwną stronę głośno przy tym fukając. po tej przygodzie do lasu zawsze idę z psami 1 luzem i na smyczy , co jak się okazało było bardzo dobrym pomysłem bo jakiś czas później biegnąc między polami , w zbożu biegł też dzik, tym razem mniejszy ale biegł prosto na mnie , znowu dostałam paraliżu ale pies ten co był luzem jakoś go przegonił
zen , podziękuj ode mnie twojemu facetowi :kwiatek: , też stękam że dzisiaj upał (30 st w cieniu było) , ale ma rację , nie ma co szukać wymówek 😉
U mnie wyjazdowo-wakacyjnie i relaksacyjnie. 😉 Dzisiaj zaliczyliśmy wyjście na basen. Opalam się kiepsko, więc jestem w ciapki i paski, bo nierówno mnie złapało. 😉 Za to popływałam trochę na ile kostka pozwalała. Miło popływać. 🙂 Dieta nie istnieje na razie. Nic z tym nie zrobię. Nie chcę robić kłopotu, a sama też sobie nie przygotuję. Taki urok wyjazdu i relaksu.
trochę się dzisiaj zrehabilitowałam, poszłam biegać i po ok. 2 km zaczęło grzmieć i błyskać więc powrotne 2 km były w tempie jakiego się po sobie nie spodziewałam 🤣, takiej motywacji żeby szybko biec chyba jeszcze nie miałam 😂
z racji że za długo nie pobiegałam , pomęczyłam dzisiaj tyłek i klatkę piersiową 😀iabeł: , ćwiczyłam przy zamkniętym oknie, żeby komary i inne pierdoły nie wleciały, duchota niesamowita , ale za to jak się spociłam, krople leciały jedna po drugiej 😜 podczas ćwiczeń, jak już mięśnie zaczynały strajkować i dosłownie traciłam nad nimi kontrolę , powiedziałam do siebie : ''Po co ku*** się obżerałaś, teraz cierp za to '' i teraz zanim sięgnę po coś niezdrowego przypomnę sobie te męczarnie i zapytam czy warto to znowu schrzanić