Rano mój mąż się załamał, kiedy usłyszał, że będę piec ciastka dla konia.
Dwa razy dopytywał, czy ciastka i dwa razy dopytywał czy dla konia. 😀
Po czym obrażonym tonem powiedział, że "On też by se zjadł jakichś ciastek, ale o nim to już żona nie pomyśli". 😁
Wyszły całkiem niezłe. Mąka, cukier puder, płatki owsiane, otręby, starkowana marchewka, trochę glutowanego siemienia lnianego. Zlepiłam to wszystko olejem i ociupinką wody. Nie miałam problemu z uzyskaniem ciasta o dobrej konsystencji.
Teraz będą dosychać na parapecie. Ale nie wytrzymam i jak doschną dziś to zobaczę jeszcze dziś czy księciuniowi będą smakować.
Nie są mocno słodkie, są w smaku mocno owsiane. Ale powiem wam, że jakby tak głód wieczorem przycisnął, to idzie je zjeść. Niezłe są.