Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Ja próbowałam i wyplułam.  😁 Bardzo dobre to na odchudzanie. Bo mi w ogóle nie wchodzi.  😁
Wiem, ze to pogryzanie by się przydało, ale jakoś nie znalazłam niczego, co by mnie jakoś zadowoliło, jak mam zjeść garść orzechów, to wolę już wcale nie zaczynać. Może jakieś surowe warzywa? Nie wiem, no ja się ratuję miso z algami w ostateczności, ale staram się zwyczajnie nie podjadać i zająć umysł czymś innym, intensywniej skupić się na pracy lub znaleźć sobie szybko jakieś zajęcie, wyjść z domu etc.

U mnie też dzisiaj jawny jadłowstręt wieczorny. Kolację wmusiłam w siebie, było to dobre 2 godziny temu i nadal nic. Nie chce mi się jeść. Dziwne to, coś mój organizm chyba szykuje jakiś zmasowany atak i jutro na wadze zobaczę pewnie 80kg 😜 😁

Anyway, chyba zabiorę się za ćwiczenia, szybciej uporałam się z pracą 🙂
A ja się chwaliłam, chwaliłam i właśnie zjadłam kilka ptasich mleczek. Ale wiem, że organizm mi to wybaczy. Czuję to. Po prostu czuję, że dziś nie dostarczyłam tyle ile potrzebował. To se zjadł teraz.
equidore, sam, albo np. z takim dipem o którym pisała tunrida. Kroisz w paseczki i chrupiesz.
A czy dobre? Cóż, czekolada to to nie jest 😉
Papryka z Biedronki jest super. Tak jak nie lubię papryki, to tę z biedronki zjadam. Mają świeże warzywa, soczyste. Ta papryka smakuje jakby była zbierana w szczycie sezonu.
Tak, czekolada niestety to nie jest 😁 A ja grzeczniutko, 3 herbaty pod rząd wciągnęłam, ale jedzenia nie było (w sensie podjadania czegoś po kolacji, dziś ekstremalnie wczesnej bo o 17.30). Ogólnie,kolejny dzień na plus. I chyba mój mały rudziutki konik róznicę wagową przedwczoraj zauważył, bo zebrało mu się na brykanie pod siodłem 🤔wirek: co nie często mu się wcześniej pode mnaą zdażało
To ja nei wiem jak ty od 17:30 do 23😲0 siedzisz bez jedzenia. Toż to 5,5 godziny.  🤔 Niezła jesteś  😉
Ej, chcecie tabelkę? Bo jak patrzę na tą górę PW to trochę mi się nie chce, może rezygnujemy 😁 ?
Dałam radę, ale ciężko było. Herbat nie pijam, a dziś poszły 3, czerwone z grejfrutem, pachną pięknie, chyba tylko dlatego wypiłam 🙂
Taka duża przerwa, to niezbyt dobry pomysł w czasie diety 😉 Efektywniej jest jeść co 2, 3 godziny. Regularnie :kwiatek:
Z tym, że ja zazwyczaj śpię juz o 22, a tu zonk dziś, i zapiłam małego głoda 😉
ja dzisiaj 60,2 kg na wadze , leci po malutku  🙂
tunrida, super uczucie  😍 oby tak dalej😀
Dzionka- nie marudź, tylko dawaj tabelkę. Po co ja chudnę?  😉
Zeszłam poniżej 74.  😅
tunrida, gratulacje 😀

W weekend sobie trochę pofolgowałam, ale nie ma to tamto, dzisiaj biorę się do roboty. Nic kalorycznego plus Ewka. Może dzisiaj przyjdzie nowa płyta co mnie zmobilizuje jeszcze bardziej, kto wie 😉
Odpuszczam sobie w tym tygodniu też wagę i sprawdzanie wymiarów. Wszystko sprawdzę za tydzień.
Brawo tunrida!! To ile jeszcze zostało do celu? Ważysz się raz w tygodniu, prawda?

Ważę się co dzień, lub co dwa dni. Ale nie zwracam zbytnio uwagi na wagę codzienną, bo wiadomo, że jest zmienna. Raz w tygodniu- to ma już sens- dla mnie. A raz na 2 tygodnie u dietetyczki na wadze z tymi bajerami typu:woda, tłuszcz, mięśnie.

Dziś było ok 73,800.
Chcę zejść do 72 minimum. A czy dam radę dalej, to zobaczę. Bo może po dojściu do 72 stwierdzę, że jednak zacznę ćwiczyć i się podrzeźbiać? Nie wiem....zobaczę. Ostatnio ( jak chudłam z poprzednią dietetyczką- ok 1,5 roku temu to było) to doszłam tylko do 72 i to trzymałam jakiś czas. A potem wlazło do 74 i tak stało dłuższy czas.
Nie pamiętam kiedy ostatnio ważyłam mniej niż 72. Wieele lat temu.
tunrida, brawo! To mam podobny cel jak Ty. 2 - 3 kg w dół. 
W tym wątku startowałam z wagą 76,800. A więc 3 kilo w dół.
A wiecie co? Przecież JEST ZIMA. Teoretycznie ludzie tyją.
Latem będzie nam jeszcze łatwiej. Jeśli już nie chudnąć, to po prostu utrzymać to co zyskamy teraz.  😀
brawo tunrida! dla mnie w tym wątku największą inspiracją jesteście Ty i zen 😀 Ty - bo ciągle walczysz i nie poddajesz się. i mimo marudzenia ciągle coś robisz, żeby wyglądać i czuć się lepiej. i zen jako przykład szczupłej osoby, która prowadzi zdrowy tryb życia i nie rozleniwia się, mimo że by mogła 😁

a w ogóle to patrzcie na Laurę Harris 😍 (link do polskiego bloga, dziewczyna bardzo ciekawe rzeczy pisze 🙂 )
PonPon- mi się wydaje, że po prostu mówię szczerze, to, czego inne osoby nie mówią. Ja głośno krzyczę o każdym swoim potknięciu, mówię o słabościach, o tym, o czym nie wypada mówić i krzyczeć głośno.
Marudzę sobie śmiało zupełnie się tego nie wstydząc.
Nie wierzę, że inne dziewczyny walczące z nadwagą nie mają takich uczuć. Myślę, że na pewno mają ( gdyby nie miały- nie miałyby z czego chudnąć! Od dawna byłyby chude i nie byłoby ich tu)
Ja ogólnie nie wstydzę się mówić o uczuciach i odczuciach, nawet jeśli wiem, że nie ma się czym chwalić.

Co do laski.  😲 Wow. Jak przeczytałam, że ma 44 lata, to szacun i czapki z głów. Ale z ciekawości pokazałam mężowi pytając się, co ona na to, jakbym tak wyglądała.
No i powiedział mniej więcej tak.... ciężko powiedzieć, na pewno kawał dobrej roboty i jak na 44 latkę, to wielki szacun i nie ma prawa się niczego przyczepić. Z drugiej strony....łydki, kostki, nóżki chude. Jakby ubrać w spódnicę, to strasznie nędznie by to wyglądało. Ciężko mu powiedzieć i sam nie wie, czy by się cieszył, czy byłoby mu trochę jednak szkoda. Tyłek jest super, ale nóżki mu nie pasują jednak.
tunrida, well done!
Ja właśnie kupiłam pyszną sałatkę z kurczakiem, zaraz odpalam Jillian, a po niej będę jeść 🙂

PonPon, fajny link. Dokładnie o takiej figurze marzę  😜
PonPon, rany, bardzo mi miło 😡 :kwiatek: Cieszę się, że mogę kogoś "popchnąć" w dobrym kierunku 🙂 Babeczka z linka po prostu ME-GA! 😲 👍 No, to już dzisiaj wiem jaką stronę odpalę, jak tylko uznam, że 'eeee, nie ćwiczę dzisiaj' 😁
tunrida - ja mam obserwację, że wiele kobiet marudzi, ale niewiele coś robi. mam to obok siebie - mama, przyjaciółki. bo figura nie taka, ale jak się trzeba spocić/odpuścić sobie sos na śmietance, to motywacji brak. i dlatego Cię podziwiam. bo nawet jak sobie na ten sos pozwolisz to idziesz dalej. ja często się łapię, że po kilku potknięciach sobie odpuszczam 🙂

ja aż takiej figury nie chcę - jednak kobieta miejscami musi być trochę "mięciutka"  😁
Może i babka jest fajna, ale 'fuck' w każdym poście mnie mocno zniechęca.
te jej posty są mocno w stylu bootcampowego fitnesu - wojskowo, krzyczymy, pocimy się i "jesteśmy twardzi a nie miętcy". jednym to pasi, innym nie .
melduję 60,00 na wadze  🙂 może jutro w końcu przeskoczę barierę 59,99
PonPon- ja też potrafię odpuścić bez zewnętrznej motywacji. W poprzednim tygodniu miałam 3 takie beznadziejne dni pod rząd. I przed odpuszczeniem sobie powstrzymywała mnie jedynie myśl "i co ja powiem dietetyczce".  😉

Więc znając siebie już tyle lat, wiem, że w moim przypadku ruch z wizytą u dietetyczki był super. I nie interesuje mnie, czy dla kogoś to żałosne, czy nie. Każdy jest inny i tyle. Ja potrzebuję motywacji nie tylko wewnętrznej, ale i zewnętrznej. Zewnętrzna po postacią: dietetyczki, wesela, wyjazdu motocyklowego z zarąbistymi kolesiami. Coś, co mnie będzie powstrzymywać przed upadkiem motywacji wewnętrznej. 
a w ogóle to patrzcie na Laurę Harris 😍 (link do polskiego bloga, dziewczyna bardzo ciekawe rzeczy pisze 🙂 )


Tyłek idealny  😲 😲 Niech mi ktoś powie, że da się coś takiego zrobić z płaskiego naleśnika, to od marca zabieram się za ćwiczenia!!
tunrida, dlaczego żałosne? Wydaje mi się, że to bardzo fajna decyzja, sama z chęcią bym chodziła do dietetyczki, ale finanse mi średnio na to pozwalają, karnet open w siłowni plus trening personalny plus odżywki, to i tak spore dociążenie mojego budżetu. Ja mam z kolei niemal żelazną psychikę, jak sobie mówię, że robię tak i tak, to zwyczajnie tak się dzieje- ale najgorsze jest to właśnie przestawienie, jak wejdę w rytm, jaki mam teraz, to samo idzie. Najgorzej, kiedy coś się dzieje (jak moja ostatnia kontuzja barku, która wkluczyła mnie z ćwiczeń na długi czas), jak wypadam z rytmu, to później wskoczyć w niego jest dla mnie dużą sztuką. Stąd między innymi mój pomysł na prowadzenie zeszytu- smutno mi się go teraz ogląda, bo styczeń niemal pusty 🤔 No, ale za to luty ma być inny, więc mój zeszyt leży sobie na wierzchu i mnie motywuje 😉

Dzisiaj wiosna w naszym domu- wysprzątane na błysk, kołdry wywalone na balkon, pościel zmienię za jakiś czas. Jeszcze tylko poćwiczyć muszę 🙂

Żywieniowo mam dzisiaj dziwny dzień, musiałam się czymś ciepłym i nieco bardziej kalorycznym wypełnić, więc zjadłam właśnie solidną ilość kaszy z pulpetem drobionym gotowanym na rosole. Znacznie lepiej się poczułam, do końca dnia już coraz lżejsze posiłki mam w planach. Ale musiałam, po prostu musiałam teraz coś sycącego zjeść, bo dzisiaj mój synek sobie zażyczył małe kotleciki z frytkami, więc jak te frytki będą na stole, a ja nie będę syta, to je zwyczajnie zjem 😤 I tak mam zamiar upiec ich taką ilość, żeby wszystkie młody zjadł.

Naciau, bardzo zazdroszczę! Też chcę zjechać niżej!

Scottie, da się, to są bardzo rozbudowane mięśnie pośladkowe. Do boju! 🏇
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się