Northern_Star, pomysł dobry 🙂, aczkolwiek niezbyt realny w naszej okolicy. 🤔 Ona ma najbliżej do stajni w Pile (aktualnie stoją tam moje konie, a za 4 dni się przeprowadzamy do własnej stajni, przydomowej), a tam nikt nie ma konia do oddania we współdzierżawę, a ja co by nie powiedzeć jestem dobrze poinformowana. W bliskiej okolicy więcej stajni nie ma. A do Kielc miałaby strasznie daleko (ok. 60km). Narazie ją zaprosiłam do siebie, jak już przeniosę konie. 😉 No i zobaczymy, jak ona tak naprawdę radzi sobie w siodle. 🤣
Cytając tę wypowiedź mogę śmiało powiedzieć, że wkurza mnie (poniekąd) w jeździectwie, że woj. świętokrzyskie to jeździeckie zadupie 🙂 Sama mieszkam 3km od Kielc, wiec już okoliczne pensjonaty i inne stajenki odwiedziłam, ubolewam nad ubóstwem naszego jeździectiego światka..
o jak mnie denerwuja niektorzy ludzie pokorju bezmozgowcow !!! 🤬 mam na nk zdjecie takie jak w avatarze na volcie , i wogole dostalam komentarz od : fani bmw cos takiego : typowa wieśniara 😤 kolesia i jego klan kojarze bezmozgowce siedzace po kilka lat w tej samej klasie ! ich by nawet na glupi czaprak nie starczylo !
bezmózgowcy zawsze będą tylko teraz są w wersji elektroniczej, na nk komentarz można usunąć, ale spróbuj przyznać sie w szkole, że jeździsz 😎 pewien czas nie mialm życia, poprostu trzeba sie nie przejmować
A ja problemów nie miałam i nie mam z tym, że jeżdżę. W szkole zawsze wiedzieli. W podstawówce nawet wzbudzało to pewien podziw. W gimnazjum totalna olewka (ale i samo gimnazjum, to jedna wielka patologia była, a z "koleżankami" rzadko rozmawiałam 😉 ). Teraz w liceum również wszyscy wiedzą, że jeżdżę, że mam swojego konia. niektórzy nawet dopytują się o różne końskie rzeczy. Na pewno na "zdobycie szacunku" pomogło zorganizowanie ogniska integracyjnego właśnie w stajni we wrześniu 🙂 Moja rada na zaczepki: ignorować.
ja ignoruje więc w większości po jakimś czasie (dłuższym lub krótszym) nudzi się to chłopakom. Ale nie jest to przyjemne Właśnie to mnie wkurza, że jeździectwo jest dziwnie odbierane, osoby jeżdżące. I zazwyczaj 'chłopcy' uważają to za dobry sposób do docinek. Taa... ta ich dojrzałość 🙄
Sunny, z tym świętokrzyskim to niestety cała prawda. 🤔 Też nad tym ubolewam. helcia, ja też zaużyłam to "dziwne odbieranie jeździectwa przez osoby niejeżdżące". 🙄 Ja jednak nie spotykam się z żadnymi docinkami w szkole. W podstwówce to mnie nawet podziwiano. 🤣 Teraz w gimnazjum niekóre osoby się pytają czasami, jak tam koniki. 😉 Mam kilku kolegów, którzy się zawsze śmieją i pytają, jak tam Favorka (moja klacz). 😁 Ale nie odbieram tego jako czegoś niemiłego. Bo w sumie to wiedzą, że jakby mi docinali z powodu tego, że jeżdżę konno to ani zadań z matematyki by nie było od kogo spisać, ani wypracowania na długiej przerwie nikt by im nie napisał. 😁
Favoritta No widzisz u mnie większość zachowuję się tak jak się zachowuję 🤔. Jak ktoś cię obrzuca wyzwiskami, albo woła różne rzeczy ukierunkowane do ciebie to jest nieprzyjemnie. Odchodząc z podstawówki 'żegnałam" się z tą częścią klasy z dużą ulgą. Miałam nadzieję w gimnazjum spotkać się z większą dojrzałością, ale nie wyszło 🙄. Choć czasami ktoś napotkany wyraża podziw, ale nie z tego przedziału wiekowego 😉
helcia - dokładnie, ja żegnając podstawówkę czuję OGROMNĄ ulgę. Było wiele, wiele powodów, dla których nienawidziłam tej szkoły (i nadal nienawidzę). Naśmiewanie się z mojej jazdy było, owszem. Najbardziej bolało mnie to, że dowiadywałam się o tym od osób trzecich. W twarz nigdy nikt mi nic nie powiedział, a niektóre docinki były naprawdę podłe. 🤔 Więc wiecie, takich ludzi trzeba po prostu ignorować... Zacytuję tutaj tekst zasłyszany od jednej z voltowiczek: "im bliżej poznaję ludzi, tym bardziej kocham konie". 🤔
Northen_Star dokładnie, ja teraz wstępnie musiałam zadecydować co będę robić w przyszłość(wybór LO) i tak sobie myślę że weterynaria to jedyne co mogłabym robić, nie ważne ile będzie mnie to kosztować
Ja nigdy nie byłam wyśmiewana dlatego, ze jeżdżę konno. Wszyscy moi znajomi często bywają w stajni i bardzo się tym interesują. Dodatkowo jak są zawody gdzieś blisko to zawsze przyjdą popatrzeć. Powiem nawet, że bardziej przeżywają moje zawody jeździeckie niż w kosza. Pozatym jak powiedziałam wuefiście ile kosztuje mnie miesięcznie utrzymanie trzech koni to prawie spadł z krzesła i powiedział, że to jak utrzymanie drużyny siatkarskiej 😁 A przezwisko moje nie jest związane w żaden sposób z końmi, takie elo rap - WuJot 😎
Kurcze, ja się spotykam z SAMYMI miłymi gestami ze strony ludzi na temat mojego hobby odkąd mam konia. Ja to jeszcze ja, ale w pracy mojej mamy jej prawnik zawsze na odchodne mówi jej "życzę miłego Dzionka pani Ewo" 😀 No i w ogóle moi znajomi ciągle pytają co u Dzionka, kiedy mogą wpaść itd. Aż się zdziwiłam, że takie was niemiłe teksty spotykają :/ A przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz - ostatnio moja promotorka napisała do mnie maila, że była u lekarza i ten lekarz miał na nazwisko Dzionek! Niesamowite normalnie hihihi